Widok
subiektywny przegląd piw
Tak jakoś brakuje mi specjalistycznego wątku w temacie browców. Wszyscy wciąż piją i piją a niewiele konstruktywnego - dla statystki - z tego wynika. Zakładam więc wątek (wontek?) dotyczący subiektywnych odczuć związanych ze spożywaniem złocistego (zazwyczaj) trunku. Liczy się naukowe podejście do tematu.
Pozwolę sobie rozpocząć.
Piwo mocne eksportowe produkcji browaru Jabłonowo.
http://www.jablonowo.pl/site/0/0/2,produkty/3,mocne+miodowe
Jak wszystkie piwa typu mocne jest specyficznym produktem rodzimej kultury. Zakupione w sieci Netto w cenie 3 coś tam za plastikową butelkę 900 ml. Wg producenta piwo jasne wysokoodfermentowane, alko 7,2% obj.
Barwa: złocista, bursztynowa.
Piana: po wlaniu obfita, nietrwała, szybko opadająca.
Smak: wyraźnie wyczuwalny strong, wbrew opinii producenta mało rześki, ciężki, bez specjalnej barwy.
Ogólna ocena: takie sobie piwo typu strong, potwierdzające obiegowa opinię, że jak coś jest tanie to ... dobre :) Moim zdaniem 3 w skali:
1 - woda mineralna bije to piwo na głowę,
2 - dramat, tylko dla będących na solidnym kacu,
3 - takie sobie, chłopakom spod Biedronki smakuje,
4 - no no, nawet się komuś udało piwo uwarzyć,
5 - pan Zeus pijąc nektar nie wiedział, co pić powinien.
Nadto: dobry pomysł z butelką pet. Jak zawartość jest taka sobie, to przynajmniej ochrona środowiska nie może się przyczepić do opakowania.
Reminiscencje: taki sobie browar dla takiej sobie klienteli. Nic nie zwala z nóg, po pierwszej butelce ma się nijaką ochotę na drugą. Bez walorów organoleptycznych, średnie, w porównaniu z wspomnieniami o belfaście tegoż browaru nędzne popłuczyny.
Rekomendacja: nie kupuj, chyba, że potrzebujesz konkretnego klina (dotyczy objętych syndromem dnia następnego). Ale i tak nie oczekuj zbyt wiele.
Pozwolę sobie rozpocząć.
Piwo mocne eksportowe produkcji browaru Jabłonowo.
http://www.jablonowo.pl/site/0/0/2,produkty/3,mocne+miodowe
Jak wszystkie piwa typu mocne jest specyficznym produktem rodzimej kultury. Zakupione w sieci Netto w cenie 3 coś tam za plastikową butelkę 900 ml. Wg producenta piwo jasne wysokoodfermentowane, alko 7,2% obj.
Barwa: złocista, bursztynowa.
Piana: po wlaniu obfita, nietrwała, szybko opadająca.
Smak: wyraźnie wyczuwalny strong, wbrew opinii producenta mało rześki, ciężki, bez specjalnej barwy.
Ogólna ocena: takie sobie piwo typu strong, potwierdzające obiegowa opinię, że jak coś jest tanie to ... dobre :) Moim zdaniem 3 w skali:
1 - woda mineralna bije to piwo na głowę,
2 - dramat, tylko dla będących na solidnym kacu,
3 - takie sobie, chłopakom spod Biedronki smakuje,
4 - no no, nawet się komuś udało piwo uwarzyć,
5 - pan Zeus pijąc nektar nie wiedział, co pić powinien.
Nadto: dobry pomysł z butelką pet. Jak zawartość jest taka sobie, to przynajmniej ochrona środowiska nie może się przyczepić do opakowania.
Reminiscencje: taki sobie browar dla takiej sobie klienteli. Nic nie zwala z nóg, po pierwszej butelce ma się nijaką ochotę na drugą. Bez walorów organoleptycznych, średnie, w porównaniu z wspomnieniami o belfaście tegoż browaru nędzne popłuczyny.
Rekomendacja: nie kupuj, chyba, że potrzebujesz konkretnego klina (dotyczy objętych syndromem dnia następnego). Ale i tak nie oczekuj zbyt wiele.
"Tak jakoś brakuje mi specjalistycznego wątku w temacie browców"
I tutaj się z Tobą zgodzę.
hahahahaha :)
U mnie już pustynia.
Po kaprach nie ma już wspomnienia. Remusy wypite. Strongów brak.
Myślę co bym mógł zarekomendować, na razie mam "zawiechę"-gdyż nie lubię nie mieć piwa w domu.
I tutaj się z Tobą zgodzę.
hahahahaha :)
U mnie już pustynia.
Po kaprach nie ma już wspomnienia. Remusy wypite. Strongów brak.
Myślę co bym mógł zarekomendować, na razie mam "zawiechę"-gdyż nie lubię nie mieć piwa w domu.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
No dobra, to ja też zaczynam z niższego pułapu.
Piwo wojak z kieleckich browarów, koszt w żabce to ~ 2,90zł.
Opakowanie stylizowane na militarne/komandoskie i podobnież zawartość cieczy ma 9% alk.
I to wszystko, co można na temat zalet napisać.
Myślę-spróbuję a co mi tam z braku laku dobry kit, w końcu to ja pokazywałem kolesiom z formozy jak się pływa w morzu.
Piana taka jakiej nie lubię, czyli opadająca szybciej aniżeli kamień w wodzie.
Dodatkowo z dużymi oczkami- nie znoszę takich zjawisk,
gdyż wrażenie mam, że mam do czynienia z pianą od płynów do mycia aut.
Zapach: właściwie go tu nie ma.
Barwa: ciemny mosiądz.
Piwo spływa nie pozostawiając po sobie kompletnie żadnego wrażenia,
Bezsensowny produkt, powstały zapewne tylko dla takich dziwaków jak ja,
nie mający do zaoferowania nic poza % i tym, że mój znajomy zbierający złom będzie miał kolejną puszkę.
Kuriozum absurdu pod postacią głębokiej fermentacji, albowiem producent chwali się na puszce frazą "wyrazisty smak".
Być może. Tylko chyba zapomniał dopisać "po 8 puszce".
Dziękuję postoję.
Właściwie to ubiję schaboszczaki na obiad.
I pogmeram w parcianej siatce co tam jeszcze przytachałem z żabki z półki cenowej trzy złotowej:)
ps.
Chociaż nie. Wojak ma jeszcze jedną zaletę.
Pozwala mocno zatęsknić za piwem Flensburger dunkel.
Piwo wojak z kieleckich browarów, koszt w żabce to ~ 2,90zł.
Opakowanie stylizowane na militarne/komandoskie i podobnież zawartość cieczy ma 9% alk.
I to wszystko, co można na temat zalet napisać.
Myślę-spróbuję a co mi tam z braku laku dobry kit, w końcu to ja pokazywałem kolesiom z formozy jak się pływa w morzu.
Piana taka jakiej nie lubię, czyli opadająca szybciej aniżeli kamień w wodzie.
Dodatkowo z dużymi oczkami- nie znoszę takich zjawisk,
gdyż wrażenie mam, że mam do czynienia z pianą od płynów do mycia aut.
Zapach: właściwie go tu nie ma.
Barwa: ciemny mosiądz.
Piwo spływa nie pozostawiając po sobie kompletnie żadnego wrażenia,
Bezsensowny produkt, powstały zapewne tylko dla takich dziwaków jak ja,
nie mający do zaoferowania nic poza % i tym, że mój znajomy zbierający złom będzie miał kolejną puszkę.
Kuriozum absurdu pod postacią głębokiej fermentacji, albowiem producent chwali się na puszce frazą "wyrazisty smak".
Być może. Tylko chyba zapomniał dopisać "po 8 puszce".
Dziękuję postoję.
Właściwie to ubiję schaboszczaki na obiad.
I pogmeram w parcianej siatce co tam jeszcze przytachałem z żabki z półki cenowej trzy złotowej:)
ps.
Chociaż nie. Wojak ma jeszcze jedną zaletę.
Pozwala mocno zatęsknić za piwem Flensburger dunkel.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Piwo goolman strong z browarów lubelskich.
Ładna nazwa.
Cena podobna do wojaka, pod trzy złote.
U szczytu puszki napisy: birra, piwo, bier, cerveja, beer, cerveza
dają powody do przypuszczeń, że jest to piwo o europejskim znaczeniu.
