Widok
koszty utrzmania rodziny
Niedługo planuję zajść w ciążę i w związku z tym zastanawiam się czy sam mąż da radę utrzymać rodzinę. Jak to wygląda u was? czy pracujecie oboje? Nie pytam ile macie na utrzymanie bo zdaję sobie sprawę że o pieniądzach głośno się nie mówi. Ciekawa jestem czy tak jak ja bałyście się o to czy sami mężowie dadzą radę, o to czy wystarczy pieniędzy i czy wasze obawy się sprawdziły, czy zamartwianie okazało się daremne bo jednak wszystko dało się poukładać i na nic nie brakuje?
oczywiście że pomyślałam- kiedy maluszek będzie odchowany na tyle żeby pójść do przedszkola. Pierwsze lata chciałabym spędzić z dzieckiem, nie zatrudniać niani- oboje podjęliśmy taką decyzję.
Nie zaczynajmy dyskusji na temat siedzenia w domu, że się nie chce pracować, że wygodnie jak ktoś inny zarabia itd
Nie zaczynajmy dyskusji na temat siedzenia w domu, że się nie chce pracować, że wygodnie jak ktoś inny zarabia itd
niusia:
wszystko przecież zależy ile teraz zarabia ... Jeśli jesteście w stanie teraz odłożyć na później np. kwotę wielkości Twojej pensji to problemów nie będzie, jeśli z kolei z trudem wiążecie koniec z końcem to raczej ciężko będzie ...
Spróbujecie teraz utrzymać się z jednej tylko pensji i tak będzie to teraz łatwiejsze niż późnej, gdy dojdą wydatki na małego szkraba.
wszystko przecież zależy ile teraz zarabia ... Jeśli jesteście w stanie teraz odłożyć na później np. kwotę wielkości Twojej pensji to problemów nie będzie, jeśli z kolei z trudem wiążecie koniec z końcem to raczej ciężko będzie ...
Spróbujecie teraz utrzymać się z jednej tylko pensji i tak będzie to teraz łatwiejsze niż późnej, gdy dojdą wydatki na małego szkraba.
niusia chyba na to pytanie sama sobie najlepiej odpowiesz, mężowie różnie zarabiają a i koszty w każdej rodzinie są inne - jedni mają kredyty na mieszkanie/samochód/inne, drudzy potrzebują na jakies specjalistyczne leki dla siebie/pozostały dzieci, nikt Ci tez nie zagwarantuje ze Twoje dziecko będzie zdrowe i nie bedziesz musiała wydawac na nie dodatkowego tys. miesięcznie a mąż nie złamie nogi i nie bedzie musiał "siedziec" zamiast pracowac, moim zdaniem warto miec troche pieniedzy odłożonych na okres kiedy tylko jedno z Was bedzie zarabialo, ale doskonale sobie tez zdaje sprawe ze wielu osobom niestety nie starcza na odkładanie a ich "zegar tyka"
niestety większośc matek , ktore mają w miarę dobrą płacę i pracę wraca do tej pracy dosć szybko ( jak dziecko ma 6 m-cy lub góra rok ) a niektore prawie zaraz po macierzyńskim i zaległych urlopach . Taka jest rzeczywistosc , niestety jak mąż kokosów nie zarabia to ciężko jest finansowo żeby 3 lata w domu siedzieć . Ja wróciłam po 10 m-cach bo jednak co dwie pensje to nie jedna u nas ta różnica byla spora . Jednak gdy masz pracowac tylko na nianię to troszkę to mija sie z celem.
wlasnie jak planujecie dziecko, to moze wlasnie lepszy test dla was bedzie jak twoja pensje bedziecie wplacac na konto i nie ruszac a zyc z kasy twojego M, jezeli odlozycie ta kaske to na wyprawke z gorka nawet uzbieracie,
jezeli macie znajomych co wam w spadku dadza ciuszki to utzrymanie, czesto tez lumpy ratuja kieszen,
malca nie jest to kosmiczna kwota od 3 miesiaca starczaja dwie trzy duze paki pieluszek (nie jakies ogromne) czym starszy tym mniej , jak szybko zaczniesz wysadzac u nas 1 na noc a potem tak ok 1 co 4h, wiadomo jak kupa to czesciej,
zalezy cvzy chcesz karmic butla bo wtedy nie wiem ile mleczka sie zuzywai jakie tego koszty
potem zalezy jak chcesz wprowadzac nowosci, kaszki na mleku ok 1(7zl) na 3-4dni przy dwuch daniach,plus sloiczek 4zl? nie wiem gotuje sama, po 1,5 roku dziecko je 90% jak wy(przynajmniej u nas bo zaczelismy jesc delikatniej i zdrowiej dzieki dzieciom dlatego jak 1 skonczyl syn to juz gotowalam dla wszystkich to samo,ew dla niego lepsze jakosciowo mieska czy takie tam)
jezeli macie znajomych co wam w spadku dadza ciuszki to utzrymanie, czesto tez lumpy ratuja kieszen,
malca nie jest to kosmiczna kwota od 3 miesiaca starczaja dwie trzy duze paki pieluszek (nie jakies ogromne) czym starszy tym mniej , jak szybko zaczniesz wysadzac u nas 1 na noc a potem tak ok 1 co 4h, wiadomo jak kupa to czesciej,
zalezy cvzy chcesz karmic butla bo wtedy nie wiem ile mleczka sie zuzywai jakie tego koszty
potem zalezy jak chcesz wprowadzac nowosci, kaszki na mleku ok 1(7zl) na 3-4dni przy dwuch daniach,plus sloiczek 4zl? nie wiem gotuje sama, po 1,5 roku dziecko je 90% jak wy(przynajmniej u nas bo zaczelismy jesc delikatniej i zdrowiej dzieki dzieciom dlatego jak 1 skonczyl syn to juz gotowalam dla wszystkich to samo,ew dla niego lepsze jakosciowo mieska czy takie tam)
kiedyś wyliczyłam, że miesięcznie na nasze dziecko wydajemy ok 600zł (mleko, pampersy, obiadki, owocki, kaszki, kleiki, kosmetyki itd. - nie licząc szczepień i leków...
