Widok
stosowałam NPR
niestety z marnym skutkiem, dwa dni temu 3 różne testy pokazały dwie kreski :(
wiem, mogłam bardziej uważać, niestety na takie rady już za późno :((
jestem strasznie zestresowana i zdołowana tą sytuacją, ciągle płacze i myśle o śmierci, jednak aborcje wykluczam - nie potrafiłabym zabić nawet siebie a co dopiero niewinne dziecko,
do tego wszystkiego najprawdopodobniej za miesiąc strace pracę :((
wizyta u lekarza w przyszłym tygodniu ale może do tego czasu mogłybyście polecić jakieś tabletki uspakajające?
ps. z góry przepraszam wszystkie starające się jeśli Was uraziłam swoim załamanie z powodu ciąży
wiem, mogłam bardziej uważać, niestety na takie rady już za późno :((
jestem strasznie zestresowana i zdołowana tą sytuacją, ciągle płacze i myśle o śmierci, jednak aborcje wykluczam - nie potrafiłabym zabić nawet siebie a co dopiero niewinne dziecko,
do tego wszystkiego najprawdopodobniej za miesiąc strace pracę :((
wizyta u lekarza w przyszłym tygodniu ale może do tego czasu mogłybyście polecić jakieś tabletki uspakajające?
ps. z góry przepraszam wszystkie starające się jeśli Was uraziłam swoim załamanie z powodu ciąży
nie wiem, jakie miałaś wcześniej nastawienie czy w ogóle nie chciałaś mieć dzieci czy chciałaś ale w innym momencie, ale tak jak napisała kreska, zobaczysz malucha na usg, zobaczysz uśmiech na twarzy rodziców albo męża i radość się pojawi :)
ja niby planowałam, że chcę mieć dziecko ale jak zaskoczyłam od razu to byłam w takim szoku, że się poryczałam bo myślałam, że trochę to zajmie a tu dupa, dwie krechy i życie do góry nogami, ale bardzo szybko mi przeszło a ciąża była jednym z najszczęśliwszych okresów w moim życiu ! :)
trzymaj się a zamiast uspokajaczy kup sobie coś słodkiego albo idź do sklepu z ciuszkami dla dzieci od razu będzie Ci lepiej ;)
ja niby planowałam, że chcę mieć dziecko ale jak zaskoczyłam od razu to byłam w takim szoku, że się poryczałam bo myślałam, że trochę to zajmie a tu dupa, dwie krechy i życie do góry nogami, ale bardzo szybko mi przeszło a ciąża była jednym z najszczęśliwszych okresów w moim życiu ! :)
trzymaj się a zamiast uspokajaczy kup sobie coś słodkiego albo idź do sklepu z ciuszkami dla dzieci od razu będzie Ci lepiej ;)
szczerze, to niespodziewałam się jakiejkolwiek pozytywnej odpowiedzi w tym wątku, dzieki dziewczyny
dzieci tak - ale po peirwsze później a po drugie tylko i wyłącznie adoptowane (od zawsze przerażała mnie ciąża i poród a najbardziej to chyba połóg i cała ta obrzydliwa fizjologia)
a wracając do pytania, to czy możecie polecic cos na stres?
dzieci tak - ale po peirwsze później a po drugie tylko i wyłącznie adoptowane (od zawsze przerażała mnie ciąża i poród a najbardziej to chyba połóg i cała ta obrzydliwa fizjologia)
a wracając do pytania, to czy możecie polecic cos na stres?
Tak jak dziewczyny piszą, niedługo będziesz się z tego powodu cieszyć. Życie samo zdecydowało kiedy masz być mamą. Czasem tak lepiej niż jakbyś miała zdecydować kiedy jest najlepszy czas...
I nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło!
Nie ma tragedi - masz męża, pracujesz - co innego jakbyś była nastolatką w trakcie nauki szkolnej bez stałego partnera itp. wtedy można się załamać.
A pracodawca nie może Cię teraz zwolnić! Przedstawisz mu zaświadczenie o ciąży i jesteś chroniona. Macieżyński też będziesz miała. Może to taki właśnie prazent od losu (oczywiście oprócz samego dziecka)!
Teraz spróbuj się uspokoić i na spokojnie pomyśl o plusach jakie z tej sytuacji wynikną.
I nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło!
Nie ma tragedi - masz męża, pracujesz - co innego jakbyś była nastolatką w trakcie nauki szkolnej bez stałego partnera itp. wtedy można się załamać.
A pracodawca nie może Cię teraz zwolnić! Przedstawisz mu zaświadczenie o ciąży i jesteś chroniona. Macieżyński też będziesz miała. Może to taki właśnie prazent od losu (oczywiście oprócz samego dziecka)!
Teraz spróbuj się uspokoić i na spokojnie pomyśl o plusach jakie z tej sytuacji wynikną.
Ale idź szybko na zwolnienie- automatycznie do dnia porodu przedłużą ci umowę. A macierzyński ZUS będzie Ci płacił.
Pracodawca też nie ucierpi - bo po miesiącu ZUS będzie ci wypłacał zasiłek chorobowy.
Ale dowiedz się jeszcze dokładnie...bo może coś przekręciłam? Tak słyszałam w każdym razie.
Był kiedyś artykuł o tym, że kobiety ratują się przed kryzysem zachodząć w ciążę.
Pracodawca też nie ucierpi - bo po miesiącu ZUS będzie ci wypłacał zasiłek chorobowy.
Ale dowiedz się jeszcze dokładnie...bo może coś przekręciłam? Tak słyszałam w każdym razie.
Był kiedyś artykuł o tym, że kobiety ratują się przed kryzysem zachodząć w ciążę.
Trzymam za was kciuki! Będzie dobrze, musi być! Teraz jesteś załamana, przestraszona i zdezorientowana, ale za jakiś czas poczujesz radość i szczęście, wynikające z narodzin Twojego dziecka! :))))
Wypij herbatę, włącz jakąś relaksującą muzykę, poczytaj książkę, a napewno się uspokoisz! :)
Znam dziewczyny, które również zaszły w nieplanowaną ciążę, też płakałay, krzyczały i nie chciały rozwijającego się w nich dziecka, jednak z czasem ich podejście się zmieniło. Teraz są cudwonymi matkami i spełnionymi kobietami, a każdy uśmiech ich pociechy rekompensuje im wszystko.
Wypij herbatę, włącz jakąś relaksującą muzykę, poczytaj książkę, a napewno się uspokoisz! :)
Znam dziewczyny, które również zaszły w nieplanowaną ciążę, też płakałay, krzyczały i nie chciały rozwijającego się w nich dziecka, jednak z czasem ich podejście się zmieniło. Teraz są cudwonymi matkami i spełnionymi kobietami, a każdy uśmiech ich pociechy rekompensuje im wszystko.
smith2002: to współczuję, szczerze...
Jeszcze parę dni temu razem pisałyśmy w jednym wątku, że macierzyństwo nie dla nas.
Pozostaje mieć nadzieję, że hormony zrobią Ci sieczkę z mózgu i w efekcie będziesz się cieszyć.