Dodatkowo niedźwiadek na puszce przypomina mi szalone lata w Norwegi i piwo Isbjørn.
http://beer.livingsocial.com/beer/4653-mack-isbjrn-by-macks-olbryggeri-a-s
Nic bardziej zawodnego.
Kolor: złoty
Zapach: podobny jak u wojaka-właściwie to go nie ma.
Alk: 7%
Piana: całkiem niezła jak na polskie strongi. Drobne frakcje,
żeby tylko jeszcze dłużej utrzymywała się na powierzchni, byłoby całkiem fajnie. To jedyny plus.
Smak: w porównaniu do wojaka trochę bardziej estetyczny i kulturalny kosztem %. Ale żaden HI-End.
W sumie to mogę subiektywnie napisać tak:
Goolmany to były dobre, ale 3 lata temu. W butelce 0,33l kosztowały wtedy 1,99zł i miały około 5% alk.
Dziś ten produkt również jest dostępny, ale smakuje już kompletnie inaczej.
Zresztą podobno człowiekowi smak zmienia się co 7lat, więc wszystko jest subiektywne.
Ładna nazwa.
Cena podobna do wojaka, pod trzy złote.
U szczytu puszki napisy: birra, piwo, bier, cerveja, beer, cerveza
dają powody do przypuszczeń, że jest to piwo o europejskim znaczeniu.
Dodatkowo niedźwiadek na puszce przypomina mi szalone lata w Norwegi i piwo Isbjørn.
http://beer.livingsocial.com/beer/4653-mack-isbjrn-by-macks-olbryggeri-a-s
Nic bardziej zawodnego.
Kolor: złoty
Zapach: podobny jak u wojaka-właściwie to go nie ma.
Alk: 7%
Piana: całkiem niezła jak na polskie strongi. Drobne frakcje,
żeby tylko jeszcze dłużej utrzymywała się na powierzchni, byłoby całkiem fajnie. To jedyny plus.
Smak: w porównaniu do wojaka trochę bardziej estetyczny i kulturalny kosztem %. Ale żaden HI-End.
W sumie to mogę subiektywnie napisać tak:
Goolmany to były dobre, ale 3 lata temu. W butelce 0,33l kosztowały wtedy 1,99zł i miały około 5% alk.
Dziś ten produkt również jest dostępny, ale smakuje już kompletnie inaczej.
Zresztą podobno człowiekowi smak zmienia się co 7lat, więc wszystko jest subiektywne.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Piwo jasne pełne budweiser budvar produkcji Browaru Budvar w Czeskich Budziejowicach.
Zawartość alkoholu 5%.
Dla potrzeb testu nabyłem opakowanie zbiorcze promocyjne 8 butelek ca 0,5 l + szklanka oraz zgrzewkę 24 puszki ca 0,5l w firmie Selgros.
Cena: butelka 3,53 zł, puszka 3,44 zł, szklanka o pojemności 0,33 l gratis.
http://budweiser-budvar.cz/produkty/svetly-lezak.html
Barwa: jasno-złocista.
Piana: obfita, drobna, pięknie się perli, utrzymuje stosunkowo długo, z piwa puszkowego opada dużo szybciej niż z butelkowego.
Smak: łagodne, pełne piwo. ciekawa goryczka, grzeczne w smaku, zrównoważone, eleganckie. Zdecydowanie lepsze butelkowe aniżeli puszkowe.
Ogólna ocena: 4 - 4+
Reminiscencje: wspaniałe piwo do popijania, nie muli, od lat trzyma formę i fason, rozlewane i butelkowane/puszkowane tylko w Czechach, co zabezpiecza przed obniżką formy (Zlaty Bazant pozwolił się kiedyś butelkować w Polsce - błąd Słowaków).
Szyjka butelki i kapsel owinięte złotkiem. Po zdjęciu złotka kapsel z herbem browaru. Nie spotkałem się nigdzie z tym, żeby kolorowy kapsel owijać złotkiem.
Z gamy produktów browaru najbardziej lubię ciemnego budvara, niestety, nie do nabycia w Polsce.
Zdecydowanie polecam, profesjonalne piwo pod każdym względem.
Odradzam tylko w sytuacji, gdy komuś zależy, żeby sie szybko nałić. Tym akurat się nie da.
