Widok
nazwisko po mężu
Ciekawi mnie ile z was przejmuje albo przejmie nazwisko po mezu?? jak sie na to zapatrujecie?bo ja sie zapatruje prosto, mam prawie 30 lat i moje imie i nazwisko mowi cos o mnie, ma za sobą swoja historie, przejmowanie nazwiska po mezu dla mnie jest jak za dawnych czasow, kobieta powinna sie bezpowrotnie oddac cala mezowi, zapomniec o swojej przeszlosci i "byc zona swojego meza" i tyle. Nazwisko po męzu chyba tylko pokazywalo "przynaleznosc"kobiety do konkretnego mezczyzny.
Żeby mnei zle nei zoruzmiec, jestem za tradycyjnym modelem zwiazku(ani nie jestem wyemancypowana, ani feministka) tylko nie rozumiem po co rezygnowac z czegos, co jest po prostu moje. Tyle samo co w dawnych czsach zamiana wianka na czepek mezatki...
Żeby mnei zle nei zoruzmiec, jestem za tradycyjnym modelem zwiazku(ani nie jestem wyemancypowana, ani feministka) tylko nie rozumiem po co rezygnowac z czegos, co jest po prostu moje. Tyle samo co w dawnych czsach zamiana wianka na czepek mezatki...
Madness is the gift, that has been given to me!!
Ja przejęłam nazwisko męża i nie wyobrażałam sobie niczego innego. Dla kobiety to zaszczyt i szczęście nosić takie samo nazwisko jak ukochany a dla mężczyzny to wielka duma że jego kobieta nosi jego nazwisko.
Ja byłam bardzo szczęśliwa mogąc zmienić nazwisko, choć moje była ładne i też byłam do niego przyzwyczajona :)
Ale w dzisiejszych czasach spotyka się różne dziwactwa jeśli chodzi o nazwiska po ślubie, widać wszystkie chwyty dozwolone :)
Ja byłam bardzo szczęśliwa mogąc zmienić nazwisko, choć moje była ładne i też byłam do niego przyzwyczajona :)
Ale w dzisiejszych czasach spotyka się różne dziwactwa jeśli chodzi o nazwiska po ślubie, widać wszystkie chwyty dozwolone :)
moze dlatego ze jestes ode młodsza:) ja uwazam ze to wlasnie mężczyzna pokazuje kobiecie szacunek, kiedy ona zostawia swoje nazwisko. Kiedy przejmuje po nim tworzą rodzinę na jego model, ona wchodzi w jego, a to tak nei jest tworzą cos nowego, 50% z niej i 50% z niego. Tak samo jak sa dzieci, przejmowanie nazwiska ojca, jest tak stare ze nikt nie pamieta, ze kiedys, nie znano "udziału" kobiety w akcie powstania nowego zycia. Uwazano ze to tylko meżczyzna zapladnia kobiete i tak sie biorą dzieci. Teraz wszyscy wiemy, ze aby powstało nowe zycie jest tak samo potrzebny materiał od kobiety id od mezczyzny, wiec nei rozumiem, czemu z góry wiekszosc zaklada ze nazwisko ma byc po ojcu. A matka to co?? w koncu chociazby to ona nosi dziecko 9 miesiecy i na "dzien dobry" wiecej ja to kosztuje....
podsumowanie?-albo podwojne na dzien dobry, albo wspolna decyzja o nazwisku dziecka, a nei z góry przesadzone ze po ojcu
podsumowanie?-albo podwojne na dzien dobry, albo wspolna decyzja o nazwisku dziecka, a nei z góry przesadzone ze po ojcu
Madness is the gift, that has been given to me!!
ja miałam 29 lat jak wychodziłam za mąż i dla mnie naturalne było przybranie nazwiska męża, nie uważam, że straciłam swoją tożsamość i szanujemy się oboje dalej, dla mnie to jakieś wymysły; jedynym dla mnie "usprawiedliwieniem" dla nie chcenia przyjęcia nazwiska męża jest np. że przed ślubem było się już znanym np. lekarzem; takie życie jest, że kobietę bardziej wszystko kosztuje, ale co ma piernik do wiatraka? ja nie czuję się gorsza bo przyjęłam nazwisko męża, a wręcz przeciwnie :)
ja nie nazywam "wymysłem" przyjmowanie nazwiska po mężu tylko podaje konkretne argumenty, a nikt mi nie podaje argumentów dlaczego nie zatrzymać swojego... naturalne bo co?? bo tak robią wszyscy i nie wiedza nawet dlaczego?bo tak zrobiła mama siostra i koleżanka. Rozumiem ze posiadanie wspólnego nazwiska jest ułatwieniem, umówmy się-na pewno jest, przynajmniej w Polsce, gdzie większość kobiet tak robi, ale to dlaczego nie przyjąć nazwiska zony?gorsze? brzydsze? nie godzi się ?a niby czemu nie?
Madness is the gift, that has been given to me!!
Kodeks rodzinny i opiekuńczy jako zasadę w braku odmiennych oświadczeń statuuje, iż każde z małżonków zachowuje swoje nazwisko. Przejmowanie nazwiska po mężu kiedyś było zasadą - obecnie patrzy się na to inaczej - możliwe, że dlatego iż obecnie kobiety są bardziej aktywne zawodowo, coś już na tym swoim nazwisku wypracowują sobie przed ślubem...
Art. 25 § 1. O nazwisku, które każdy z małżonków będzie nosił po zawarciu małżeństwa, decyduje jego oświadczenie złożone przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Oświadczenie może być złożone bezpośrednio po zawarciu małżeństwa albo przed sporządzeniem przez kierownika urzędu stanu cywilnego zaświadczenia stwierdzającego brak okoliczności wyłączających zawarcie małżeństwa.
§ 2. Małżonkowie mogą nosić wspólne nazwisko będące dotychczasowym nazwiskiem jednego z nich. Każdy z małżonków może również zachować swoje dotychczasowe nazwisko albo połączyć z nim dotychczasowe nazwisko drugiego małżonka. Nazwisko utworzone w wyniku połączenia nie może składać się z więcej niż dwóch członów.
§ 3. W razie niezłożenia oświadczenia w sprawie nazwiska, każdy z małżonków zachowuje swoje dotychczasowe nazwisko.
Wiadomo, że to zależy od osobistych predyspozycji i upodobań. Ja będę miała podwójne nazwisko i oboje z Narzeczonym uważamy, iż jest to w naszym przypadku najlepsze rozwiązanie.
Jeśli chodzi o nazwisko dziecka to obecnie zasadą jest, iż jeśli rodzice nie złożą oświadczenia w tej sprawie to dziecko ma podwójne nazwisko powstałe z połączenia ich nazwisk (mniej więcej na tej zasadzie jak mają np. w krajach latynoamerykańskich)
Art. 88 § 1. Dziecko, co do którego istnieje domniemanie, że pochodzi od męża matki, nosi nazwisko będące nazwiskiem obojga małżonków. Jeżeli małżonkowie mają różne nazwiska, dziecko nosi nazwisko wskazane w ich zgodnych oświadczeniach. Małżonkowie mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka.
§ 2. Oświadczenia w sprawie nazwiska dziecka są składane jednocześnie z oświadczeniami o nazwiskach, które będą nosić małżonkowie. Jeżeli małżonkowie nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka, nosi ono nazwisko składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazwiska ojca.
Trochę się w ostatnich latach w prawie pozmieniało i nie mamy już takiego patriarchalnego podejścia jak kiedyś :P
Art. 25 § 1. O nazwisku, które każdy z małżonków będzie nosił po zawarciu małżeństwa, decyduje jego oświadczenie złożone przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Oświadczenie może być złożone bezpośrednio po zawarciu małżeństwa albo przed sporządzeniem przez kierownika urzędu stanu cywilnego zaświadczenia stwierdzającego brak okoliczności wyłączających zawarcie małżeństwa.
§ 2. Małżonkowie mogą nosić wspólne nazwisko będące dotychczasowym nazwiskiem jednego z nich. Każdy z małżonków może również zachować swoje dotychczasowe nazwisko albo połączyć z nim dotychczasowe nazwisko drugiego małżonka. Nazwisko utworzone w wyniku połączenia nie może składać się z więcej niż dwóch członów.
