Widok

pomoc dla jednej z forumek...

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
dziewczyny, jedna z naszych forumek potrzebuje pomocy, dosłownie wszelkiej..., niektóre z was będą wiedziały o kogo chodzi bo zobligowały się pomóc w kupnie żywności itp..., dzisiaj do mnie napisała, abym napisała na forum (sama nie ma okazji na nim bywać), że: "szuka pokoi u kogoś czy mieszkania do wynajęcia za opłaty i opiekę-pomoc w domu, bo nie będziemy mieli zaraz gdzie mieszkać i szukam czegokolwiek do mieszkania dla nas". Rodzinka 3-osobowa... Nie napisała gdzie, ale myślę, że jest tak zdesperowana , że weźmie cokolwiek.....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
przepraszam Mała:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A czy któraś z dziewczyn mogłaby podać mi dokładnie do kiedy mała jest na Morenie i w jakiej części, ewentualnie podać mi adres na maila? Mail w profilu:) Dzięki:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia - w tym tyg. (nie pamiętam do kiedy dokładnie) Mała jest na Morenie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No to super:) Pewnie pomyliłam z innymi wątkami bo było ich sporo w takim razie jestem w stanie przygotować parę ciuszków, z tym że dołączyłabym się do dziewczyn, które wybierają się do Małej i by wpadły po pakę mieszkam na Morenie:) Ja niestety na razie wybrać się sam nie mogę:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mam do oddania pajace i spiszki, rozm, 56 :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mala ma corke
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mała ma córkę :) GABRYSIĘ :) dlatego zapamiętałam ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja mam pytanie jeżeli mała ma ciężką sytuację to dlaczego nie gotuje sama dla dziecka, przecież to wychodzi dużo taniej niż słoiczki.
tak samo deserki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia tu nie chodzi o to czy warto pomagać czy nie bo to jak dla mnie jest oczywiste:) Ale popieram dziewczyny, które piszą że na dłuższą metę tak się żyć nie da, jeśli pracodawca męża Małej nie wypłaca mu wynagrodzenia to jakoś w to nie wierzę żeby w ogóle wypłacił, więc trzeba uciekać z tego bagna bo pogrążą się jeszcze bardziej:( Jest sporo pracy również takiej bez zawodu, wiem bo aktualnie mąż szuka czegoś bo u niego firma jest ku upadkowi, znalazł w 2 tyg. więc może i małej mąż znajdzie czego mu ogromnie życzę ale trzeba szukać. Może wpisujmy tu ogłoszenia, które znajdziemy gdzieś w necie , może będzie im łatwiej:) Ja chętnie bym wspomogła tak jak kiedyś pisałam ciuszkami ale mam je po córce a Mała ma synka:) Jak coś jestem otwarta na pomoc ciuszkową dla córeczki może innej mamie przyda się parę używanych ubranek:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam pod opieką rodzinę wielodzietną. Skromni. Religijni. Los ich prześladuje, bo i choróbsko za choróbskiem. I właśnie jedna z córek zaciążyła. Przypadek - guma pękła ponoć.
Chłopak się chciał żenić. Ale mamcia odradziła, bo łatwiej będzie wszak dostawać 300,- czy 400,- alimentów dla całej rodziny, niż dziewczynie wyjść z patologii. Zapłaci albo on albo MOPS.
Doradziłam zatem założenie sprawy już teraz, bo już teraz się alimenty należą, chociaż to "dopiero" połowa ciąży. Nie. Nie założą. Bo jeszcze by się młodzi zeszli...
Pomagałam tej rodzinie od dawna, bo wiem, jak mają ciężko, bo wiem, jak się żyje posiadając niepełnosprawne dziecko. Ba! Wiem, jak to jest tułać się po wynajmach. Ale więcej im nie pomogę. Wiesz, czemu? Bo mają postawę roszczeniową, bo chcą, żeby im *dawać* żarcie, ciuchy, a najlepiej jeszcze forsę.
Za 10 lat owa aktualna 18latka też będzie miała chmarę chorowitych dzieciaków, niewykluczone, że każde po innym ojcu. I będzie miała kupę szmalu z alimentów i świadczeń socjalnych. I nie będzie pracowała, bo jak? Za to będzie pisała na forum "przyślijcie żarcie i ciuchy, dobrzy ludzie". I będzie znajdowała frajerów. Bo będzie skromna.