http://forum.trojmiasto.pl/Ile-kosztuje-dziecko-Czyli-miesieczne-wydatki-t147735,1,16.html
ale w tamtym czasie nasze dziecko zużywało masakryczną ilość pieluch (10-15 dziennie) ;) i jadło tylko słoiczkowe jedzenie (a nie nasze, nie gotowałam mu osobno)
teraz zużywa mniej pieluch i je to co my + obiadki słoiczkowe awaryjnie ;) owoce normalne i słoiczkowe :)
nie pracuję, dziecko ma 1,5 roku - i czytając o tym jak ciężko dostać się do państwowego przedszkola chyba pójdę do pracy jak dziecko będzie w 2-3klasie podstawówki...
mąż kokosów nie zarabia - ok 2500-3000zł miesięcznie (więc tragedii też nie ma)
całe szczęście mieliśmy/mamy oszczędności, z których można coś wziąć w razie awarii (naprawa auta, szczepienia, ubezpieczenie 2 aut w 1 m-cu itp.)
http://forum.trojmiasto.pl/Ile-kosztuje-dziecko-Czyli-miesieczne-wydatki-t147735,1,16.html
ale w tamtym czasie nasze dziecko zużywało masakryczną ilość pieluch (10-15 dziennie) ;) i jadło tylko słoiczkowe jedzenie (a nie nasze, nie gotowałam mu osobno)
teraz zużywa mniej pieluch i je to co my + obiadki słoiczkowe awaryjnie ;) owoce normalne i słoiczkowe :)
nie pracuję, dziecko ma 1,5 roku - i czytając o tym jak ciężko dostać się do państwowego przedszkola chyba pójdę do pracy jak dziecko będzie w 2-3klasie podstawówki...
mąż kokosów nie zarabia - ok 2500-3000zł miesięcznie (więc tragedii też nie ma)
całe szczęście mieliśmy/mamy oszczędności, z których można coś wziąć w razie awarii (naprawa auta, szczepienia, ubezpieczenie 2 aut w 1 m-cu itp.)
Mnie wszyscy straszyli, że dziecko (niemowlak) jest drogie. A tymczasem wcale tak nie jest. Jak jest dziecko zdrowe i na piersi to wydatkow nie ma dużo. Do 4-5 miesiaca życia wydawałam na Madzie jakieś góra 60 zł m-cznie (pieluchy i witaminy). Potem doszedł zakup jedzonka. Wiadomo jak jest chora to leki, ale to też nie jest mega wydatek, no i nie zawsze, wiadomo.
Ja pracowałam, teraz jestem na wychowawczym, wiec nie mam dochodu. Mamy kredyty (w tym mieszkaniowy), zobowiązania, wysoki czynsz (zimą 800 zł), łącznie wszystkiego jakieś 2,5 tyś i dajemy radę, bez szaleństw, ale nie jest źle.
No ale wszystko zależy od tego ile będziecie mieć dochodu, ile wydatków i jakie potrzeby ;) Bo co dla jednego jest standardem dla innego może być już luksusem, także na forum chyba odpowiedzi nie znajdziesz, musisz zajrzeć do swojego portfela ;)
Ja pracowałam, teraz jestem na wychowawczym, wiec nie mam dochodu. Mamy kredyty (w tym mieszkaniowy), zobowiązania, wysoki czynsz (zimą 800 zł), łącznie wszystkiego jakieś 2,5 tyś i dajemy radę, bez szaleństw, ale nie jest źle.
No ale wszystko zależy od tego ile będziecie mieć dochodu, ile wydatków i jakie potrzeby ;) Bo co dla jednego jest standardem dla innego może być już luksusem, także na forum chyba odpowiedzi nie znajdziesz, musisz zajrzeć do swojego portfela ;)
no właśnie, dobre gospodarowanie pieniędzmi to podstawa
A ciuszki? Głownie zaopatruję się z wyprzedaży forumowych ;) Po co nam nowiutkie, śliczniutkie jak i tak zaraz wszystko bedzie od marchewki, hehe ;) Dużo ciuszków dostałam od znajomych na start. Zabawki Madzia też dostaje, także tego nawet do budżetu nie wliczam ;)
A ciuszki? Głownie zaopatruję się z wyprzedaży forumowych ;) Po co nam nowiutkie, śliczniutkie jak i tak zaraz wszystko bedzie od marchewki, hehe ;) Dużo ciuszków dostałam od znajomych na start. Zabawki Madzia też dostaje, także tego nawet do budżetu nie wliczam ;)
60zł miesiecznie?
A lekarstwa (chocby witaminy), kosmetyki (do mycia, do pupy, na jakies wypryski, do oczyszczania noska, frida itp ), chusteczki nawilżające, proszki do prania, ubranka, smoczki, butelki, podgrzewacz, sterylizator, - wiem, ze to niekonieczne przy karmieniu piersia, ale trzeba liczyć
cała wyprawka: wozek, fotelik samochodowy (razem ok 2000! ), wanienka, przewijak, łozeczko, posciel, spiworki, spiworek do wozka, kocyki, fotelik do karmienia-czesto potrzebny juz od 5. mies, zaraz kojec, na poczatek karuzela, potem inne zabawki, jaaaaaaa ;-) itp, itd
A lekarstwa (chocby witaminy), kosmetyki (do mycia, do pupy, na jakies wypryski, do oczyszczania noska, frida itp ), chusteczki nawilżające, proszki do prania, ubranka, smoczki, butelki, podgrzewacz, sterylizator, - wiem, ze to niekonieczne przy karmieniu piersia, ale trzeba liczyć
cała wyprawka: wozek, fotelik samochodowy (razem ok 2000! ), wanienka, przewijak, łozeczko, posciel, spiworki, spiworek do wozka, kocyki, fotelik do karmienia-czesto potrzebny juz od 5. mies, zaraz kojec, na poczatek karuzela, potem inne zabawki, jaaaaaaa ;-) itp, itd
Miranda - zapewniam Cię,że bez wielu nowinek technicznych da się dziecko wychowac.
Moje np. wychowało się bez:podgrzewacza,sterylizatora,laktatora,śpiworków,bez elektrycznej niani,monitora oddechu i bez wielu rzeczy o których czytam a mi nawet przez myśl nie przeszło aby je kupic.
Na wyprawkę wydałam 2,5 tysiąca (fakt 4 lata temu)
Przez 3 lata zużyłam 3 butelki aventu,karmiłam piersią do roku więc i na mleku zaoszczędziłam.
