Widok

nie chce mi sie pracować....

Mam dobrą pracę. Dobrze płatną jak na polskie warunki, atmosfera jest całkiem przyjazna, stanowisko samodzielne....nic tylko sie cieszyć. Ale nie ciesze się. Jestem sfrustrowana. Wracam z pracy, zjem coś, chwile odpocznę i tak naprawdę na nic nie ma czasu. Trzeba iść spać, wstać, do pracy i tak w kółko. Może jestem leniem? Wiem, jak silny jest u nas etos pracy, tym bardziej w sytuacji kiedy rata kredytu goni, pojawiaja się dzieci...trzeba to ogarnąć, trzeba zacisnąć zęby i cieszyć się z tego, co jest. Wiem i mam przez swoje podejście wyrzuty sumienia.
Do wściekłości doprowadza mnie ten brak czasu. Wszystko trzeba robić z wywieszonym jęzorem i jeszcze sklepy pozamykane w niedzielę - w piatek i sobotę za to w dużych spożywczakach armagedon. W tygodniu nie mam czasu na małe przyjemności, a dopracy tez trzeba się ubrać, więc jak juz to w sobotę.
Czas mają tylko ludzie, którzy nie pracują. Reszta, ta reszta która zasuwa na gospodarkę traktowana jest troche jak szczury - wszystko z wywieszonym jęzorem, zakupy w ścisku, do lekarza czy urzędu nie pójdziesz w weekend a w tygodniu trzeba brać czasem 1 dniowy urlop, żeby ogarnąć swoje sprawy....
ok, dość
Jestem faktycznie sfrustrowana. Pracowałam bez przerwy 10 lat, potem miałam przerwę i teraz wracam. I ma ochotę uciec, bo od roku jestem po prostu zmęczona...
tak tylko się uzewnętrzniam.
popieram tę opinię 29 nie zgadzam się z tą opinią 4

Matko, mam podobnie! Siedzę na zwolnieniu w ciąży, ale na codzień pracuję jako specjalista w korpo. Jak pomyślę o powrocie to brrr...
Nie to, że nie lubię swojego stanowiska, ale ten stres, ta odpowiedzialność - to niszczy powolutku.
Stres związany z pracą odpuścił dopiero po jakimś miesiącu. Razem z partnerem wynajmujemy mieszkanie, oczekujemy na dzidzię. Nie należą nam się żadne zapomogi czy dofinansowania, nie korzystamy z żadnej pomocy, 500+ nam nie będzie przysługiwać. Jednocześnie ciągle słyszymy o różnych zapomogach, które rząd wprowadza bądź planuje. Ostatnio wpadła kolejna dopłata 10gr do paliwa, straszą podwyżkami cen prądu, vat na książki w górę, na soki też planują w górę, jeszcze kupa innych rzeczy. Nie zarabiamy jakoś źle, ale mam wrażenie, że na codzień ścigamy się w wyścigu, którego nie da się wygrać. Jak nie pniesz się w górę z pensją to tak ajkbyś spadał w dół.
To nie są czasy, że za jedną pensję da się spokojnie wyżyć i jeszcze czasem gdzieś wyjechać.
Jak się przyznam, że jestem zmęczona tą pogonią to słyszę, że jestem za młoda na zmęczenie, że inni mają gorzej, że szkoda wykształcenia na mało ambitną pracę, że jeszcze zawału nie miałam to nie wiem co to stres, a w ogóle to w tym wieku już powinnam mieć na umowie jeszcze ze 2 tys. więcej.
Uwierzysz, że są ludzie, którzy z podziwem patrzą na tych, co się dorobili w korpo 2 zawałów bo oni tacy oddani firmie, tacy ambitni i odpowiedzialni i tak się przejmują? Nie wiem czy to świat jest chory czy my, że się na to wszystko godzimy.

Czasem chciałoby się rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać w Bieszczady, ale kto by pensję przysyłał :)

Też chciałam się trochę uzewnętrznić. Jestem z Tobą!
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 3

Inne tematy z forum Kobieta

Ulubione perfumy (8 odpowiedzi)

Cześc. Jakie są Wasze ulubione zapachy na co dzień? Jesli chodzi o mnie to uwielbiam Dior pure...

Kto ma problem z sasiadami??? (295 odpowiedzi)

Dzień Dobry :) Zacznę od tego, że mieszkam w bloku 4 piętrowym i obok mnie mieszka stary dziad z...

Domowe sposoby na trądzik różowaty (5 odpowiedzi)

Od jakiegoś czasu męcze się z czerwoną twarzą, czy są jakieś metody które mogą trochę zmniejszyc...

do góry