Wiem jak się czujesz, bo jesienią nie miałam okresu i szalałam, nie wierzyłam, że test jest ok i robiłam kolejny. Każdy wychodził na szczęście ujemny. A to wszystko z powodu głupiego gadania rodziny i niektórych znajomych wmawiających mi dziecko w brzuch. Już się nie dam tak zwariować ;)
Ale setka czarnych myśli na minute, w czasie oczekiwania na wynik testu. Odetchnęłam po pojawieniu się kolejnej miesiączki w terminie.
Nie zazdroszczę...
[/url]
[/url]
Jeszcze parę dni temu razem pisałyśmy w jednym wątku, że macierzyństwo nie dla nas.
Pozostaje mieć nadzieję, że hormony zrobią Ci sieczkę z mózgu i w efekcie będziesz się cieszyć.
Wiem jak się czujesz, bo jesienią nie miałam okresu i szalałam, nie wierzyłam, że test jest ok i robiłam kolejny. Każdy wychodził na szczęście ujemny. A to wszystko z powodu głupiego gadania rodziny i niektórych znajomych wmawiających mi dziecko w brzuch. Już się nie dam tak zwariować ;)
Ale setka czarnych myśli na minute, w czasie oczekiwania na wynik testu. Odetchnęłam po pojawieniu się kolejnej miesiączki w terminie.
Nie zazdroszczę...
[/url]
[/url]
głowa do góry :)
ja też chciałam mieć dziecko później... :) ale Gabryś sam sobie wybrał odpowiedni moment :)
jako ciężarna będziesz chroniona - więc nie będą mogli Cię zwolnić :) oczywiście jeśli masz umowę o pracę ;)
jestem na zwolnieniu od około 7 tygodnia ciąży(od lutego), a z końcem maja zamknięto sklep w którym pracowałam :) (ale firma istnieje nadal)
więc nie mogli mnie zwolnić :) zasiłek dostaję z Zusu :)
ciąża wcale nie jest taka straszna :) to nawet fajny stan :) a zobaczysz jaka frajda jak poczujesz pierwsze ruchy albo czkawkę maleństwa!!!! to jest niesamowite :D
i to piszę JA - jeszcze 3 lata temu byłam zatwardziałą singielką, nie chcącą słyszeć o mężu, a tym bardziej o dzieciach ;) patrzyłam na nie jak na małe, wrzeszczące i śmierdzące potworki ;P
a o porodzie i połogu lepiej nie myśleć, żeby się nie nakręcać ;P
odsuwam od siebie te myśli, żeby się nie bać :)
wychodzę z założenia, że nie ja pierwsza i nie ostatnia muszę przez to przejść :) miliony kobiet na całym świecie, każdego dnia rodzą dzieci :) więc i ja dam radę - a co? gorsza jestem? ;P
ja też chciałam mieć dziecko później... :) ale Gabryś sam sobie wybrał odpowiedni moment :)
jako ciężarna będziesz chroniona - więc nie będą mogli Cię zwolnić :) oczywiście jeśli masz umowę o pracę ;)
jestem na zwolnieniu od około 7 tygodnia ciąży(od lutego), a z końcem maja zamknięto sklep w którym pracowałam :) (ale firma istnieje nadal)
więc nie mogli mnie zwolnić :) zasiłek dostaję z Zusu :)
ciąża wcale nie jest taka straszna :) to nawet fajny stan :) a zobaczysz jaka frajda jak poczujesz pierwsze ruchy albo czkawkę maleństwa!!!! to jest niesamowite :D
i to piszę JA - jeszcze 3 lata temu byłam zatwardziałą singielką, nie chcącą słyszeć o mężu, a tym bardziej o dzieciach ;) patrzyłam na nie jak na małe, wrzeszczące i śmierdzące potworki ;P
a o porodzie i połogu lepiej nie myśleć, żeby się nie nakręcać ;P
odsuwam od siebie te myśli, żeby się nie bać :)
wychodzę z założenia, że nie ja pierwsza i nie ostatnia muszę przez to przejść :) miliony kobiet na całym świecie, każdego dnia rodzą dzieci :) więc i ja dam radę - a co? gorsza jestem? ;P
Agusia, bardzo bym chciała o tym nie myslec, albo chociaz odsunąć te mysli na bok a wychodzi tak, że nie myśle w zasadzie o niczym innym,
wiem ze miliny kobiet rodzily, ale z tego miliona czesci pozostaje po porodzie trwały ubytek na zdrowiu (np. to co mnie przeraza najbardziej-nietrzymanie moczu) a ze jestem skrajna pesymistka założyłam ze te wszystkie najgorsze rzeczy na pewno odniosą się do mnie - dlatego zawsze myslałam o adopcji
jestem przerażona i daleka od stwierdzenia ze dam rade
wiem ze miliny kobiet rodzily, ale z tego miliona czesci pozostaje po porodzie trwały ubytek na zdrowiu (np. to co mnie przeraza najbardziej-nietrzymanie moczu) a ze jestem skrajna pesymistka założyłam ze te wszystkie najgorsze rzeczy na pewno odniosą się do mnie - dlatego zawsze myslałam o adopcji
jestem przerażona i daleka od stwierdzenia ze dam rade
koszmar porodu i połogu sa przereklamowane:) ja sie nasłuchałam jakie o okropne i straszne i jak sama to przeszłam to sie zaczełam smiac. Bo nie ma co straszyc na zapas, Porod boli ok prawda ale nie jest to taki horror jask wam wmawiają a połog hm ja chyba w ogole nie miałam połogu bo 2 dni po porodzie czułam sie jakbyum mogła rodzic od nowa:) kazda kobieta odbuiera to inaczej dlaczego akurat wy miałybyście miec taki straszny bardzo mozliwe ze sie milo zaskoczycie. sERIO KOBITY TO NA PRAWDE NIE JEST TAKIE STRASZNE
Smith2002 - widzisz, sama niepotrzebnie się nakręcasz :) załapałaś film, że u Ciebie na pewno będą najgorsze możliwe komplikacje ;P
słyszałaś o samospełniającej się przepowiedni?
lepiej przestań się tak nakręcać :) bo i po co?
skoro jesteś w ciąży, nie masz zamiaru usunąć - to tylko pozostaje Ci dbanie o siebie i dzidziusia aby tych właśnie komplikacji uniknąć :)
dzisiejsza medycyna radzi sobie z nietrzymaniem moczu :) wiem, bo moja Ciocia miała zabieg ;)
a co Mąż na to?
słyszałaś o samospełniającej się przepowiedni?
lepiej przestań się tak nakręcać :) bo i po co?
skoro jesteś w ciąży, nie masz zamiaru usunąć - to tylko pozostaje Ci dbanie o siebie i dzidziusia aby tych właśnie komplikacji uniknąć :)
dzisiejsza medycyna radzi sobie z nietrzymaniem moczu :) wiem, bo moja Ciocia miała zabieg ;)
a co Mąż na to?
smith2002 ja też panicznie się bałam porodu, teraz jestem 10 dni przed terminem i dalej się boję jak cholera ! ale jak ty masz aż takie lęki to przecież możesz się zabezpieczyć na wszystkie możliwe sposoby !
