Widok
Ale na razie jest dobrze jak jest.
skoro piszesz, że jesteś przeciwna systemowi, który wypracował mąż, to chyba nie jest dobrze, tzn. twierdisz, ze jest, bo nie masz wyjścia. z każdym Twoim postem ujawnia się układ, w którym jestes zależna od meża i pooddana jego decyzjom...
Są małe dzieci i mama na cały etat. Kropka.
dzieci po roku/ dwóch oddaje sie do żłobka/przedszkola. Ty siedzisz z nimi do momentu pójścia do szkoły, twierdzisz, że kolejne dziecko to kilka lat w domu... to raczej nie jest normalne...
O ewentualne przyszły powrót do pracy się nie martwię. Mam duże możliwości ma zarobki bez wychodzenia z domu, czyli...
to oznacza, że jesteś leniwą babą. mogłabyś zarabiać już teraz, żeby mąż nie tyrał na waszą rodzinę sam.
skoro piszesz, że jesteś przeciwna systemowi, który wypracował mąż, to chyba nie jest dobrze, tzn. twierdisz, ze jest, bo nie masz wyjścia. z każdym Twoim postem ujawnia się układ, w którym jestes zależna od meża i pooddana jego decyzjom...
Są małe dzieci i mama na cały etat. Kropka.
dzieci po roku/ dwóch oddaje sie do żłobka/przedszkola. Ty siedzisz z nimi do momentu pójścia do szkoły, twierdzisz, że kolejne dziecko to kilka lat w domu... to raczej nie jest normalne...
O ewentualne przyszły powrót do pracy się nie martwię. Mam duże możliwości ma zarobki bez wychodzenia z domu, czyli...
to oznacza, że jesteś leniwą babą. mogłabyś zarabiać już teraz, żeby mąż nie tyrał na waszą rodzinę sam.
NO uwielbiam takie teksty, niech mi inni mówią, jak powinno się żyć...
"Małe dzieci oddaje się do żłobka". Serio? To jest sens macierzyństwa, oddawać 6 miesięczne dziecko? Po co więc mi te dzieci?
Ja też siedziałam z obojgiem dzieci w domu do momentu aż skończyły 3 lata i niczego nie żałuję. Są dobrze wychowane, mają poczucie bezpieczeństwa, bliskości mamy, poświeciłam im dużo uwagi, mają świetny start. Czas spędzony z dziećmi to lokata w ich przyszłośc. I niech mi jakaś zazdrosna mamuska nie wmawia, że to nie jest normalne. Kiedyś dzieci żyły w rodzinach wielopokoleniowych, nie oddawało się ich do żłobka, były zawsze zaopiekowane w rodzinie. Inna sprawa, że ja mogłam sobie pozwolić na niepracowanie, bo mąż świetnie zarabia, i nie chcę się tu chwalić, tylko zarysować sytuacje. Gdyby było tak, że żyjemy biednie, zapewnie poszłabym do pracy wcześniej, ale nie oceniałabym sytuacji innej osoby, jakie mam do tego prawo? Każdy robi tak jak uważa. Ja moje dzieci kocham i uważam, że na wszystko przychodzi czas. Są teraz samodzielne i z radością chodzą do szkoły/przedszkola, ja pracuję na pół etatu, resztę czasu poświęcam dzieciom i prowadzeniu domu, mamy posprzątane, ciepły obiad codziennie i mam czas zatroszczyć się o moją rodzinę, co sprawia mi przyjemność. Obecna matka, to nie to samo co nadopiekuńcza matka. Tyle.
"Małe dzieci oddaje się do żłobka". Serio? To jest sens macierzyństwa, oddawać 6 miesięczne dziecko? Po co więc mi te dzieci?
Ja też siedziałam z obojgiem dzieci w domu do momentu aż skończyły 3 lata i niczego nie żałuję. Są dobrze wychowane, mają poczucie bezpieczeństwa, bliskości mamy, poświeciłam im dużo uwagi, mają świetny start. Czas spędzony z dziećmi to lokata w ich przyszłośc. I niech mi jakaś zazdrosna mamuska nie wmawia, że to nie jest normalne. Kiedyś dzieci żyły w rodzinach wielopokoleniowych, nie oddawało się ich do żłobka, były zawsze zaopiekowane w rodzinie. Inna sprawa, że ja mogłam sobie pozwolić na niepracowanie, bo mąż świetnie zarabia, i nie chcę się tu chwalić, tylko zarysować sytuacje. Gdyby było tak, że żyjemy biednie, zapewnie poszłabym do pracy wcześniej, ale nie oceniałabym sytuacji innej osoby, jakie mam do tego prawo? Każdy robi tak jak uważa. Ja moje dzieci kocham i uważam, że na wszystko przychodzi czas. Są teraz samodzielne i z radością chodzą do szkoły/przedszkola, ja pracuję na pół etatu, resztę czasu poświęcam dzieciom i prowadzeniu domu, mamy posprzątane, ciepły obiad codziennie i mam czas zatroszczyć się o moją rodzinę, co sprawia mi przyjemność. Obecna matka, to nie to samo co nadopiekuńcza matka. Tyle.
