Widok
mjak mama chyba nie bardzo wiesz co piszesz...widać nie byłaś w tej sytuacji moja mama bardzo ciężko pracowala żeby nas wychować i zapewnić podstawowy byt dzięki czemu większość dzieciństwa tej mamy poprostu nie było...a ojciec nie dość, że mial wylane na dzieci to jeszcze w sumie nie placicl alimentow tylko dostalismy z funduszu...a jak facet ma dzieci i się do tego poczuwa to powinnien sam z własnej i nie przymuszonej woli zadbac o przyszłość tego dziecka, bo jak potem będzie chciał pomocy bo go wszyscy na około kopna w d*pe to i te dzieci będą mialy go gdzieś.
Agatha, analogie analne powiadasz? Cóż, nie wnikam w twoje preferencje ale są dość obrzydliwe. Czasem fekalistyczny sarkazm jest wskazany, aby podkreślić absurd , dokonać porównania i metamorfozą oddać groteskę^^
Bardzo niewygodne, nie widzieć dziecka. A alimenty, to tylko kasa. Parę złotych, mało istotne.
Gubisz się droga Pani, gubisz...i błądzisz. Należysz do tej grupy kobiet, które należy omijać z daleka, nie wchodzić w związki i przepędzać, gdy tylko próbują piórka stroszyć.
Największą satysfakcję mam z tego, że moja dorosła córka wygarnęła swojej mamusi, co o niej myśli. Ćwierć wieku czekałem na to i się doczekałem.
Bardzo niewygodne, nie widzieć dziecka. A alimenty, to tylko kasa. Parę złotych, mało istotne.
Gubisz się droga Pani, gubisz...i błądzisz. Należysz do tej grupy kobiet, które należy omijać z daleka, nie wchodzić w związki i przepędzać, gdy tylko próbują piórka stroszyć.
Największą satysfakcję mam z tego, że moja dorosła córka wygarnęła swojej mamusi, co o niej myśli. Ćwierć wieku czekałem na to i się doczekałem.
Jak się ma 21 lat i człowiek jeszcze miewa motyle w brzuchu, to nie myśli racjonalnie^^ Ale na błędach się człowiek uczy. Mija kolejne kilkadziesiąt lat i ma się już zupełnie inne spojrzenie na świat.
Ale teraz mogę sobie pozwolić na zwrócenie uwagi młodym mamom, że źle postępują i aby zrozumiały, że cokolwiek zrobią dzisiaj, będzie to miało wpływ na jutro - warto patrzeć w przyszłość i myśleć.
Ale teraz mogę sobie pozwolić na zwrócenie uwagi młodym mamom, że źle postępują i aby zrozumiały, że cokolwiek zrobią dzisiaj, będzie to miało wpływ na jutro - warto patrzeć w przyszłość i myśleć.
Błąd, ilebyś z niego wniosków nie wyciągnął, błędem pozostaje. Więc nie traktuj go jak swój sukces i nie spychaj całej winy na swą byłą żonę. A to, że miałeś satysfakcję z jej porażki, zabrzmiało mocno średnio dojrzale. Tym bardziej, że gdzieś kiedyś pisałeś, że masz szacunek do wszystkich swoich kobiet. No i gdzie ten szacunek? Jak ja kogoś szanuję, to jego niepowodzenia nie dają mi szczęścia.
I jedna ważna rzecz: to Twoja była żona wychowała Twoją córkę. Więc jeśli ta córka później miała żal do matki o brak kontaktów z Tobą, i pokochała Ciebie jako ojca, to co to oznacza? Że mimo wszystko, wychowała ją na dojrzałą kobietę, która umie sama podejmować decyzje, i umie rozróżnić dobro i zło. A to bardzo ważne.
Nie nazywaj porażki sukcesem, bo ona nigdy tym nie będzie. Rozpad małżeństwa, nieważne w jakim wieku zawartego, nieważne ile wniosków się z tego wyciągnie, zawsze jest porażką, której nie mogą naprawić żadne wnioski. Nie oskarżaj swojej byłej żony o zmarnowanie Twoich najlepszych lat, bo to również TY je zmarnowałeś- przez nieodpowiedzialny, niedojrzały związek małżeński- sam to przyznałeś;)
I jedna ważna rzecz: to Twoja była żona wychowała Twoją córkę. Więc jeśli ta córka później miała żal do matki o brak kontaktów z Tobą, i pokochała Ciebie jako ojca, to co to oznacza? Że mimo wszystko, wychowała ją na dojrzałą kobietę, która umie sama podejmować decyzje, i umie rozróżnić dobro i zło. A to bardzo ważne.
Nie nazywaj porażki sukcesem, bo ona nigdy tym nie będzie. Rozpad małżeństwa, nieważne w jakim wieku zawartego, nieważne ile wniosków się z tego wyciągnie, zawsze jest porażką, której nie mogą naprawić żadne wnioski. Nie oskarżaj swojej byłej żony o zmarnowanie Twoich najlepszych lat, bo to również TY je zmarnowałeś- przez nieodpowiedzialny, niedojrzały związek małżeński- sam to przyznałeś;)
Każdy mizoginista minimum raz dziennie wygłasza "ja bardzo szanuję kobiety", można sobie to zobaczyć w każdym programie TV, jak jakieś polityczne oszołomy wypowiadają się na temat praw kobiet, pisowcy zwłaszcza, część starej platformy też. A potem leci udeptywanie i przemoc, finansowa również.
Teraz czekam, aż Halewicz się przyzna, że po rozwodzie miał kochanka i go zjadł, brrrr... Ale to wina kobiety, tak się kończy krańcowo rygorystyczny trening czystości.
Kobiety na świecie wykonują 2/3 pracy.
Otrzymują za to 1/10 wypłacanego na świecie dochodu.
Są właścicielkami 1/100 nieruchomości.
Takie są to wstrętne modliszki żerujące na biednych misiach.
Teraz czekam, aż Halewicz się przyzna, że po rozwodzie miał kochanka i go zjadł, brrrr... Ale to wina kobiety, tak się kończy krańcowo rygorystyczny trening czystości.
Kobiety na świecie wykonują 2/3 pracy.
Otrzymują za to 1/10 wypłacanego na świecie dochodu.
Są właścicielkami 1/100 nieruchomości.
Takie są to wstrętne modliszki żerujące na biednych misiach.
Jak zawsze skręcacie z tematu moi drodzy, proponuję Szanownym Agacie i Halewiczowi założyć wspólny wątek, na którym będą omawiali różne tematy, zaczynając od "porażki" Halewicza jako małżonka kończąc na podejściu Agathy do wszystkich tematów życiowych, ludzie, mam wrażenie, że Wy wiecie wszystko najlepiej. Proszę, wróćcie do tematu...
Agatha, rozumiem, że Ci się w życiu nie ułożyło, bywa. Nie zmienia to jednak faktu, że musisz dostosować swój tok myślowy, postępowanie i sposób reagowania na otaczającą Cię rzeczywistość w sposób ogólnie uznany. Takie jednostki jak Ty z natury rzeczy są przepełnione frustracją, która niestety odbija się na wszystkich dookoła, tylko nie na Tobie.
W szczególności świadczy o tym tekst o 2/3 pracy wykonywanej przez kobiety...jakiej pracy? Skąd dane o 1/100 nieruchomości należących do kobiet? Z ELLE wzięłaś te dane, czy z SuperExpress`u? o.O
Konkretnie proszę, bo zaczyna mi tu podśmierdywać demagogią.
W szczególności świadczy o tym tekst o 2/3 pracy wykonywanej przez kobiety...jakiej pracy? Skąd dane o 1/100 nieruchomości należących do kobiet? Z ELLE wzięłaś te dane, czy z SuperExpress`u? o.O
Konkretnie proszę, bo zaczyna mi tu podśmierdywać demagogią.
@milani - nie bądź hipokrytką. Jeśli ktoś wyrządził Ci w życiu krzywdę, a życie go doświadczyło, jakby z odpowiedzi na złe postępowanie, to odczujesz satysfakcję; niezależnie od swoich zasad.
Rozpad małżeństwa nie zawsze jest porażką - bywa wybawieniem. W moim przypadku uważam, że to uratowało mi zdrowie, życie i dało nowe perspektywy. Życie ze zdiagnozowaną psychopatką raczej nie wróży właściwie.
Oczywiście, że zmarnowane lata wynikały z niedojrzałej decyzji. Człowiek w tym wieku nie podejmuje z reguły dojrzałych decyzji. To przecież oczywiste.
A wracając do tematu, to gros moich znajomych (mężczyzn) przed wejściem w bardziej formalny związek spisuje intercyzę i bardzo klarowanie uzgadnia kwestie finansowe.
Również w zakresie alimentów, w razie rozstania. To trudne rozmowy ale jakże przydatne, gdy związek się rozpada:)
Rozpad małżeństwa nie zawsze jest porażką - bywa wybawieniem. W moim przypadku uważam, że to uratowało mi zdrowie, życie i dało nowe perspektywy. Życie ze zdiagnozowaną psychopatką raczej nie wróży właściwie.
Oczywiście, że zmarnowane lata wynikały z niedojrzałej decyzji. Człowiek w tym wieku nie podejmuje z reguły dojrzałych decyzji. To przecież oczywiste.
A wracając do tematu, to gros moich znajomych (mężczyzn) przed wejściem w bardziej formalny związek spisuje intercyzę i bardzo klarowanie uzgadnia kwestie finansowe.
Również w zakresie alimentów, w razie rozstania. To trudne rozmowy ale jakże przydatne, gdy związek się rozpada:)
Nie jestem hipokrytką, uwierz mi, mnie też ludzie krzywdzili. A mimo to nie ja czekam, aż podwinie im się noga, tym bardziej, jeśli ich kiedyś kochałam. Wiesz jak to się nazywa? Przebaczenie.
Dla mnie hipokryzją jest to, co mówisz o tych swoich znajomych. Jak można przysięgać "i nie opuszczę Cię..." a jednocześnie uzgadniać, co będzie "w razie czego..."? Jedno dla mnie jest pewne: NIGDY za kogoś takiego bym nie wyszła. Dla mnie nie ma "w razie czego". Ślub może być tylko jeden, małżeństwo może być tylko jedno, i dla mnie jedno pozostanie. I zawsze jego rozpad jest porażką, bo przecież przysięgając, chciałeś by było dobrze. Skoro się rozstaliście, to chyba aż tak dobrze nie było?
Dla mnie hipokryzją jest to, co mówisz o tych swoich znajomych. Jak można przysięgać "i nie opuszczę Cię..." a jednocześnie uzgadniać, co będzie "w razie czego..."? Jedno dla mnie jest pewne: NIGDY za kogoś takiego bym nie wyszła. Dla mnie nie ma "w razie czego". Ślub może być tylko jeden, małżeństwo może być tylko jedno, i dla mnie jedno pozostanie. I zawsze jego rozpad jest porażką, bo przecież przysięgając, chciałeś by było dobrze. Skoro się rozstaliście, to chyba aż tak dobrze nie było?
~miliani, akurat tu nie mogę się zgodzić, mam wrażenie, że chyba jesteś ciut młoda, życie pisze różne scenariusze, nie można niczego wykluczyć, też,kiedy wychodziłam za mąż, to myslałam, że na zawsze, ze będziemy razem szli przez wszystkie te lata... niestety nie udało się, takie jest życie, nieważne, co się stało, prawda zawsze jest gdzieś pośrodku, zawiniły obie strony. tak wyszło, że w trakcie trwania małżeństwa musieliśmy podpisać rozdzielczość majątkową, dzięki Bogu, bo inaczej teraz bym poszła z torbami, spłacając długi byłego. Więc do sugestii Halewicza o podpisaniu intercyzy podchodzę z wielkim spokojem i zrozumieniem i nie ma tu żadnej hipokryzji
a ja też uważam wypowiedź Halewicza za hipokryzje, bo na innych wątkach pokazuje się jako przykładny katolik, a skoro żona jest zdiagnozowaną psychpatką to jest chora, i powienienies ja wspierac, nawet jakby była dla Ciebie najgorsza ze złych - tak jak jej przysięgałes, nawet poświęcając swoje życie i zdrowie, a jak widac postawa która przyjałes, rozwód, nie była katolicka tylko konformistyczna
Dlatego tę psychopatkę zostawiłeś z własną córką, a teraz zostałeś doceniony jako ojciec?
Dane podałam z konferencji na UG z okazji dnia kobiet. Wybacz, nie znam źródeł, więc do postu nie dołączę bibligrafii :D
Są to powszechnie znane fakty, tutaj w jednej z kampanii społecznych:
http://www.telegraph.co.uk/news/newsvideo/celebrity-news-video/8366190/Daniel-Craig-drags-up-in-James-Bond-charity-video.html
Dane podałam z konferencji na UG z okazji dnia kobiet. Wybacz, nie znam źródeł, więc do postu nie dołączę bibligrafii :D
Są to powszechnie znane fakty, tutaj w jednej z kampanii społecznych:
http://www.telegraph.co.uk/news/newsvideo/celebrity-news-video/8366190/Daniel-Craig-drags-up-in-James-Bond-charity-video.html
Wiem, żre tak jest chyba w polskim prawie, ale to dzielenie się kosztami utrzymania na pół jest trochę bez sensu. Jeśli rodzice zarabiają porównywalnie, to ok, ale co z sytuacjami, kiedy jedno zarabia np 1500, a drugie 15000? Dziecko ma mieć mniej, bo mama za mało zarabia, chociaż tatę stać na więcej? Przecież jakby byli nadal małżeństwem, to nikt by tak tego nie liczył, a podobno po rozwodzie poziom życia dziecka nie ma się obniżyć. W każdym razie niezależnie od prawa, to jeśli taki facet jest porządnym , odpowiedzialnym człowiekiem, to sam powinien zadbać o to, żeby jego dzieciom niczego nie zabrakło.
Ale niestety z obserwacji wiem, że rozwiedziony tatuś zazwyczaj zdecydowanie woli wydawać pieniądze na nową paniusię i jej/ich rodzinę, ewentualnie swoje własne przyjemności, niż na dzieci z poprzedniego związku.
Ale niestety z obserwacji wiem, że rozwiedziony tatuś zazwyczaj zdecydowanie woli wydawać pieniądze na nową paniusię i jej/ich rodzinę, ewentualnie swoje własne przyjemności, niż na dzieci z poprzedniego związku.