Widok
czarownica - można
trzeba tylko od razu uprzedzić gości, podsunąc miejsca, gdzie moga nocować - z cenami i zostawić im wybór (skoro nei ty płacisz, to milej gościom by było móc wybrać, czy nocuja w minimalnych warunkach, ale taniej, czy w lepszych warunkach, choć drożej)
myslę, że ładnie tez by było, gdybyś się zorientowała i może ponegocjowała ceny dla gości - np. w danym hotelu na twoje imię i nazwisko goście beda mieli pokój 30% taniej
trzeba tylko od razu uprzedzić gości, podsunąc miejsca, gdzie moga nocować - z cenami i zostawić im wybór (skoro nei ty płacisz, to milej gościom by było móc wybrać, czy nocuja w minimalnych warunkach, ale taniej, czy w lepszych warunkach, choć drożej)
myslę, że ładnie tez by było, gdybyś się zorientowała i może ponegocjowała ceny dla gości - np. w danym hotelu na twoje imię i nazwisko goście beda mieli pokój 30% taniej
Po rodzinie upchac przyjezdnych z daleka - dobre rozwiazanie. I tak tez zrobimy w przypadku rodzenstwa ze wspolmalzonkami, ktore przenocuje u nas. Ale reszta? Sprawa jest dosc nietypowa - cala rodzina narzeczonego mieszka kilkaset km stad, a moja rodzina jest wyjatkowo niewielka - w sumie bedzie ich 9 osob. Nie jest to tez bliskie pokrewienstwo (kuzyni mamy z rodzinami), wiec i kontakt nie jest intensywny, w zwiazku z czym nie docisne im na noc obcych dla nich ludzi.
Nie robimy poprawin, wesele mamy w centrum Gda, wiec 'moja' czesc gosci oraz tutejsi znajomi dojada i wroca do domow we wlasnym zakresie.
Zastanawia mnie tylko, czy w obliczu ograniczonego budzetu i finansowania wszystkiego jedynie we dwoje, mozna zorganizowac nocleg dla gosci, ale bez oplacania go.
Nie robimy poprawin, wesele mamy w centrum Gda, wiec 'moja' czesc gosci oraz tutejsi znajomi dojada i wroca do domow we wlasnym zakresie.
Zastanawia mnie tylko, czy w obliczu ograniczonego budzetu i finansowania wszystkiego jedynie we dwoje, mozna zorganizowac nocleg dla gosci, ale bez oplacania go.
kamila uwierz dzisiaj mozna za nie wielkie pieniadze zakatwic ale + nocleg......i nie chodzi tu o pokaz a owygod. My chcemy zeby nasi goscie czuli sie rewelacyjnie a nie tak jak mowisz czekali z zegarkiem w reku ojej musimy juz jechac nie zgodze sie niestety z Toba. w zeszlym roku bylam na 3 weselach w tym dwa były z noclegiem a jeden nie ..... jest to kolosalna róznica....
A my mamy najlepiej na swiecie, bo zapewniamy nocleg wszystkim i to bardzo blisko Gdanska!!!!! delikatnie za obwiadnica i nie bede musiala ufff na cae szczescie zalatwiac transportu.... nie podoba mi sie wielki smierdzacy autobus jadacy spod kosciola do sali weselnej...... fakt koszt jest wiekszy ale reasumujac nam sie to bardziej podoba. U nas sa wszyscy zmotoryzowani, wiec nie widza problemu by autem przyjechac i maja czas wytrzezwiec do konca poprawin czyli do godziny 21 dnia nastepnego ;))))
a zakwaterowac moga sie w dniu slubu juz o 11 nad samym jeziorkiem ;))))
a zakwaterowac moga sie w dniu slubu juz o 11 nad samym jeziorkiem ;))))
ja mam noclegi zaplanowane dla gosci ale nie rozumiem skad sie wział zwyczaj zeby wszystkim gosciom transport albo nocleg opłacac??? rozumiem ze rodzinie z daleka nocleg trzeba załatwic ale nie koniecznie w hotelu bo to moze byc w domu albo po rodzinie jak sie nie ma mniejsca. ale rodzinie z bliska to dlaczego opłacac dojazd i nocleg ???jak spokojnie moga wrócic do domu
mysle ze niektórzy troche przesadzaja. nie wiem czy to na pokaz czy z amerykanskich wesel podpatrzone. albo ludzie sie na tyle wygodni zrobili. mi nikt nigdy nie opłacił ani noclegu ani transportu na wesele a jezdiłam tez pare ładnych kilometrow od domu. nawet nikt nie zapytał czy jakis namiar na jakis hotel dac, tylko sama sie musiałam prosic i dopytywac.
mysle ze niektórzy troche przesadzaja. nie wiem czy to na pokaz czy z amerykanskich wesel podpatrzone. albo ludzie sie na tyle wygodni zrobili. mi nikt nigdy nie opłacił ani noclegu ani transportu na wesele a jezdiłam tez pare ładnych kilometrow od domu. nawet nikt nie zapytał czy jakis namiar na jakis hotel dac, tylko sama sie musiałam prosic i dopytywac.
słoneczko - a po jakich firmach się pytałas?
prawda jest taka, ze na krótsze trasy wyjdzie stosunkowo drożej niż na dłuższe - musza podstawić autobus, stoi zajęty, kierowcy za godziny pracy zapłacić trzeba, a w neiwiele dłuższym czasie obsłużylby trasę powyżej 10km...
ja się jeszcze nie orientowałam w cenach; wiem tylko jaka jest zasada w tirach;)
prawda jest taka, ze na krótsze trasy wyjdzie stosunkowo drożej niż na dłuższe - musza podstawić autobus, stoi zajęty, kierowcy za godziny pracy zapłacić trzeba, a w neiwiele dłuższym czasie obsłużylby trasę powyżej 10km...
ja się jeszcze nie orientowałam w cenach; wiem tylko jaka jest zasada w tirach;)
słoneczko - jak ktoś kręci nosem na zaproponowany nocleg - to ja go mam gdzieś (mam taką parę)
ale nadal uważam, że jakies rozwiązania noclegowe kościom powinno isę przedstawić; a czy skorzystają, czy nie, to juz ich sprawa
jesli ktoś kręci nosem, że ma spać u rodziny, to niech se wynajmnie nocleg; jak komuś bursa czy internat się nie podoba, to samo
ale uwazam, że Para Młoda powinna mieć plan noclegu/powrotu dla każdego gościa (niekoniecznie płacąc za ten nocleg samemu - tzn przez parę młoda)
ale nadal uważam, że jakies rozwiązania noclegowe kościom powinno isę przedstawić; a czy skorzystają, czy nie, to juz ich sprawa
jesli ktoś kręci nosem, że ma spać u rodziny, to niech se wynajmnie nocleg; jak komuś bursa czy internat się nie podoba, to samo
ale uwazam, że Para Młoda powinna mieć plan noclegu/powrotu dla każdego gościa (niekoniecznie płacąc za ten nocleg samemu - tzn przez parę młoda)
U mnie w rodzinie zawsze jak ktoś z zaproszonych był z innego miasta znalazł nocleg w rodzinie strony która go zaprosiła, dlatego np gdybym miała kogoś spoza gdańska "wzięłabym" ta osobę umieściła gdzieś u rodziny ;) Jestem w tej dobrej sytuacji że z przyjezdnych mam tylko moją świadkową, ale już ma moje łóżko dla siebie zaklepane (nowożeńcy mają apartament gratis więc łózko u moich rodziców zostaje na jedną noc wolne :P).
Z kolei u mojego jest dużo przyjezdnych, którzy nie wiem czemu na jedną noc nie chcą nocować po rodzinie (rozumiem gdyby to obcy byli ale rodzina :/), więc jeśli nie chcą u rodziny tak jak im zaproponowano, to proszę śmiało niech sobie nocleg w miejscu wesela załatwią ;P
Jak mnie znajomi na swój ślub zapraszali to w związku z brakiem "wolnych łóżek" zaproponowali mi nocleg w małżeńskim łożu ;P nawiasem mówiąc ciekawe jak by wyglądała ich noc poślubna ze mną ;P mieli dużo przyjezdnych więc po całej rodzinnie ich rozmieścili, również u siebie na materacach na podłodze, jakoś wszyscy się zgodzili i problemu nie było :)
Bo co innego jeśli robi się wesele poza miastem, wtedy jak wszyscy są spoza to albo noclegi, albo jakieś busy czy inny transport do głównego miasta :)
Z kolei u mojego jest dużo przyjezdnych, którzy nie wiem czemu na jedną noc nie chcą nocować po rodzinie (rozumiem gdyby to obcy byli ale rodzina :/), więc jeśli nie chcą u rodziny tak jak im zaproponowano, to proszę śmiało niech sobie nocleg w miejscu wesela załatwią ;P
Jak mnie znajomi na swój ślub zapraszali to w związku z brakiem "wolnych łóżek" zaproponowali mi nocleg w małżeńskim łożu ;P nawiasem mówiąc ciekawe jak by wyglądała ich noc poślubna ze mną ;P mieli dużo przyjezdnych więc po całej rodzinnie ich rozmieścili, również u siebie na materacach na podłodze, jakoś wszyscy się zgodzili i problemu nie było :)
Bo co innego jeśli robi się wesele poza miastem, wtedy jak wszyscy są spoza to albo noclegi, albo jakieś busy czy inny transport do głównego miasta :)
jeszcze inny pomysł - z wesela mojego przyszłego szwagra
oni tam generalnie z "jednej" wioski wszyscy
i wynajęli autokar, którym pojechali n ślub, później wesele i ten autokar stał do 4 rano, do końca wesela, a później porozwoził gości
jak ktoś chciał się kimnąć, to szedł do autokaru
jest to rozwiązanie, jak ktoś ma gości mieszkających w miarę w jednym miejscu albo po trasie...
oni tam generalnie z "jednej" wioski wszyscy
i wynajęli autokar, którym pojechali n ślub, później wesele i ten autokar stał do 4 rano, do końca wesela, a później porozwoził gości
jak ktoś chciał się kimnąć, to szedł do autokaru
jest to rozwiązanie, jak ktoś ma gości mieszkających w miarę w jednym miejscu albo po trasie...
oczywiscie moj znajomy ktory bedzie kierowca dla moich gosci to tez dostanie cos ode mnie ale napisałam tylko to co bedzie interesowało gosci. kazdy bedzie mogł zadzwonic i jechac kiedy bedzie miał dosyc i bedzie juz chciał jechac do domu. nie stac mnie zeby finansowac goscim całkowity dojazd a i tak mysle ze dosc duzo im to pomoze.
wesele jest w lapinie 22 km od gdanska i troche wiecej od koscierzyny.
wiec nocleg zapewniam dla wszystkich, do 20 czerwca maja potwierdzic mi nocleg. Bedzie autokar dla osob spod kosciola do lapina, kto zostanie na noc , rano bedzie sniadanko nad jeziorem i autokar do gdanska przez koscierzyne ( jezeli ktos z koscierzyny bedzie chciakl zostac na noc ) ;)
wiec nocleg zapewniam dla wszystkich, do 20 czerwca maja potwierdzic mi nocleg. Bedzie autokar dla osob spod kosciola do lapina, kto zostanie na noc , rano bedzie sniadanko nad jeziorem i autokar do gdanska przez koscierzyne ( jezeli ktos z koscierzyny bedzie chciakl zostac na noc ) ;)
ja myśle rodzinie z daleka zapewnic nocleg u mnie w domu a ci co z 3city to sami sobie dojazd załatwia (kazdy ma znajomych z samochodem), goscie z daleka przyjada własnymi samochodami wiec nimi tez pojada do koscioła i do lokalu a po imprezie dam im namiar do znajomego ktory za niewielka opłata (tyle co na paliwo) odwiezie ich do mnie do domu a samochody przy lokalu zostawia (jest parking strzezony). nastepnego dnia poprawiny to ich w busa zapakuje i zawioze na sale a z sali wróca swoimi samochodami.(pic juz raczej nie beda bo beda wracc juz do domu)
>> to po co ich zapraszać w ogóle, skoro szkoda kasy... nie wyobrażam sobie puścić po weselu kogoś 100km do domu tylko dlatego, że nie jest "najbliższą rodziną"
Co ciekawe sam byłem zaproszony na trzy wesela oddalone o 500 (dwa z nich) i 250 kilometrów od miejsca w którym mieszkam. W pierwszym przypadku nikt nawet się nie zająknął z pytaniem, czy mam gdzie spać po weselu. W jednym przypadku trafiło się tak, że zamieszkałem u moich rodziców, czego generalnie robić nie lubię. W drugim skończyło się na tym, że "wprosiłem" się do kuzynki na noc. W ostatnim przypadku spałem na materacu w domu (dużym domu) rodziców Pana Młodego (i tu plus za rozwiązanie, ale w przypadku naszego ślubu i wesela taka opcja totalnie odpada - nie mam rodziny, nie mam domu, mieszkam w niewielkim mieszkaniu). We wszystkich przypadkach oczywiście nie piłem alkoholu, bo jednak trzeba na drugi dzień wrócić te kilkaset kilometrów do siebie a nie oszukujmy się - alkohol we krwi spokojnie utrzymuje się pełną dobę. Inna sprawa, że jestem zagorzałym przeciwnikiem alkoholu niemal w każdej formie i w każdym przypadku. No ale to tak, na marginesie...
