Widok
bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Dziecko tego nie kontroluje. Jest to dziedziczne nie radzenie sobie z silnymi emocjami. Ja miałam bezdech - jak mi brat dokuczał i byłam bardzo zdenerwowana, czułam się bezsilna to łapał mnie potwornie bolesny skurcz w klatce piersiowej. Byłam przerażona, nie mogłam złapać oddechu. z Wiekiem z tego wyrosłam ale jak miałam 5 lat to jeszcze mi się zdarzało.
Teraz mam córeczkę z bezdechem. Ona też nad tym nie panuje. Za każdym razem jest przerażona tym co się z nią dzieje.
Podczas bezdechu mózg wysyła fałszywy impuls do serca które ulega skurczowi.
Bezdech jest na tyle poważną sprawą że dziecku trzeba zrobić badania neurologiczne i kardiologiczne.
To nie żadne dziecięce fanaberie :/
Teraz mam córeczkę z bezdechem. Ona też nad tym nie panuje. Za każdym razem jest przerażona tym co się z nią dzieje.
Podczas bezdechu mózg wysyła fałszywy impuls do serca które ulega skurczowi.
Bezdech jest na tyle poważną sprawą że dziecku trzeba zrobić badania neurologiczne i kardiologiczne.
To nie żadne dziecięce fanaberie :/
Mój synek zanosił się płaczem od urodzenia. Wówczas robił się sztywny, cały czerwony, a wokół ust siniał. W takich wypadkach dmuchaliśmy mu leciutko w twarz lub zmienialiśmy jego pozycję, żeby złapał oddech. Niestety zdarzało się to wiele razy w ciągu dnia, bo mały miał silne kolki i strasznie płakał - co często kończylo się zanoszeniem. Na początku panikowaliśmy, bo wyglądało to tragicznie. Rozmawialiśmy zwieloma lekarzami, którzy nas trochę uspokoili - podobno dziecko w większości przypadków potrafi się samo "odnieść". Rzeczywiście - mały po chwili sam nawet bez naszej interwencji potrafi złapać oddech. Zrobiliśmy mu na wszelki wypadek echo serca - ale jest ok. Teraz mały ma 5 miesięcy a zanoszenie zdarza się sporadycznie, a jeśli już się zdarzy to o wiele krócej trwa.
My mamy taki problem od urodzenia Krzysia. Jak bardzo płacze albo jak go coś zaboli. Podczas szczepienia dostał takiego bezdechu ,że trzeba było go wentylować. Trzeba takie sytuacje skonsultować z pediatrą, neurologiem i kardiologiem. Krzyś ma teraz prawie 10 miesięcy i bezdechy u nas to raz w tygodniu norma. trzeba energicznie dmuchnąć w twarz lub uszczypnąć ale nie zawsze jest efekt od razu. potem mały jest taki osłupiały i pilnujemy, żeby nie zemdlał. Ogólnie takie afektywne bezdechy mogą się utrzymywać do paru lat :((( Oby nie.
mój syn tak miał od 2 miesiąca, zrobiliśmy mu milion badań łącznie z neurologiem itp. i wyszło ze jest zdrowy w 100% i jedyna metodą w takiej sytuacji było a czasami nadal jest właśnie dmuchanie z całej siły w twarz, odpukać zawsze skutkuje. Po prawie 4 latach już sie uodporniłam troche na bezdechy podczas płaczu.
moja corcia jak wpadnie w taka histerie np.znudzi sie jej siedzenie w foteliku podczas jazdy i chce by ja wyjac lub jazda w wozku to zaczyna plakac wrecz krzyczec do tego sie krztusi,prezy sie i wygina no i oczywiscie cala sie zgrzeje i jest mokra jak szczurek.taka mala a juz widac ze ma charakterek no i w ten sposob pokazuje swoje niezadowolenie z roznych rzeczy.na szczescie nie zdarza sie to czesto ale jak juz sie pojawi to ciezka sprawa bo ktos obok patrzy i mysli o biedne dziecko napewno glodne tak placze a matka sobie jedzie spokojnie wozeczkiem he a tu niestety dziecko nakarmione przewiniete tylko chce postawic na swoim i wtedy w ostry ryyyk