Widok

leniwy partner....

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Czy wy też macie problem ze wasi partnerzy są leniwi...
Mam też problem ze cos z pracą jest nawet nie okej a rachunki trzeba płacić...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5

No niestety, nie dogodzi się wszystkim i nie uchroni się też przed oceną innych a niestety forum to idealne podłoże. W realu połowa zdań nigdy by nie padła :)
Ja mam taką metodę, że zawsze jak coś piszę na forum to zastanawiam się czy gdyby ktoś nagle ujawnił moje imię i nazwisko, to czułabym się niezręcznie pisząc tą a nie inną treść i klikam "wyślij" tylko wtedy, gdy jestem pewna, że to nie byłby problem. Niestety mam wrażenie, że nie każdy tak robi i potem aż żal czytać.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2

Mnie po prostu najbardziej wkurza, że ludzie nie oceniają mojego zdania, bo dla nich jest bez znaczenia co napiszę jeśli na końcu jest podpis Miśka - wtedy zawsze jest BEEE... Ale gdyby Miśka nie podpisała sie Miśka to by po pleckach klepali i potakiwali hehe ;p
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 5

Miśka, bez obrazy, ale masz tak specyficzny i według mnie nieco napastliwy ton wypowiedzi, że każdy by Cię poznał...
Co do Twojego:
"PS - w Polsce nie ma odgórnie narzuconej regulacji ile matka ma w domu siedzieć z małymi dziećmi. Jedne będą siedziały rok, inne 3, a jeszcze inne nie wrócą już nigdy do pracy. I to nie Twoja sprawa jak nasze dzieci będą wychowywane. Moja mama też nigdy nie wróciła do pracy po moich narodzinach. To było super, że zawsze była w domu i miała czas na wszystko. Może ja też tak zrobię skoro mężowi też to pasuje :)"

Może od razu przyznaj, że po prostu nie chcesz iść do pracy. Bo tak wynika z tej wypowiedzi. No i jeśli tak chcesz, to nikomu nic do tego, ale, piszesz że tak zrobisz bo "mężowi tak pasuje". Uwierz mi, że żaden mąż nie chce mieć w domu kobiety, którą interesują tylko gary i dzieci. Każdy powinien mieć jakieś swoje życie, poza tym rodzinnym, domowym. Choćby na poł etatu, cokolwiek. Trzeba się rozwijać. I choćby mąż miałby nie mieć czasem tego ciepłego obiadu, czy wypranych skarpet, to na pewno atrakcyjniejsza będzie dla niego żona, która ma swoje życie, a i Ty poczujesz się bardziej dowartościowaną i pewną siebie kobietą.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 8

No właśnie bym chciała. Cieszę się, że dzieci ciut odchowane i juz bliżej tego, że będę miała szansę na coś poza domem. Zasze miałam masę zajęc, studia, pracę. A potem urodziło sie dziecko, no i drugie. A tu mąż ciśnie temat trzeciego dziecka, choć ja powiem szczerze, że nie jestem rozanielona tą propozycją. Owszem, kusi mnie wizja, że może by tak córka dla odmiany, ale że nie ma na to gwarancji to coś ciężko mnie przekonać. Oczywiście mąż ma wiele argumentów za (lista coraz dłuższa), ja coraz więcej przeciw i choć nigdy sie o to nie kłócimy to temat powraca co jakiś czas. Na chwilę obecną nie jestem w stanie podjąć decyzji czy trzeci bobas czy nie. To poważna decyzja, nie jestem gotowa by zapadła klamka w tym temacie. Pewnie było by inaczej gdyby mąż nie zarabiał tak dużo, gdybyśmy mieli chociaż jakiś kredyt do spłacenia, cokolwiek. Ale dodatkowa kasa nie jest potrzebna. No zobaczymy jak to wyjdzie ;)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 9

NIe wiem ile masz lat, ale podejrzewam, że to nie jest Twój ostatni moment na podjęcie decyzji o 3 dziecku. Nic nie stoi chyba na przeszkodzie, byś poszła do pracy a za jakiś czas decydowała się na kolejne dziecko. Ja też nie muszę pracować, mój mąż zarabia tyle, że starcza na bardzo komfortowe życie, ale mimo to chciałam iść do pracy, robić coś dla siebie, rozwijać się, mieć swoje sprawy. Mimo, że zarabiam kilkakrotnie mniej niż mąż, to nie ma to znaczenia, nie tylko kasa się liczy, ważna jest satysfakcja i rozwój osobisty.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1

Nika późno to o 20 jest robić zakupy spożywcze a ja mam tą przyjemność wracać z pracy przed 15 .Zresztą jak napisałam byłam na babskich zakupach a nie w warzywniaku.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 8

Też mama - Właśnie w temacie trzeciego dziecka nie wiem co zrobić. Może i mam jeszcze czas, ale nie chcę być matką około 40tki. Poza tym jak już sie oderwę od roli matki polki, pójdę do pracy a dwójka może już będzie chodziła do szkoły to czy zechce mi sie znów wracać do wymiotów, dodatkowych kilogramów, nieprzespanych nocy, a potem zwlekania się żeby zaprowadzić dzieci do szkoły itd ? Na prawdę ciężko nad tym myślę od jakiegoś roku... i nadal nie wiem co dalej ;p
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 7

