Widok

leniwy partner....

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Czy wy też macie problem ze wasi partnerzy są leniwi...
Mam też problem ze cos z pracą jest nawet nie okej a rachunki trzeba płacić...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5

I nam dobrze jest, a tobie nic do tego ;ppp Ja nie narzekam, a ty masz problem z moim życiem? Współczuję ;p
Mąż ma prace jaką ma, nie da się jej zabrać do domu. Jak parę miesięcy posiedzi w domu (co zdarza się czasem, że jest parę tygodni w domu) to też by sie nic nie stało, bo kasy nie zabraknie ;p
Ale to nasza sprawa, nie kogoś. Chcesz mieć pracę 8 godzin dziennie to pracuj, nikt ci nie broni ;p
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5

sorry miska, ale twierdzisz, że twój mąż pracuje 300 godz w tyg. mieszkacie poza 3miastem (chyba?) wiec dojazd jakas godz. minimum w jedna strone, ma czas dla dzieci, dla ciebie, uprawia sport, robi bigos i smaży kotlety...no i jeszcze z kolegami ma czas na wypady(całonocne, bo jak piałaś, z nocowaniem sob-niedz.) a ty masz czas na wieczorki przy winku z koleżankami, no i jeszcze wspolne rodzinne chwile, wy dwoje plus dzieciaki (ile ich jest? 3? w wieku jeszcze nie szkolnym?) no bo przeciez idealna sielanka, nie? hehehe....i jeszcze wydaje ci sie, ze ktoś w to uwierzy?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3

Mieszkam w Gdańsku, dzieci 2, nie chodzą do szkoły.
Tak sielanka. Nawet wracajac do domu w tygodniu o 19 czy w weekendy o 14 można na prawdę bardzo wiele zrobić. Trzeba tylko CHCIEĆ, potrafić się zorganizować. I nie stękać jak ty, tylko brać d*** w troki i korzystać z życie kiedy się da :)

Nie rozumiesz nic z tego co ja piszę . Męskie / babskie noce 2-3 razy w roku to sie nie da? Bigosu zrobić w sobotnie popołudnie nie da się? Wieczorne robienie kopytek taty z synkiem nie da się? Pójść pobiegać o 21 jak dzieci śpią? Jakie ty masz życie, że takich prostych spraw nie ogarniasz??? Wy nie dajecie rady, a my tak tak tak :)
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 7

Miśka, po co Ty się tłumaczysz? Twoja sprawa, że ogarniasz i masz czas na pisanie, a zawistnej pani od zwracania uwagi na ortografię polecam przypomnienie sobie, że zdania zaczyna się wielką literą, bo w niejednym wątku zapomniała :P
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 4

Mieszkam w Gdańsku, dzieci 2, nie chodzą do szkoły.

bez różnicy, dojazd w 3mieście to ok. godz. w jedna strone.

Tak sielanka. Nawet wracajac do domu w tygodniu o 19 czy w weekendy o 14 można na prawdę bardzo wiele zrobić.

to się zdecyduj. 300 godz/mieś. to średnio 10 godz. dziennie (30 dni czyli łacznie z weekendmi),

można na prawdę bardzo wiele zrobić. Trzeba tylko CHCIEĆ, potrafić się zorganizować. I nie stękać jak ty, tylko brać d*** w troki i korzystać z życie kiedy się da :)

powiedziała matka polka, co nawet dzieci do przedszkola nie posyła, tylko grzęźnie kilka lat w domu je niańcząc, dobre sobie...

Męskie / babskie noce 2-3 razy w roku to sie nie da? Bigosu zrobić w sobotnie popołudnie nie da się?

no, użyje facet jak nie wiem, 2-3 razy w roku...

bigos? chyba nigdy nie robiłas bigosu...po raz zakupy. po dwa- duszenie kapusty- jakieś 2 godz. minimum, duszenie mięsa- kolejne dwie, krojenie miesa, kiełbasy, przesmazanie kielbasy, potem duszenie miesa i kapusty...posprzatanie po robocie...

Wieczorne robienie kopytek taty z synkiem nie da się? Pójść pobiegać o 21 jak dzieci śpią?