Browar rozpoczął w tym roku kampanię promocyjną w Polsce ze sloganem: "České Pivo, Česká Cena"
Zawartość alkoholu 5%.
Dla potrzeb testu nabyłem opakowanie zbiorcze promocyjne 8 butelek ca 0,5 l + szklanka oraz zgrzewkę 24 puszki ca 0,5l w firmie Selgros.
Cena: butelka 3,53 zł, puszka 3,44 zł, szklanka o pojemności 0,33 l gratis.
http://budweiser-budvar.cz/produkty/svetly-lezak.html
Barwa: jasno-złocista.
Piana: obfita, drobna, pięknie się perli, utrzymuje stosunkowo długo, z piwa puszkowego opada dużo szybciej niż z butelkowego.
Smak: łagodne, pełne piwo. ciekawa goryczka, grzeczne w smaku, zrównoważone, eleganckie. Zdecydowanie lepsze butelkowe aniżeli puszkowe.
Ogólna ocena: 4 - 4+
Reminiscencje: wspaniałe piwo do popijania, nie muli, od lat trzyma formę i fason, rozlewane i butelkowane/puszkowane tylko w Czechach, co zabezpiecza przed obniżką formy (Zlaty Bazant pozwolił się kiedyś butelkować w Polsce - błąd Słowaków).
Szyjka butelki i kapsel owinięte złotkiem. Po zdjęciu złotka kapsel z herbem browaru. Nie spotkałem się nigdzie z tym, żeby kolorowy kapsel owijać złotkiem.
Z gamy produktów browaru najbardziej lubię ciemnego budvara, niestety, nie do nabycia w Polsce.
Zdecydowanie polecam, profesjonalne piwo pod każdym względem.
Odradzam tylko w sytuacji, gdy komuś zależy, żeby sie szybko nałić. Tym akurat się nie da.
Browar rozpoczął w tym roku kampanię promocyjną w Polsce ze sloganem: "České Pivo, Česká Cena"
Wszystko co napisał Manson na temat budweisa polega na prawdzie.
Natomiast ja dalej siedzę dziś w mocnych piwach.
Utenos Porter. Litwińska rzecz:
http://www.carlsberggroup.com/brands/Pages/UtenosPorter.aspx
Cena: 5zł za butelkę.
Kształt butelki: godny uwagi.
Zapach: wyrazisty, lekko słodkawy, wzmagający chęć na pierwszy łyk.
Kolor: ciemny brąz-bardzo ciekawski.
Bąbelki Co2: jak w każdym mocnym piwie zawsze za mało-jak dla mnie.
Piana: fachowa, ale mocno nietrwała.
Smak: dobrze esencjonalny, palony.
Ocena: 3+
Natomiast ja dalej siedzę dziś w mocnych piwach.
Utenos Porter. Litwińska rzecz:
http://www.carlsberggroup.com/brands/Pages/UtenosPorter.aspx
Cena: 5zł za butelkę.
Kształt butelki: godny uwagi.
Zapach: wyrazisty, lekko słodkawy, wzmagający chęć na pierwszy łyk.
Kolor: ciemny brąz-bardzo ciekawski.
Bąbelki Co2: jak w każdym mocnym piwie zawsze za mało-jak dla mnie.
Piana: fachowa, ale mocno nietrwała.
Smak: dobrze esencjonalny, palony.
Ocena: 3+
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
"Nie spotkałem się nigdzie z tym, żeby kolorowy kapsel owijać złotkiem."
Od paru minut walczę ze sobą żeby to napisać, ale napiszę.
Wiesz Ty Manson co?,
Twe teksty-jak cytat powyżej- mnie czasem zabijają.
Śmiechu opanować nie mogę.
Od paru minut walczę ze sobą żeby to napisać, ale napiszę.
Wiesz Ty Manson co?,
Twe teksty-jak cytat powyżej- mnie czasem zabijają.
Śmiechu opanować nie mogę.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
"Co ja na to poradzę? Z lasu jestem".
Ja na bagnach się wychowałem.
Gdyńskich i gdańskich.
Może przez to bardzo dobrze rozumiem ludzi lasu.
Swój iloraz masz-to moje zdanie,
poza tym, jak rzadko kto
potrafisz wywołać
uśmiech na mej szarej twarzy,
a to nieczęsta rzecz.
