Widok
przeklinanie przy dziecku
Mam problem z moim mężem. Otóż przeklina przy naszych dzieciach. Nie potrafi się pohamowac. Dobija mnie to okrutnie. Kłócimy się przez to strasznie.
On sam wie, że ma z tym problem. Żadne rozmowy nie przynoszą efektu.
Pomaga mi przy dzieciach, bardzo je kocha, świata za nimi nie widzi.... ale.... to przeklinanie....
Pewnie posypią się komentarze, że przecież jest dorosły, ma dać przykład dzieciom itd...wszystko się zgadza, wszystko to wiemy, ale zapanować nad tym nie potrafi ;(
Może ktoś miał taki poblem, jakoś wybrnął z niego?
Już się zastanawiam, czy może jakieś ultimatum mu postawić??
On sam wie, że ma z tym problem. Żadne rozmowy nie przynoszą efektu.
Pomaga mi przy dzieciach, bardzo je kocha, świata za nimi nie widzi.... ale.... to przeklinanie....
Pewnie posypią się komentarze, że przecież jest dorosły, ma dać przykład dzieciom itd...wszystko się zgadza, wszystko to wiemy, ale zapanować nad tym nie potrafi ;(
Może ktoś miał taki poblem, jakoś wybrnął z niego?
Już się zastanawiam, czy może jakieś ultimatum mu postawić??
Ja bardzo zwracam uwagę na to aby przy synku 3,8r. nie przeklinać bo on szybko łapie każde nowe słowo. Ja ogólnie nie klnę, czasem mi się zdarzy, mężowi też, natomiast przy synu bardzo uważamy aby się nie wymsknęło ale nie dawno usłyszałam od swojego syna słowo kur.. szok. Po wstępnej weryfikacji ustaliłam, że owego pięknego słowa nauczył się u dziadków. Na co oni zaprzeczają że nie wyrażają się tak, ale jak nie dawno spędziłam tydzień u nich to nie raz słyszałam te "piękne słowa" nie są one często używane przez nich ale czasem zapominają się że jest przy nich dziecko i walną takim "przecinkiem"
Jeśli Twoje dziecko jeszcze nie załapało to tylko kwestia czasu, ciekawe wtedy co powie Twój mąż na to? bo to będzie jego zasługa. Wtedy może będzie mu głupio ale będzie już za późno.
Jeśli Twoje dziecko jeszcze nie załapało to tylko kwestia czasu, ciekawe wtedy co powie Twój mąż na to? bo to będzie jego zasługa. Wtedy może będzie mu głupio ale będzie już za późno.
Ja uważam ze bez przesady. Generalnie przeklinam w sytuacjach tego wymagających i nie mam wyrzutów sumienia ze te wymagające sytuacje zdarzają się też przy mojej corce. Uważam ze przeklinanie jest częścią życia, wcześniej czy później i tak się z tym zetknie a wole żeby zetknęła się w firmie w jakiej ja to robię a nie ba podwórku gdzie przekleństwo to przecinek.
U mojego męża to nie jest na zasadzie, że się wymknęło słówko. Tak to mi się czasem zdarza i też źle się z czym czuje, ale to są sporadyczne sytuacje., Gdyby mojemu mężowi tak się zdarzało to nie czepiałabym się.
Dla mnie przeklnięcie niesie ze sobą negatywne emocje, złość...
Synek ma prawie 6 lat. Ostatnio powtórzył piekne słówko po tacie, z takim samy akcentem itp.... męzowi było przyko, ale dalej przeklina ;/
Dla mnie przeklnięcie niesie ze sobą negatywne emocje, złość...
Synek ma prawie 6 lat. Ostatnio powtórzył piekne słówko po tacie, z takim samy akcentem itp.... męzowi było przyko, ale dalej przeklina ;/
Chyba nie poradzę jak walczyć z przeklinaniem męża...może jakaś kara pieniężna ?;)...mnie też zdarzało się i zdarza rzucić ciężkim słowem ale zapamiętałam co mi córka powiedziała....jak dzieci były małe to tłumaczyłam im ,że każde przekleństwo wychodzące z buzi to jak żaba wypuszczana z ust...może to i drastyczne było ale moje dzieciaki bardzo rzadko klęły i tak jest do tej pory a są już dorosłymi ludźmi:)...faktem jest ,że w moim domu bardzo rzadko słychać bluźnierstwa i tak było od samego początku:)
Hmmmm...mój mąż ogólnie też bardzo dużo przeklina i jego rodzice też....Mamy 2 synów (7lat i 3latka)...na początku jak nasi synowie zaczynali mówić to mąż sie kontrolował ale teraz to już nie...
