Widok
my już mamy wspólne konto, zlikwodowaliśmy moje i dałam dyspozycję do pracy by wynagrodzenie na inne konto szło, mamy 2 karty, oboje mamy elektroniczny dostęp i oboje jesteśmy współwłąścicielami jednego konta, zdrowy ukłąd ... tylko jak się zbliżają urodzinny czy inna okazja i trzeba wyciągnąć kase "po cichaczu" to jest nie halo :))))
mój kochany juz się nauczył nie komentować cen niektórych absolutnie niezbędnych rzeczy które kupuję :))))
mój kochany juz się nauczył nie komentować cen niektórych absolutnie niezbędnych rzeczy które kupuję :))))
papilio1@op.pl
pewnie ze najlepiej ejdno konto ale np u nas jest zbyt skomplikowana sytuacja zeby urposcic wszystko do jednego konta:)dlatego ze np na mnie sa dwa limity w dwoch roznych bankach a moj M. ma 3 konta na rozne waluty w innym banku ze wzgledu na swoj zawod - nie zarabia w zlotowkach.
ale nigdy nie jest tak ze na cos po polowie czy cos w tym stylu - jak na cos chcemy lub potrzebujemy to jest tak ze bierzemy z tego, na ktorym jest kasa:)i jestesmy upowaznieni:)
ale nigdy nie jest tak ze na cos po polowie czy cos w tym stylu - jak na cos chcemy lub potrzebujemy to jest tak ze bierzemy z tego, na ktorym jest kasa:)i jestesmy upowaznieni:)
Agaaa dla mnie, kiedy w małżeństwie małżonkowie nie wiedzą, ile zarabiają to to jest chore!! Co to za małżeństwo, gdzie utrzymanie domu tak naprawdę jest tajemnicą... dlaczego nie mam wiedzieć ile mój mąż zarabia? :/ Dla mnie chore... ale też znam takich, którzy nawet pit dają do rozliczenia obcej osobie, żeby żadne nie wiedziało co i jak.
U nas będzie jedno konto, w dodatku to, które ja mam już założone, bo po prostu taniej wychodzi. Kasą raczej będę się zajmować ja, ale to tylko dlatego, że już wielokrotnie udowodniłam, że potrafię sporo zaoszczędzić niewielkim kosztem. Narzeczony jedynie pół żartem, pół serio mówił o "kieszonkowym", żeby nie musiał mi się spowiadać, jak będzie chciał mi np. niespodziankę zrobić ;) Nie widzę w tym nic złego... ;]
U nas będzie jedno konto, w dodatku to, które ja mam już założone, bo po prostu taniej wychodzi. Kasą raczej będę się zajmować ja, ale to tylko dlatego, że już wielokrotnie udowodniłam, że potrafię sporo zaoszczędzić niewielkim kosztem. Narzeczony jedynie pół żartem, pół serio mówił o "kieszonkowym", żeby nie musiał mi się spowiadać, jak będzie chciał mi np. niespodziankę zrobić ;) Nie widzę w tym nic złego... ;]
ej to ja zadam prywatne pytanie
uzgadnialyscie z ukochanymi jak bedzie z kasa po slubie?
moj ukochany twierdzi ze najlepiej zebysmy mieli 1 konto, 2 karty i tyle
razem ebdziemy placic rachunki itd
za zakupy tez bedzie sżło ze wspolnej kasy
moja ciocia ma swoje konto i jej maz tez
jak sie popsuje odkurzacz to każdy daje po połowie i kupuja
nawet nie wiedza ile kazde zarabia...
chyba najlepsze ebdzie 1 wspolne konto:-)
a jak wy sadzicie?
uzgadnialyscie z ukochanymi jak bedzie z kasa po slubie?
moj ukochany twierdzi ze najlepiej zebysmy mieli 1 konto, 2 karty i tyle
razem ebdziemy placic rachunki itd
za zakupy tez bedzie sżło ze wspolnej kasy
moja ciocia ma swoje konto i jej maz tez
jak sie popsuje odkurzacz to każdy daje po połowie i kupuja
nawet nie wiedza ile kazde zarabia...
chyba najlepsze ebdzie 1 wspolne konto:-)
a jak wy sadzicie?