Kosmetyki - przez długi czas były tylko 3 rzeczy hippa w użyciu mleczko do mycia,do smarowania ciałka i szampon.
Także z maleństwem to nie jest wcale tak źle :)
Trochę odbiegłam od głównego tematu wątku :)
Moje np. wychowało się bez:podgrzewacza,sterylizatora,laktatora,śpiworków,bez elektrycznej niani,monitora oddechu i bez wielu rzeczy o których czytam a mi nawet przez myśl nie przeszło aby je kupic.
Na wyprawkę wydałam 2,5 tysiąca (fakt 4 lata temu)
Przez 3 lata zużyłam 3 butelki aventu,karmiłam piersią do roku więc i na mleku zaoszczędziłam.
Kosmetyki - przez długi czas były tylko 3 rzeczy hippa w użyciu mleczko do mycia,do smarowania ciałka i szampon.
Także z maleństwem to nie jest wcale tak źle :)
Trochę odbiegłam od głównego tematu wątku :)
A ja własnie nie wymieniłam zadnych "nowinek" :P chyba, że podgrzewacz - niektórzy nie wybrazaja sobie zycia bez niego - ja na razie nie uzywałam.
Sterylizator i śpiworki uważam za absolutnie niezbędne, choć oczywiście można sterylizować w garnku i przykrywać kołderką jak ktoś lubi utrudniać sobie życie.
Wszystko co ułatwia życie i daje parę wolnych, jakże cennych, chwil, kosztuje drogo.
Sterylizator i śpiworki uważam za absolutnie niezbędne, choć oczywiście można sterylizować w garnku i przykrywać kołderką jak ktoś lubi utrudniać sobie życie.
Wszystko co ułatwia życie i daje parę wolnych, jakże cennych, chwil, kosztuje drogo.
"sterylizować w garnku i przykrywać kołderką jak ktoś lubi utrudniać sobie życie. "
Ja niczego nie sterylizowałam nigdy,może dlatego że do pół roczku była tylko pierś a potem wg mnie wystarczy wszystko porządnie umyc to z czego dziecko pije czy je ale to moje zdanie i potrafię zrozumiec,że ktoś postępuje inaczej:)
Co do kołderki - w niczym życia nie utrudnia...
Nie chodzi mi tu aby się licytowac co dla kogo jest bardziej ważne bo wiadomo,są cuda dostępne na rynku i każdy kupuje to co uważa za słuszne ale są rzeczy bez których można się obejśc zwłaszcza gdy liczy się każdy grosz.
Ja niczego nie sterylizowałam nigdy,może dlatego że do pół roczku była tylko pierś a potem wg mnie wystarczy wszystko porządnie umyc to z czego dziecko pije czy je ale to moje zdanie i potrafię zrozumiec,że ktoś postępuje inaczej:)
Co do kołderki - w niczym życia nie utrudnia...
Nie chodzi mi tu aby się licytowac co dla kogo jest bardziej ważne bo wiadomo,są cuda dostępne na rynku i każdy kupuje to co uważa za słuszne ale są rzeczy bez których można się obejśc zwłaszcza gdy liczy się każdy grosz.
Ja też jestem dość pozytywnie zaskoczona tym że dziecko nie kosztuje majątku.
Faktycznie na początku jest trochę wydatków aby mieć wszystko dla malucha - łóżeczko, wózek, nosidło itp. Ale np. wanienkę kupiłam od forumki za 20 zł więc wydatek żaden:)
Ciuchy mam z lumpeksów - fajne, firmowe - albo od koleżanek. Zabawki też od koleżanek, czasami kupię używane w komisie czy na allegro albo młoda dostaje w prezencie.
Pieluchy kosztują mnie jakieś max 100 zł miesięcznie. Kupuję pampersy i huggisy - giga paczka wystarczy na miesiąc.
Chusteczki - robię zapas jak jest promocja.
Obiadki, kaszki to samo.
Aha i mimo że musiałam zainwestować w laktator - ściągam pokarm od urodzenia młodej - i daje mleko w butli to nie mam sterylizatora, podgrzewacza i innych cudów wianków a butelki mam te same od początku. tylko smoczki wymieniam.
Tak więc na prawdę dziecko nie jest jakimś strasznym wydatkiem.
W czasie ciąży i macierzyńskiego odkładaliśmy całą moją pensję tak żeby mieć z czego dobierać później. Ale na szczęście na razie pensja męża nam wystarcza.
Faktycznie na początku jest trochę wydatków aby mieć wszystko dla malucha - łóżeczko, wózek, nosidło itp. Ale np. wanienkę kupiłam od forumki za 20 zł więc wydatek żaden:)
Ciuchy mam z lumpeksów - fajne, firmowe - albo od koleżanek. Zabawki też od koleżanek, czasami kupię używane w komisie czy na allegro albo młoda dostaje w prezencie.
Pieluchy kosztują mnie jakieś max 100 zł miesięcznie. Kupuję pampersy i huggisy - giga paczka wystarczy na miesiąc.
Chusteczki - robię zapas jak jest promocja.
Obiadki, kaszki to samo.
Aha i mimo że musiałam zainwestować w laktator - ściągam pokarm od urodzenia młodej - i daje mleko w butli to nie mam sterylizatora, podgrzewacza i innych cudów wianków a butelki mam te same od początku. tylko smoczki wymieniam.
Tak więc na prawdę dziecko nie jest jakimś strasznym wydatkiem.
W czasie ciąży i macierzyńskiego odkładaliśmy całą moją pensję tak żeby mieć z czego dobierać później. Ale na szczęście na razie pensja męża nam wystarcza.
"Chusteczki - robię zapas jak jest promocja. "
Ja pamiętam jak raz zabrakło i mąż kupił w osiedlowej aptece paczkę chusteczek Pampers a za jakiś czas zobaczyłam w promocji w supermarkecie czteropak tych samych rzecz jasna za taką samą czy nie wiele wyższą cenę!
Także też zawsze robiłam zapas jak były w promocji:)
Ja pamiętam jak raz zabrakło i mąż kupił w osiedlowej aptece paczkę chusteczek Pampers a za jakiś czas zobaczyłam w promocji w supermarkecie czteropak tych samych rzecz jasna za taką samą czy nie wiele wyższą cenę!
Także też zawsze robiłam zapas jak były w promocji:)
"są rzeczy bez których można się obejśc zwłaszcza gdy liczy się każdy grosz."
Zawsze są, ale niusia - założycielka wątku chyba własnie nie chciałaby, żeby po urodzeniu dziecka jej zycie zamieniło się w takie, w którym trzeba liczyć każdy grosz.
Uważam, ze najblizsze rzeczywistości wyliczenia przedstawiła tajemnicza ;-) forumka pod pseudonimem "ja"
Zawsze są, ale niusia - założycielka wątku chyba własnie nie chciałaby, żeby po urodzeniu dziecka jej zycie zamieniło się w takie, w którym trzeba liczyć każdy grosz.
Uważam, ze najblizsze rzeczywistości wyliczenia przedstawiła tajemnicza ;-) forumka pod pseudonimem "ja"
Uważam, ze najblizsze rzeczywistości wyliczenia przedstawiła tajemnicza ;-) forumka pod pseudonimem "ja"
Ja nie mam w zwyczaju rozmawiac o swoich dochodach i wydatkach wszem i wobec więc swoich wyliczeń nie podam ale podsumuję tylko tak - jeśli wydatki dostosujemy do tego ile zarabiamy to da się wyżyc,opłacic kredyt i prywatne przedszkole i jeszcze odłożyc co miesiąc.
Czasami musi to byc coś kosztem czegoś np. mam mały kredyt ale i małe mieszkanie:) nie mam auta i wydatków z tym związanych ale poruszam się komunikacją miejską więc czasami mniej wygodnie.
I jeszcze kilka przykładów by się pewnie znalazło...
Dzięki rezygnacji z czegoś nie martwię się,że nie starczy mi do pierwszego,nie mam debetów,długów i nie wpadłam w rozpacz gdy dziecko nie dostało się do państwowego przedszkola aczkolwiek z pewnością wolałabym płacic połowę mniej w państwowym a resztę odłożyc na inne przyjemności.
Ja nie mam w zwyczaju rozmawiac o swoich dochodach i wydatkach wszem i wobec więc swoich wyliczeń nie podam ale podsumuję tylko tak - jeśli wydatki dostosujemy do tego ile zarabiamy to da się wyżyc,opłacic kredyt i prywatne przedszkole i jeszcze odłożyc co miesiąc.
Czasami musi to byc coś kosztem czegoś np. mam mały kredyt ale i małe mieszkanie:) nie mam auta i wydatków z tym związanych ale poruszam się komunikacją miejską więc czasami mniej wygodnie.
I jeszcze kilka przykładów by się pewnie znalazło...
Dzięki rezygnacji z czegoś nie martwię się,że nie starczy mi do pierwszego,nie mam debetów,długów i nie wpadłam w rozpacz gdy dziecko nie dostało się do państwowego przedszkola aczkolwiek z pewnością wolałabym płacic połowę mniej w państwowym a resztę odłożyc na inne przyjemności.
my też właściwie kupujemy od promocji do promocji ;)
jest dobra cena pampków - no to siup 10 paczek :) i mamy spokój na jakieś 3miesiące :)
jest promocja mleka, obiadków, chusteczek, deserków, kosmetyków - tak samo :)
gorzej jak w grudniu zrobiliśmy duży zapas mleka (za ok 300zł) + pampersy za ok 400zł... do tego wymiana akumulatora w jednym aucie i wiadomo - święta... ;)
wtedy przydały się oszczędności :)
miałam ambitny plan odkładania mojego zasiłku(dla bezrobotnych) - ale do skarbonki, a nie na koncie ;) bo tam łatwo wydać...
żeby było na wakacje albo remont ;)
nie wiem jak mi to pójdzie :P
wyprawkę dla noworodka miałam w większości używaną - do pewnego czasu można kupować ubranka w lumpkach, bo jest spory wybór prawie nowych ciuszków - póki dzieci nie są w stanie zniszczyć ;)
zabawki kupujemy firmowe - ale szukam okazji :) kupuję używane na allegro (np. fontanna Playskool za ok 30zł z dowozem do domu) lub forum/ogłoszeniach trójmiasta(karuzelka FP za 80zł, mata TL Tropikalna wyspa z kilkoma dodatkowymi zabawkami za 160zł) :)
co do podgrzewacza, sterylizatora, laktatora itp. - u nas bez laktatora nie dałoby rady... musiał być... podgrzewacz też się bardzo sprawdził w pierwszych 7-8 miesiącach (karmienie mieszane)
za to sterylizatora nie kupowałam.
raz na jakiś czas wygotowywałam wszystko, a normalnie po myciu przelewałam wrzątkiem przez pierwsze 3m-ce :)
jest dobra cena pampków - no to siup 10 paczek :) i mamy spokój na jakieś 3miesiące :)
jest promocja mleka, obiadków, chusteczek, deserków, kosmetyków - tak samo :)
gorzej jak w grudniu zrobiliśmy duży zapas mleka (za ok 300zł) + pampersy za ok 400zł... do tego wymiana akumulatora w jednym aucie i wiadomo - święta... ;)
wtedy przydały się oszczędności :)
miałam ambitny plan odkładania mojego zasiłku(dla bezrobotnych) - ale do skarbonki, a nie na koncie ;) bo tam łatwo wydać...
żeby było na wakacje albo remont ;)
nie wiem jak mi to pójdzie :P
wyprawkę dla noworodka miałam w większości używaną - do pewnego czasu można kupować ubranka w lumpkach, bo jest spory wybór prawie nowych ciuszków - póki dzieci nie są w stanie zniszczyć ;)
zabawki kupujemy firmowe - ale szukam okazji :) kupuję używane na allegro (np. fontanna Playskool za ok 30zł z dowozem do domu) lub forum/ogłoszeniach trójmiasta(karuzelka FP za 80zł, mata TL Tropikalna wyspa z kilkoma dodatkowymi zabawkami za 160zł) :)
co do podgrzewacza, sterylizatora, laktatora itp. - u nas bez laktatora nie dałoby rady... musiał być... podgrzewacz też się bardzo sprawdził w pierwszych 7-8 miesiącach (karmienie mieszane)
za to sterylizatora nie kupowałam.
raz na jakiś czas wygotowywałam wszystko, a normalnie po myciu przelewałam wrzątkiem przez pierwsze 3m-ce :)
Ja na wyprawkę wydałam jakieś 1000 zł.
Wózek (3 w 1 razem z fotelikiem samochodowym) kupiłam używany za 500 zł. Łóżeczko z materacykiem i pościelą dostałam od znajomej, przewijak też. Kocyki, rożek dostałam w prezencie pępkowym.
Frida czy termometr to wydatek jednorazowy, a też to nie są drogie rzeczy. Oliwka, płyn do kąpieli - schodzi 1 butelka na 2 miesiace.
Sterylizatorów, butelek, smoczków, laktatora, elektronicznej niani w ogóle nie miałam i nie mam. Wyszłam z założenia, ze nie bede nic takiego kupować przed porodem skoro może leżeć w szafie i się w ogóle nie przydać. Jakby była potrzeba to wtedy pomyślałabym o kupnie. Także nie przesadzajmy. Jak sie uprzesz to i 5000 zł Ci nie starczy na wyprawkę. A jak sie chce i popyta znajomych to sie zaopatrzysz za naprawdę niewielkie pieniądze.
Dziecko nie musi mieć wszystkiego, wszystkiego co najdroższe.
Im dziecko starsze tym więcej wydatków, jak zaczną się zachciewajki "kup mi to, kup mi tamto...", bedzie chciała się odpowiednio ubrać to wtedy dopiero sie zacznie....
Powiem szczerze, że pies mnie więcej kosztował. O wiele więcej! ;)
Wózek (3 w 1 razem z fotelikiem samochodowym) kupiłam używany za 500 zł. Łóżeczko z materacykiem i pościelą dostałam od znajomej, przewijak też. Kocyki, rożek dostałam w prezencie pępkowym.
Frida czy termometr to wydatek jednorazowy, a też to nie są drogie rzeczy. Oliwka, płyn do kąpieli - schodzi 1 butelka na 2 miesiace.
Sterylizatorów, butelek, smoczków, laktatora, elektronicznej niani w ogóle nie miałam i nie mam. Wyszłam z założenia, ze nie bede nic takiego kupować przed porodem skoro może leżeć w szafie i się w ogóle nie przydać. Jakby była potrzeba to wtedy pomyślałabym o kupnie. Także nie przesadzajmy. Jak sie uprzesz to i 5000 zł Ci nie starczy na wyprawkę. A jak sie chce i popyta znajomych to sie zaopatrzysz za naprawdę niewielkie pieniądze.
Dziecko nie musi mieć wszystkiego, wszystkiego co najdroższe.
Im dziecko starsze tym więcej wydatków, jak zaczną się zachciewajki "kup mi to, kup mi tamto...", bedzie chciała się odpowiednio ubrać to wtedy dopiero sie zacznie....
Powiem szczerze, że pies mnie więcej kosztował. O wiele więcej! ;)
Moje dziecko ma 1,5 roku, a nigdy nie miałam
-kojca
-podgrzewacza
-strylizatora
-BUTELKI
-smoczka
A nie kupilam tego nie ze wzgledu na oszczednosc - mam milon innych bajerów - tylko ze wzgledu na to, ze doskonale sobie radzilam i radze bez tego i jestem zywym dowodem, ze mozna sie bez tego obejsc. :P
-kojca
-podgrzewacza
-strylizatora
-BUTELKI
-smoczka
A nie kupilam tego nie ze wzgledu na oszczednosc - mam milon innych bajerów - tylko ze wzgledu na to, ze doskonale sobie radzilam i radze bez tego i jestem zywym dowodem, ze mozna sie bez tego obejsc. :P
Nie bardzo rozumiem twojej wypowiedzi, co to ma do rzeczy, co ma fotelik do psa?
"ja taka jakaś jestem nieczuła, rozrzutna i nierozsądna, że fotelik samochodowy dla mnie ważniejszy niż pies"
A używany fotelik to już nie jest bezpieczny? W takim razie zmień swój, bo już swoje wysłużył ;). Może najlepiej kupować nowy co tydzień dla bezpieczeństwa ;)
Z resztą te 2000, które podałaś za wózek i fotelik to produkty z górnej półki. Średnio wózek 3 w 1 (gondola, spacerówka i fotelik samochodowy) kosztują 1200-1500 zł (nowe), a używane to wiadomo, że o wiele taniej.
Koszt wyprawki się różni w zależności od zasobności portfela. Tak samo z resztą jak parcie na poród w prywatnym szpitalu. Dla jednej to zbyteczny luksus, na który bez sensu wydawać pieniądze. A inna nie wyobraża sobie rodzić gdzieś indziej.
Tak samo może być z zakupem wózka, jedna może mieć taki za 300 zł i jest fajnie, a inna musi mieć za 2500 zł, bo musi mieć drogo, a z wózkiem za 300 zł na ulicy by sie nie pokazała. Wydaje jej się że dziecko bedzie szczęśliwsze w drogim wózku....no nie wiem, z czego wynika chęć posiadania tego co drogie. Bo lepsze? Na pewno nie, wystarczy poczytać wątek o błędach w zabawkach FP żeby sie przekonać, ze to co drogie nie znaczy dobre ;)
Z resztą wyprawka to dopiero sam poczatek. Na to jest 9 miesiecy czasu żeby wszystko skompletować.
Później dopiero sie zaczyna. I tak jak dziewczyny piszą niemowlak nie kosztuje dużo. Prawdziwe wydatki bedą jak pójdzie do szkoły.
"ja taka jakaś jestem nieczuła, rozrzutna i nierozsądna, że fotelik samochodowy dla mnie ważniejszy niż pies"
A używany fotelik to już nie jest bezpieczny? W takim razie zmień swój, bo już swoje wysłużył ;). Może najlepiej kupować nowy co tydzień dla bezpieczeństwa ;)
Z resztą te 2000, które podałaś za wózek i fotelik to produkty z górnej półki. Średnio wózek 3 w 1 (gondola, spacerówka i fotelik samochodowy) kosztują 1200-1500 zł (nowe), a używane to wiadomo, że o wiele taniej.
