Widok

nazwisko po mężu

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Ciekawi mnie ile z was przejmuje albo przejmie nazwisko po mezu?? jak sie na to zapatrujecie?bo ja sie zapatruje prosto, mam prawie 30 lat i moje imie i nazwisko mowi cos o mnie, ma za sobą swoja historie, przejmowanie nazwiska po mezu dla mnie jest jak za dawnych czasow, kobieta powinna sie bezpowrotnie oddac cala mezowi, zapomniec o swojej przeszlosci i "byc zona swojego meza" i tyle. Nazwisko po męzu chyba tylko pokazywalo "przynaleznosc"kobiety do konkretnego mezczyzny.
Żeby mnei zle nei zoruzmiec, jestem za tradycyjnym modelem zwiazku(ani nie jestem wyemancypowana, ani feministka) tylko nie rozumiem po co rezygnowac z czegos, co jest po prostu moje. Tyle samo co w dawnych czsach zamiana wianka na czepek mezatki...
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 21 nie zgadzam się z tą opinią 27
cyt: "...Dla kobiety to zaszczyt i szczęście nosić takie samo nazwisko jak ukochany a dla mężczyzny to wielka duma że jego kobieta nosi jego nazwisko. "

No cóż, skoro brak innych powodów do zaszczytów, szczęścia i dumy, to żal mi cię.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie, no czasem jakiś spadek po ciotce wpadnie. Gdy brałam pierwszy ślub miałam 21 lat i byłam zabezpieczona finansowo. Małżeństwo trwało krótko więc zabezpieczenie się jakoś utrzymało. Kiedy wychodziłam drugi raz za mąż miałam 26 i finansowo stałam jeszcze lepiej (nie, Piotruśku, nie zarobiłam na pierwszym małżeństwie). Niestety, po ślubie kasa się rozleciała. Czy według ciebie 26 lat to starosć czy jeszcze nie?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak się staro wychodzi za mąż, to tylko wtedy kobieta ma jakiś
majatek. Pamiętacie, że jak się ma 21-23 lata to ledwo na studia
starcza, albo zaczyna pracować. Oni razem się dorabiają.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a co to ma do rzeczy, no to mnie ubawiło;) Rany to TYLKO nazwisko, jesteśmy tymi samymi osobami niezaleznie jak się nazywamy.
nie za bardzo problemy robicie? jeżeli zmiana badź nie nazwiska wpływa na poczucie tożsamości, to dla mnie dziwne. Czuję sie związana z moja rodziną niezależnie od tego...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To czemu mąż (zakłądając różne nazwiska, a wspólny majątek), mając inne nazwisko niż moje, może "mieszać" w "moim" majątku?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałabym dystans do naszego związku gdybym nadal nosiła swoje nazwisko. Po drugie mężowi było by przykro ( to naturalne ).

A podział majątku tez macie? Bo to by było fer jesli nie chcesz jego nazwiska to w jego majątku też nie powinnaś mieszać.

a moze myslisz tak: co twoje to i moje, co moje to nie ruszaj..?

Moim zdaniem to tak jakbys nie chciala się przyznac do męża. Ja dopiero 3 miesiące po slubie mogłam sie przedstawić po nowemu, wczesniej nie przechodzilo mi to przez gardło. Ale chciałam tworzyć " jedność " z mężem dlatego bez namysłu wybrałam jego nazwisko.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jest jeszcze inne rozwiązanie.
Oboje zmieniacie na trzecie nazwisko. Co Wy na to????
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja do swojego dorzuciłam meża i mam problem z głowy.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy po mężu czy po ojcu to i tak na jedno wychodzi bo i tak nie jest twoje a innego faceta...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chyba intuicja! Chociaż nazwisko miał bardzo ładne. Ja ten pierwszy ślub wzięłam chyba nie bardzo wiedząc co robię. Uległam jego namowom (były bardzo sprytne) ale nie za bardzo chciałam aby świat postrzegał mnie jako czyjąś. Zdecydowanie nie byłam dojrzała do takiego typu małżeństwa jaki jemu się podobał ale o czym dowiedziałam się dopiero po ślubie, dzięki Bogu cywilnym.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak z ciekawości (moje pytanie jest bez żadnej złośliwości i podtekstów, tylko zwykła ludzka ciekawość) - czemu pierwszego męża nazwiska nie wzięłaś a drugiego wzięłaś?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mylisz liceum w gimnazjum, to w gimnazjum były akcje jak np. z anią
bo to najbardziej rozchwiany wiek, w liceum dzieciaki się już wyciszają, zaczynają myśleć o swojej przyszłości,zwłaszcza,że idą do niego rok później,w liceum nauczyciele, którzy przeszli z podstawówek mówią,że odpoczywają, bo podstawówka to takie małe zoo,zwłaszcza w osiedlowych molochach to siędzieje, ale nieważne...