10 godz w robocie, plus dojazdy, to o ktorej ty kladziesz dzieci spac? ze o 19 zaczynaja robic kopytka? a o 21 facet idzie biegac? a kapiel? kolacja z dziecmi? czytanie ksiazeczki, usypianie? no naprawde...bardzo wiarygodne.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 6

Są dni, że mąż jest jest w pracy po 16 godzin, a nie po 10, są czasem wolne weekendy, więc raz ma 200 godzin raz 300, róznie bywa.

Kopytka to 2 godziny roboty w jakieś sobotnie/niedzielne popołudnie.

Mąż ma męski wieczór 2-3 razy w roku. A twój chleje co weekend? Współczuję ...

Nawet jak bigos miałby sie robić 4 godziny to całe popołudnie/wieczór sobotni nie wystarczy? Jecie bigos co weekend? My nie.

Dzieci chodzą spać max o 21. Wtedy da sie iść biegać (o ile nie jest w pracy)

W czym jeszcze problem???
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 10

Jak masz problem z zorganizowaniem życia to nie siedź przy kompie tylko rób co masz robić. My jesteśmy zorganizowani. Mamy czas na wszystko ;p

Słownik, masz rację. Nie wiem po co sie tłumaczę, ale wiesz co... Może te zawistne panie czegoś się nauczą... Że chcieć to móc... Że można dużo godzin pracować i mieć czas dla siebie, domu i rodziny... Że można siedzieć z dziećmi w domu i nie pracować... itd itd.

Wiem, że innym żal D ściska i się czepiają, bo nie ogarniają swojego życia i zazdroszczą tym, co to potrafią ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 10

powiem tak, nie majac dzieci, rodziny, nie bedac nawet zona, wyrabialam 300 godz w miesiacu, a wlasciwie czasem chyba nawet wiecej. wiec nie przekonasz mnie do tego, co wyzej. chyba, ze naciagasz to do granic mozliwosci, no i to ze masz meza, ktory udziela sie w zyciu rodzinnym, polega na tym, ze raz czy dwa w roku w czyms uczestniczy...a rok ma zazwyczaj 365 dni. i tyle. nie mam zadnego problemu. i nie, moj maz nie chleje w ogole. jest kulturalnym czlowiekiem. no i jest sobotnia noc, co ty w ogole robisz na forum?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3

Co ja robie na forum? To samo co ty! Czemu nie zajmiesz sie rodzina tylko tu ślęczysz?
Piszę, bo sie nudzę. Dzieci śpią, Mąż daleko od domu, wróci za ileś tygodni... Nudno mi i tyle.

Niczego nie naciągam. Piszę dokładnie tak ja jest. Może w twoich oczach to nie ogarnięcia, a dla nas to norma (poza momentami kiedy maż jest zagranicą, bo to inna sytuacja, zdarza sie rzadko). Mąż uczestniczy w życiu rodziny zawsze i codziennie (wyjątki jak wraca do domu po 22) nawet jak od domu ma 2000 km, bo codziennie musi pogadać z dziećmi na skypie, zobaczyć jak spędzają wieczór bez niego.

Dziwię się, że dla ciebie to taki szok, że pracując tyle godzin facet ma czas jeszcze cos zrobić. I chęci. Znam inne rodziny z pracy męża, gdzie tam w domach też maja tatę przez bardzo ograniczony czas i też maja udane życie, dzieci spędzają wieczorami czas z ojcem, robia cos wspólnie w weekendy gdy czasu jest więcej.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 8

Dziewczyny a mnie po lekturze tego wątku nachodzi taka refleksja, że wszystko sprowadza się do tego, że my wciąż uważamy, że przejaw zadowolenia jest przejawem zadufania, tego że się chwalimy i trzeba to zdusić w zalążku. Albo krytyką albo odwiecznym "kłamie, kreuje rzeczywistość". Nie można mówić, że jest dobrze bo przecież my Polacy musimy mieć tylko źle. My powinniśmy się taplać w rozpaczy, musimy narzekać i chodzić z marsową miną. Dobra koleżanka to ta, z którą można ponarzekać a nie taka, która wpada i obwieszcza - mąż znowu kupił mi prezent, dostałam podwyżkę, buduję kolejny dom i jadę na wakacje na Kanary. Zobaczcie jak reagujemy na matki, które ośmielą się chwalić sukcesami swoich dzieci... mamy ochotę rzygnąć bo ileż można słuchać tych głupot - wiadomo ideały nie istnieją.