możesz zbierać kasę na prywatną klinikę i będziesz rodzić w świetnych warunkach, z prywatną położną, która będzie koło ciebie skakać a nawet w skrajnym przypadku jeżeli boisz się powikłań, postarać się o cesarkę na życzenie, przyjeżdżasz na swój termin, kładą Cię, narkoza, jedno cięcie i po kłopocie, bez całej otoczki i tej " strasznej fizjologii " :)
a już chyba 10 cm cięcie w dole brzucha nie przyprawia Cię o dreszcze? ;)
znam przypadek osoby, która w ten sposób urodziła dwoje dzieci i bardzo sobie chwali, umówiła się z lekarzem na 16 jak do fryzjera, chwila i po strachu i jak potem sama stwierdziła " nawet mi się makijaż nie rozmazał " ;)
możesz zbierać kasę na prywatną klinikę i będziesz rodzić w świetnych warunkach, z prywatną położną, która będzie koło ciebie skakać a nawet w skrajnym przypadku jeżeli boisz się powikłań, postarać się o cesarkę na życzenie, przyjeżdżasz na swój termin, kładą Cię, narkoza, jedno cięcie i po kłopocie, bez całej otoczki i tej " strasznej fizjologii " :)
a już chyba 10 cm cięcie w dole brzucha nie przyprawia Cię o dreszcze? ;)
znam przypadek osoby, która w ten sposób urodziła dwoje dzieci i bardzo sobie chwali, umówiła się z lekarzem na 16 jak do fryzjera, chwila i po strachu i jak potem sama stwierdziła " nawet mi się makijaż nie rozmazał " ;)
smith2002 - umowa twoja zostanie automatycznie przedłuzona do dnia porodu jesli donieśiesz zaswiadczenie ,że jesteś w ciąży ale poczekaj z tym aż do momentu kiedy obecna umowa bedzie się kończyć - rozumiem , że to niedługo juz ....... potem idż jak chcesz na zwolnienie masz płatne 100 % .
Co do samej ciązy i dzieci to myslałam podobnie jak ty kiedys , nie przejmuj się nie ty jedna tak masz :-) .
Ja zdecydowałam się swiadomie na dziecko ale powiem ci szczerze, ze były momenty , że chciałam zaliczyc wpadke bo bałam się podjęcia swaidomej decyzji i obawiałam się , że to może nie nastąpić wcale heheh....
Nie martw się , wszystko się ułoży i będziesz sie jeszcze cieszyć i pomykac z wózeczkiem na spacerki.
Nie stresuj się, nie denerwuj - tak chciał los - widocznie tak miało być a lakarz mi kiedyś powiedział że z kalendarzyka to 3/4 Polaków po świecie chodzi :-) więc nigdy nie ufałam tej metodzie i jej nie stosowałam jako jedynej.
Trzymaj się - bedzie dobrze .
Co do samej ciązy i dzieci to myslałam podobnie jak ty kiedys , nie przejmuj się nie ty jedna tak masz :-) .
Ja zdecydowałam się swiadomie na dziecko ale powiem ci szczerze, ze były momenty , że chciałam zaliczyc wpadke bo bałam się podjęcia swaidomej decyzji i obawiałam się , że to może nie nastąpić wcale heheh....
Nie martw się , wszystko się ułoży i będziesz sie jeszcze cieszyć i pomykac z wózeczkiem na spacerki.
Nie stresuj się, nie denerwuj - tak chciał los - widocznie tak miało być a lakarz mi kiedyś powiedział że z kalendarzyka to 3/4 Polaków po świecie chodzi :-) więc nigdy nie ufałam tej metodzie i jej nie stosowałam jako jedynej.
Trzymaj się - bedzie dobrze .
kochana , ja jestem przekonana , że z czasem jak ci minie pierwszy szok , który doskonale rozumiem to sama się przeonasz , że to bedzie Twój najlepszy prezent w zyciu ........życzę ci tego z całego serca :-)
To dobry wiek na dziecko , urodzisz slicznego , zdrowego bobasa i oboje z mężem oszalejecie na jego punkcie .
I na tym forum będziesz się potem zamartwiała kolorem jego kupki heheheeh .glowa do góry :-)
To dobry wiek na dziecko , urodzisz slicznego , zdrowego bobasa i oboje z mężem oszalejecie na jego punkcie .
I na tym forum będziesz się potem zamartwiała kolorem jego kupki heheheeh .glowa do góry :-)
w najgorszym wypadku mozesz miec cesarke, niby nie najlepsze dla dziecka i dluzej dochodzisz do siebie ale jak ma to ci pomoc przejsc przez ciaze i uratowac twoje zdrowie psychiczne to moze warto. NPR jest ciezkie do uzywania (tez zaszlam uzywajac) - owulacja mi sie przesunela o dobre 10-12 dni a wykres wariowal, tyle ze my wyszlismy z zalorzenia co bedzie to bedzie i az tak bardzo nie pilnowalismy. oboje jestesmy bez pracy, ja mam taka prace ze nie moge juz nic szukac bo niebezpieczne dla dziecka. glowa do gory wyglada na to ze masz super meza i pamietaj ze jestescie w tym razem. moze sprobuj znalezc nowa prace zanim bedzie widac ze jestes w ciazy.
walerka, mojemu mężowi tez konczy sie we rzesniu umowa o prace a ze jest w swojej firmie na czarnej liscie to za bardzo tez nie liczy na jej przedłużenie...
mieliśmy plan, ponieważ obydwoje jestesmy po AM to chcieliśmy pójść "w morze", pieniążki niezłe, moglibyśmy zarobic na mieszkanie (bo teraz mamy wzieta na kredyt małą kawalerke)
tylko właśnie, MIELIŚMY plan :(
a z szukaniem pracy nie jest łatwo, zanim bym ją znalazła brzuszek byłoby już widac,
mieliśmy plan, ponieważ obydwoje jestesmy po AM to chcieliśmy pójść "w morze", pieniążki niezłe, moglibyśmy zarobic na mieszkanie (bo teraz mamy wzieta na kredyt małą kawalerke)
tylko właśnie, MIELIŚMY plan :(
a z szukaniem pracy nie jest łatwo, zanim bym ją znalazła brzuszek byłoby już widac,
Ale Ty masz pracę i do dnia porodu umowa zostanie przedłużona, a potem ZUS będzie wypłacał macierzyński.
