Widok
No dobra dziewczyny-zaryzykuję. Od kilku dni coś przeczuwałam ale nie chciałam nic pisać bo myślałam, że mam jakieś urojenia. Otóż od ubiegłej niedzieli coś mi się działo z brzuchem-wywala mi go na maksa (szczególnie pod wieczór). Takie objawy miałam przy pierwszej ciąży, więc zaczęłam się filmować. Tempka podwyższona-tylko, że nie jest jakaś mega wysoka bo 37,0.
Dzisiaj miałam kontrole u gina z moimi wynikami po poronieniu. Jestem zdrowa, więc nadal nie wiem jaka była przyczyna.
Ginek zrobił usg i jest mała, czarna plamka. Jeszcze się nie cieszę bo jestem przed @ i wszystko się może zdarzyć. W poniedziałek pędze z samego rańca do invicty, żeby zrobić bete i mam powtórzyć w środę.No i duphaston.
Jestem pełna obaw i strachu. I proszę, żebyście przypadkiem nie gratulowały.
Dzisiaj miałam kontrole u gina z moimi wynikami po poronieniu. Jestem zdrowa, więc nadal nie wiem jaka była przyczyna.
Ginek zrobił usg i jest mała, czarna plamka. Jeszcze się nie cieszę bo jestem przed @ i wszystko się może zdarzyć. W poniedziałek pędze z samego rańca do invicty, żeby zrobić bete i mam powtórzyć w środę.No i duphaston.
Jestem pełna obaw i strachu. I proszę, żebyście przypadkiem nie gratulowały.
ja u siebie tez jakby coś przeczuwam ale sama nie wiem we wtorek zrobie test a @ powinnam jutro dostać ostatnio dziwnie mi w brzuchu było jak nigdy :P i teraz jakies pryszcze na szyi wyskakują gdzie ja nigdy pryszcza nie miałam....mam nadzieje ze sobie nie wkrecam :P Ale nadzieje mam i nikomu poza wami o tym nie mówie jak narazie
gosiar a jakie obiawy czułaś, a jesteś już po dniach przyjścia@?, ja też czekam, ale sama nie wiem ma bóle takie przedmiesiączkowe od 2 dni,. jakbym zachwilę miała dostać@,a do terminu miesiączki to 4 dni, nie chcę się nakręcać, oczywiście bole piersi już od 10 dni, jakiś innych objawów nie odczuwam
Dziewczyny, nagla zmiana planow :)
Oczywiscie w dalszym ciagu czekamy na kurs adopcyjny ale od nastepnego cyklu rzucamy w diabla gumki :) Co ma byc to bedzie. Jak zaciaze to adopcje przelozymy na czas dalszy, przynajmniej bedziemy meli dzieci pzreciwnej plci, parke :) (bo nie zrezygnujemy) jak sie nie uda, zostanie adopcja...
Mysle ze po 3 cyklach stosowania gumek jak mial zniknac konflikt sluzu to zniknal, jak nie zniknal to nic nie zdzialamy... Taka decyzja na spontana :) Takze od nastepnego cyklu znow do Was dolaczam... teraz jeszcze nie przerywamy bo moze to za krotko?...
Jakos mam dziwne przeczucie, ze od teraz zaczna sie nam krotkie watki... widze ze kilka z Was ma ogromne szanse, a jeszcze Michalowa:)... ajj...pieknie :)))) Tez do Was dolacze...jeszcze troszke :))))
Oczywiscie w dalszym ciagu czekamy na kurs adopcyjny ale od nastepnego cyklu rzucamy w diabla gumki :) Co ma byc to bedzie. Jak zaciaze to adopcje przelozymy na czas dalszy, przynajmniej bedziemy meli dzieci pzreciwnej plci, parke :) (bo nie zrezygnujemy) jak sie nie uda, zostanie adopcja...
Mysle ze po 3 cyklach stosowania gumek jak mial zniknac konflikt sluzu to zniknal, jak nie zniknal to nic nie zdzialamy... Taka decyzja na spontana :) Takze od nastepnego cyklu znow do Was dolaczam... teraz jeszcze nie przerywamy bo moze to za krotko?...
Jakos mam dziwne przeczucie, ze od teraz zaczna sie nam krotkie watki... widze ze kilka z Was ma ogromne szanse, a jeszcze Michalowa:)... ajj...pieknie :)))) Tez do Was dolacze...jeszcze troszke :))))
No dziewczyny - trzymam za Was kciuki!
U mnie jeszcze to potrwa - piątkowa diagnoza mówi sama za siebie:
z takim poziomem progesteronu ciąża byłaby cudem, a jej utrzymanie zupełnie niemożliwe.
Endokrynolog (za co bardzo go szanuję) przyznał, że tutaj kończy się jego rola (prolaktyna zbita na maxa) i kazał pójść do dobrego ginekologa, który skieruje mnie na monitoring i wtedy będę dopiero wiedziała, w jakich dniach brać Duphaston, no i czy w ogóle mam owulację (testy potwierdzają że nie mam).
Także długa jeszcze droga przed nami. Jedyne co mnie nastraja pozytywnie, to słowa mojego męża, że jeśli chcę - niezależnie od starań - możemy pójść do ośrodka i obdarować miłością maleństwo, które na to czeka...
U mnie jeszcze to potrwa - piątkowa diagnoza mówi sama za siebie:
z takim poziomem progesteronu ciąża byłaby cudem, a jej utrzymanie zupełnie niemożliwe.
Endokrynolog (za co bardzo go szanuję) przyznał, że tutaj kończy się jego rola (prolaktyna zbita na maxa) i kazał pójść do dobrego ginekologa, który skieruje mnie na monitoring i wtedy będę dopiero wiedziała, w jakich dniach brać Duphaston, no i czy w ogóle mam owulację (testy potwierdzają że nie mam).
Także długa jeszcze droga przed nami. Jedyne co mnie nastraja pozytywnie, to słowa mojego męża, że jeśli chcę - niezależnie od starań - możemy pójść do ośrodka i obdarować miłością maleństwo, które na to czeka...