Jakby to wytłumaczyć.Mój najstarszy syn wcale nie używa tych słów bo wie że są one brzydkie i zabronione...Tata jest dorosły i poprostu jest to jego nauk (jak palenie przez niego papierosów - nie może przestać) ...
Wytłumaczyłam synowi ( do jego wieku) że dorośli także popełniają błędy i nie są idealni...On sam czasami zachwuje sie nie grzecznie i nie umie nad tym zapanować także my dorośli używamy brzydkich słów nie chcący...Mój młodszy syn ( puki co) też nie używa przekleństw...chociaż czasami słysze (cholera,to go upominam że brzydko mówi)...Nie wiem czy Tobie dobrze to wyjaśniłam.
Ale według mnie przekleństwo nie tylko słyszy sie w domu,jadąc na gościne też można brzydkich słów usłyszeć od wujka,cioci,pani.I co przestaniemy jeżdzic do tych osób aż dziecko dorośnie?Także chyba stosowne wytłumaczenie dziecku dlaczego dorośli używają takich słów i wyjaśnić że dziecku tego nie wolno.U mnie to pomogło ale czy u innego dziecka też pomoże?
Jakby to wytłumaczyć.Mój najstarszy syn wcale nie używa tych słów bo wie że są one brzydkie i zabronione...Tata jest dorosły i poprostu jest to jego nauk (jak palenie przez niego papierosów - nie może przestać) ...
Wytłumaczyłam synowi ( do jego wieku) że dorośli także popełniają błędy i nie są idealni...On sam czasami zachwuje sie nie grzecznie i nie umie nad tym zapanować także my dorośli używamy brzydkich słów nie chcący...Mój młodszy syn ( puki co) też nie używa przekleństw...chociaż czasami słysze (cholera,to go upominam że brzydko mówi)...Nie wiem czy Tobie dobrze to wyjaśniłam.
Ale według mnie przekleństwo nie tylko słyszy sie w domu,jadąc na gościne też można brzydkich słów usłyszeć od wujka,cioci,pani.I co przestaniemy jeżdzic do tych osób aż dziecko dorośnie?Także chyba stosowne wytłumaczenie dziecku dlaczego dorośli używają takich słów i wyjaśnić że dziecku tego nie wolno.U mnie to pomogło ale czy u innego dziecka też pomoże?
Z doświadczenia wiem że przeklinanie jest jak nałóg, i nie zależy całkowicie od woli czy się uda go zwalczyć.
Jakieś ultimatum, to jak karanie chorego za objawy, ponadto stawiający jakieś warunki zapewne też ma własne wady i wcale nie chciałby zostać tak potraktowany.
Zatem, podejść jak do nałogu, ten kto klnie, musi naprawdę chcieć przestać, no i z czasem się może uda....
choć pewnie nałóg powróci w sytuacjach stresowych.
Jakieś ultimatum, to jak karanie chorego za objawy, ponadto stawiający jakieś warunki zapewne też ma własne wady i wcale nie chciałby zostać tak potraktowany.
Zatem, podejść jak do nałogu, ten kto klnie, musi naprawdę chcieć przestać, no i z czasem się może uda....
choć pewnie nałóg powróci w sytuacjach stresowych.
Nie wpadłabym na to,żeby przeklinanie potraktować jak nałóg...jedno wiem,niestety ale wulgarność stała się bardzo powszechna,wręcz modna,o zgrozo!...to "za..biste" pojawiające się wszędzie,nawet tam gdzie być nie powinno...ech,wulgarność króluje na naszych ulicach,w mediach i domach...walczmy z tym zaczynając od siebie i swojego otoczenia.