Co do paniki i wyobrażania sobie najgorszego (nietrzymanie moczu, wypadnięcie narządów i takie tam), to ja również wyobrażałam sobie najgorsze i dłuuugo nie chciałam mieć dzieci. Przez całą ciąże ćwiczyłam, wydałam kasę na epi-no, żeby uratować swoje "doły", tymczasem i tak miało być inaczej. Małej groziło uduszenie, w trakcie porodu okazało się, że musi być szybka cesarka, a ja w ogóle o tym nie myślałam. Myślałam tylko, czy z córeczką jest wszystko dobrze. Nie spodziewasz się, że można tak drżeć i kochać :-)
Co do paniki i wyobrażania sobie najgorszego (nietrzymanie moczu, wypadnięcie narządów i takie tam), to ja również wyobrażałam sobie najgorsze i dłuuugo nie chciałam mieć dzieci. Przez całą ciąże ćwiczyłam, wydałam kasę na epi-no, żeby uratować swoje "doły", tymczasem i tak miało być inaczej. Małej groziło uduszenie, w trakcie porodu okazało się, że musi być szybka cesarka, a ja w ogóle o tym nie myślałam. Myślałam tylko, czy z córeczką jest wszystko dobrze. Nie spodziewasz się, że można tak drżeć i kochać :-)
"rz" - to długa historia
Po prostu znam się na biologii trochę. A skoro ta metoda zakłada dość długą wstrzemięźliwość, to cudów nie ma - nie zajdzie się bez seksu ;) I podkreślam raz jeszcze, że chodzi mi o metodę objawowo-termiczną, nie o wyliczanie dni płodnych na podstawie kalendarzyka. Stosowałam ją dość długo właśnie po to, żeby zajść w ciążę (i okazało się, że to wcale nie jest proste... a też na początku myslałam, że kto wie, może spróbujemy zaplanowac płeć). I w przeciwieństwie do wielu osób, wypowiadających się na ten temat, mam jakieś doświadczenie w temacie ;)
Postaraj się mysleć pozytywnie. Ciąża to naprawdę fajny stan. Trudno opisać w słowach, co się wtedy czuje, ale świat w ciąży jakiś piękniejszy się wydaje. Poród owszem boli, jedne dziewczyny mocniej, drugie słabiej ten ból odczuwają, ale skoro potem zachodzą w ciążę ponwnie, znaczy, że do przeżycia. Połóg to też nie taka straszna sprawa, po prostu dłuższa i obftsza miesiączka. Gratuluję Ci i życzę samych pozytywnych przeżyć w ciąży, bezbolesnego porodu, zdrowego dzidziusia i uśmiechu. Pozdrawiam
aleksandra, musze Ci przyznac racje... teraz to wiem... moglam sie zabezpieczyc w inny bardziej sprawdzony sposob... wykastrowac...
ale jestem katoliczką... chciałam po bożemu...
ufałam Bogu... wierzyłam że dla mnie tak okrutny nie bedzie
teraz wiem ze sie myliłam
nie bede juz taka naiwna...tyle ze jest juz za poźno :(
moje NPR to faktycznie nie był tylko kalendarzyk ale obserwacje różnych objawów plus codzienna temp. i do tego daleko posunięta wstrzemięźliwość (tak na wszelki wypadek)...niestety nie zadziałało :(
ale jestem katoliczką... chciałam po bożemu...
ufałam Bogu... wierzyłam że dla mnie tak okrutny nie bedzie
teraz wiem ze sie myliłam
nie bede juz taka naiwna...tyle ze jest juz za poźno :(
moje NPR to faktycznie nie był tylko kalendarzyk ale obserwacje różnych objawów plus codzienna temp. i do tego daleko posunięta wstrzemięźliwość (tak na wszelki wypadek)...niestety nie zadziałało :(
przede wsszystkim do lekarza, po zwolnienei lekarskie, do pracodawcy i przynajmniej będziesz miała kase przynajmniej do dnia porodu, nie wiem jak to jest z macierzyńskim, czy też będzie płacony, ale będziesz miała chociaż to ...
co do twojego podejścia, nie miej mi za złe ale uważam, że dobrze się stało, bo nigdy nie zdeycdowałabyś się świadomie na dziecko tracąc tym samym najwspanialsze momenty, jaki może przeżyć matka ... pierwsze ruchy i kopniaczki z wnętrza brzucha, przytulenie sie do tej cieplutkiej pachnącej kluseczki, która tylko ciebie tak kocha cię bezgranicznie, potem uśmiech, pierwszy raz wyciagnięte rączki, pierwsze mamo, to wszystko to momenty, dzięki którym ma się łzy szczęścia w oczach ... tego wszystkiego odmówiłabyś sobie sama, a tak los zdecydował za ciebie, wierzę, że za kilka tygodni twoje nastawienie się zmieni i będziesz najszczęśliwszą kobietą na świecie :) szczerze ci tego zyczę, bo nie ma nic gorszego dla dziecka, niż mama która go nie kocha ... :(
co do twojego podejścia, nie miej mi za złe ale uważam, że dobrze się stało, bo nigdy nie zdeycdowałabyś się świadomie na dziecko tracąc tym samym najwspanialsze momenty, jaki może przeżyć matka ... pierwsze ruchy i kopniaczki z wnętrza brzucha, przytulenie sie do tej cieplutkiej pachnącej kluseczki, która tylko ciebie tak kocha cię bezgranicznie, potem uśmiech, pierwszy raz wyciagnięte rączki, pierwsze mamo, to wszystko to momenty, dzięki którym ma się łzy szczęścia w oczach ... tego wszystkiego odmówiłabyś sobie sama, a tak los zdecydował za ciebie, wierzę, że za kilka tygodni twoje nastawienie się zmieni i będziesz najszczęśliwszą kobietą na świecie :) szczerze ci tego zyczę, bo nie ma nic gorszego dla dziecka, niż mama która go nie kocha ... :(
Życzę Ci powodzenia i mimo wszystko matczynej radości!!! Trzymaj się ciepło, wcześniej czy później jakoś sobie to ułożycie!!!
aleksandra, musze Ci przyznac racje... teraz to wiem... moglam sie zabezpieczyc w inny bardziej sprawdzony sposob... wykastrowac...
ale jestem katoliczką... chciałam po bożemu...
ufałam Bogu... wierzyłam że dla mnie tak okrutny nie bedzie
teraz wiem ze sie myliłam
nie bede juz taka naiwna...tyle ze jest juz za poźno :(
moje NPR to faktycznie nie był tylko kalendarzyk ale obserwacje różnych objawów plus codzienna temp. i do tego daleko posunięta wstrzemięźliwość (tak na wszelki wypadek)...niestety nie zadziałało :(
ale jestem katoliczką... chciałam po bożemu...
ufałam Bogu... wierzyłam że dla mnie tak okrutny nie bedzie
teraz wiem ze sie myliłam
nie bede juz taka naiwna...tyle ze jest juz za poźno :(
moje NPR to faktycznie nie był tylko kalendarzyk ale obserwacje różnych objawów plus codzienna temp. i do tego daleko posunięta wstrzemięźliwość (tak na wszelki wypadek)...niestety nie zadziałało :(
tokio fakt-kopniaków wewnątrz brzucha bym nie czuła, ale cała reszta tak - są teraz tzw adopcje ze wskazaniem gdzie praktycznie od razu po porodzie dostaje się dziecko, tak aby jak najkrócej odczuwało ono że jest niekochane bo tak jak piszesz: nie ma nic gorszego dla dziecka, niż mama która go nie kocha ... :(
chciałabym wierzyć w to że jeszcze kiedyś bede szczesliwa ale na razie wydaje mi sie to nierealne
chciałabym wierzyć w to że jeszcze kiedyś bede szczesliwa ale na razie wydaje mi sie to nierealne
smith
...może właśnie chciał od Ciebie tego Bóg..żebyś wybrała jedną z jego dróg...
dziecko to nie kara, a ogromne szczęście, tylko teraz tego nie dostrzegasz bo miałaś inne plany..ale może właśnie tak miało być, w życiu nic się nie da przewidzieć..teraz najważniejsze by dzidzia była zdrowa no i ty a napewno za kilka miesięcy sama to stwierdzisz i będziesz z uśmiechem patrzeć w przyszłość..już w trójeczkę ;))))
...może właśnie chciał od Ciebie tego Bóg..żebyś wybrała jedną z jego dróg...
dziecko to nie kara, a ogromne szczęście, tylko teraz tego nie dostrzegasz bo miałaś inne plany..ale może właśnie tak miało być, w życiu nic się nie da przewidzieć..teraz najważniejsze by dzidzia była zdrowa no i ty a napewno za kilka miesięcy sama to stwierdzisz i będziesz z uśmiechem patrzeć w przyszłość..już w trójeczkę ;))))
Smith...sorry, że to teraz napiszę, ale kobieto opanuj się i otrząśnij. To nie jest tragedia. Mogłabyś się tak zachowywac jakbyś się dowiedziała, że jesteś śmiertelnie chora (lub ktoś Ci bliski).