Jestem w b.podobnej sytuacji bo też od roku myślę o trzecim - a raczej o "trzeciej" bo mam synów i wiek podobny do Twojego. Jedna mała różnica - druga strona za bardzo nie pali się do tego pomysłu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5

Przeczytałam cały wątek. I aż w oczy kole brak akceptacji dla kogoś innego, albo chociaż szacunku dla kogoś, kto myśli inaczej. Nie ma jednego dobrego sposobu na życie dla wszystkich. Co pasuje jednej rodzinie, dla innej może być nie do przyjęcia. Najważniejsze jest to, czy małżonkowie mają wspólne zdanie, wspólny pomysł na życie - ludziom z zewnątrz nic do tego. Jak obojgu pasuje to, że babka nie pracuje zawodowo, albo nie sprząta tylko komuś to zleci, to chamskie jest nazywanie tego lenistwem. Ja sama byłam przez kilka ładnych lat w takiej sytuacji. Jak się dzieci urodziły, to zrezygnowałam z pracy. Oboje z mężem wiedzieliśmy, że żłobek czy obca opiekunka wychowująca nasze dzieci nie wchodzi w grę. Mąż zarabiał na całą rodzinę i nigdy, NIGDY nie usłyszałam, że siedzenie w domu to "nicnierobienie". Co więcej, mąż pomagał mi jak mógł. Czasami sam proponował, że mam iść na zakupy, do koleżanki, położyc się... A on się dziećmi zajmie. Miałam po prostu odpocząć. W pracach domowych też mi pomagał i pomaga nadal. Najbardziej to widać przy okazji świąt, uroczystości rodzinnych. Wiadomo, pracy wtedy jest więcej i każde z nas robi to, co mu bardziej leży a druga strona nie znosi. I tak się utarło, że ja gotuję, piękę a mąż sprząta. Nawet w cotygodniowym sprzątaniu dzielimy się. Ja wolę umyć łazienkę a nie znoszę odkurzać i myć podłogi, więc robi to mąż. Nigdy też nie odczułam, że wydaję jego pieniądze. Od początku pieniądze były nasze. Pierwszą rzeczą po ślubie było dopisanie mnie do konta męża i wyrobienie mi karty. I to był inicjatywa mojego męża. Ja nawet o czymś takim nie pomyślałam. Ale usłyszałam, że po co płacić za utrzymanie dwóch kont bankowych (wtedy się jeszcze płaciło za to) skoro i tak wszystko od teraz jest wspólne. Na początku małżeństwa pracowałam na czarno, potem też miałam małe zarobki, a potem nie zarabiałam w ogóle więc ja do tego "wspólnego" dużo nie dokładałam. Jednak nigdy nie czułam, że wydaję nie swoje. Z czasem tak się utarło, że to ja bardziej pilnowałam wydatków niż mój maż, mimo że to on zarabiał.
Z czasem mój mąż stwierdził, że takie "siedzenie" w domu z dziećmi nie jest dla mnie całkiem fajne, że powinnam wyjść do ludzi, bo oszaleję. Namówił mnie na kolejne studia, żebym miała coś swojego, coś innego, jakąś odskocznię od domowych obowiązków. To był dobry ruch. Ja nadal byłam z dziećmi w tygodniu, ale weekendy spędzałam na uczelni, spotykałam się z ludźmi. Co więcej studia te pozwoliły mi znaleźć pracę szybciej niż myślałam. Pierwsze wysłane cv, jedna rozmowa i dostałam pracę. Myślałam, że to będzie dłużej trwało. Dzieci już wszystkie szkolne więc jest nam łatwiej. Mimo to ani mój mąż, ani moje dzieci nie są zachwyceni z tego, że pracuję. Córa mi wprost powiedziała, że fajniej było, jak byłam w domu. Bardzo lubiła to, że ją witałam, jak wracała ze szkoły, że był buziak rano przez wyjściem. Mój mąż też kręcił nosem, bo przyzwyczaił się, że bylam w domu. Może nie było zawsze posprzątane (bo nie lubię sprzątać) ale był obiad, często ciasto (bo akurat lubię pichcić). Co więcej, pracuję w budżetówce, więc kokosów z tego nie ma. Całej mojej rodzinie fajnie było tak żyć. No ale jak to mówi mój mąż, uparłam się, żeby pracować :) Kończę pracę o 15 a o 15.40 jestem w domu więc tragedii nie ma raczej. Jednak chcę zaznaczyć, że nie wszyscy faceci są tacy, że wypychają żony do pracy. Znajdą się tacy, którzy woleliby żonę w domu. Mam znajomych, nawet bliskich, którzy w ogóle nie zaakceptowaliby takiego sposobu na życie. Ja nie umiałabym zaakceptować ich wyborów (np. rezygnacja z urlopu rodzicielskiego, odwożenie dziecka do przedszkola o 6.15 a odbieranie o 17 przy naprawdę dużych zarobkach obojga). Ale nigdy nie krytykowaliśmy się nawzajem. Każde z nas ma inny sposób na życie, dla niego lepszy a ten drugi, inny wydaje się zupełnie bez sensu. Ale nie jest to powodem, żebyśmy się przestali lubić. A tu, na forum, w tym wątku od razu jest krytykowanie i to w taki nieprzyjemny sposób.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 6