Koszt wyprawki się różni w zależności od zasobności portfela. Tak samo z resztą jak parcie na poród w prywatnym szpitalu. Dla jednej to zbyteczny luksus, na który bez sensu wydawać pieniądze. A inna nie wyobraża sobie rodzić gdzieś indziej.
Tak samo może być z zakupem wózka, jedna może mieć taki za 300 zł i jest fajnie, a inna musi mieć za 2500 zł, bo musi mieć drogo, a z wózkiem za 300 zł na ulicy by sie nie pokazała. Wydaje jej się że dziecko bedzie szczęśliwsze w drogim wózku....no nie wiem, z czego wynika chęć posiadania tego co drogie. Bo lepsze? Na pewno nie, wystarczy poczytać wątek o błędach w zabawkach FP żeby sie przekonać, ze to co drogie nie znaczy dobre ;)
Z resztą wyprawka to dopiero sam poczatek. Na to jest 9 miesiecy czasu żeby wszystko skompletować.
Później dopiero sie zaczyna. I tak jak dziewczyny piszą niemowlak nie kosztuje dużo. Prawdziwe wydatki bedą jak pójdzie do szkoły.
a ja właśnie uważam że w szkole o wiele mniejsze mój mały w grudniu skończył 5 lat od września rusza do 1 klasy uważam że dużo mniejsze wydatki nas czekają w przedszkolu co miesiąc zostawiam 350 zł a w szkole jednak raz za początku zostawię 700-800 zł na całą wyprawkę i spokój cały rok :) oczywiście nie rusza do szkoły ze względu na oszczędność ale nie powiedziałabym ze szkoła droższa od przedszkola
Daria, no to 1500, bo jeszcze bazę do fotelika z I grupy policzyłam, a to można sobie darować.
A o górnej półce to się nie wypowiadam, bo nawet na nią nie patrzę. Wózek Jedo kosztuje ponad 1000zł, a nie jakaś wypasiona Emmaljunga.
A fotelik wiem że nie brał udziału w żadnej kolizji. Nie każdy ma możliwość odkupić używany od znajomych, ktorym moze ufać.
Albo szczepienia: jak ktos chce cały zestaw to 2000zł w pierwszym roku!
Nie szczepiłam za taką kwotę bardziej ze względu na przekonania, a nie oszczędnosci. Ale jak komuś zależy na 6w1 oraz pneumo i rota to mocno uderzy go taka kwota, wyzsza niz cena nowego wozka z fotelikiem:p
A o górnej półce to się nie wypowiadam, bo nawet na nią nie patrzę. Wózek Jedo kosztuje ponad 1000zł, a nie jakaś wypasiona Emmaljunga.
A fotelik wiem że nie brał udziału w żadnej kolizji. Nie każdy ma możliwość odkupić używany od znajomych, ktorym moze ufać.
Albo szczepienia: jak ktos chce cały zestaw to 2000zł w pierwszym roku!
Nie szczepiłam za taką kwotę bardziej ze względu na przekonania, a nie oszczędnosci. Ale jak komuś zależy na 6w1 oraz pneumo i rota to mocno uderzy go taka kwota, wyzsza niz cena nowego wozka z fotelikiem:p
Miranda odnośnie tej emmaljungi ,może to i ładne ale kur..sko ciężkie :))
A swoją drogą jak widzę takich co muszą mieć wszystko markowe bo niby lepsze to śmiać mi się z takich ludzi chce,znam takich którzy też musieli mieć wszystko co najlepsze markowe,dzieciak kupę zabawek (tylko markowe,każdy model barbi) ,mieszkanie (wynajęte) na super osiedlu za kupę kasy,ubrania tylko oryginalne ze sklepu ,w pewnym momencie powinęła się nóżka pieniążki "uciekły" z mieszkania trzeba było się wyprowadzić bo nie było na opłaty a córeczka gówniara 7 lat byle czego nie założy i teraz problem skąd wziąć , dla młodszej córki pożyczali (nie mając z czego oddać) od kolegi 150 zł żeby jej kurtkę kupić..... i za tyle kupili........mała miała wtedy 1,5 roku ,teraz kurtka za mała i co z nią zrobić ? Nie jest mi ich zal bo sami sobie to zrobili ,ale dzieciak teraz nie potrafi pojąć że mama nie ma na super lalkę za 50 czy 100 zł bo zawsze miała i kupowała,jak mamusia mówi "córeczko nie mam" to córeczka na to "musisz mieć,pożycz"
A swoją drogą jak widzę takich co muszą mieć wszystko markowe bo niby lepsze to śmiać mi się z takich ludzi chce,znam takich którzy też musieli mieć wszystko co najlepsze markowe,dzieciak kupę zabawek (tylko markowe,każdy model barbi) ,mieszkanie (wynajęte) na super osiedlu za kupę kasy,ubrania tylko oryginalne ze sklepu ,w pewnym momencie powinęła się nóżka pieniążki "uciekły" z mieszkania trzeba było się wyprowadzić bo nie było na opłaty a córeczka gówniara 7 lat byle czego nie założy i teraz problem skąd wziąć , dla młodszej córki pożyczali (nie mając z czego oddać) od kolegi 150 zł żeby jej kurtkę kupić..... i za tyle kupili........mała miała wtedy 1,5 roku ,teraz kurtka za mała i co z nią zrobić ? Nie jest mi ich zal bo sami sobie to zrobili ,ale dzieciak teraz nie potrafi pojąć że mama nie ma na super lalkę za 50 czy 100 zł bo zawsze miała i kupowała,jak mamusia mówi "córeczko nie mam" to córeczka na to "musisz mieć,pożycz"
Mnie maluszek kosztuje około 300zł miesięcznie bez leków i żłobka, ale znajdzie się w tej kwocie też coś na bluzeczkę czy spodenki. Nie jest to chyba kolosalna kwota. Jak byłam w ciąży zrobiłam baby shower i zaprosiłam wszystkie przyjaciółki. Zgadały się tak, że nic się nie powtórzyło i dostałam wszystko co potrzebne: Kocyki, butelki, podgrzewacz, ciuszki, kosmetyki, rożek, pościel, czapeczki, przytulanki, matę edukacyjną, smoczki, itp. Sama musiałam jedynie zakupić łóżeczko za które dałam 100zł z materacem, pościelą i przewijakiem, kupione na anonse.pl :) i wózek 3w1 za który zapłaciłam 1000zł. Zabawki często dostaje od znajomych więc też nie wiele na to wydaję.