§ 3. W razie niezłożenia oświadczenia w sprawie nazwiska, każdy z małżonków zachowuje swoje dotychczasowe nazwisko.
Wiadomo, że to zależy od osobistych predyspozycji i upodobań. Ja będę miała podwójne nazwisko i oboje z Narzeczonym uważamy, iż jest to w naszym przypadku najlepsze rozwiązanie.
Jeśli chodzi o nazwisko dziecka to obecnie zasadą jest, iż jeśli rodzice nie złożą oświadczenia w tej sprawie to dziecko ma podwójne nazwisko powstałe z połączenia ich nazwisk (mniej więcej na tej zasadzie jak mają np. w krajach latynoamerykańskich)
Art. 88 § 1. Dziecko, co do którego istnieje domniemanie, że pochodzi od męża matki, nosi nazwisko będące nazwiskiem obojga małżonków. Jeżeli małżonkowie mają różne nazwiska, dziecko nosi nazwisko wskazane w ich zgodnych oświadczeniach. Małżonkowie mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka.
§ 2. Oświadczenia w sprawie nazwiska dziecka są składane jednocześnie z oświadczeniami o nazwiskach, które będą nosić małżonkowie. Jeżeli małżonkowie nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka, nosi ono nazwisko składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazwiska ojca.
Trochę się w ostatnich latach w prawie pozmieniało i nie mamy już takiego patriarchalnego podejścia jak kiedyś :P
dziękuję za tą podstawę prawną, przede wszystkim nie dyskryminującą kobiet ze swoim nazwiskiem, ja siebie nigdy nie nazwałabym nowoczesnej albo wyzwolonej, jestem normalna..po prostu po dłuższym zastanowieniu nie widzę żadnego powodu by zmieniać nazwisko...
Madness is the gift, that has been given to me!!
Ja poszłam na "kompromis" - wbrałam połączenie nazwisk (też jako niemal 30latka wychodziłam za mąż, ale już jako 20latka uznałam, że nazwiska nie oddam;) - długo na nie pracowałam i swoje w odpowiednich miejscach znaczy)
Spotkało się to ze zgrozą w rodzinie męża - olałam to
Mąż ucieszył się, że w ogóle jego nazwisko do swojego chcę dopisać
Komentarze znajomych, krewnych itd, którzy negatywnie to przyjęli kwituję - przynajmniej od razu wiadomo, że jestem mężatką, bo przy "jednonazwiskowych" to nie wiadomo, czy panna, czy nie;)
A wybrałam podwójne nazwisko z myślą o dzieciach - żeby nie miały innego nazwiska niż jedno z rodziców (bo tu zgodziłam się z tradycją, ze nazwisko dzieci będą mieć po mężu - o tym też się decyduje przy wypełnianiu papierów w usc)
Spotkało się to ze zgrozą w rodzinie męża - olałam to
Mąż ucieszył się, że w ogóle jego nazwisko do swojego chcę dopisać
Komentarze znajomych, krewnych itd, którzy negatywnie to przyjęli kwituję - przynajmniej od razu wiadomo, że jestem mężatką, bo przy "jednonazwiskowych" to nie wiadomo, czy panna, czy nie;)
A wybrałam podwójne nazwisko z myślą o dzieciach - żeby nie miały innego nazwiska niż jedno z rodziców (bo tu zgodziłam się z tradycją, ze nazwisko dzieci będą mieć po mężu - o tym też się decyduje przy wypełnianiu papierów w usc)
emenems - tak naprawdę, to musisz porozmawiać ze swoim narzeczonym o tym, a nie z nami...
jeśli chodzi o nadawanie podwójnego nazwiska dzieciom - zastanów się, przed jakim wyborem staną za 20-30 lat przed swoim ślubem - w PL nazwisko można mieć max dwuczłonowe...
a może zrobić "mix" nazwisk twojego i narzeczonego?
jeśli chodzi o nadawanie podwójnego nazwiska dzieciom - zastanów się, przed jakim wyborem staną za 20-30 lat przed swoim ślubem - w PL nazwisko można mieć max dwuczłonowe...
a może zrobić "mix" nazwisk twojego i narzeczonego?