Przeczytałam cały wątek. I aż w oczy kole brak akceptacji dla kogoś innego, albo chociaż szacunku dla kogoś, kto myśli inaczej.

A wiesz że to działa w obie strony .Dlaczego ja mam akceptować coś jak ktoś nie akceptuje moich przekonań.

Więc radzę się nie powoływać na akceptację
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 3

Ja nie umiałabym zaakceptować ich wyborów (np. rezygnacja z urlopu rodzicielskiego, odwożenie dziecka do przedszkola o 6.15 a odbieranie o 17 przy naprawdę dużych zarobkach obojga).

Przeczytałam cały wątek. I aż w oczy kole brak akceptacji dla kogoś innego

się chyba jednak wyklucza?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

Faktycznie, słowo "akceptacja" nie jest adekwatne w tej sytuacji. Źle się wyraziłam. Chodziło mi bardziej o to, że kogoś, kto myśli inaczej, ma inny pomysł na życie nie trzeba od razu atakować, obrażać, ośmieszać... A tutaj tak właśnie było. Przykład: babka nie chce srzątać (i tu można wpisać cokolwiek) to już leń z niej przeogromny. Jak mąż zarabia a żona nie, to już na pewno mocno go wykorzystuje. Jak facet jeszcze w domu z własnej inicjatywy posprząta, to już na pewno jest to co najmniej chwalenie się, a najprawdopodobniej nieprawda. A to jest po prostu normalna rzeczywistość w niektórych domach a nie jakiś cud. Przecież jak ktoś powie, że kobitka sama posprząta, pozmywa, to nikt nie zarzuca kłamstwa. Z facetem to już inna sprawa. Otóż nie zawsze. Tylko trzeba takie rzeczy wypracować od samego poczatku. Nie mówię, że wszystkie osoby w tym wątku takie są ale kilka na pewno. Jak ktoś napisze coś innego, to od razu jest atakowany. Nie można przyjąć, że dwie inne osoby (małżeństwo, para) ma zupełnie inaczej poukładaną swoją własną rzeczywistość niż my? Skoro im z tym dobrze, co otoczeniu do tego.Nie musimy przecież brać tych osób przykładu, bo my mamy życie tak poukładane jak sami chcieliśmy. Ale żeby od razu innych atakować, obrażać...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

Mój mówi, że wszystko zrobi jak mu się powie i pokaże palcem, oczywiście jeśli znajdzie czas. W rzeczywistości wszystko robię sama...raz w miesiącu coś sam upiecze. Rodziców ma super, rodzeństwo też niestety sam się od nich nie nauczył biegłości w zadaniach domowych. Twierdzi jednak, ze wszystko zrobi. Jedyne co potrafi to jeździć samochodem reszta leży...dosłownie. Zawsze powtarza, że jemu to nie przeszkadza że jest brudno, to kwestia mojej wrażliwości na brud. Jeżeli narzekam, ze muszę gotować to on nie musi jeść w domu żaden problem. A tak w ogóle to ja nic nie robię i nic mu nie daję :) Ważne żebym go kochała i mógł się do mnie wygadać i miał we mnie oparcie jak przyjaciel.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

A to dlaczego nie ma obiadu?Obiad powinien być bezwzględu na wszystko.Czyli to nie on jest leniwy tylko ty kobieto.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2

Skoro brak obiadu to ty jesteś leniwa
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

To tylko leżeć i pachnieć !! I kto tu leniwy ??
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jesli swojego męza nazywa się palantem, to nie dziwi mnie, ze odchodzi. A jesli jeszcze do tego był pracowity to twoja przyjaciolka najzwyczajniej do niego NIE DOROSŁA. Nikt nie lubi byc traktowany jak kupa smieci.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Orajuśku :) Skąd ja to znam?! :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Babo Miśko ale Ty nudna jesteś...chyba dlatego nie masz koleżanek i szukasz poklasku na forum...podejrzewam ze brzydka i przemądrzała...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Tym leniwym facetom nawet nie chce się spółkować - a naród ginie!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Atopowe zapalenie skóry (71 odpowiedzi)

Kobietki ratujcie.. od zawsze jestem alergikiem, ale w ciąży atopowe zapalenie skóry mnie...

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (141 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

otworzyć firmę ?? (38 odpowiedzi)

Hej! Pewnie część pomyśli, o co ona pyta na tym forum, ale... jedno z drugim ma wiele wspólnego....

do góry