Wiesz co? Jakbyś poznała mnie osobiście, tak gdzieś na mieście, to w życiu nie wpadłabyś na pomysł, ze mam niepełnosprawne dziecko i czasem brakuje mi na żarcie. .
Od dwóch lat zajmuję się pomocą. I nauczyłam się jednego - kupa ludzi jest zwyczajnie bierna. Nawet nie z chęci wyzyskiwania innych. Nie zastanawiają się nad tym. Tak jest im po prostu wygodniej, łatwiej.
Obyście się nie obudziły z ręką w nocniku. Oby się nie okazało, że mąż Małej nie zarabia tak źle na czarno, tylko po co ona ma iść i kupić ciuchy, albo kaszki, skoro dostanie od Was i z dostawą do domu. A posiadane "pieniążki" prócz opłat - dziwnie się rozchodzą, "bo wszystko takie drogie", bo "ile można jeść zupki na korpusach i makaron na 1001 sposobów?", bo "nie można sobie wszystkiego odmawiać, wiec czemu mąż po ciężkim dniu pracy ma nie walnąć browara?", bo "no w końcu muszę czasem iść do kosmetyczki" .
Oczywiście nie twierdzę, że Mała taka jest. Nie znam jej. Ale to, co czytam, nasuwa mi przed oczy obraz rodzin, którym popędziłam kota, bo prosiły o darowizny, nie o pomoc.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mam do oddania dwie kurtki, ząłozyłam wątek na forum.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
cóż...

życie różnie się układa... mnie też wychowywała tylko Mama - Tata zmarł jak miałam 6 lat...
Był czas, że Mama pracowała na 2-2,5 etatu...

no nie ważne :)

w każdym razie uczyła mnie "CZŁOWIEK POMOŻE - CZŁOWIEKOWI POMOGĄ" i tego będę się trzymała :)

jeśli ktoś ma chęci i możliwości - niech pomaga :)

jeśli nie - niech nie pomaga :)

żyjemy w wolnym kraju :)

my kokosów nie mamy :) całe szczęście nie wpakowaliśmy się w kredyt na mieszkanie, bo za 3 m-ce nie mielibyśmy z czego go spłacać... (jak skończy mi się macierzyński, nie mam gdzie wrócić do pracy, bo moje stanowisko jest zlikwidowane, a tak z pensji Męża jakoś sob ie damy radę - ale tylko dlatego, że mieszkamy u mojej Mamy i nie wydajemy połowy pensji - albo i więcej na wynajem lub ratę kredytu)

w każdym razie wychodzę z założenia, że życie różnie się układa... raz na wozie, raz pod wozem...

znam osoby, którym pracodawcy też wiszą kasę... np. dobremu znajomemu... spawaczowi... dopóki pracował na siebie, w spółce - było ok. ale denerwowały go przestoje, skusiła praca w stoczni, za dużą kasę... dostał wypłatę tylko za kilka pierwszych dni pracy... za następne 2-3 tygodnie już nie... ma w plecy kilka tysięcy zł... a dopiero ci urodziło mu się dziecko...
wynajmują mieszkanie (prawie 2tys/miesięcznie), żeby jakoś przeżyć i porobić opłaty - musieli sięgnąć po oszczędności... które też topnieją...
i co???? niby pracował...

z zagranicznych wyjazdów też nie zawsze powraca się z duża kasą... o takich przypadkach też słyszałam (bliskie otoczenie)

nie nam to oceniać...

jak już pisałam - jeśli ktoś ma ochotę pomagać - niech to zrobi :) (czy to dając jedzenie, czy znajdując solidną pracę)

a Mała z pewnością nie jest typem dziewczyny spalonej na solarium, z doczepionymi włosami i tipsami na 3cm ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
magda zgodzę się z Tobą, piszę po raz kolejny-że nie znam małej osobiście, może o jej i jej męża kwalifikacjach napisze któraś z forumek, która ją zna...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mam do oddania dwie kurtki jesienno -zimowe jedna rozm, 86 , jedna 98 zaraz wrzuce foto
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
osobiście małej nie znam, ale nie o to tu chodzi
Zalamana świete słowa napisałaś, co do kredytów to nigdy nie wiesz co cie czeka. Kupując mieszkanie i zadłużając się na 30 lat nie jesteś w stanie przewidziec co sie stanie. Raz zarabiasz super a raz mowisz prosic o pomoc. Bywa roznie
A wracajac do tematu Małej. Wynajmują mieszkanie ktore zapewne jakies 1000 zł kosztuje - pytanie brzmi, czemu w takim razie nie przeprowadzą się do rodziców, albo małej albo jej meza??? 1000zł będzie w kieszeni a to juz duzo!!!! Czy rodzice nie są w stanie pomoc??Pomoc pomoca ale wiecznie nie można miec wszystkiego podanego na tacy. Czy jej rodzice pracują? może mogą się zająć dzieckiem a Mala poszłaby do pracy.
Mala miałabym dla Ciebie prace, dorywcza ale grosz do grosza i będzie. Trzeba coś robić w zyciu nie mozna ciagle prosic o pomoc. skoro to juz trwa 2-3 miesiace to naprawde dlugo. Twoj maz mogły znalesc inna prace, albo chociaz drowycza, moglby sobie dorobic. Pracy jest pelno naprawde!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja Małą poznałam osobiście. Jest to skromna dziewczyna.
Sama ile mogłam tyle pomogłam i teraz jak dostanę wypłat pomogę po raz kolejny ponieważ wiem co to znaczy znaleźć się z dnia na dzień w ciężkiej sytuacji i, że podniesienie się trwa jakiś czas, aczkolwiek dla nich najważniejsze to teraz praca i tanie M
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak sobie czytam i czytam... I oczywiście, nikomu się ucho nie urwie, jak wyśle Małej 5,-, czy 50,-, czy 500,- jeśli go stać... I kupi jej ciuszki, kaszki, zabawki, ziemniaki, kotlety, skrzynkę wódki i kilogram halibuta. Dający poczuje się szlachetny, a Mała się ucieszy, że frajerów nie brakuje.
Będąc zaangażowana w pomoc wielu rodzinom - nagminnie spotykam się z wygodnictwem i prośbami o pomoc od osób, którym nie opłaca się ruszyć dupska do pracy za 1600,-, albo nawet pójść i dowiedzieć się o przysługujące świadczenia.
Z całości wyłania mi się obraz rodziny, która jest wiecznie "pokrzywdzona", bo "podli pracodawcy" pracownika na czarno robią w wała i w ogóle... A tak na prawdę napisanie na forum, albo wręcz poproszenie koleżanki, żeby napisała jest niesłychanie proste.

Czy któraś z Was, drogie Panie, była u owej Małej? Bo może się okazać, że Mała, co prawda, mieszkania nie ma, ale za to najdroższe kosmetyki, markowe ciuchy, solarium i kilka innych rzeczy, których rzeczywiście potrzebujące osoby nie posiadają. Ba! Na które nie stać czasem i tych, którzy pomagają.

Życzę Wam większego pomyślunku. Bo bycie szlachetnym frajerem i naiwniakiem na dłuższą metę się nie opłaca.

Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ada no synek dalej śpi więc napisałam do Ciebie list.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie oceniam łatwo ludzi..., zawsze mam do nich dystans (jak napisałam wyżej o Małej)... , macie rację, nie należy podawać wszystkiego na wyciągnięcie ręki-jestem również tego samego zdania...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pomijając na chwilę całą dyskusję, która sie tu wywiązała...

kombinezon ciepły dla Małej juz załatwiony :)

jaka by ona sama nie była, lub jej sytuacja to ja chcę pomóc, więc to robię. mi korona z głowy nie spadnie, aczkolwiek sporo mądrych słów tutaj pada.
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies."
Christopher Morley
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry