Widok
Ja zdecydowałam się na staż z UP od razu po studiach i dziś stwierdzam, że to było rewelacyjne rozwiązanie. Przynajmniej w moim przypadku wszystko tak się szybko potoczyło, że po 2 miesiącach przerwali mój staż i zatrudnili mnie na umowę na czas nieokreślony. Po drodze w ciągu tych kilku lat przeszłam kilka awansów i dziś mam naprawdę super satysfakcjonującą mnie pracę. Choć sama świadomość pracy przez pół roku za malutkie pieniądze nie wprawiała mnie w dobry nastrój. Myślę, że duzo zależy też od szczęścia i miejsca, w które się trafia...Życzę podjęcia właściwej decyzji :)
Ja byłam na stażu z PUPu niecałe 4 lata temu w jednej z prywatnych szkół - 3 w jednym: podstawówka, gimnazjum i szkoła średnia. To co tam przezyłam moge porwnać do najgorszego koszmaru. Absolutnie nikomu tego nie zyczę. Miałam pracowac blisko swojego miejsca zamieszkania - przenieśli mnie tam, gdzie za dojazd musiałam kupić miesięczny za 60 zł. w sumie "zarobiłam" miesięcznie niecałe 400 zł. Co tam robiłam? Najpierw byłam byłam przy dyrekcji jako sekretarka: odbierałam telefony, pisałam drobne pisma, zaopatrywałam w środki biurowe, porządkowałam faktury - ogólnie prace typowo porządkowe tym bardziej ambitne. Potem byłam sekretarzem szkoły - jakiej? niemal co tydzień innej, bo dziewczyny - sekretarki zaczeły chorować i zastępowałam je. Wiadomo, nigdzie się dokładnie niczego nie nauczyłam dokładnie. Rodzice byli wściekli, że płacą prawie wtedy 600 zł miesięcznie z wakacjami a w zamian jak nie potrafię im udzielić informacji, bo po prostu nie miałam się kogo zapytać, pełno innych zastępstw nauczycieli bo był okres grypowy. Pracowałam codziennie nie 8 tylko prawie 9 godzin. Byłam dziewczynką do bicia i tyle. Poskarżyłam się w PUPie jak mnie traktują to usłyszałam, że od czegoś trzeba zacząć karierę zawodową. Czyli totalny wyzysk!
3 dni przed końcem stażu usłyszałam, że się nadaję do księgowości a nie jako sekretarz szkoły i powiedzieli "do widzenia"
Wiem, że po mnie wzieli kolejną dziewczynę z PUPu.
Niczego się tam nie nauczyłam a wręcz przeciwnie - straciłam zdrowie i mnóstwo nerwów. Ale może Ty trafisz lepiej niż ja.
3 dni przed końcem stażu usłyszałam, że się nadaję do księgowości a nie jako sekretarz szkoły i powiedzieli "do widzenia"
Wiem, że po mnie wzieli kolejną dziewczynę z PUPu.
Niczego się tam nie nauczyłam a wręcz przeciwnie - straciłam zdrowie i mnóstwo nerwów. Ale może Ty trafisz lepiej niż ja.
Większe perspektywy zatrudnienia to są pewnie w urzędzie, ale jak bym miała wybierać to poszłabym do aresztu. Tam jest na pewno ciekawsza praca. Bo co w takim urzędzie można robić? Zapierdzielać na akord....
Jeśli chodzi o staż....
Mnie zatrudnili po 3mies. stażu i pracuję już 5 lat. Jestem zadowolona.
Jeśli chodzi o praktyki.....
Odrabiałam pańszczyznę podczas studiów przez 5 tygodni w Skarbówce.
Spierdzielałam stamtąd aż się kurzyło (taki był wyzysk). Kolejne 10tygodni robiłam już w prywatnej firmie.
Jeśli chodzi o staż....
Mnie zatrudnili po 3mies. stażu i pracuję już 5 lat. Jestem zadowolona.
Jeśli chodzi o praktyki.....
Odrabiałam pańszczyznę podczas studiów przez 5 tygodni w Skarbówce.
Spierdzielałam stamtąd aż się kurzyło (taki był wyzysk). Kolejne 10tygodni robiłam już w prywatnej firmie.
maritiki@op.pl
Moim zdaniem staż bardzo warto odbyć. Ja po studiach licencjackich odbyłam pół roczny staż w przedszkolu- w tym czasie kontynuowałam naukę na studiach magisterskich. Na stażu zdobyłam duże doświadczenie zawodowe, p.dyrektor wystawiła mi super rekomendacje. Nie zawsze tak ważne są pieniądze, ale zdobyte doświadczenie.
Z mojej strony wyglądało to tak, że pracy zaczęłam szukać w takim dość trudnym momencie gdy trudno było coś znaleźć. Dodatkowo wszędzie było wymagane doświadczenie, doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie. Pomyślałam wtedy o stażu, który da mi jakieś tam doświadczenie właśnie. Pieniędzy wielkich z tego nie było, ale ja trafiłam w bardzo fajne miejsce, nie mogę też powiedzieć o jakimkolwiek wyzysku. Staż miałam półroczny, miesiąc przed końcem stażu zaczęłam szukać pracy i znalazłam taką, gdzie było wymagane chociaż pół roku stażu w księgowości. Jak dla mnie było warto.
kwestia priorytetów; jeśli nie masz pracy ani szans na nią to ja bym skorzystała bo teraz jest naprawdę ciężko o prace nawet z doświadczeniem; ja np. miałam praktyki na studiach czyli niedawno w sumie, jako że nie pracowałam wtedy zawodowo poszłam na praktyki normalnie na 6 godz. dziennie za darmo! trzy razy (różne miejsca) po miesiącu każdy (choć dowświadczenie zawodowe mam kilkuletnie) i warto było bo teraz czyli po 2 latach dzięki nim dostałam pracę w urzędzie miasta i jestem bardzo zadowolona :)
lepiej robić cokolwiek niż siedziec w domku - przynajmniej zdobywasz doświadczenie!
ja na stażu byłam kilka lat temu i dostawałam na rękę ledwo 400zł, ale to tam poznałam ludzi, którym moja praca się spodobała i po niespełna 3 miesiącach stażu przerwałam go, bo dostałam propozycję pracy, w której jestem do dzisiaj - gdyby nie ten staż mogłabym o tej posadzie tylko pomarzyć!
ja na stażu byłam kilka lat temu i dostawałam na rękę ledwo 400zł, ale to tam poznałam ludzi, którym moja praca się spodobała i po niespełna 3 miesiącach stażu przerwałam go, bo dostałam propozycję pracy, w której jestem do dzisiaj - gdyby nie ten staż mogłabym o tej posadzie tylko pomarzyć!