Nasz budżet przy małym wiele się nie zmienił. Spokojnie dajemy radę. I przed ciążą nie bałam się, że nam nie wystarczy.
Nasz budżet przy małym wiele się nie zmienił. Spokojnie dajemy radę. I przed ciążą nie bałam się, że nam nie wystarczy.
a mnie dziecko dużo kosztuje w stosunku to tego ile mam :) ale chce żeby miało to co najlepsze/najbezpieczniejsze itd. można taniej/nawet dużo taniej i obejść się bez wielu rzeczy ale to kwestia priorytetów ; ja mam takie że sobie nie kupię ale dla dziecka znajdę (nie mówię o zabawkach grach rowerach itd bo mała ma 11 mies) ale bezpieczny fotelik, płatne szczepienia i ekologiczne jedzenie to u mnie podstawa
Kulka, masz racje, tak bywa i to bardzo często.
A propos Emmaljungi! Dostała ocenę niedostateczną ;) Maxi Cosi Mura też ;) Przeczytajcie sobie :) Kolejny dowód na to, ze to co drogie nie zawsze jest najlepsze ;)
http://forum.trojmiasto.pl/Trucizna-w-wozkach-t223710,1,16.html
Napisałam, że nas dzidzia kosztowała 60 zł m-cznie, no może trochę przesadziłam.Teraz jak tak sobie myślę, to wychodziło jakieś 100-150 zł m-cznie. Teraz może troszkę więcej, no ale nie jest to jakiś wybujały koszt, nawet nie wiem ile to wychodzi, widocznie aż tak bardzo budżetu nie nadweręża żeby to liczyć ;)
Poza tym teraz nie jemy na mieście i nie chodzimy na imprezy, na tym można sporo zaoszczędzić, hehe ;)
Jeden wypad na miasto to jakieś 200 zł (dla dwojga)
Kino 60 zł (razem z popcornem i colą)
Obiadek 50 zł (w tańszej knajpie)
Deserek 30 zł
Drink tudzież piwo (oby jedno) 20 - 40 zł
Taksówka 20 zł
No to kurde już jest dzidzia wyżywiona na cały miesiac + pampersy ;)
A propos Emmaljungi! Dostała ocenę niedostateczną ;) Maxi Cosi Mura też ;) Przeczytajcie sobie :) Kolejny dowód na to, ze to co drogie nie zawsze jest najlepsze ;)
http://forum.trojmiasto.pl/Trucizna-w-wozkach-t223710,1,16.html
Napisałam, że nas dzidzia kosztowała 60 zł m-cznie, no może trochę przesadziłam.Teraz jak tak sobie myślę, to wychodziło jakieś 100-150 zł m-cznie. Teraz może troszkę więcej, no ale nie jest to jakiś wybujały koszt, nawet nie wiem ile to wychodzi, widocznie aż tak bardzo budżetu nie nadweręża żeby to liczyć ;)
Poza tym teraz nie jemy na mieście i nie chodzimy na imprezy, na tym można sporo zaoszczędzić, hehe ;)
Jeden wypad na miasto to jakieś 200 zł (dla dwojga)
Kino 60 zł (razem z popcornem i colą)
Obiadek 50 zł (w tańszej knajpie)
Deserek 30 zł
Drink tudzież piwo (oby jedno) 20 - 40 zł
Taksówka 20 zł
No to kurde już jest dzidzia wyżywiona na cały miesiac + pampersy ;)
hej dziewczyny :)
Dużo sie rozpisałyście i w sumie popieram te które uwżają że dziecko to nie tragiczny koszt,w zaleznoci jakie kto ma oczekiwania itd.
Przy pierwszym synku to wuzek np. odkupiłam od znajomych za małą kase (bo chciała sie pozbyć),ciuszki dostałam też od rodziny (starszych dzieciaczkach)..wanienkie dostałam od rodziny w prezencie.Jak rodzina odwiedziała to też sporo ciuszków pokupowała,chusteczek,pampersów takze na pierwsze miesiące miałam luz finanswoy..Karmiłam do ponad roku takze żadnych butelek nie używałam,Młody do 2roku życia już susiał w nocnik także odeszły pampki.
Tak szczerze to nawet oliwka za około 15zł to też w jeden miesiac nie zużyjesz...
No jak piszecie także to też dużo zależy od rodziców...Bo mam znajomych którzy mają jedno małe dziecko zarabiają około 4-5tyś miesięcznie a czasami nie starcza im na zycie bo Młodej to kupili,tamto kupili.
Też jestem tego zdania że można odkupić od kogos niz przepłacać na cos co sie użyje np. z kilka miesiecy.
Teraz jestem w drugiej ciąży i mam duzo rzeczy po starszaku,rodzina też sie oferuje że coś kupi w prezencie (chszciny,świeta).U nas jest tak czasami że prosimy rodzine o jakis konkretny prezent.
Jest jeszcze jedna opcja,bo jeżeli juz cos sie wydaży,bo tak jest w życiu i nagle nie mamy kase to napewno rodzina pomorze,mama da coś do jedzenia,teściowa też coś kupi :) Wiec chyba nikt na świecie nie jest sam,w razie czego można liczyc na wpsarcie osób bliskich.Bop tak jest że zawsze ci sie ukąłda a tu nagle jakieś wydatki,to samochód sie zepsuł,mąż ma zastrój w pracy...niczego sie nie da przewidzieć i zaplanować na 100%
Dużo sie rozpisałyście i w sumie popieram te które uwżają że dziecko to nie tragiczny koszt,w zaleznoci jakie kto ma oczekiwania itd.
Przy pierwszym synku to wuzek np. odkupiłam od znajomych za małą kase (bo chciała sie pozbyć),ciuszki dostałam też od rodziny (starszych dzieciaczkach)..wanienkie dostałam od rodziny w prezencie.Jak rodzina odwiedziała to też sporo ciuszków pokupowała,chusteczek,pampersów takze na pierwsze miesiące miałam luz finanswoy..Karmiłam do ponad roku takze żadnych butelek nie używałam,Młody do 2roku życia już susiał w nocnik także odeszły pampki.
Tak szczerze to nawet oliwka za około 15zł to też w jeden miesiac nie zużyjesz...
