Widok
moja siostra teraz składa o alimenty dostała od prawniczki taki formularz ,bedziemy go dzisiaj wypełniac. Zdokładnoscią do jednej bułki ile dzieci jedzą :( ale ciekawostka siostra zkłada to 1 kwietnia i sąd w trybie natychmiastowym ma rozatzrec wniosek ,poniewaz dzieci są małe ,to ma trwac nie dłuzej niz 10dni!! to wazna wiadomosc , nigdy o tym nie słyszałam Jesli ojciec dziecka nie zapłaci automatycznie wkracza komornikJesli bede iwedziałą wiecej napisze
napisałam to w innym watku ale widze ze ten gorący
napisałam to w innym watku ale widze ze ten gorący
Twoja pensja plus 500 złotych od ojca dziecka byłaby wystarczającą sumą na utrzymanie mieszkania, przedszkole, zakupy, ubrania, choroby, wakacje, dodatkowe zajęcia? To znaczy, że dobrze zarabiasz, gratuluję. Ale mimo wszystko, uwazam, że ojciec dziecka powinien realnie partycypować w kosztach utrzymania, nie powinnaś płacić więcej niż 50%.
Agatha, faktycznie, (jak zwykle;)) w kazdym temacie jesteś specjalistką, chwilami zazdroszczę Ci wiedzy i znajomości wszystkich tematów z kazdej dziedziny :)))
Myślę tylko sobie tak ,że w tym temacie raczej powinny wypiowiadać się osoby które tego typu sytuacje przeżyły, lub przeżywają....
Chyba ,że Ty równiez do nich należysz ...to ok... ale wymądrzanie się teoretyczne na każdy temat naprawdę jest irytujące...
Ja po raz kolejny napisze ,że znam temat z obu stron , i tej byłej i tej jak to napisałaś (dość niegrzecznie moim zdaniem ) niuni....
Pytanie tylko mam takie , w czym moje dzieci są gorsze od dziecka mojego męża z poprzedniego małżeństwa...???ja Jego córce nie żałuję i dla jasności płacimy regularnie alimenty bez mrugniecia okiem !Mimo,żwe my musimy czasem odmówić naszym dzieciom wielu rzeczy , i wydajemy na nasze dzieci znacznie mniej niz teoretycznie deklaruje była żona mojego męża...
Natomiast przy wyznaczeniu wysokości alimentów sąd nie wziął pod uwagę naszego dziecka , ani tym bardziej mojej córki , na którą jak już pisałam nie otrzymuje alimentów, nie mam możliwości ich w żaden sposób wywalczyć , ani tez nie przysluguje mi pomoc w postaci alimentów z funduszu. Z resztą mogłabym więcej napisać, ale już i tak za wiele może szczegółów ... ;)
W każdym razie z wyżej wymienionych powodów jestem bardzo przewrażliwiona na punkcie zawyżania kosztow utrzymania dziecka ....i niecierpię teoretycznych wywodów na ten temat ....
Myślę tylko sobie tak ,że w tym temacie raczej powinny wypiowiadać się osoby które tego typu sytuacje przeżyły, lub przeżywają....
Chyba ,że Ty równiez do nich należysz ...to ok... ale wymądrzanie się teoretyczne na każdy temat naprawdę jest irytujące...
Ja po raz kolejny napisze ,że znam temat z obu stron , i tej byłej i tej jak to napisałaś (dość niegrzecznie moim zdaniem ) niuni....
Pytanie tylko mam takie , w czym moje dzieci są gorsze od dziecka mojego męża z poprzedniego małżeństwa...???ja Jego córce nie żałuję i dla jasności płacimy regularnie alimenty bez mrugniecia okiem !Mimo,żwe my musimy czasem odmówić naszym dzieciom wielu rzeczy , i wydajemy na nasze dzieci znacznie mniej niz teoretycznie deklaruje była żona mojego męża...
Natomiast przy wyznaczeniu wysokości alimentów sąd nie wziął pod uwagę naszego dziecka , ani tym bardziej mojej córki , na którą jak już pisałam nie otrzymuje alimentów, nie mam możliwości ich w żaden sposób wywalczyć , ani tez nie przysluguje mi pomoc w postaci alimentów z funduszu. Z resztą mogłabym więcej napisać, ale już i tak za wiele może szczegółów ... ;)
W każdym razie z wyżej wymienionych powodów jestem bardzo przewrażliwiona na punkcie zawyżania kosztow utrzymania dziecka ....i niecierpię teoretycznych wywodów na ten temat ....
kksasia, sedzia ogólnie powiedziała, że nie interesują jej wydatki jakie mój mąż ponosi .... a co do utrzymania mojej córki to powiedziała ,ze przeciez to nie dziecko mojego męża , wiec jej sie pod uwagę nie bierze, i że ja mam sobie załatwić ! alimenty .... ale tak jak już pisąlam jedno wyklucza drugie ....
Agatha - nie potrafię z Tobą rozmawiac, z resztą chyba nie tylko ja....
Agatha - nie potrafię z Tobą rozmawiac, z resztą chyba nie tylko ja....