Owszem nie istnieją ale tu nie o to chodzi :) Chodzi o to by starać się tak traktować wady i porażki, by nam nie przeszkadzały w poczuciu spełnienia i nie powodowały frustracji. Ale niestety jeszcze lata świetlne przed nami by to się zmieniło - tą mentalność mamy w sobie zbyt mocno zakorzenioną. Podobnie jest z komplementami, których za cholerę nie potrafimy przyjmować. Przeważnie jest tak:
- kochana jak Ty schudłaś - super!
- no tak ale zobacz jakie mi przez to zmarchy wylazły...

Miśka może ma taki styl pisania, że zbyt kwieciście opisuje męża. Może być tak, że pisze prawdę i wtedy na prawdę nie może skumać krytyki a może być tak, że klawiatura przyjmie wszystko i nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością (nie sugeruję tylko przedstawiam hipotezy) ale Wasza reakcja od razu jest atakiem i próbą udowodnienia, że nawet jak masz za dobrze to wcale nie znaczy, że nie masz źle. Od razu postawiłyście ją w roli kata a męża ofiary leniwej i pazernej żony. Smutne to jest. Dla jasności - ja też napisałam, że "mąż wszystko zrobi" ale miałam na myśli to, że zrobi jak ja nie mogę albo, że robimy wspólnie. Nie oznacza to bynajmniej, że ja leżę i pachnę a mąż zapierdziela. To się nazywa podział obowiązków. Co więcej, gdyby pojawił się wątek, w którym żona opisuje sytuacje kiedy tylko ona zajmuje się domem a mąż po 10h pracy tylko odpoczywa przed tv, to od razu by się pojawiły opinie, że jest naiwna i głupia, że od męża trzeba wymagać i jak dalej będzie taką uległą kurą domową to na bank mąż zaraz kopnie ją w zadek ;)

I żeby nie było - ja nie jestem inna, zwłaszcza jeśli chodzi o komplementy ;) Może różnica jest taka, że ja zdaję sobie z tego sprawę i staram się mieć to na uwadze czego także i innym życzę.

Na koniec polecam Wam piosenkę Bloody Poland - Strachy na Lachy, która doskonale obrazuje to co opisałam.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 4

Aha i jeszcze jedno. Uważam za jakiś kompletny absurd tłumaczenie się z tego ile czasu kto poświęca na forum. Ale złamię się i zrobię to jeden jedyny raz.
Po pierwsze nie rozumiem, co to kogo obchodzi. Po drugie nie rozumiem, co w tym złego. Czy to jakaś ujma? A może istnieje jakiś niepisany limit aktywności, po przekroczeniu którego przekraczamy jakąś granicę przyzwoitości? Czy nie uważacie za żałosne to licytowanie się która ile pisze na forum? I na koniec - skąd przekonanie, że jak siedzisz na forum to na bank zaniedbujesz rodzinę? To największa głupota bo jestem przekonana, że duża część tych, które nie udzielają się na forum, poświęcają ten czas na oglądanie tv, siedzenie na FB albo czytanie gazet...
Ten argument pojawia się bardzo często, jest nudny, głupi i bez sensu. Więc apeluje do Was dziewczyny, zastanówcie się dobrze zanim jeszcze raz go przedstawicie. Nie lubię wrzucać ludzi do worków ale te, które podają takie argumenty mam ochotę wrzucić do worka "największe banały i wyświechtane frazesy" :)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2

Dokładnie Larisa. Mi zarzucają co robię na forum w sobotni wieczór ale przecież same piszą co nie? ;p