Nie dostosuję się do ram tego wątku,
przemknę obok piw
i zacznę z nalewkami i miodami.
Otrzymałem dostawę z Litwy.
1. Litewski Žalios devynerios, czyli zielone dziewiątki.
Lepsze aniżeli węgierski Unicum doktora Zwack'a, które bliski memu sercu jest.
Žalios devynerios 35%
Zapach: pięknego lekarstwa na moją brudną duszę.
Udatnie spływa po ścianach szklanki.
Kolor: klarowny, bardzo ciemny przejrzysty bursztyn.
Smak: Wybitny, lekko ziołowy z nutą miodu. W tle obecna kawa.
Pobudza do życia.
http://www.stumbras.eu/pl/products?folder=40&cat=80
2. Midaus nektaras Šventinė - przedni 30% wyrób.
http://www.office1.lt/index.php?shp=2&cl=details&fnc=tocomparelist&aid=119105&anid=119105&cnid=36679&listtype=list&am=1&addcompare=1&pgNr=-1&changelang=2
Zapach: wyraźnie owocowy, ciemny, starej nalewy.
Kolor: identyczny jak u Žalios'a.
Smak: Czuć moc. Aronia, miód i kombinacja ziół.
pozdrawiam ceniących wolność.
http://www.youtube.com/watch?v=QeVR_WnhR6Q
Ja na bagnach się wychowałem.
Gdyńskich i gdańskich.
Może przez to bardzo dobrze rozumiem ludzi lasu.
Swój iloraz masz-to moje zdanie,
poza tym, jak rzadko kto
potrafisz wywołać
uśmiech na mej szarej twarzy,
a to nieczęsta rzecz.
Nie dostosuję się do ram tego wątku,
przemknę obok piw
i zacznę z nalewkami i miodami.
Otrzymałem dostawę z Litwy.
1. Litewski Žalios devynerios, czyli zielone dziewiątki.
Lepsze aniżeli węgierski Unicum doktora Zwack'a, które bliski memu sercu jest.
Žalios devynerios 35%
Zapach: pięknego lekarstwa na moją brudną duszę.
Udatnie spływa po ścianach szklanki.
Kolor: klarowny, bardzo ciemny przejrzysty bursztyn.
Smak: Wybitny, lekko ziołowy z nutą miodu. W tle obecna kawa.
Pobudza do życia.
http://www.stumbras.eu/pl/products?folder=40&cat=80
2. Midaus nektaras Šventinė - przedni 30% wyrób.
http://www.office1.lt/index.php?shp=2&cl=details&fnc=tocomparelist&aid=119105&anid=119105&cnid=36679&listtype=list&am=1&addcompare=1&pgNr=-1&changelang=2
Zapach: wyraźnie owocowy, ciemny, starej nalewy.
Kolor: identyczny jak u Žalios'a.
Smak: Czuć moc. Aronia, miód i kombinacja ziół.
pozdrawiam ceniących wolność.
http://www.youtube.com/watch?v=QeVR_WnhR6Q
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Piwo Leżajsk jasne pełne.
Zawartość alko 6%.
Opakowanie - puszka 0,5l w cenie 2,19 zł/puszkę nabyte w sieci Biedronka.
Celem oceny zakupiłem 8 puszek piwa.
Kolor złocisty, z odcieniem miodu.
Piana dwuwarstwowa, na powierzchni piwa zgrabna, powyżej duże pęcherze, szybko opada.
Smak - czuć zdecydowana goryczkę, ale pospolity, nie pozostawia żadnych interesujących wrażeń.
Ogólna ocena: 2-2+.
Piwo dla chętnych napić się piwa przy grillu, gdzie bardziej istotnym jest smak żeberek albo hamburgera lub rozmowa z kumplami. Zapomina się o nim w momencie zakończenia spożywania trunku.
Reminiscencje: kiedyś, aby napić się Leżajska trzeba było pojechać w Bieszczady. Zawsze było to piwo o wydatnej goryczce, co nie każdemu odpowiada. Ale do momentu przejęcia marki przez Grupę Żywiec nadawało się do picia, często bardzo smaczne i zdecydowanie charakterystyczne. Upamiętnione przez Wańkę Wstańkę and the Ludojades, których piosenka stała się swego czasu hymnem piwoszy.