Ja jeszcze nie wiem jak tesciowa zareaguje, bo nie wie po prostu i pewnie wydaje jej sie oczywiste ze bede miala "ichnie". Co do podwójnego, to jest dobry pomysł, tylko ze oboje mamy na -ski, a połaczenie nie jest dobzre brzmiące.(np. malinowska-kowalska)
Moja mama poparla moją decyzje, sama przyznala ze jakby brala slub w obecnych czsach to na pewno mialaby podwójne, w koncu jest dumna ze swojej rodziny i swojego pochodzenia, to tylko dlatego ze jest się kobieta nie powinno się z tego rezygnowac.
Jezeli chodzi i dzieci masz zupełną rację, podwójne tutaj jest super, u nas z tego samego powodu nie chcemy obciazac dziecka podwójnymi długimi, rymowanymi nazwiskami. Jak podrosnie, bedzie mialo dowolnosc w wyborze.
Moja mama poparla moją decyzje, sama przyznala ze jakby brala slub w obecnych czsach to na pewno mialaby podwójne, w koncu jest dumna ze swojej rodziny i swojego pochodzenia, to tylko dlatego ze jest się kobieta nie powinno się z tego rezygnowac.
Jezeli chodzi i dzieci masz zupełną rację, podwójne tutaj jest super, u nas z tego samego powodu nie chcemy obciazac dziecka podwójnymi długimi, rymowanymi nazwiskami. Jak podrosnie, bedzie mialo dowolnosc w wyborze.
Madness is the gift, that has been given to me!!
A to ciekawe, że faceci zazwyczaj są pewni że żona musi mieć nazwisko męża, a dzieci to już koniecznie. Nawet ostatnio rozmawiałam o tym z narzeczonym. Chcę i będę mieć podwójne nazwisko mimo że on kręci nosem (podejrzewam że jego rodzina również będzie jak się dowie). Podpuszczałam go, że dzieci będą mieć moje nazwisko albo podwójne - bardzo się bulwersował. Pod tym względem faceci są staroświeccy. Moja koleżanka też chciała mieć podwójne nazwisko , ale partner postawił na swoim, przez rok nie odpuszczał i w końcu ma tylko jego nazwisko....
Kiedyś, dawno, jak byłam zaręczona pierwszy raz (wczesna dwudziestka), to absolutnie nie wchodziło dla mnie w rachubę, żeby zmieniać nazwisko. Moje było moje. Na szczęście ze ślubu nic nie wyszło.
A jak poznałam mojego obecnego męża, to od razu poczułam, że będę chciała jego nazwisko nosić. Nie ma to nic wspólnego z tym, że przeniosłam się do Niemiec - moje stare nazwisko by tu nie przeszkadzało, ale jego zmiana była dla mnie takim symbolicznym początkiem, cezurą między starym życiem a nowym. Obrączkę mogę zgubić, ale nazwisko mi zostanie. Po ślubie (w wieku 32 lat) stałam się "nową mną" i oznaką tego było właśnie to, że pozbyłam się nazwiska panieńskiego, a przyjęłam męża.
A jak poznałam mojego obecnego męża, to od razu poczułam, że będę chciała jego nazwisko nosić. Nie ma to nic wspólnego z tym, że przeniosłam się do Niemiec - moje stare nazwisko by tu nie przeszkadzało, ale jego zmiana była dla mnie takim symbolicznym początkiem, cezurą między starym życiem a nowym. Obrączkę mogę zgubić, ale nazwisko mi zostanie. Po ślubie (w wieku 32 lat) stałam się "nową mną" i oznaką tego było właśnie to, że pozbyłam się nazwiska panieńskiego, a przyjęłam męża.
e-tam...