Ja tylko podzieliłam sie z wami opinią o tym jak wygląda nasze życie mimo tego, że mąż dużo pracuje i czasem wyjeżdża za granicę. To, że dużo potrafi nie znaczy, że codziennie robi bigos, smaży kotlety i jeszcze w aucie coś naprawi. Nigdzie tego nie napisałam, ale każda (prawie) to wyczytała. To sie nazywa czytanie bez zrozumienia albo odwracanie kota ogonem ;p

Mnie obsmarują... ok (norma) ale tych samych problemów u siebie to już nie widzą ;p
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5

Moim zdaniem, Miśka źle zaczęła. Jej pierwsza wypowiedź w tym wątku, zaczyna się od słów: To ja mam lepiej... Hmm... Moim, skromnym zdaniem, wcale tak nie jest, ale to jest moje zdanie. Gdyby Miśka, pominęła to pierwsze zdanie w swojej wypowiedzi, myślę że dziewczyny nie miałyby pretensji.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1

Miska twój mąż to może w stoczni pracuje.?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4

Dziobus a mi się wydaje a nawet jestem tego pewna, że nie chodzi o to jak Miska zaczęła swoją wypowiedź, ale o całokształt jej wypowiedzi również w innych tematach. Miska jest wszędzie i jest porostu niezbyt "skromna" a pieprzyku dodaje fakt ze wiecznie chwali się tym co ma a złotówki na to nie zarobiła. Ogólnie jej wypowiedzi są minusowane za sam nick.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5

Właśnie, dobrze powiedziane. Nie ważne czy macie zdanie jak ja czy nie, nie liczy sie co powiem tylko jak się podpiszę.

I tym oto zdaniem Olga potwierdza, że jesteście po prostu obłudne i wredne i za grosz sprawiedliwe ;p
I bardzo bardzo bardzo zazdrosne :DDD

Acha, i nie jest tak, że Miśka złotówki nie zarobiła. Jak zwykle sami sobie wymyślacie i nie czytacie co piszę, bo nie raz pisałam, że od czasu studiów do urodzenia dziecka to pracowałam, ale wy uważacie, że nie. Kolejny fałsz i obłuda z waszej strony!

Co do tego gdzie pracuje mój mąż to dobrze wiecie, bo przecież wiecie o mnie wszystko, nie rqaz mówiłam gdzie to po co pytacie???

Zaczęłam swoją pierwszą wypowiedź os słów, że mam lepiej i odnosiło się to TYLKO to postu autorki.
A i mąż ze mną czytając to wszystko świetnie się bawi, że wy to macie bardzo smutne życie :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6

Pytam bo nie wiem ale po twoich opisach wydaje mi się ze mój brat Was zna.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Wiele osób nas zna ;p
Jeśli by było tak faktycznie to byś miala pewność, że mówię jak jest i nie koloryzuję ;P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3

Sorki-ale tu Miska głównie zarzuca innym jakich mają leniwych mężów i insynuuje ze pozostałych mężowie tylko z piwem siedzą na kanapa i nic nie robią.... i to tylko dlatego ze ktoś minusuje jej wypowiedź.
A idealna sytuacja to mąż pracoholik.

Może żyję w jakimś wyjątkowym środowisku -ale wszyscy mężowie moich koleżanek czy koledzy normalnie zajmują się domem. I to jest standard a nie jakaś wyjątkowa sytuacja. No i tym domem zajmują się zdecydowanie dłużej niż mezulek który 300h jest poza domem.... jak się doda do tego sen-- to mało godzin na tę pomoc zostaje. No ale Miska ma przecież najlepiej.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Na leniwe partnerki jest jedna (ale za to jaka skuteczna!) metoda - zero "kieszonkowego" ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 6

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Atopowe zapalenie skóry (71 odpowiedzi)

Kobietki ratujcie.. od zawsze jestem alergikiem, ale w ciąży atopowe zapalenie skóry mnie...

Vision Express - czuję się oszukana (28 odpowiedzi)

Nie ja osobiście, ale dziś wcisnęli mojej teściowej bardzo drogie okulary do czytania. Naprawdę...

otworzyć firmę ?? (38 odpowiedzi)

Hej! Pewnie część pomyśli, o co ona pyta na tym forum, ale... jedno z drugim ma wiele wspólnego....

do góry