Dodam jeszcze dla zatroskanych, że mąż pracuje standardowo 8 godzin dziennie, nie zarzyna się. A przez to, że ja mam więcej czasu na ogarnięcie w domu, to nie ma dużo obowiązków domowych, ale jak jest potrzeba to odkurzy, zrobi zakupy i nie robi wielkiej łaski, każde z nas wie, że oboje staramy się włożyć jak najwięcej w naszą rodzinę i dom. Mamy związek partnerski, reagujemy na swoje potrzeby, gorsze dni itd. Dziećmi zajmuje się także, uwielbia to, jest świetnym ojcem. Ma swoje minusy, nie jest ideałem, ale jestem świadoma jego wad i zalet. Teraz możecie hejtować.
Ok, nawet jeśli, 14 miesięczne dziecko jeśli dobrze pójdzie mówi z reguły kilka słów, ledwo co zaczęło chodzić i to jest idealny moment żeby oddawać je w ręce instytucji? Ja tu nie krytykuję mam które oddają, ale nie mówcie mi, że nie jest normalne, żeby posiedzieć z dzieciakiem do 3 roku życia. Każdy ma wybór, decyduje o swoim życiu i o swoich dzieciach. Ja wiem że mam dzieci wychowane tak jak chce, miałam wielki komfort że mogłam z nimi siedzieć w domu. Jak ktoś nie ma, musi iśc do pracy, ok-to jego sprawa przecież. Dla mnie dziwne jest, gdy mama siedzi w domu, mając dzieci szkolne, ale roczniaka? Chyba, że mówimy o matkach, których siedzenie w domu z własnymi dziećmi strasznie męczy, nudzi itd, to także ich decyzja.
Oczywiście ze można siedzieć do 3 roku życia ale czy do 7 też? Szczególnie gdy mąż tyle pracuje aby zarobić na rodzinę?
Czy model rodziny,bez ojca,wiecznie nieobecnego- jest dobry?
Tak jak pisałam poniżej -wg mnie optymalna jest harmonia - abyśmy mieli czas i na pracę i na dom,rodzinę,dzieci i na odpoczynek, i na sport i naswój rozwój. Niestety-w rzeczywistości -jest nieosiągalne bo doba ma tylko 24h. Jednak staramy się znaleźć czas na wszystkie te strony życia.
Czy model rodziny,bez ojca,wiecznie nieobecnego- jest dobry?
Tak jak pisałam poniżej -wg mnie optymalna jest harmonia - abyśmy mieli czas i na pracę i na dom,rodzinę,dzieci i na odpoczynek, i na sport i naswój rozwój. Niestety-w rzeczywistości -jest nieosiągalne bo doba ma tylko 24h. Jednak staramy się znaleźć czas na wszystkie te strony życia.
Po pierwsze, nie czytasz ze zrozumieniem. Napisałam, że według mnie dziwne jest siedzenie w domu gdy ma się dziecko szkolne, a więc wspomianego przez Ciebie 7 latka. Po drugie, napisałam też, że mój mąż pracuje 8 godzin. Potem ma czas dla rodziny. Gdyby musiał pracować 12, kosztem mojego siedzenia w domu, zapewne bym poszła do pracy chociaż na cześć etatu, o czym również pisałam. Zgadzam się, harmonia musi być, więc też dajemy sobie nawzajem "wychodne", czas na przyjemności, sport itp. Kwestia ustalenia rytmu, każda rodzina ma swój. Mi osobiście szkoda jest 14 miesięcznych dzieci, które zamiast mieć blisko mamę, są przez większość dnia w żłobku. Każdy sam decyduje o swoich dzieciach, ja bym moich nie posłała i tyle w temacie.
Jakbym chciała dać roczne dziecko do żłobka żeby zabijać się za kasą to zaraz bym tu była wyzwana od materialistek i tych, co nie czuja potrzeby więzi z malutkim dzieckiem. Wam zawsze źle i tyle.
Pomijam przy tym fakt ile sie czeka w Gdańsku na żłobek (moi znajomi łapali sie gdy dziecko miało zazwyczaj ponad 2 lata, rekordziści musieli czekać aż do przedszkola i to nie koniecznie państwowego).
Pomijam przy tym fakt ile sie czeka w Gdańsku na żłobek (moi znajomi łapali sie gdy dziecko miało zazwyczaj ponad 2 lata, rekordziści musieli czekać aż do przedszkola i to nie koniecznie państwowego).
