Widok
Ty chyba spać nie możesz od tego myślenia o mnie co? ;p
Skoro wy mi zarzucacie, że kłamię to czemu ja nie mogę zarzucić wam, że macie leniwych mężów???
I skoro wasi mężowie zajmują się domem to czemu mój nie może???
Zarzucacie mi taka masę kłamstw, że lista by była długa choć to same bzdury wyssane z palca przez was, bo ja co innego pisałam, a wy co innego czytacie i sobie dopowiadacie rzeczy, o których ja nie pisałam...
Skoro wy mi zarzucacie, że kłamię to czemu ja nie mogę zarzucić wam, że macie leniwych mężów???
I skoro wasi mężowie zajmują się domem to czemu mój nie może???
Zarzucacie mi taka masę kłamstw, że lista by była długa choć to same bzdury wyssane z palca przez was, bo ja co innego pisałam, a wy co innego czytacie i sobie dopowiadacie rzeczy, o których ja nie pisałam...
A wyobraź sobie, że tak nie idzie. Są zawody, gdzie pracujesz po 12 h na dobę i tak masz w umowie. Mój mąż tak ma i tak pracuje, taki zawód. I o tym powinno się wiedzieć i być poinformowany wybierając odpowiednie studia. Niestety, trochę późno, a i wypłata po części rekomenduje wyrzeczenia. Ja też siedzę w domu z dziećmi, bo męża ciągle nie ma w domu. Natomiast ja staram się robić wszystko sama, aby mój mogł już tylko wypoczywać i przebywać z dziećmi. Ale mój nie lubi prac domowych. Ale znam osoby, które po całym dniu pracy wpadają w wir pracy w domu, aby odreagować stras z pracy, czują się z tym dobrze i dla nich to jest forma relaksu. Ja też jak pracowałam po 10 godzinach pracy psychicznej marzyłam aby wpaść do domu i pozbywać naczynia, lub zaszyć się gdzieś z deską do prasowania. Pomijając już fakt siedzenia w domu z dwójka dzieci i całą tego otoczką, czasami wolałabym się zamienić i iść na te 12 h co pracy, zająć się tylko i wyłacznie swoją pracą...
Ale czy idealny facet musi ciężko pracować i móc wszystko naprawić? W dobie high tech sprzętow-napprawy głównie polegają na wymianie całych modułów a nie grzebania w schematach z lutownicą w ręku. Zresztą po co? Skoro nie każdy to lubi robić?
Ideałem wg mnie jest harmonia -mieć czas i na pracę i na rodzinę i na sport i na wypoczynek..... bo to też jest potrzebne każdemu z nas.
Ideałem wg mnie jest harmonia -mieć czas i na pracę i na rodzinę i na sport i na wypoczynek..... bo to też jest potrzebne każdemu z nas.
po 1 - 300 to nie w każdym miesiącu, ale fakt, czasem się zdarza (a są jeszcze lepsi rekordziści, ale to już na własne życzenie, bo zawsze im mało, np. całą wielkanoc siedzieli w pracy, choć to było dla chętnych - czubki)
po 2 - to nie ja mu tyle karzę siedziec w pracy (jestem absolutnie przeciwna)
po 3 - jak on sie sprzeciwi szefowi to go wywalą (tak jak każdego innego, wyjazdu zagranicę też nie może odmówić, bo inaczej to papa)
Coś jeszcze?
Nie je tu robię za tyrana, tylko niezbyt "ciekawy" szef. Ale takie życie, można przecież rzucić robotę.
Mąż nie chce zrezygnować, bo sam mówi, że nigdzie nie zarobi tak dużo jak tam, a za 4000 zł na rękę nie będzie pracował, bo to za mało.
po 2 - to nie ja mu tyle karzę siedziec w pracy (jestem absolutnie przeciwna)
po 3 - jak on sie sprzeciwi szefowi to go wywalą (tak jak każdego innego, wyjazdu zagranicę też nie może odmówić, bo inaczej to papa)
Coś jeszcze?
Nie je tu robię za tyrana, tylko niezbyt "ciekawy" szef. Ale takie życie, można przecież rzucić robotę.
Mąż nie chce zrezygnować, bo sam mówi, że nigdzie nie zarobi tak dużo jak tam, a za 4000 zł na rękę nie będzie pracował, bo to za mało.
po 1 - 300 to nie w każdym miesiącu, ale fakt, czasem się zdarza (a są jeszcze lepsi rekordziści, ale to już na własne życzenie, bo zawsze im mało, np. całą wielkanoc siedzieli w pracy, choć to było dla chętnych - czubki)
a Twój to na czyje życzenie niby tyle pracuje, jak nie własne? bo Ty przeciez jesteś absolutnie przeciwna?
po 2 - to nie ja mu tyle karzę siedziec w pracy (jestem absolutnie przeciwna)
to znaczy, że Twój idealny mąż w ogóle nie liczy się z Twoim zdaniem. współczuję.
Nie je tu robię za tyrana, tylko niezbyt "ciekawy" szef. Ale takie życie, można przecież rzucić robotę.