Mówisz, że jesteś wierząca...no to przyjmij ze zrozumieniem to co dał Ci Bóg...swoim gadaniem i rozpaczą grzeszysz. Bo to tylko szczęście, mam nadzieję, że jak najszybciej to dostrzezesz...tyle kobiet chciałby być na Twoim miejscu.
I nie rozpaczaj już, nie narzekaj, tylko działaj. Do lekarza idź po zaświadczenie i zwolnienie - kasę bedziecie mieli zapewnioną. Mąż musi już szukać nowej pracy! I tyle, dacie radę.
Chyba nie ma Cie już co pocieszać, tylko trzeba dać Ci kopniaka w tyłek, żebyś się przestała nad sobą użalać! ;-))))
Uszy do góry kobieto! ;-)
Mówisz, że jesteś wierząca...no to przyjmij ze zrozumieniem to co dał Ci Bóg...swoim gadaniem i rozpaczą grzeszysz. Bo to tylko szczęście, mam nadzieję, że jak najszybciej to dostrzezesz...tyle kobiet chciałby być na Twoim miejscu.
I nie rozpaczaj już, nie narzekaj, tylko działaj. Do lekarza idź po zaświadczenie i zwolnienie - kasę bedziecie mieli zapewnioną. Mąż musi już szukać nowej pracy! I tyle, dacie radę.
Chyba nie ma Cie już co pocieszać, tylko trzeba dać Ci kopniaka w tyłek, żebyś się przestała nad sobą użalać! ;-))))
Uszy do góry kobieto! ;-)
teraz mam meza przy sobie
ale jestem pewna ze juz niedługo i mnie zostawi
bedzie chcial zapewnic mi i dziecku wieksze mieszkanie
jest po AM wiec wypłynie, bo z pensji jaka dostaje na lądzie nie bedzie w stanie nam tego zapewnic
a ja zostane sama, bez pracy, w domu z dzieckiem
jak debil, nikomu niepotrzebna, niby kochana ale bez najbliższej mi osoby
jak mam tak życ to wole wcale :(((
ale jestem pewna ze juz niedługo i mnie zostawi
bedzie chcial zapewnic mi i dziecku wieksze mieszkanie
jest po AM wiec wypłynie, bo z pensji jaka dostaje na lądzie nie bedzie w stanie nam tego zapewnic
a ja zostane sama, bez pracy, w domu z dzieckiem
jak debil, nikomu niepotrzebna, niby kochana ale bez najbliższej mi osoby
jak mam tak życ to wole wcale :(((
Znam taki przypadek, jak dziewczyna, tak jak ty, była załamana jak się dowiedziała o ciąży. Gadała takie głupoty jak ty...jak dziecko straciła był szok i wielka rozpacz, bo okazało się, że jednak chciałaby cofnąć czas i mieć to dziecko...No i obwiniała się za to swoje gadanie i że niby to kara i takie tam....
Smith...zacznij mysleć pozytywnie. A jeśli nie potrafisz, idź pogadaj z psychologiem, księdzem...szukaj pomocy bo skończysz z depresją!
Smith...zacznij mysleć pozytywnie. A jeśli nie potrafisz, idź pogadaj z psychologiem, księdzem...szukaj pomocy bo skończysz z depresją!
smith a ja napsize o czyms innym niz ciaza - chodzi mi o to wyplyniecie w morze;) jako ze pracuje w tej branzy to cos Ci powiem - w obecnej sytuacji czyt. kryzysu na morzu i ze wzgledu na fakt okrojonej ilosci miejsc dla Polakow na nizszych stanowiskach oficerskich i szeregowych to Ty jako kobieta mialabys bardzo nikle szanse na znalezeinie kontraktu. jesli czujecie, ze praca meza jest zagrozona to kopnij go w tylek zeby juz zaczal zagladac na portal morski i przegladac oferty zeby wyplynal i zdazyl wroc ic tak zeby byc z Toba w tych ostatnich tygodniach przed porodem!
a co do ciazy to tez nie jestem jakos specjalna zwolenniczka i podejrzewam, ze na Twoim meijscu bym podobnie zareagowala ale w zyciu chyba tak juz jest, ze najpeirw jest duzy szok a potem wszystko jakos samo sie uklada, bedzie dobrze;)
a co do ciazy to tez nie jestem jakos specjalna zwolenniczka i podejrzewam, ze na Twoim meijscu bym podobnie zareagowala ale w zyciu chyba tak juz jest, ze najpeirw jest duzy szok a potem wszystko jakos samo sie uklada, bedzie dobrze;)
Smith - czy aby na pewno jesteś katoliczką? i to praktykującą?
naprawdę - piszesz już takie głupoty, że ręce opadają!
Dziewczyny mają rację - idź z kimś pogadać (psycholog, ksiądz, przyjaciółka), bo jesteś na najlepszej drodze do depresji!
Skoro niby jesteś taka wierząca - to musisz przyjąć wytłumaczenie, że taka jest wola Boga!!!!!!!! On podobno wie jak kierować naszym życiem ;) najwidoczniej miał dla Ciebie inny plan, niż Ty sama :)
inny wcale nie musi = gorszy :)
tylko weź się otrząśnij Dziewczyno!
Bo później (tfu tfu) dojdzie do tragedii(poronienie) i do końca życia będziesz siebie obwiniać! nawet jeśli teraz myślisz inaczej...
ja też na początku wypierałam myśl o ciąży :P tłumaczyłam sobie brak @ stresem, klimakterium (w wieku 27 lat!!) ;P brak apetytu i ściśnięty żołądek (było mi niedobrze) tłumaczyłam sobie zatruciem albo lekką grypą żołądkową ;)
też nie planowałam TERAZ mieć dziecka :)
mieliśmy brać kredyt i kupować mieszkanie...
chciałam zmienić pracę...