No jak piszecie także to też dużo zależy od rodziców...Bo mam znajomych którzy mają jedno małe dziecko zarabiają około 4-5tyś miesięcznie a czasami nie starcza im na zycie bo Młodej to kupili,tamto kupili.
Też jestem tego zdania że można odkupić od kogos niz przepłacać na cos co sie użyje np. z kilka miesiecy.
Teraz jestem w drugiej ciąży i mam duzo rzeczy po starszaku,rodzina też sie oferuje że coś kupi w prezencie (chszciny,świeta).U nas jest tak czasami że prosimy rodzine o jakis konkretny prezent.
Jest jeszcze jedna opcja,bo jeżeli juz cos sie wydaży,bo tak jest w życiu i nagle nie mamy kase to napewno rodzina pomorze,mama da coś do jedzenia,teściowa też coś kupi :) Wiec chyba nikt na świecie nie jest sam,w razie czego można liczyc na wpsarcie osób bliskich.Bop tak jest że zawsze ci sie ukąłda a tu nagle jakieś wydatki,to samochód sie zepsuł,mąż ma zastrój w pracy...niczego sie nie da przewidzieć i zaplanować na 100%
nam w ostatnim czasie najbardziej dopiekły awarie samochodu.na paliwko też dużo idzie, a nie mieszkamy w mieście to nie idzie bez samochodu.Najgozej jak nie na sie oszczędnosci na takie okolicznosci. na dziecko takie małe to nam szło około 600-700 miesięcznie.
ale to przez to,ze jechala na słoiczkach, one są drogie. Teraz już je bardziej to co my, słoiczki tylko jak gdzies na wyjeździe jesteśmy, albo awaryjnie.
My to mamy mega kredyty i nie możemy sobie pozwolic żeby tylko jedno z nas pracowało niestety;( i itak jest nam ciężko. Musimy jeszcze dorabiać dodatkowo.
Jak mąż wystarczajaco zarabia żeby pokryć wszystkie wydatki to oszczednie da się pewnie wyrobić. Może warto zrobić rozpiskę na co ile wam idzie i dodać do tego nawet na wyrost te 800 zł miesięcznie, czy dacie radę. Mozesz też ze swojej pensji porobic troche oszczędności.
ale to przez to,ze jechala na słoiczkach, one są drogie. Teraz już je bardziej to co my, słoiczki tylko jak gdzies na wyjeździe jesteśmy, albo awaryjnie.
My to mamy mega kredyty i nie możemy sobie pozwolic żeby tylko jedno z nas pracowało niestety;( i itak jest nam ciężko. Musimy jeszcze dorabiać dodatkowo.
Jak mąż wystarczajaco zarabia żeby pokryć wszystkie wydatki to oszczednie da się pewnie wyrobić. Może warto zrobić rozpiskę na co ile wam idzie i dodać do tego nawet na wyrost te 800 zł miesięcznie, czy dacie radę. Mozesz też ze swojej pensji porobic troche oszczędności.
No nam też zepsuł sie samochód,to w domu coś poszło...No jak sie wali to wszystko na raz...i oszczędnosci już nie starczają...ale jak pisałam wyżej w tragicznych sytuacjach mamy rodzine która pomorze...Ale według mnie to patrzeć czy stać na dziecko to troche przesada...bo jeżeli naprawde sie chce mieć maleństwo to na nic sie nie patrzy.Napewno czasami jest cieżko ale radość i uśmiech dziecka wszystko wynagradza..Ja tu nie pisze o ludziach "patologicznych" którzy maja w ogóle biede a robia sobie dzieci rok po roku ...A z drugiej strony znam ludzi ktorzy oszczędzają dużo pieniedzy,odłożyli b. dużą sume,potem zdecydowali sie na dziecko...dziecko na świecie a los im dał w kość i całe swoje oszczędnosći musieli wydać na problemyi teraz...teraz mają tylko to co zarobią i żyją.Także nie da sie nic zaplanować (pisałam wyżej)...
A i czasami bywa tak że jak się wszystko sobie już poukłada (praca,mieszkanie,finanse) , i ludzie decydują się na dziecko to natura chce inaczej i albo są duże problemy aby dzidzia była albo nie ma jej wcale .Mam znajomych którzy ciągle nie decydowali się na dziecko a bo to praca, a bo pieniądze a bo to a bo tamto ciągle coś i teraz na dzidzię jest już za późno bo ponad 40 na karku i w głowach trochę się poprzestawiało są koty i alkohol.........ich zajęcie to traktowanie kotów jak ludzi .......o zgrozo......koty mają swoje miski na stole przy którym siadają goście......i drinkowanie od rana do wieczora z małymi przerwami na sen ....chyba że idą do pracy .
nie jestem zdania,zeby nie wiem jak kalkulować jak sie chce dziecko, ale dobrze,że sie zastanawiają... w końcu to powinna być odpowiedzialna decyzja.
mam znajomą,która bardzo by chciala dziecko ale nie ma bo twierdzi,ze nie moze zostawic pracy, pracuje w szkole,więc ani godzin nie wiem ile,to by nie zbankrutowała na opiece, praca stabilna, nie zwolnia ją ani nic.Moze isć i wrócić kiedy chce.Jest coraz starsza i załamana, bo to dla niej tragedia, ale nie rozumie,że mozna pracować i mieć dzieci;) bywa i tak. szkoda mi jej.
ja sama bym chętnie do 3 roku życia mojego dziecka posiedziała ale nie da rady, w związku z tym co mialam sie nie decydować? Przecież wiedziałam,ze milionerami nie jesteśmy;)
mam znajomą,która bardzo by chciala dziecko ale nie ma bo twierdzi,ze nie moze zostawic pracy, pracuje w szkole,więc ani godzin nie wiem ile,to by nie zbankrutowała na opiece, praca stabilna, nie zwolnia ją ani nic.Moze isć i wrócić kiedy chce.Jest coraz starsza i załamana, bo to dla niej tragedia, ale nie rozumie,że mozna pracować i mieć dzieci;) bywa i tak. szkoda mi jej.
ja sama bym chętnie do 3 roku życia mojego dziecka posiedziała ale nie da rady, w związku z tym co mialam sie nie decydować? Przecież wiedziałam,ze milionerami nie jesteśmy;)