Mąż nie chce zrezygnować, bo sam mówi, że nigdzie nie zarobi tak dużo jak tam, a za 4000 zł na rękę nie będzie pracował, bo to za mało.
skoro pracuje jak na dwóch etatach, to zarabia odpowiednio wiecej. moze gdyby miał żone co tez pracuje miałby mniejsze wymagania finansowe?
btw. kaRZe- kaRa, kaŻe - kaZać. kumasz różnicę?
a Twój to na czyje życzenie niby tyle pracuje, jak nie własne? bo Ty przeciez jesteś absolutnie przeciwna?
po 2 - to nie ja mu tyle karzę siedziec w pracy (jestem absolutnie przeciwna)
to znaczy, że Twój idealny mąż w ogóle nie liczy się z Twoim zdaniem. współczuję.
Nie je tu robię za tyrana, tylko niezbyt "ciekawy" szef. Ale takie życie, można przecież rzucić robotę.
Mąż nie chce zrezygnować, bo sam mówi, że nigdzie nie zarobi tak dużo jak tam, a za 4000 zł na rękę nie będzie pracował, bo to za mało.
skoro pracuje jak na dwóch etatach, to zarabia odpowiednio wiecej. moze gdyby miał żone co tez pracuje miałby mniejsze wymagania finansowe?
btw. kaRZe- kaRa, kaŻe - kaZać. kumasz różnicę?
Mąż niestety zawsze mi powtarza, że nawet jak ja będę zarabiac tyle co on, to on i tak nie zrezygnuje. Wtedy będzie tylko taka paranoja, że co z dziećmi jak rodzice i to oboje będą w pracy od 5 do 19 lub lepiej...
Wiele lat temu zostało przez nas ustalone, że jak będa małe dzieci to ja siedze w domu. I tak jest. Nie wiem czemu was to dziwi, wiele ludzi tak robi, że póki dzieci małe to matka siedzi w domu skoro finanse na to pozwalają. Wielkie mi halo ;p
Ps- jak już czepiasz się błędów to sama ich nie rób, zdanie zaczynamy WIELKĄ literą ja już ci ktoś zwrócił raz uwagę ;p Czepiasz się, a zrobiłaś aż 5 błędów ortograficznych w jednej wypowiedzi. A nie, nawet więcej. WSTYD! I siara...
Wiele lat temu zostało przez nas ustalone, że jak będa małe dzieci to ja siedze w domu. I tak jest. Nie wiem czemu was to dziwi, wiele ludzi tak robi, że póki dzieci małe to matka siedzi w domu skoro finanse na to pozwalają. Wielkie mi halo ;p
Ps- jak już czepiasz się błędów to sama ich nie rób, zdanie zaczynamy WIELKĄ literą ja już ci ktoś zwrócił raz uwagę ;p Czepiasz się, a zrobiłaś aż 5 błędów ortograficznych w jednej wypowiedzi. A nie, nawet więcej. WSTYD! I siara...
Jest jak jest, nam pasuje. Facet chce zarobić póki ma okazję. Staram się go zrozumieć, chociaż czasem nie jest lekko. Na szczęście te 300 h to nie standard, ale mus ze 3 razy w roku, niestety. Zawsze znajdzie się jakaś pilna sprawa na wczoraj i wszyscy wtedy prawie non stop w pracy. Cos za coś, cudowne pensje nie są za darmo. Kiedyś pracował o wiele mniej, wtedy ja plus on nie mieliśmy szans zarobic tyle co on teraz w pojedynkę (mieliśmy jakąś połowę tego co teraz). To na prawdę różnica. Mąż chce dać rodzinie wszystko co najlepsze. Minusem tego jest czasem brak jego samego. Nadrabiamy kiedy możemy. Gdyby mąż koniecznie chciał mnie wysłać do pracy to bym poszła. Żaden problem, ale on marudzi obecnie na temat trzeciego dziecka, a to przecież oznaczało by kolejne lata w domu, więc na mojej pensji to mu nie zależy ;p
Nam jest ogólnie dobrze, jak każda rodzina mamy plusy i minusy swojego życia. Ale to nasze życie. Wy popatrzcie na swoje.
Nam jest ogólnie dobrze, jak każda rodzina mamy plusy i minusy swojego życia. Ale to nasze życie. Wy popatrzcie na swoje.
Facet chce zarobić-facet ma rodzinę ! Zawsze można więcej i więcej w świecie konsumpcjonizmu -ale dużo więcej jest wart czas spędzony razem. Na rodzinę trzeba zarobić--ale łatwiej jest gdy dwójką ludzi po równo dźwiga ten ciężar. Jeśli on zachoruje to Tobie dużo ciężej będzie zacząć pracować, bo z taką przerwą-zarobisz dużo mniej. Trudniej będzie też pracę znaleźć.
A to ze zarabia więcej niż Wy kiedyś razem-to normalne,czasy się zmieniają,doświadczenia mu przybywa. Ja (czy też mój mąż) tez zarabiam dużo więcej niż kiedys-bez nadgodzin .
A to ze zarabia więcej niż Wy kiedyś razem-to normalne,czasy się zmieniają,doświadczenia mu przybywa. Ja (czy też mój mąż) tez zarabiam dużo więcej niż kiedys-bez nadgodzin .