Widok
Często miałam zapalenie piersi. Nigdy jednak w tak krótkim okresie po porodzie i nigdy nie brałam przy tym antybiotyku, więc nie wiem czy moja opinia Ci w czymkolwiek pomoże, ale może kto inny skorzysta.
Na zapalenie piersi zawsze najskuteczniejszą metodą było u mnie częste przystawianie synka do piersi, właśnie tej objętej zapaleniem. Nieraz przy zapaleniu karmiłam głównie z tej piersi, a z drugiej rzadziej (wtedy gdy się w niej więcej nazbierało mleka, żeby ją opróżnić). Dzięki temu szybko udawało się zażegnać problem, a mały nigdy nie miał kłopotów przez to i nic mu nie było. Ważne tylko by przy zapaleniu podczas karmienia malucha zmieniać pozycję tak by całą pierś dobrze się opróżniła.
Myślę, że u Ciebie problem z brakiem mleka może być dodatkowo spowodowany tym, że na trzeci tydzień po porodzie przypada zwykle kryzys laktacyjny i maluch ma większy apetyt niż Ty możliwości. W normalnych warunkach da się to przejść ale przy zapaleniu to pewnie inaczej. Może warto byłoby skonsultować się z doradcą laktacyjnym?
Powodzenia i nie poddawaj się!
Na zapalenie piersi zawsze najskuteczniejszą metodą było u mnie częste przystawianie synka do piersi, właśnie tej objętej zapaleniem. Nieraz przy zapaleniu karmiłam głównie z tej piersi, a z drugiej rzadziej (wtedy gdy się w niej więcej nazbierało mleka, żeby ją opróżnić). Dzięki temu szybko udawało się zażegnać problem, a mały nigdy nie miał kłopotów przez to i nic mu nie było. Ważne tylko by przy zapaleniu podczas karmienia malucha zmieniać pozycję tak by całą pierś dobrze się opróżniła.
Myślę, że u Ciebie problem z brakiem mleka może być dodatkowo spowodowany tym, że na trzeci tydzień po porodzie przypada zwykle kryzys laktacyjny i maluch ma większy apetyt niż Ty możliwości. W normalnych warunkach da się to przejść ale przy zapaleniu to pewnie inaczej. Może warto byłoby skonsultować się z doradcą laktacyjnym?
Powodzenia i nie poddawaj się!
Ja 3 dni miałam gorączkę po 40 stopni . Zaczęło sie tydzień po porodzie. Mały nie chciał jeść (tylko butelka), a ja niby zero pokarmu, a jednak zapalenia dostałam. Nie pomagała kapusta, nie pomógł laktator. Zbawienna była rada cioci (pediatry). Poradziła, żeby mąż "się podłączył" i ściągnął skoro inne metody zawiodły. Na szczęście mąż nie miał z tym problemu. Gorączka zeszła po 30 min. Obeszło się bez jakichkolwiek leków. Mąż "robił za laktator" ze 3-4 razy, potem był spokój. Po jakimś czasie w rozmowach z koleżankami wyszło, że kilka z nich też tak sobie radziła przy pomocy mężów ;P Jakkolwiek to nie brzmi - działa szybciutko i skutecznie :) Mi laktacja się nie pojawiła chociaż walczyłam 3 tygodnie, potem odpuściłam. Ale życzę powodzenia :)