Widok
Eee ja wiem, że w męskim. To stały skład kilku facetów, spotykają sie zawsze u jednego na chacie (ostatni kawaler) 9i już czasem inne żony (właśnie te nieufne) robiły naloty i sprawdzały i zawsze było ok. Może by było inaczej jakby szli w miasto... a tak siedza na czterech literach przed tv i grają jak dzieci ;p
Ja nie mam potrzeby sprawdzania. To sie nazywa zaufanie ;)
Widocznie miałaś pecha i tyle. Tacy też sa na tym świecie...
Ja nie mam potrzeby sprawdzania. To sie nazywa zaufanie ;)
Widocznie miałaś pecha i tyle. Tacy też sa na tym świecie...
Aż boję sie dodać, że mój mąż do remontów też się w miarę nadaje. W domu mnóstwo narzędzi, skrzyń pełnych wiertarek, wkrętarek, szlifierek, tony gwoździ, śrubek itd. Dobrze, że dom duży to ma gdzie to trzymać. Malowanie robił sam, kład podłogi sam z ojcem, nawet sami okna wstawiali nowe ;) Dużo potrafi (to po tatusiu hehe). I w samochodzie też opony zmieni na zimowe, tarcze zmieni, żarówki wymieni itd. Tylko w tym temacie nie ma wielu narzędzi to i napraw nie wiele zrobi.
A i tak z tego wszystkiego najgorsze jest to, że choć wiele potrafi to i tak nie ma czasu na te wszystkie "mniejsze i wieksze naprawy", bo ciągle zapracowany ;p
Ale nie, nie jest idealny. Ciągle musze po nim sprzątać, odkładać wszystko na miejsce. To koszulka rzucona tu, to spodnie tam... Przyzwyczaiłam się już, bo od lat nie mogę tego w nim zmienić :P I choć wie jak nastawić pralkę to żelazko jest już poza jego możliwościami ;p
Mój mąż też raz na jakiś czas "porzuca mnie" w jakiś sobotni wieczór, jedzie do kumpla, gdzie mają męskie spotkanie, piją piwsko i grają w gry wiele godzin, a w niedzielę jak już "dojdzie" do siebie to wraca do domu. Facet też czasem musi poszaleć w męskim gronie hehe.
Idealni faceci chyba nie istnieją albo ja o żadnym nie słyszałam ;p
A i tak z tego wszystkiego najgorsze jest to, że choć wiele potrafi to i tak nie ma czasu na te wszystkie "mniejsze i wieksze naprawy", bo ciągle zapracowany ;p
Ale nie, nie jest idealny. Ciągle musze po nim sprzątać, odkładać wszystko na miejsce. To koszulka rzucona tu, to spodnie tam... Przyzwyczaiłam się już, bo od lat nie mogę tego w nim zmienić :P I choć wie jak nastawić pralkę to żelazko jest już poza jego możliwościami ;p
Mój mąż też raz na jakiś czas "porzuca mnie" w jakiś sobotni wieczór, jedzie do kumpla, gdzie mają męskie spotkanie, piją piwsko i grają w gry wiele godzin, a w niedzielę jak już "dojdzie" do siebie to wraca do domu. Facet też czasem musi poszaleć w męskim gronie hehe.
Idealni faceci chyba nie istnieją albo ja o żadnym nie słyszałam ;p
He he też zwróciłam uwagę na te minusy, jak dla mnie znowu nieadekwatne do sytuacji bo nie wiem co w wypowiedzi Miśki zasługuje na minusa. Minusują albo te kobiety, które przegapiły moment równouprawnienia/partnerstwa i same za ujmę na honorze traktują jeśli mąż musi sobie sam zrobić kanapkę (oj bardzo współczuję) albo te, które zwyczajnie zazdroszczą takiego faceta (jeszcze bardziej współczuje)
:)
No ale ja nie kumam klimatu bo ja też z tych niewydarzonych, których mąż zrobi wszystko ;)
Jeden zarzut, żeby nie było, że ideał. Mój ukochany kompletnie nie nadaje się do spraw remontowych. O matko ile z tym zawsze nerwów...Niby się stara ale często skutki opłakane (dosłownie i w przenośni - opłakane przeze mnie ;)
Autorko na pocieszenie dodam, że choć napisały póki co tylko te forumki, które nie mają leniuchów w domu to wśród moich koleżanek mnóstwo ma taki problem. Co druga nie może odgonić wieczorem męża od gier, meczów. Gorzej niż z dziećmi :(
:)
No ale ja nie kumam klimatu bo ja też z tych niewydarzonych, których mąż zrobi wszystko ;)
Jeden zarzut, żeby nie było, że ideał. Mój ukochany kompletnie nie nadaje się do spraw remontowych. O matko ile z tym zawsze nerwów...Niby się stara ale często skutki opłakane (dosłownie i w przenośni - opłakane przeze mnie ;)
Autorko na pocieszenie dodam, że choć napisały póki co tylko te forumki, które nie mają leniuchów w domu to wśród moich koleżanek mnóstwo ma taki problem. Co druga nie może odgonić wieczorem męża od gier, meczów. Gorzej niż z dziećmi :(
To ja mam lepiej. Nie dość, że mąż pracowity (oj wiele godzin w miesiącu w pracy, czasem za dużo, ale nie ma na to wpływu) to jeszcze i w domu potrafi wiele. Jak trzeba to wiem, że odkurzy, pomyje podłogi, posprząta kuchnię czy łazienkę ale akurat sprzątanie mu odpuszczam chyba, że siła wyższa mi nie pozwala ogarnąć domu (np pobyt w szpitalu). On jak już woli kuchnię, czyli zrobić obiadek - zupę, kotlety, naleśniki, bigos obojętnie. Potrafi dużo zrobić, nawet ciasto upiecze ;p Jest kochany :) I widzę, że nasz 6 letni syn ma po nim zamiłowanie to kuchni. Zawsze robi z tatą naleśniki, bo musi składniki wszystkie dodać do miski i pomiksować, kopytka lepi itd.
Mąż i jego brat wynieśli umiejętności do "garów" z domu, wielki plus dla mojej teściowej ;)
Mąż i jego brat wynieśli umiejętności do "garów" z domu, wielki plus dla mojej teściowej ;)