Spodobała mi się kiedyś wypowiedź z innego forum, że "goście weselni są rozpieszczani tym, że wszystko się im organizuje". To może oprócz noclegu zorganizujemy im przyjazd i powrót, zwrócimy koszty benzyny czy biletów, kupimy Paniom kreacje? Goście to ludzie, dorośli ludzie i powinni umieć o siebie zadbać. Uważam, że z mojej strony mogę im jedynie pomóc w tym, aby nie mieli problemu w zadbaniu o siebie - dać im namiary na miejsce ślubu i wesela, parkingi, hotele, pensjonaty, schroniska i stawiać sprawę jasno - nie stać mnie na coś, co gość spokojnie załatwi we własnym zakresie. Jak ktoś przyjedzie na pogrzeb kogoś bliskiego, to też organizujecie im nocleg? Komunia? Urodziny? Imieniny?
Co ciekawe sam byłem zaproszony na trzy wesela oddalone o 500 (dwa z nich) i 250 kilometrów od miejsca w którym mieszkam. W pierwszym przypadku nikt nawet się nie zająknął z pytaniem, czy mam gdzie spać po weselu. W jednym przypadku trafiło się tak, że zamieszkałem u moich rodziców, czego generalnie robić nie lubię. W drugim skończyło się na tym, że "wprosiłem" się do kuzynki na noc. W ostatnim przypadku spałem na materacu w domu (dużym domu) rodziców Pana Młodego (i tu plus za rozwiązanie, ale w przypadku naszego ślubu i wesela taka opcja totalnie odpada - nie mam rodziny, nie mam domu, mieszkam w niewielkim mieszkaniu). We wszystkich przypadkach oczywiście nie piłem alkoholu, bo jednak trzeba na drugi dzień wrócić te kilkaset kilometrów do siebie a nie oszukujmy się - alkohol we krwi spokojnie utrzymuje się pełną dobę. Inna sprawa, że jestem zagorzałym przeciwnikiem alkoholu niemal w każdej formie i w każdym przypadku. No ale to tak, na marginesie...
Spodobała mi się kiedyś wypowiedź z innego forum, że "goście weselni są rozpieszczani tym, że wszystko się im organizuje". To może oprócz noclegu zorganizujemy im przyjazd i powrót, zwrócimy koszty benzyny czy biletów, kupimy Paniom kreacje? Goście to ludzie, dorośli ludzie i powinni umieć o siebie zadbać. Uważam, że z mojej strony mogę im jedynie pomóc w tym, aby nie mieli problemu w zadbaniu o siebie - dać im namiary na miejsce ślubu i wesela, parkingi, hotele, pensjonaty, schroniska i stawiać sprawę jasno - nie stać mnie na coś, co gość spokojnie załatwi we własnym zakresie. Jak ktoś przyjedzie na pogrzeb kogoś bliskiego, to też organizujecie im nocleg? Komunia? Urodziny? Imieniny?