Żałuję, że to piwo dostało się w łapy Żywca. Mam nadzieję, że będziecie się za to smażyć w piekle, ale w innym kotle niż ja. Poza nazwą nie pozostało już nic.
Zawartość alko 6%.
Opakowanie - puszka 0,5l w cenie 2,19 zł/puszkę nabyte w sieci Biedronka.
Celem oceny zakupiłem 8 puszek piwa.
Kolor złocisty, z odcieniem miodu.
Piana dwuwarstwowa, na powierzchni piwa zgrabna, powyżej duże pęcherze, szybko opada.
Smak - czuć zdecydowana goryczkę, ale pospolity, nie pozostawia żadnych interesujących wrażeń.
Ogólna ocena: 2-2+.
Piwo dla chętnych napić się piwa przy grillu, gdzie bardziej istotnym jest smak żeberek albo hamburgera lub rozmowa z kumplami. Zapomina się o nim w momencie zakończenia spożywania trunku.
Reminiscencje: kiedyś, aby napić się Leżajska trzeba było pojechać w Bieszczady. Zawsze było to piwo o wydatnej goryczce, co nie każdemu odpowiada. Ale do momentu przejęcia marki przez Grupę Żywiec nadawało się do picia, często bardzo smaczne i zdecydowanie charakterystyczne. Upamiętnione przez Wańkę Wstańkę and the Ludojades, których piosenka stała się swego czasu hymnem piwoszy.
Żałuję, że to piwo dostało się w łapy Żywca. Mam nadzieję, że będziecie się za to smażyć w piekle, ale w innym kotle niż ja. Poza nazwą nie pozostało już nic.
Kiedyś (2lata wstecz) moi znajomi z Raichu zobaczyli u mnie w lodówce to piwo.
Przez tydzień pobytu w pl. nie pili nic innego ino leżajsk.
Zaraziłem ich tymże leżajskiem mówiąc, że tanie i znośne.
Z tym, że oni oszczędni są i mało wybredni.
Na codzień piją jakieś najtańsze w plastyku z Aldi'ego.
Pamiętam, że u mnie na grillu przez dwa dni "trochę' tego lażajska poszło.
Upić się tym nie da rady.
Przez tydzień pobytu w pl. nie pili nic innego ino leżajsk.
Zaraziłem ich tymże leżajskiem mówiąc, że tanie i znośne.
Z tym, że oni oszczędni są i mało wybredni.
Na codzień piją jakieś najtańsze w plastyku z Aldi'ego.
Pamiętam, że u mnie na grillu przez dwa dni "trochę' tego lażajska poszło.
Upić się tym nie da rady.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Guinness jest ok, ale
Murphy's spokojnie bije Guinness'a. (piszę o ciemnych)
Na marginesie, nie pijcie murphiaka z puszki, bo to katastrofa,
tylko w pubie (sprawdzone kilkadziesiąt razy i już w puszce nigdy nie zakupię),
Piankę ma chyba najwspanialszą ze wszystkich piw jakie kiedykolwiek piłem. To czarne piwo, wybawiło mnie z opresji więcej razy niż chciałbym pamiętać.
A o Guinness nie dam złego słowa powiedzieć, ale jest bardziej mdły.
Murphy's spokojnie bije Guinness'a. (piszę o ciemnych)
Na marginesie, nie pijcie murphiaka z puszki, bo to katastrofa,
tylko w pubie (sprawdzone kilkadziesiąt razy i już w puszce nigdy nie zakupię),
Piankę ma chyba najwspanialszą ze wszystkich piw jakie kiedykolwiek piłem. To czarne piwo, wybawiło mnie z opresji więcej razy niż chciałbym pamiętać.
A o Guinness nie dam złego słowa powiedzieć, ale jest bardziej mdły.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Remus.
http://c.wrzuta.pl/wi16018/23324109000b38e449725ad7/0/remus
Piwo swą nazwą nawiązuje do kaszubskiego wędrowca, podobno bohatera powieści "Zëcé i przigo`dë Remusa" zaś historycznie, pochodzenie remusiątka leży w sercu browaru Amber.
Sama idea Remusa jest słuszna - albowiem cóż innym jak nie wędrówką jest ludzkie życie. Każda wycieczka ma swój początek, koniec. Obdarza opalenizną, mrozem, tudzież workiem doświadczeń. Czymże jest degustacja piw, jeśli nie podróżą, której końca w mym przypadku nie widać.
Piwo Remus nastraja mój obieg krwionośny dość dobrze.
Alk: 6% (tyle co specjal :)..
Kolor: złoty.
Piana: Jeśli chodzi o wytrzymałość to dość hardo się z początku trzyma, po czym nagle traci swą moc utrzymywania się na powierzchni, choć ostatecznie nie znika. Jeśli biega o jakość to drobnych oczek jest znacznie więcej niż dużych co samo w sobie pocieszające jest.
Zapach: gdzieś tam czuję nutę miodu.
Smak: jak dla mnie, trochę czuć tu kwasem, ale całościowo nie jest tak źle, bo ostatecznie ten kwaśny posmak nadaje charakter. Choć nadmienić muszę, że po 7/8 piwie nie czuć już tego wcale na języku i podniebieniu górnym.
Ocena: (jak to mawiał mój nauczyciel: bardzo dobrze siadaj - trzy)
Piwo również nastraja bardzo dobrze muzycznie.
I to poniżej - akurat pasuje do wydźwięku jaki niesie wędrowiec o imieniu Remus:
http://www.youtube.com/watch?v=0lYUrZdHx10&feature=related
http://c.wrzuta.pl/wi16018/23324109000b38e449725ad7/0/remus
Piwo swą nazwą nawiązuje do kaszubskiego wędrowca, podobno bohatera powieści "Zëcé i przigo`dë Remusa" zaś historycznie, pochodzenie remusiątka leży w sercu browaru Amber.
Sama idea Remusa jest słuszna - albowiem cóż innym jak nie wędrówką jest ludzkie życie. Każda wycieczka ma swój początek, koniec. Obdarza opalenizną, mrozem, tudzież workiem doświadczeń. Czymże jest degustacja piw, jeśli nie podróżą, której końca w mym przypadku nie widać.
Piwo Remus nastraja mój obieg krwionośny dość dobrze.
Alk: 6% (tyle co specjal :)..
Kolor: złoty.
Piana: Jeśli chodzi o wytrzymałość to dość hardo się z początku trzyma, po czym nagle traci swą moc utrzymywania się na powierzchni, choć ostatecznie nie znika. Jeśli biega o jakość to drobnych oczek jest znacznie więcej niż dużych co samo w sobie pocieszające jest.
Zapach: gdzieś tam czuję nutę miodu.
Smak: jak dla mnie, trochę czuć tu kwasem, ale całościowo nie jest tak źle, bo ostatecznie ten kwaśny posmak nadaje charakter. Choć nadmienić muszę, że po 7/8 piwie nie czuć już tego wcale na języku i podniebieniu górnym.
Ocena: (jak to mawiał mój nauczyciel: bardzo dobrze siadaj - trzy)
Piwo również nastraja bardzo dobrze muzycznie.
I to poniżej - akurat pasuje do wydźwięku jaki niesie wędrowiec o imieniu Remus:
http://www.youtube.com/watch?v=0lYUrZdHx10&feature=related
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Hmmm.
Dygresja będzie.
Trochę obok ale trochę w temacie.
Sugeruję, mój alkoholowy senpai, aby spojrzeć na miodowy trunek innymi oczami.
Otóż przy najbliższej sposobności, kiedy będziesz zagniatać bochen domowego chleba, nie dodawaj do niego wody. Dodaj piwa.
Coś chyba jest na rzeczy z tym dodawaniem do drożdży bąbelków (włoska pizza). Ciasto jest ... sam spróbuj.
Najciekawsze moim skromnym zdaniem są chleby na bazie piwa karmelowego. To słabe i - przepraszam za wyrażenie - damskie piwo dodaje znakomitych nut smakowych. Chyba zasługa to owego karmelu. Ale nawet na poślednim żywcu (tfu, tfu) chleb rośnie znamienity i smakuje wybornie.
U mnie akurat teraz wyrasta chleb na remusie z kolendrą i kminkiem.
Obok tematu, nie o piciu tu mowa.
Ale w temacie, boć przecież rangujemy piwa, ino dodawane do ciasta :-)
Smacznego.
Dygresja będzie.
Trochę obok ale trochę w temacie.
Sugeruję, mój alkoholowy senpai, aby spojrzeć na miodowy trunek innymi oczami.
Otóż przy najbliższej sposobności, kiedy będziesz zagniatać bochen domowego chleba, nie dodawaj do niego wody. Dodaj piwa.
Coś chyba jest na rzeczy z tym dodawaniem do drożdży bąbelków (włoska pizza). Ciasto jest ... sam spróbuj.
Najciekawsze moim skromnym zdaniem są chleby na bazie piwa karmelowego. To słabe i - przepraszam za wyrażenie - damskie piwo dodaje znakomitych nut smakowych. Chyba zasługa to owego karmelu. Ale nawet na poślednim żywcu (tfu, tfu) chleb rośnie znamienity i smakuje wybornie.
U mnie akurat teraz wyrasta chleb na remusie z kolendrą i kminkiem.
Obok tematu, nie o piciu tu mowa.
Ale w temacie, boć przecież rangujemy piwa, ino dodawane do ciasta :-)
Smacznego.
Kupiłem 4 butelki specjalnego.
Piwo specjal 6% alk. z browaru Żywiec, choć z piwem o nazwie żywiec niewiele ma wspólnego, poza macierzystym gniazdem i wodą.
Specjal ciężkim jest dla mnie do jednoznacznego zweryfikowania.
Specjal nie raz i nie dwa żegnał mnie kiedy wyjeżdżałem z Polski i kiedy wracałem do domu.
Wypiłem raczej nie setki, ale tysiące specjali.
Nie ma piwa lepszego na kaca z samego rana.
Towarzyszy mi corocznie w ogrodzie na jesieni, kiedy przekopuję zielone na nawóz.
Towarzyszył mi nie raz, kiedy murowałem, spawałem, heblowałem, piłowałem i rzeźbiłem w drewnie.
Kiedy instalacje elektryczne wymyślałem i kładłem.
Swojskie piwo - tak orzekłbym. Oswojone przeze mnie.
Nie jest to ideał, ale jak mam do wyboru specjal, albo tyskie/heineken/żywiec/okocim/warka/żubr/tatra/ brok/przydrożna kobieca znajomość itd. to chwycę się za specjala.
To moja półka.
Piana: udana i trwała.
Zapach: jak piwo specjal.
Smak: piwny, roboczy, fachowo stoczniowy. Świeży, orzeźwiający, pobudzający do życia, ale i do refleksji, melancholii i wspomnień. Szczególnie daje o sobie znać w większych ilościach na świeżym powietrzu. (powyżej dziesięciu mam na myśli)
Dla mnie czwóra. Nawet mocna. To moja ocena.
Piwo specjal 6% alk. z browaru Żywiec, choć z piwem o nazwie żywiec niewiele ma wspólnego, poza macierzystym gniazdem i wodą.
Specjal ciężkim jest dla mnie do jednoznacznego zweryfikowania.
Specjal nie raz i nie dwa żegnał mnie kiedy wyjeżdżałem z Polski i kiedy wracałem do domu.
Wypiłem raczej nie setki, ale tysiące specjali.
Nie ma piwa lepszego na kaca z samego rana.
Towarzyszy mi corocznie w ogrodzie na jesieni, kiedy przekopuję zielone na nawóz.
Towarzyszył mi nie raz, kiedy murowałem, spawałem, heblowałem, piłowałem i rzeźbiłem w drewnie.
Kiedy instalacje elektryczne wymyślałem i kładłem.
Swojskie piwo - tak orzekłbym. Oswojone przeze mnie.
Nie jest to ideał, ale jak mam do wyboru specjal, albo tyskie/heineken/żywiec/okocim/warka/żubr/tatra/ brok/przydrożna kobieca znajomość itd. to chwycę się za specjala.
To moja półka.
Piana: udana i trwała.
Zapach: jak piwo specjal.
Smak: piwny, roboczy, fachowo stoczniowy. Świeży, orzeźwiający, pobudzający do życia, ale i do refleksji, melancholii i wspomnień. Szczególnie daje o sobie znać w większych ilościach na świeżym powietrzu. (powyżej dziesięciu mam na myśli)
Dla mnie czwóra. Nawet mocna. To moja ocena.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.