Widok
A co to jest "stres przedślubny"?
Ja użeranie się z rodzinką, która ma inną wizję i 15 tysiecy pomysłów na "udoskonalenie" tego dnia - to jak najbardizej się podpisuję pod tematem
Jesli chodzi o to, by wszystko wyszło perfekcyjnie, to jestem spokojna. Jakiś czas temu doszłam do wniosku, ze i tak nie zapanuję nad tym wszystkim, staram się teraz przewidzieć awaryjne sytuacje i na nie przygotować, ale jestem osóbką, dla której złamany paznokieć tragedia nie jest.
I wiem, że odpryśniętego (nie daj bosze) lakieru na paznokciach czy oczka w rajstopach pod suknią slubną, nikt poza mną nie zauważy - no chyba, ze zacznę nad tym rozpaczać
Ja użeranie się z rodzinką, która ma inną wizję i 15 tysiecy pomysłów na "udoskonalenie" tego dnia - to jak najbardizej się podpisuję pod tematem
Jesli chodzi o to, by wszystko wyszło perfekcyjnie, to jestem spokojna. Jakiś czas temu doszłam do wniosku, ze i tak nie zapanuję nad tym wszystkim, staram się teraz przewidzieć awaryjne sytuacje i na nie przygotować, ale jestem osóbką, dla której złamany paznokieć tragedia nie jest.
I wiem, że odpryśniętego (nie daj bosze) lakieru na paznokciach czy oczka w rajstopach pod suknią slubną, nikt poza mną nie zauważy - no chyba, ze zacznę nad tym rozpaczać
doskonale Cię rozumiem, bo mam to samo - tzw. czarnowidztwo:) i jest dokładnie tak jak mówisz, stresujemy się ty, że mamy stresa:) absurdalne ale prawdziwe...w ten sposób powstaje błędne koło. Jedynie co można a w zasadzie trzeba zrobić, to zmienić sposób myślenia...to cholernie trudne, ale możliwe, bo to właśnie myśli wpływają na nasze zachowanie i emocje. pozdrawiam!
Ja miałam ślub 18.06....więc niestety mam ten dzień już za sobą...Piszę niestety, bo był przepiękny i cały czas go wspominam z uśmiechem na twarzy:) Stresować zaczęłam się na dwa dni przed, kiedy to mieliśmy jeszcze kilka drobnych spraw do załatwienia (wiecie jak to jest, jak zostawia się niektóre rzeczy na ostatnią chwilę mimo wcześniejszych obietnic, że zrobi się to wcześniej ) Myślałam, że się pozabijamy :)ale na szczęście udało się te dni przetrwać i już w samym dniu ślubu stresik był minimalny. Prawie niedostrzegalny, a tak się bałam.Tak więc dziewczyny nie martwcie się na zapas i nie przejmujcie mało istotnymi rzeczami.
Powodzenia :)
Powodzenia :)
witam wszystkie stresowiczki;)
do mojego ślubu niecałe 3 miesiące, stresu takiego ogólnego jeszcze nie mam, bardziej się martwię tym że duzo spraw jeszcze do załatwienia, mieszkam w Londynie i właśnie w czwartek lecimy do Polski pozałatwiać wiele spraw i się bardziej stresuję tym,czy się wyrobimy ze wszystkim w 4 dni...
a sny to już pierwsze się zaczęły ponad rok temu, ale myślę,że to nie ze stresu a bardziej z myślenia o tym, szukania w necie czegoś, czytania postów,oglądania zdjęć... zawsze jak się o czymś intensywnie myśli,to później się śni...ale mam nadzieję,że moje sny się nie sprawdzą,bo niektóre były masakryczne!!!! ;)))
jeśli chodzi o taniec to na to wygląda,ze tez będziemy szli na ostatnią chwilę i pewnie dopiero wtedy zacznę się martwić...
do mojego ślubu niecałe 3 miesiące, stresu takiego ogólnego jeszcze nie mam, bardziej się martwię tym że duzo spraw jeszcze do załatwienia, mieszkam w Londynie i właśnie w czwartek lecimy do Polski pozałatwiać wiele spraw i się bardziej stresuję tym,czy się wyrobimy ze wszystkim w 4 dni...
a sny to już pierwsze się zaczęły ponad rok temu, ale myślę,że to nie ze stresu a bardziej z myślenia o tym, szukania w necie czegoś, czytania postów,oglądania zdjęć... zawsze jak się o czymś intensywnie myśli,to później się śni...ale mam nadzieję,że moje sny się nie sprawdzą,bo niektóre były masakryczne!!!! ;)))
jeśli chodzi o taniec to na to wygląda,ze tez będziemy szli na ostatnią chwilę i pewnie dopiero wtedy zacznę się martwić...
Kasial ja niestety jestem przerażona bo mój przyszły mąż to prawdziwy antytalent :P heh nie wiem czy widziałaś w piątek jak ta instruktorka z której facet ciągle się nabija i jej dogryza (ta w ciemnych włosach) wyciągnęła dwóch bo sobie zbytnio nie radzili i wzięła ich na bok :] noooo i oczywiście kto był wśród tych dwóch szczęśliwców ;/ ehhh... ja chce ćwiczyć to słyszę tylko - zmęczony jestem...nie bo ja nie umiem ;/ szlak mnie trafi
Mi świadkowa wykręciła taki numer ale powiedziała, że nie stać ją na to żeby być świadkową, ale na ślub i wesele przyjdzie. Przy czym już wiem, że kupiła nową sukienkę idzie do fryzjera itd. Więc tak naprawde poprostu nie chciała nią być. Myślałam że to przyjaciółka, ale jak widać świat pokazał kim jest.
aha nulka to już rozumiem;)
okon ja mieszkam w Anglii w Londynie i bilety wcale nie podrożały, może troszkę ale to nie jest traka suma na którą nie stać normalnej osoby mieszkającej w Anglii... poza tym, jak kupisz bilet wcześniej, to jest naprawdę tani... ja jak kupowałam bilet na moje wesele (z % miesięcy wcześniej przed datą odlotu) to zapłaciłam 75 f od osoby (w dwie strony) to dużo???? wiadomo,że to ściema, przykro tylko że musiałaś tego doświadczyć, bo jak się prosi na świadka to osobę, która jest dla ciebie ważna...
no ale najważniejsze że masz już następną osobę na świadka:))))
okon ja mieszkam w Anglii w Londynie i bilety wcale nie podrożały, może troszkę ale to nie jest traka suma na którą nie stać normalnej osoby mieszkającej w Anglii... poza tym, jak kupisz bilet wcześniej, to jest naprawdę tani... ja jak kupowałam bilet na moje wesele (z % miesięcy wcześniej przed datą odlotu) to zapłaciłam 75 f od osoby (w dwie strony) to dużo???? wiadomo,że to ściema, przykro tylko że musiałaś tego doświadczyć, bo jak się prosi na świadka to osobę, która jest dla ciebie ważna...
no ale najważniejsze że masz już następną osobę na świadka:))))
no a w ogóle to dopadł mnie mały stresik związany ze spisaniem protokołu... okazało się,że ksiądz o nas zapomniał i pojechał na pielgrzymkę i będziemy spisywali protokół z innym księdzem którego nawet nie znamy... a dodam,że proboszcz był taki w porządku bardzo, rozumiał i nie obiła żadne problemu z tego względu że już mieszkamy ze soba długo i w ogóle mieszkamy za granicą... i ja nie nie wiem jaki będzie ten ksiądz i nie wiem czego się spodziewać...:(