ja mojego męża słucham, szanuję i liczę się z jego zdaniem, nie jadę na gatunek męski,że jest gorszy czy coś, staram się go wspierać, motywować ile mogę
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Buninka - nie mam tyle wiedzy, żeby oceniać państwa. Ale rządzą
na świecie i to sie liczy.
To były śmieszne rzeczy o feministkach :)

Beata - na pewno z kobietami takimi jak Wy nie byłbym szcześliwy :)
Wieczne pretensje, brak uznania racji drugiej strony. Same na to
popatrzcie z mojej strony :)
Mylisz się, liceum najgorsze, młodzież rozwydrzona, wszystko jej
wolno, filmują nauczycieli i prowokują do agresji.

Aga - są gadzecierze i są panienki co na perfumy wydają 1000 zł
miesięcznie i nic z tego nie ma :) Szalenstwo idzie z dwóch stron :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
On myślał że spotkał, ale ona miała na ten temat inne zdanie. Po prostu nie chciala być kelnerką na bankiecie życia, który świętuje samiec :))) I dlatego Piotrusiek jest taki zgorzkniały jak stara panna!

Ja wybrałam nazwisko męża (drugiego) (pierwszego nie - zatrzymałam swoje)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak właśnie myślałam,że tak odbierasz pracę w szkole;) W podstawówce łatwo, zwłaszcza w gimnazjum ;) A tak ogólnie każdy ci powie,że najmniej stresująco i najprzyjemniej się pracuje w liceum a najtrudniej w podstawówce, już więcej nie będe tłumaczyć ty i tak nie zrozumiesz.

facet, który kocha swoją kobietę nigdy tak o niej nie powie i w związku z tym i o innych kobietach,że są ograniczone, gorsze od niego, szanuje je i liczy się z ich zdaniem nie tylko w sprawie obiadu;) Chyba nie spotkałeś odpowiedniej kobiety po prostu
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
piotrusiek
taaaak... szczególnie te ze sprzętem elektronicznym, super-telewizorami, samochodami i innymi g*** wartymi gadgetami, które kosztują tyle co min. tydzień życia (jedzonko, rachunki, chemia gospodarcza), a po miesiącu są już nie trendy...

http://wyborcza.pl/1,86116,9370835,Redaktor_dziunia_lalunia_i_zlote_swojskie_meskie_wzdecie.html
dobre podsumowanie "pewnego" sposobu widzenia "wykształconych" panów roli i miejsca kobiet w "ich" (=męskim) świecie
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Piotrusiek - ok Stany rządzą bo mają kasę. A uważasz że robią to dobrze?

"Choroba wściekłych bab" - tu już nawet nie wiem co powiedziec. Jako nauczycielka jestem za mało ambitna widać. A jako feministka brzydka pewnie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zależy jeszcze jaka to szkoła. Do podstawówki to dużej wiedzy nie potrzeba tylko cierpliwości. Nauczycielki mają roczne urlopy zdrowotne na podratowania zdrowia, też bym tak chciał.

Faceci są bardziej dyspozycyjni, musisz przyznać.

Konkretnie to różnie może być, ale synkowie mamusi nie mają ambicji
i ich pensje też są żałosne. Pomijam juz fakt, ze tacy to nawet kobiety
nie mają szans znaleźć :)

Sama musisz przyznac, że wszystkie kobiety mają ze sobą duzo
wspólnego. Nawet reklamy są adresowane pod kątem kobiet, żeby
te uległy presji i wydały na dany towar pieniązki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
popracuj sobie 10 lat w szkole to pogadamy czy to mało ambitny zawód, gdzie nie trzeba nic umieć i się kształcić.

Siostra mi mówiła, jak starała sie o pracę w finansach-bardzo dobrze zarabia obecnie ale lekko jej znaleźć nie było, to przede wszystkim facetów brali, wiedzę miała równorzędną, pewnie zatrudniali ludzie twojego pokroju.

fakt niektóre kobiety wybierają zawody mniej absorbujace, poł etatu, bo chcą się np. poświęcić dzieciom, ale sporo pracuje pełną parą zatrudniają opiekunki. Obrażasz w tym momencie kobiety, ich ambicje i intelekt. a ile ja znam facetów bez ambicji oj sporo, albo synków mamusi, ci są najgorsi. Ale nie generalizuję bo są różne kobiety i różni meżczyźni.

A ty wszystkie kobiety wrzucasz do jednego wora.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szowinista nie szanuje kobiet i traktuje je przedmiotowo, zarzucając im brak ambicji.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry