Widok
http://www.dogspassion.pl/pl/news-id37.html
Zapraszam do poczytania, nie kierujcie się że dotyczy to psów.
Zapraszam do poczytania, nie kierujcie się że dotyczy to psów.
również jadłam kobiel mogiel - do czasu :) Od momentu jak cała rodzina zaraziła się salmonelą i wylądowała w szpitalu, nie zjedliśmy już nigdy jajka na surowo, tak zostało do dzisiaj, a smak kogla mogla został tylko wspomnieniem
To samo tyczy się grzybów, nie jem u nikogo. Tylko kurki, pieczarki, suszone (prawdziwki, borowiki) tylko wyłącznie ze sklepu. Te postanowienie również wynikło ze strachu, znam rodzinę która zatruła sie grzybami, piątka dzieci zmarła, uratowali się sami dorośli, od tego momentu grzybów nie ruszam. Zaznaczam, że byli to ludzie którzy oczywiście byli przekonani, że znają się na grzybach, wychowani na wsi od dziecka chadzali do okolicznego lasu...
To samo tyczy się grzybów, nie jem u nikogo. Tylko kurki, pieczarki, suszone (prawdziwki, borowiki) tylko wyłącznie ze sklepu. Te postanowienie również wynikło ze strachu, znam rodzinę która zatruła sie grzybami, piątka dzieci zmarła, uratowali się sami dorośli, od tego momentu grzybów nie ruszam. Zaznaczam, że byli to ludzie którzy oczywiście byli przekonani, że znają się na grzybach, wychowani na wsi od dziecka chadzali do okolicznego lasu...
ja to np jestem ciekawa, jak wygląda pasteryzacja jajek (to znaczy skorupek jajek) jak to wygląda? Czy wszystkie jajka w sklepie są pasteryzowane?
I czy można podawać te jajka na miękko?
Bo tych z rynku bym się bała, nawet od cioci ze wsi bym się bała - podać na miękko. Kiedyś moja rodzina zaraziła się salmonelą..
I czy można podawać te jajka na miękko?
Bo tych z rynku bym się bała, nawet od cioci ze wsi bym się bała - podać na miękko. Kiedyś moja rodzina zaraziła się salmonelą..
tylko "0", ewentualnie "1". Również jestem zdania, że lepiej zrezygnować z częstego jedzenia jajek, niż jeść "3". Jestem absolutnie przeciwna takiemu bestialstwu jak chów klatkowy i wątpie, by jajka od takiej kury miały jakiekolwiek wartości odżywcze. Na szczęście świadomość konsumencka jest coraz większa i sklepy oprócz tych nieszczęsnych jajek z chowu klatkowego za 3zł (!!) oferują także te bardziej ekologiczne, a jako że nie mam dostępu do wiejskich jajek, pozostaje mi wierzyć producentom..
raz są raz ich nie ma, ale ogólnie kupiłam np w:
-Tesko
-Bomi
-Stokrotka
-Auchan
-Piotr i Paweł
Nie robię ogólnie zakupów w Bomi, bo tam jest za drogo, ale kupuję tam jajka i ser żółty (oryginalny holenderski gouda) - bywało nawet że był w promocji, a skład miał zdrowy i smak tak samo :) Często też kupuję tam mleko to w szkalej butelce (to pasteryzowane w niskiej temeraturze) bo też nie wszędzie bywa.
-Tesko
-Bomi
-Stokrotka
-Auchan
-Piotr i Paweł
Nie robię ogólnie zakupów w Bomi, bo tam jest za drogo, ale kupuję tam jajka i ser żółty (oryginalny holenderski gouda) - bywało nawet że był w promocji, a skład miał zdrowy i smak tak samo :) Często też kupuję tam mleko to w szkalej butelce (to pasteryzowane w niskiej temeraturze) bo też nie wszędzie bywa.
dostajemy od mamy-wiejskie jaja, wiem czym są kury karmione :)
kiedyś (2x) kupiłam z Lidla jaja, w zielonym opakowaniu chyba-z chowu na wolnym wybiegu czy jakoś tak, było ich 6 w "paczce", za 1 razem były ok, ale 2 moim podejściem zraziłam się do nich, bo mi zalatywały "czymś" mimo ważnej daty do spożycia...
kiedyś (2x) kupiłam z Lidla jaja, w zielonym opakowaniu chyba-z chowu na wolnym wybiegu czy jakoś tak, było ich 6 w "paczce", za 1 razem były ok, ale 2 moim podejściem zraziłam się do nich, bo mi zalatywały "czymś" mimo ważnej daty do spożycia...
W Intermarche jest duży wybór jajek, to chyba jedyna zaleta tego beznadziejnego sklepu w ETC. Trzeba sprzawdzać daty, bo często z przodu półki jest wystawione coś z dwudniowym terminem :/
Dobry nabiał od kiepskiego odróżnię na kilometr, bo większość dzieciństwa byłam pasiona na najlepszych wiejskich jajkach i mleku. I na stówę mogę stwierdzić, że czasem jajka "ekologiczne" są beznadziejnej jakości - zbyt długo przechowywane mimo niby dobrej daty, wiele razy kupiłam "jajka od zielononóżek", które z pewnością były karmione najgorszymi paszami z odpadków rybnych.
Już nie powiem, jak czesto jajka na ryneczku, niby z własnego gospodarstwa, to zwykłe "3" z ferm.
Jak nie mam akurat jajek ze wsi, to zwykle kupuję "2" od Czachorowskiego. W środku jest to, za co się płaci, jajka są duże, świeże i nie śmierdzą rybą.
Dobry nabiał od kiepskiego odróżnię na kilometr, bo większość dzieciństwa byłam pasiona na najlepszych wiejskich jajkach i mleku. I na stówę mogę stwierdzić, że czasem jajka "ekologiczne" są beznadziejnej jakości - zbyt długo przechowywane mimo niby dobrej daty, wiele razy kupiłam "jajka od zielononóżek", które z pewnością były karmione najgorszymi paszami z odpadków rybnych.
Już nie powiem, jak czesto jajka na ryneczku, niby z własnego gospodarstwa, to zwykłe "3" z ferm.
Jak nie mam akurat jajek ze wsi, to zwykle kupuję "2" od Czachorowskiego. W środku jest to, za co się płaci, jajka są duże, świeże i nie śmierdzą rybą.