lekarka powiedziała, że mam za niski poziom progesteronu i jeśli chcę zajść w ciążę i ją utrzymać (kilka m-cy staraliśmy się o dzidzię bez skutku) to muszę podwyższyć progesteron - inaczej nie ma szans :P
byłam załamana naszą sytuacją mieszkaniową (mieszkanie u Teściów, którzy w sierpniu chcieli sprzedać mieszkanie) i postanowiłam dać sobie spokój z dzieckiem :P bo po co ma ono przyjść na świat, skoro nie wiem co dalej z nami będzie? gdzie będziemy mieszkać itp. ;)
2 m-ce po tym moim oświadczeniu(powiedziałam to Mężowi) okazało się, że los miał dla nas inny plan ;)
z zakupu mieszkania póki co zrezygnowaliśmy - bo nie damy rady z samej mężowej pensji utrzymać 3 osób, mieszkania, auta + spłacać kredytu... a ja chciałabym być z synkiem dłużej - nie tylko na macierzyńskim ;)
wygodne 2 pokoje u Teściów zamieniamy na ciasny pokój u mojej Mamy (10,75m2 na 3 osoby)...
w przyszłym tygodniu zaczynamy remont i będziemy starali się jakoś tam zmieścić :P (najbardziej szkoda nam naszej super wygodnej sypialni, którą zrobiliśmy sobie rok temu)
ale mówi się trudno - mamy siebie :) jesteśmy zdrowi :) za 2 m-ce urodzi się nasz synek :) kochamy siebie i maluszka :) więc z całą resztą jakoś damy sobie radę :)
chociaż nie powiem - był moment, kiedy sytuacja wydawała mi się beznadziejna i myślałam nawet żeby łyknąć całe opakowanie Relanium - żeby mieć spokój i niczym już nie musieć się martwić...
ale moja Mama skutecznie wybiła mi to z głowy ;) a ja - wypłakałam się, uspokoiłam i uwierzyłam, że jednak damy sobie radę :)
czego i Tobie życzę :)
uffffffffff ale się rozpisałam :)
naprawdę - piszesz już takie głupoty, że ręce opadają!
Dziewczyny mają rację - idź z kimś pogadać (psycholog, ksiądz, przyjaciółka), bo jesteś na najlepszej drodze do depresji!
Skoro niby jesteś taka wierząca - to musisz przyjąć wytłumaczenie, że taka jest wola Boga!!!!!!!! On podobno wie jak kierować naszym życiem ;) najwidoczniej miał dla Ciebie inny plan, niż Ty sama :)
inny wcale nie musi = gorszy :)
tylko weź się otrząśnij Dziewczyno!
Bo później (tfu tfu) dojdzie do tragedii(poronienie) i do końca życia będziesz siebie obwiniać! nawet jeśli teraz myślisz inaczej...
ja też na początku wypierałam myśl o ciąży :P tłumaczyłam sobie brak @ stresem, klimakterium (w wieku 27 lat!!) ;P brak apetytu i ściśnięty żołądek (było mi niedobrze) tłumaczyłam sobie zatruciem albo lekką grypą żołądkową ;)
też nie planowałam TERAZ mieć dziecka :)
mieliśmy brać kredyt i kupować mieszkanie...
chciałam zmienić pracę...
lekarka powiedziała, że mam za niski poziom progesteronu i jeśli chcę zajść w ciążę i ją utrzymać (kilka m-cy staraliśmy się o dzidzię bez skutku) to muszę podwyższyć progesteron - inaczej nie ma szans :P
byłam załamana naszą sytuacją mieszkaniową (mieszkanie u Teściów, którzy w sierpniu chcieli sprzedać mieszkanie) i postanowiłam dać sobie spokój z dzieckiem :P bo po co ma ono przyjść na świat, skoro nie wiem co dalej z nami będzie? gdzie będziemy mieszkać itp. ;)
2 m-ce po tym moim oświadczeniu(powiedziałam to Mężowi) okazało się, że los miał dla nas inny plan ;)
z zakupu mieszkania póki co zrezygnowaliśmy - bo nie damy rady z samej mężowej pensji utrzymać 3 osób, mieszkania, auta + spłacać kredytu... a ja chciałabym być z synkiem dłużej - nie tylko na macierzyńskim ;)
wygodne 2 pokoje u Teściów zamieniamy na ciasny pokój u mojej Mamy (10,75m2 na 3 osoby)...
w przyszłym tygodniu zaczynamy remont i będziemy starali się jakoś tam zmieścić :P (najbardziej szkoda nam naszej super wygodnej sypialni, którą zrobiliśmy sobie rok temu)
ale mówi się trudno - mamy siebie :) jesteśmy zdrowi :) za 2 m-ce urodzi się nasz synek :) kochamy siebie i maluszka :) więc z całą resztą jakoś damy sobie radę :)
chociaż nie powiem - był moment, kiedy sytuacja wydawała mi się beznadziejna i myślałam nawet żeby łyknąć całe opakowanie Relanium - żeby mieć spokój i niczym już nie musieć się martwić...
ale moja Mama skutecznie wybiła mi to z głowy ;) a ja - wypłakałam się, uspokoiłam i uwierzyłam, że jednak damy sobie radę :)
czego i Tobie życzę :)
uffffffffff ale się rozpisałam :)
przyznaje Ci racje Agusia - nie powinnam pisac ze jestem katoliczką tylko że starałam się nią być
i pewnie wszystkie macie racje ze jak sie wypłacze i uspokoje to bedzie lepiej i bardzo Wam wszystkim ze te słowa dziękuje, naprawde
ale chyba to po prostu jeszcze troche za wczesniej za zmiane myslenia na pozytywne, teraz jestem przerazona i mam wrażenie że określenie "szczesliwa" nigdy juz nie bedzie mnie dotyczyło
i pewnie wszystkie macie racje ze jak sie wypłacze i uspokoje to bedzie lepiej i bardzo Wam wszystkim ze te słowa dziękuje, naprawde
ale chyba to po prostu jeszcze troche za wczesniej za zmiane myslenia na pozytywne, teraz jestem przerazona i mam wrażenie że określenie "szczesliwa" nigdy juz nie bedzie mnie dotyczyło
Agusiagda podziwiam Cie i kibicuje :) Wiele rodzin zaczyna na małym pokoiku u rodziców a potem po latach wspominają te czasy z wielkim senstymentem. Widac ze cenicie rodzine i szczescie ponad wygody a to bardzo zadkie w tych czasach. Wiele osob odsuwa posiadanie dziecka az bedzie mieszkanie samochów plazma na scianie az zwiedzą dalekie kraje itp a gdy w koncu stwierdza ze juz w sumie w grafiku pora na dziecko to sie okazuje ze los wclae nie cche grac w ich układanke i potem latami sie starają:/. NIe ma co czekac czasami bo los ma w nosie nasze plany i harmonogram:) MY zaczelismy starac sie o dziecki z załozeniem ze przeciez wiekszosc znajomych stara sie latami to myu pewnie tez najszybciej za jakies pol roku8 rok moze bedzie. UDąło sie za 1 razem i byłam w szoku:) ale udało sei tez pewnie dzieki temu ze było na luzie bez stresu jeszcze i wyczekiwania. Teraz myslimy o drugim i juz widze ze wcale ta prosto nie bedzie. Los jest przewrotny tym co bardzo chca karze czekac a daje tym ktorzy chca czekac:)
dziękuję :)
nie wiem czy pięknie - ale z serca :)
po mojej chwilowej załamce zaczęłam działać :) we wtorek wymieniamy okno, wykładzinę wybrałam na Allegro (byliśmy wczoraj w Praktikerze - ani wykładzin ani tapet ciekawych nie mają)... dzisiaj zajedziemy do Castoramy, a jutro lub w niedzielę do Liroya :)
najgorsze jest to, że do końca sierpnia mój Mąż nie ma ani jednego dnia wolnego (w tygodniu - tak miał do tej pory ale 1 kolega zwolnił się, a 2 jest na urlopie)... tapetowanie, malowanie itp. wypadną na weekend za tydzień - dzięki temu, że święto jest w sobotę, to będzie miał 2 dni wolne :)
na przyszły tydzień będę musiała umówić się z sąsiadem z działki (starszy Pan, złota rączka, stolarz) żeby przyjechał przerobić nam szafy :P bo Mariusz nie będzie miał czasu na taką zabawę... :/
najfajniejsze jest to, że przy tak małym pokoju i konieczności zmieszczenia tylu mebli itp. każdy cm jest na wagę złota!!! np. nasz 37 cal TV nie chce się zmieścić w regale - brakuje 3cm! ;P
ech - ale damy radę :) pocieszam się myślą, że są ludzie żyjący w gorszych warunkach ;P w jeszcze większej ciasnocie :)
nie wiem czy pięknie - ale z serca :)
po mojej chwilowej załamce zaczęłam działać :) we wtorek wymieniamy okno, wykładzinę wybrałam na Allegro (byliśmy wczoraj w Praktikerze - ani wykładzin ani tapet ciekawych nie mają)... dzisiaj zajedziemy do Castoramy, a jutro lub w niedzielę do Liroya :)
najgorsze jest to, że do końca sierpnia mój Mąż nie ma ani jednego dnia wolnego (w tygodniu - tak miał do tej pory ale 1 kolega zwolnił się, a 2 jest na urlopie)... tapetowanie, malowanie itp. wypadną na weekend za tydzień - dzięki temu, że święto jest w sobotę, to będzie miał 2 dni wolne :)
na przyszły tydzień będę musiała umówić się z sąsiadem z działki (starszy Pan, złota rączka, stolarz) żeby przyjechał przerobić nam szafy :P bo Mariusz nie będzie miał czasu na taką zabawę... :/
najfajniejsze jest to, że przy tak małym pokoju i konieczności zmieszczenia tylu mebli itp. każdy cm jest na wagę złota!!! np. nasz 37 cal TV nie chce się zmieścić w regale - brakuje 3cm! ;P
ech - ale damy radę :) pocieszam się myślą, że są ludzie żyjący w gorszych warunkach ;P w jeszcze większej ciasnocie :)
Agusia, w Castoramie jest taniej niż w Praktikerze. Robię remont własnie i sprawdzałam to. Na 10 l farbie Dulux róznica jest około 10zł...
Na cały ten temat nic chyba nie napiszę... Bo wyjdzie, ze wredna jestem i tyle. Zastanawiam się tylko czy autorka wątku jest po ślubie kościelnym... Jeśli jest, to zdaje się, że przyrzekała podczas ślubu, że będzie miała potomstwo itd... I dlaczego do licha nie zabezpieczała się skoro nie chciała mieć dzieci??? Wiadomo, że NPR to dobry jest do zachodzenia w ciążę (mi w 2 cyklu się udało dzięki niemu). Brak słów...
Na cały ten temat nic chyba nie napiszę... Bo wyjdzie, ze wredna jestem i tyle. Zastanawiam się tylko czy autorka wątku jest po ślubie kościelnym... Jeśli jest, to zdaje się, że przyrzekała podczas ślubu, że będzie miała potomstwo itd... I dlaczego do licha nie zabezpieczała się skoro nie chciała mieć dzieci??? Wiadomo, że NPR to dobry jest do zachodzenia w ciążę (mi w 2 cyklu się udało dzięki niemu). Brak słów...
smith , dowiadywałaś się, jaka jest procedura i jak wiele trzeba przejść, by adoptować dziecko? nie oszukujmy się, ale z waszą sytuacja materialna NIKT nie dałby wam dziecka, to raz, dwa, że adopcja ze wskazaniem to praktycznie nieosiągalna dla normalnych ludzi sprawa, a trzy : z takim podejściem, chcę adoptować, bo boje sie lekarzy to żaden psycholog się nei zgodzi by oddac wam pod opiekę dziecko !!!! bo dzieci tzreba kochać, pragnąć ich ze wszystkich sił i zrobić wszystko by móc je mieć i jeśli się nie udaje to jest się w stanie pokochac każde dziecko, a takie; sory; wygodnictwo to zwykły egoizm !! żaden psycholog nie wyraziłby zgody by ludziom z takimi przekonaniami jak wy oddać dziecko
załatw swoje sprawy i odpocznij, pomyśl, że daliście komuś nowe życie, dzięki temu, że się kochacie, będize na świecie istotka, która zawładnie waszym sercem od pierwszej chwili, nawet jeśli pojawi się wtedy gdy nie będzie wam to na rękę ... za za jakiś czas uznasz, że to dar od Boga, że zdecydował za ciebie
załatw swoje sprawy i odpocznij, pomyśl, że daliście komuś nowe życie, dzięki temu, że się kochacie, będize na świecie istotka, która zawładnie waszym sercem od pierwszej chwili, nawet jeśli pojawi się wtedy gdy nie będzie wam to na rękę ... za za jakiś czas uznasz, że to dar od Boga, że zdecydował za ciebie
tokio masz racje
i to też mnie dołuje: dlaczego dochodzi na świecie do tego żeby tak samulubna, wygodna i myśląca TYLKO o swoich cierpieniach osoba miała zostac matką, a inna, która na to naprawde zasługuje - nie
dlaczego dzieci pojawiają się w takich rodzinach w których NAWET państwo nie pozwoliło by na adopcję ze względów materialnych (i innych)
i mimo że jestem samolubna i egoistyczna to naprawde zal mi mojego dziecka że będzie miało taką matkę, chociaż matka to chyba za duże słowo dla mnie :(((((((((((
i to też mnie dołuje: dlaczego dochodzi na świecie do tego żeby tak samulubna, wygodna i myśląca TYLKO o swoich cierpieniach osoba miała zostac matką, a inna, która na to naprawde zasługuje - nie
dlaczego dzieci pojawiają się w takich rodzinach w których NAWET państwo nie pozwoliło by na adopcję ze względów materialnych (i innych)
i mimo że jestem samolubna i egoistyczna to naprawde zal mi mojego dziecka że będzie miało taką matkę, chociaż matka to chyba za duże słowo dla mnie :(((((((((((
Smith zacznij wreszcie myśleć pozytywnie, i o sobie i o dziecku. zasługujesz na to, by być mamą, i na pewno będziesz bardzo dobrą mamą, jak tylko pozwolisz sobie przyzwyczaić się do tej myśli i przestaniesz się zadręczać.
a co do tego, że NAWET państwo nie dałoby takiej czy innej rodzinie prawa do adopcji, to akurat kiepski argument, bo o adopcję jest po prostu cholernie trudno i to nie jest tak, że tylko te rodziny, które dostają adoptowane dziecko, są odpowiednie do tego, by je w ogóle mieć.