Napisałam, że według mnie dziwne jest siedzenie w domu gdy ma się dziecko szkolne, a więc wspomianego przez Ciebie 7 latka.
miska nie posyła dzieci do przedszkola. siedzi z dwójka i zamierza miec 3 i siedziec z nim do momentu obowiazku szkolnego, czyli obecne dzieci juz beda szkolne...przy trójce to jest minimum 10 lat, jak nie wiecej...uwazasz to za normalne?
miska nie posyła dzieci do przedszkola. siedzi z dwójka i zamierza miec 3 i siedziec z nim do momentu obowiazku szkolnego, czyli obecne dzieci juz beda szkolne...przy trójce to jest minimum 10 lat, jak nie wiecej...uwazasz to za normalne?
Ja uważam, że 3 lata to jest wiek kiedy dziecko jest naprawdę gotowe rozstać się na dłużej z mamą i powinno wręcz "iść do dzieci", poznać nowe otoczenie. Ale to moja opinia. Młodsze dziecko posłałam do przedszkola gdy miało nieco ponad 2,5 roku do grupy 3 latków, bo widziałam, że jest gotowe i że tego potrzebuje.
Jakbym chciała dać roczne dziecko do żłobka żeby zabijać się za kasą to zaraz bym tu była wyzwana od materialistek i tych, co nie czuja potrzeby więzi z malutkim dzieckiem.
no, ale Twój mąż, który kosztem czasu z dziećmi nabija kasę, to juz jest ok?
Pomijam przy tym fakt ile sie czeka w Gdańsku na żłobek (moi znajomi łapali sie gdy dziecko miało zazwyczaj ponad 2 lata, rekordziści musieli czekać aż do przedszkola i to nie koniecznie państwowego).
przecież macie tyle forsy, że stać was na prywatną opiekę chyba?
no, ale Twój mąż, który kosztem czasu z dziećmi nabija kasę, to juz jest ok?
Pomijam przy tym fakt ile sie czeka w Gdańsku na żłobek (moi znajomi łapali sie gdy dziecko miało zazwyczaj ponad 2 lata, rekordziści musieli czekać aż do przedszkola i to nie koniecznie państwowego).
przecież macie tyle forsy, że stać was na prywatną opiekę chyba?
Miśka nie kuma chyba że jej życie to nie jest życie rodzinne to jest Miśka z dziećmi i mąż osobno ale razem raczej rodziny nie tworzą. Widać że jest samotną kobietą ,idealizując praktycznie w kazdej wypowiedzi swoje życie .Nie ma męża obok nie ma znajomych (myślę że jakiś tam ma ale nie przyjaciół czy dobrych znajomych z którymi można pogadać o wszystkim) Dla męża ważna jest kasa co jest zrozumiałe po części bo ludzie lubią mieć pieniądze ale rodzina widać jest na drugim miejscu ,co widać Misce powoli nie przeszkadza bo lubi kasę ale jej zarabianie juz nie .Tak że opisując swego męża w tym temacie strzeliła sobie w stopę. Bo ani on ideal ani mąż i ojciec.
~:-~ Ani razu nic nie wspomniałam o żadnym 7 latku. Skąd Ty bierzesz te bzdury na litość boską??? No ręce opadają.
Mam 6 latka jak już, a dzieci mogą iść do szkoły w wieku 5 lat, a nie dopiero 7.
Obowiązek szkolny jest od 6 lat, ale skąd Ty to możesz wiedzieć jak nie masz dzieci i same bzdury
wypisujesz!!
PS - w Polsce nie ma odgórnie narzuconej regulacji ile matka ma w domu siedzieć z małymi dziećmi. Jedne będą siedziały rok, inne 3, a jeszcze inne nie wrócą już nigdy do pracy. I to nie Twoja sprawa jak nasze dzieci będą wychowywane. Moja mama też nigdy nie wróciła do pracy po moich narodzinach. To było super, że zawsze była w domu i miała czas na wszystko. Może ja też tak zrobię skoro mężowi też to pasuje :)
Mam 6 latka jak już, a dzieci mogą iść do szkoły w wieku 5 lat, a nie dopiero 7.
Obowiązek szkolny jest od 6 lat, ale skąd Ty to możesz wiedzieć jak nie masz dzieci i same bzdury
wypisujesz!!
PS - w Polsce nie ma odgórnie narzuconej regulacji ile matka ma w domu siedzieć z małymi dziećmi. Jedne będą siedziały rok, inne 3, a jeszcze inne nie wrócą już nigdy do pracy. I to nie Twoja sprawa jak nasze dzieci będą wychowywane. Moja mama też nigdy nie wróciła do pracy po moich narodzinach. To było super, że zawsze była w domu i miała czas na wszystko. Może ja też tak zrobię skoro mężowi też to pasuje :)