mnie mój tuż przed ślubem opowiadał (już po złożeniu papierów w usc), jak to mu różni ludzie (nauczyciele w jego szkole, znajome itp) opowiadają jaki to problem z podwójnym nazwiskiem, że wszędzie tak podpisywać się trzeba i w ogóle koniec świata
nie dyskutowałam, wytłumaczyłam raz, że dla mnie to będzie jakby "pełnia" - stara agnieszka z nową agnieszką
+ mój tekst o rozpoznawaniu, że jestem mężatką dla nowo poznanych ludzi (tak, wiem, że są osoby, które bez ślubu mają podwójne nazwisko, ale nie ma ich zbyt wiele i raczej one muszą się tłumaczyć, że są niezamężne i tak od rodziców dostały niz odwrotnie)
myślę (to tylko moja opinia, nie ogarnia wszystkich), że ci faceci, którzy się "upierają" przy zmianie nazwiska na swoje, to tak troszkę, jakby chcieli pokazać "ja tu rządzę, ona jest moja" - taki kompleks jaskiniowca troszkę;)
ale też myślę, że nie ma co dyskutować na ten temat - każda para powinna sama dojść do porozumienia
gorzej, jak decyzja jest narzucana (bo znam wiele dziewcząt, dla których naturalne jest przyjęcie samego nazwiska męża i nie ma w tym nic złego), ale gdy to się w niej kłóci z jej "wnętrzem" a on jej nakazuje, to chyba jest to chora sytuacja i może oznaczać również w przyszłości konflikty pt. ja tu rządzę
mnie mój tuż przed ślubem opowiadał (już po złożeniu papierów w usc), jak to mu różni ludzie (nauczyciele w jego szkole, znajome itp) opowiadają jaki to problem z podwójnym nazwiskiem, że wszędzie tak podpisywać się trzeba i w ogóle koniec świata
nie dyskutowałam, wytłumaczyłam raz, że dla mnie to będzie jakby "pełnia" - stara agnieszka z nową agnieszką
+ mój tekst o rozpoznawaniu, że jestem mężatką dla nowo poznanych ludzi (tak, wiem, że są osoby, które bez ślubu mają podwójne nazwisko, ale nie ma ich zbyt wiele i raczej one muszą się tłumaczyć, że są niezamężne i tak od rodziców dostały niz odwrotnie)
myślę (to tylko moja opinia, nie ogarnia wszystkich), że ci faceci, którzy się "upierają" przy zmianie nazwiska na swoje, to tak troszkę, jakby chcieli pokazać "ja tu rządzę, ona jest moja" - taki kompleks jaskiniowca troszkę;)
ale też myślę, że nie ma co dyskutować na ten temat - każda para powinna sama dojść do porozumienia
gorzej, jak decyzja jest narzucana (bo znam wiele dziewcząt, dla których naturalne jest przyjęcie samego nazwiska męża i nie ma w tym nic złego), ale gdy to się w niej kłóci z jej "wnętrzem" a on jej nakazuje, to chyba jest to chora sytuacja i może oznaczać również w przyszłości konflikty pt. ja tu rządzę
no wlasnie, ta koncowka szczegolnie, u nas sa dwa baaardzo dlugie na ska. Pozatym nie mieszkamy w Polsce i juz literowanie jednego polskiego nazwiska to problem a do dopiero dwoch i do tego jedo z Ł :)
Ale miło poczytac, ze sporo z was po prostu nie widzi początku tej tradycji przejmowania po mezu, gdzies to sie po drodze zaguiło na przestrzeni wieków, pozmieniało i chyba nie ma jzu sensu zmieniac bo sie zmienia, co innego jak oboje chcą. Ale faceci musza sie nauczyc szanowac swoją narzeczoną, jej nazwisko tez powaznie traktowac:)
To tak jak kiedys sie mowilo ze "mężatce nei przystoi" nosic miniówek, chodzic do pubów z samymi kolezankami ("szlajanie sie po knajpach") robic wyzywającego makijażu (kobieta lekkich obyczajów) itp itd....
Ale miło poczytac, ze sporo z was po prostu nie widzi początku tej tradycji przejmowania po mezu, gdzies to sie po drodze zaguiło na przestrzeni wieków, pozmieniało i chyba nie ma jzu sensu zmieniac bo sie zmienia, co innego jak oboje chcą. Ale faceci musza sie nauczyc szanowac swoją narzeczoną, jej nazwisko tez powaznie traktowac:)
To tak jak kiedys sie mowilo ze "mężatce nei przystoi" nosic miniówek, chodzic do pubów z samymi kolezankami ("szlajanie sie po knajpach") robic wyzywającego makijażu (kobieta lekkich obyczajów) itp itd....
Madness is the gift, that has been given to me!!