trzymaj się, będzie dobrze, jeszcze będziesz przeszczęśliwa, tylko daj sobie czas i nie dołuj się tak :*
a co do tego, że NAWET państwo nie dałoby takiej czy innej rodzinie prawa do adopcji, to akurat kiepski argument, bo o adopcję jest po prostu cholernie trudno i to nie jest tak, że tylko te rodziny, które dostają adoptowane dziecko, są odpowiednie do tego, by je w ogóle mieć.
trzymaj się, będzie dobrze, jeszcze będziesz przeszczęśliwa, tylko daj sobie czas i nie dołuj się tak :*
my planowalismy dziecko wyszlo nam szybciej niz myslelismy w momencie gdy obydwoje jestesmy bez pracy. po tym przeszlo mi przez glowe ze wlasnie wyrzucilam swoja kariere w bloto i co my zrobilismy. dzis dowiedzielismy sie ze stracilismy to dziecko i nie ma wiekszej tragedii niz to. nie pisze zeby cie straszyc tylko zeby dac ci pewna pperspektywe i zycze zeby wszystko bylo ok z toba i dzieckiem. powodzenia
sorry ale jak dla mnie durne to gadanie naprawde. Jak byś nie chciała dziecka tak mocno jak twierdzisz, to na pewno byś nie stosowała NPR. Nie przezkadzało by Ci nawet to ze 'starasz' sie być katoliczka.Przykro mi bardzo ale taki lęk przed ciążą jaki niby ty miałaś powoduje że kobiety zabezpieczają się wszystkimi możliwymi sposobami, a nie stosują NPR, które w powszechnym, potocznym rozumieniu jest dość zawodną metodą.Teraz trudno- chwila nieuwagi, uśpiona czujność i masz. Tylko po co teraz te wątki? Teraz to trzeba się ogarnąć i przestać się nad sobą użalać. Przykro mi
W pełi zgadzam się z poprzedniczką, kobieto weź się w garść! Jak nigdy nie chciałaś mieć dziecka tylko adoptować, to trzeba było sobie podwiązać jajowody i byś miała po problemie. W ogóle nie rozumiem takich kobiet jak Ty, które nie stosują nawet głupiej prezerwatywy i liczą na cud, że nigdy nie zajdą w ciąże, ha, genialne podejście. Skoro teraz tak rozpaczasz to świadczy to jedynie o Twojej nieodpowiedzialności, sama do tego doprowadziłaś, więc teraz nie ma już co rozpaczać, że będziesz musiała urodzić. I masz rację, jesteś straszną egoistką, więc może przemyśl oddanie po porodzie dziecka rodzinie, która od początku do końca będzie go pragnęła, zamiast ryczeć.
kreska wystarczy wyciągnąć wnioski z tego co pisze na kobieta, że dziecko to najgorsza rzecz jaka mogła się jej przydarzyć i że zepsuje jej całe życie, bo sobie nie wypłynie z mężem w morze, że Bóg ją ukarał. W całej sytuacji po prostu żal mi tego maleństwa, a tak jak niektóre z Was nie będę się użalać nad matką, bo wie skąd się biorą dzieci. Takie jest moje zdanie i już.
Wiele bezdzietnych par stara się o dziecko i oni również popadają w stany depresyjne po usłyszeniu negatywnej diagnozy, albo po 10 latach starań. Jeśli kobieta, która nie chce mieć dziecka, a jest w ciąży i również jest bliska depresji, uważa że to nie dla niej, to ja naprawdę nie widzę nic obraźliwego w stwierdzeniu, że może je oddać. Nie uważam żebym kogoś obraziła
a inni porzebuja wsparcia. takimi idiotycznymi komentarzami na pewno nie pomagacie, mam nadzieje poczulyscie lepiej dokopujac lezacej. dziewczyna sama zadecyduje co dalej zrobi, mysle ze po pierwsze jest katoliczka bo mysle gdyby nia nie byla to wchodzilo by jeszcze jedno rozwiazanie w gre - aborcja. po drugie - nie kazdy chce brac tabletki czy zakladac spirale.
smith powodzenia jakos sie to ulozy, wierz mi bedziesz myslala zupelnie inaczej, moze dlatego natura zaplanowala te 9 miesiecy zeby sie psychicznie nastawic.
pogadaj z kims, kto xie nie bedzie ocenial tylko wyslucha. lepiej te uczucia wyrzucic z siebie niz tlamsic. trzymaj sie
smith powodzenia jakos sie to ulozy, wierz mi bedziesz myslala zupelnie inaczej, moze dlatego natura zaplanowala te 9 miesiecy zeby sie psychicznie nastawic.
pogadaj z kims, kto xie nie bedzie ocenial tylko wyslucha. lepiej te uczucia wyrzucic z siebie niz tlamsic. trzymaj sie
jest jeszcze prezerwatywa, globulki, środki plemnikobójcze itp.
Ja nikogo nie oceniam, dziwi mnie tylko fakt że skoro smith miała tak wielkiego stresa ze zajdzie w ciąże to nie zadbała w wystarczający sposób o to by w niej nie zajść. A teraz jest zdziwienie ze się w ta ciąże zaszło. Bez przesady...
Ja nikogo nie oceniam, dziwi mnie tylko fakt że skoro smith miała tak wielkiego stresa ze zajdzie w ciąże to nie zadbała w wystarczający sposób o to by w niej nie zajść. A teraz jest zdziwienie ze się w ta ciąże zaszło. Bez przesady...
Sprzedam Farage Lolita :)
[url=http://www.abcslubu.pl]
[url=http://www.abcslubu.pl]

no własnie o to mi chodzi, skoro wie że się nie zabezpieczyła wystarczająco to po co teraz ta cała scena? ale Chyba była świadoma czym może skończyć się seks... i że własnie w ciąże zaszła na swoje własne życzenie.
i że teraz tragedia, koniec świata, że wszystko najgorsze się jej teraz przytrafiii... no cóż.
A stresować to się i tak będzie cały czas niezależnie od tego czy taka baba jak ja będzie ją krytykowała czy nie.
Dziwie się podejściu do sprawy skoro ma się takie nastawienie.
Ale cóż. Nie zaśmiecam dalej wątku. Niech użala sie nad sobą dalej.
i mimo wszystko uważam ze dobrze się stało, bo pewnie nigdy nie zdecydowałaby się na dziecko. Może teraz to jest tragedia ale kiedyś pewnie spojrzy na to inaczej i będzie dziękowac bogu ze tak się stało.
i że teraz tragedia, koniec świata, że wszystko najgorsze się jej teraz przytrafiii... no cóż.
A stresować to się i tak będzie cały czas niezależnie od tego czy taka baba jak ja będzie ją krytykowała czy nie.
Dziwie się podejściu do sprawy skoro ma się takie nastawienie.
Ale cóż. Nie zaśmiecam dalej wątku. Niech użala sie nad sobą dalej.
i mimo wszystko uważam ze dobrze się stało, bo pewnie nigdy nie zdecydowałaby się na dziecko. Może teraz to jest tragedia ale kiedyś pewnie spojrzy na to inaczej i będzie dziękowac bogu ze tak się stało.
Sprzedam Farage Lolita :)
[url=http://www.abcslubu.pl]
[url=http://www.abcslubu.pl]










