Widok
trudny temat
Mój problem polega na tym, że kwitnę w związku z kobietą, która nie stara się być atrakcyjna dla mnie i jest nie do wytrzymania. Gdyby nie córka, to już dawno bym jej podziękował. Kilka razy się już rozstawaliśmy, ale tęskniłem bardzo za córką i dręczyło mnie to, że będzie się wychowała bez ojca. Nie mam pojęcia czy dla dziecka się poświęcić i być w takim związku czy się definitywnie rozstać.
Nie sądzę, by Twoja córka była szczęśliwa w rodzinie, gdzie tata nie kocha mamy. W moim odczuciu lepszym rozwiązaniem jest się rozstać, ale dołożyć wszelkich starań by widywać się jak najczęściej z córką i zachować przynajmniej koleżeńskie stosunki z jej mamą.
Swoją drogą ciekawie zestawić dwa wątki. Ostatnio wpadł mi w oko wątek bodajże na Rodzinie i Dziecku o tym czy macierzyństwo to na prawdę taki koszmar. Babeczki jedna po drugiej udowadaniały, że to, że są matkami, nie sprawia, że są mniej zadbane, czy że mają mniej uwagi i czasu dla męża. Pomyślałam wtedy - "aha! Wy swoje, a tylu panów się skarży na to jak ich żony nie dbają o siebie, i jakie są okropne odkąd zostały matkami... "
Cały czas myślę nad tą kwestią i coraz mniej mam wątpliwości, rezygnując z macierzyństwa na rzecz miłości, męża, radości życia i jakkolwiek to zabrzmi - siebie samej
Swoją drogą ciekawie zestawić dwa wątki. Ostatnio wpadł mi w oko wątek bodajże na Rodzinie i Dziecku o tym czy macierzyństwo to na prawdę taki koszmar. Babeczki jedna po drugiej udowadaniały, że to, że są matkami, nie sprawia, że są mniej zadbane, czy że mają mniej uwagi i czasu dla męża. Pomyślałam wtedy - "aha! Wy swoje, a tylu panów się skarży na to jak ich żony nie dbają o siebie, i jakie są okropne odkąd zostały matkami... "
Cały czas myślę nad tą kwestią i coraz mniej mam wątpliwości, rezygnując z macierzyństwa na rzecz miłości, męża, radości życia i jakkolwiek to zabrzmi - siebie samej
A zastanawiales sie dlaczegoTwoja kobieta nie stara sie byc dla Ciebie atrakcyjna? Pytales ja o to? Bo gdybac mozna wiele...no i jaki jest Twoj wyznacznik nieatrakcyjnosci? Nieogolone nogi? Odrosty? Workowate ciuchy? A moze Ty tylko szukasz dziury w calym i prawdziwy powod dla ktorego nie chcesz z nia byc jest inny? No i jeszcze jedna kwestia - rozumirem ze Ty wygladasz co najmniej jak Ronaldo ;)
nie ma miłości bez naiwności
Dokładnie. Biedni Ci mężczyźni-mężowie. Żony nieatrakcyjne, a na ulicach jak to mówią faceci tyle "towaru" o internecie nie wspominając. Wracają do domu żona zrzedzi, dzieci denerwują, z małżeńskiego seksu nici bo żona zmęczona (a przecież mogła się kimnac po pracy jak mąż). Na serio współczuje wszystkim takim mężom.
Jak ja mam już dość słuchania tych bredni. Faceci weźcie się w garść. Stańcie się odpowiedzialni za życie swoje i swoich bliskich. Po co się żenić i płodzić dzieci? A potem żal. Żenada.
Jak ja mam już dość słuchania tych bredni. Faceci weźcie się w garść. Stańcie się odpowiedzialni za życie swoje i swoich bliskich. Po co się żenić i płodzić dzieci? A potem żal. Żenada.
Małżeństwo to nie tylko kwestia posiadania dzieci i nie jest to główny problem, więc nie ma co współczuć. Myślę, choć mogę się mylić, że ty masz jakiś problem z posiadaniem dzieci i rzutuje to na twoje całościowe myślenie o małżeństwie. No i tych panów nikt przecież nie gwałcił, to nie są bezwolne kukły.
Problem z posiadaniem mam taki, że nie chcę i nie zamierzam ich mieć. Co więcej, nie rozumiem jak z własnej woli można zrezygnować z wolności w imię dożywotnich obowiązków, hałasu i braku spokoju. Brak dojrzałości? Być może, nie jestem w tym odosobniona. Co więcej, uważam, że jest to niedojrzałość daleko mniejsza, niż niedojrzałość wielu osób decydujących się na dziecko mimo np. braku warunków.
A co do tego, że panów nikt nie gwałcił - owszem, wiedzieli co robią. Jednak nie sądzę, by znalazł się ktoś, kto przynajmniej raz w życiu nie poddał się presji, zrobił coś a potem żałował. Nie uwierzę, że ktoś sobie nie zdaje sprawy jaką presję potrafi wywierać upier.liwa kobieta. Myślę, że nader często kobiety używają szantażu emocjonalnego. Żeby mieć dziecko, kobiety posuwają się znacznie dalej. Nie trzeba daleko szukać - jakiś czas temu jakaś artystka szukała na forum informacji na ile nieskuteczny jest stosunek przerywany - po to żeby chyłkiem zajść w ciążę z mężem, który się wzbrania. Wracając do tematu - tak, rozumiem poddanie się presji. Tak, rozumiem, że można nie radzić sobie z ojcostwem, a nader często dodatkowo kobietą, która przestaje być kobietą a staje się wyłącznie mamuśką. I tak - współczuję facetom
A co do tego, że panów nikt nie gwałcił - owszem, wiedzieli co robią. Jednak nie sądzę, by znalazł się ktoś, kto przynajmniej raz w życiu nie poddał się presji, zrobił coś a potem żałował. Nie uwierzę, że ktoś sobie nie zdaje sprawy jaką presję potrafi wywierać upier.liwa kobieta. Myślę, że nader często kobiety używają szantażu emocjonalnego. Żeby mieć dziecko, kobiety posuwają się znacznie dalej. Nie trzeba daleko szukać - jakiś czas temu jakaś artystka szukała na forum informacji na ile nieskuteczny jest stosunek przerywany - po to żeby chyłkiem zajść w ciążę z mężem, który się wzbrania. Wracając do tematu - tak, rozumiem poddanie się presji. Tak, rozumiem, że można nie radzić sobie z ojcostwem, a nader często dodatkowo kobietą, która przestaje być kobietą a staje się wyłącznie mamuśką. I tak - współczuję facetom
Skoro facet zgadza sie na dziecko tylko i wylacznie pod wplywem mniej lub bardziej emocjonalnej presji (nie mam tu na myśli planowanej wpadki) bo baba mu ględzi ze chce "bejbika" to sorry ale chyba sam jest sobie winien i w tej sytuacji to kobieta ma wieksza "jaja" bo jakby nie bylo osiągnęła swoj cel = zostala zapłodniona.
nie ma miłości bez naiwności
>Gdyby moja żona była:
- utyta jak prosie
- śmierdziała
- miewała PMS dwa miesiące z rzędu,
to i tak bym ją kochał.
lekuśno naciągana przesada
nadwaga- nic tak nie mobilizuje jak najbliższy ukochany
PMS- wytrzymasz o wiele dłużej jeśli kochasz
higiena- to jest okropne.. powodzenia jeśli sama to olewa.. mam nadzieję że macie prysznic będzie łatwiej ją tam wepchnąć ;)
dla tego > śmierdziała bym skreślił i należy mieć nadzieję że do tego
nigdy nie dojdzie
- utyta jak prosie
- śmierdziała
- miewała PMS dwa miesiące z rzędu,
to i tak bym ją kochał.
lekuśno naciągana przesada
nadwaga- nic tak nie mobilizuje jak najbliższy ukochany
PMS- wytrzymasz o wiele dłużej jeśli kochasz
higiena- to jest okropne.. powodzenia jeśli sama to olewa.. mam nadzieję że macie prysznic będzie łatwiej ją tam wepchnąć ;)
dla tego > śmierdziała bym skreślił i należy mieć nadzieję że do tego
nigdy nie dojdzie
Bez urazy ale "głupota pod presją" to dla mnie np. zarwaniew nocy gdy nastepnego dnia ma sie wazny dzien w pracy, a nie swiadoma decyzja o udostepnieniu swojej spermy w celu splodzenia dziecka.
Jesli w zwiazku trzeba robic cos pod presja drugiej osoby to najwyrazniej nalezy ten zwiazek skonczyc.
Jesli w zwiazku trzeba robic cos pod presja drugiej osoby to najwyrazniej nalezy ten zwiazek skonczyc.
nie ma miłości bez naiwności
Chłopie... to rzeczywiście trudny temat... nie będę jak inni Cię umoralniał, bo to już widzę zdążyłeś otrzymać, ale powiem Ci co o tym myślę :) Po pierwsze bez złości, na luzie (np.wyjazd za miasto) zmierz się z samym sobą i odpowiedz sobie czy chcesz być z tą kobietą. Jeśli nie wiesz jak to zrobić, weź kartkę papieru i napisz sobie pozytywy z jednej strony i negatywy z drugiej... sam musisz podjąć decyzję i nikogo nie słuchaj... szczególnie doradców internetowych... Jeśli decyzja będzie negatywna, to masz jasność sytuacji... i co bardzo ważne!! żadnych prób, ostatnich szans itp. bzdur!! Koniec to koniec!! ale tylko w przypadku podjęcia decyzji na "nie". Jeśli zaś podejmiesz decyzję, że jednak coś trzyma Cię przy kobiecie, musisz z nią porozmawiać!! bez ściemy, bez hipokryzji, zamiatania pod dywan tylko szczerze i otwarcie...może dowiesz się o sobie, czegoś czego nie wiesz lub nie zdawałeś sobie sprawy z problemu Twojej kobiety. Może również okazać się że najzwyczajniej w świecie, ma Cie w nosie i nie chce z Tobą być... Tylko poważna i otwarta rozmowa to wyjaśni. Co do dziecka... znam to z autopsji i nie są to żadne dywagacje teoretyczne... małe dzieci są bardziej odporne na takie rozstania, oczywiście wymagają odpowiedniej rozmowy i szczególnego traktowania ze strony obojga rodziców i tu potrzebna jest współpraca między rodzicami, podział ról, opieki na dzieckiem... Starsze dzieci, mogą przeżywać rozstanie rodziców bardziej boleśnie i wcale nie muszą tego okazywać werbalnie, a np. pozornie akceptując stan rzeczy, przeżywać to popadając w alkohol, nie daj Panie prochy, zamykając się w sobie... "Starszaki" wymagają więcej troski niż "maluchy" i jest to trudne, a nawet bardzo trudne... ale w efekcie końcowym lepsze dla wszystkich... Jakąkolwiek decyzję podejmiesz, będzie dobra... bo będzie Twoja... ale musi być przemyślana... czego Ci życzę... :)) Powodzenia Jarek.