Widok

złość na dziecko....

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
cześć!
Czy zdarza się Wam złościć na własne dziecko? Mi niestety tak... Mam okropne wyrzuty sumienia... Za każdym razem jak nakrzyczę, a raczej nawrzeszczę, obiecuję sobie, że nigdy więcej.... Ale ten ciągły płacz potrafi mnie wyprowadzić z równowagi...
Czy ja jestem jakaś nienormalna? nie potrafię kontrolować swojej złości.
Wiem, że dziecko nie robi tego specjalnie mi na złość, ale mimo wszystko nieraz wybucham.
Macie podobne problemy? Jak sobie z tym radzicie, bo ja już jestem zdesperowana...
Zastanawiam się czy nie zapisać się do grupy wsparcia (już mam jedną na oku- z opisu zajmują się dokładnie taką pomocą, jakiej bym potrzebowała) ale trochę się wstydzę... Nie wiem co robić.. Możecie mi coś doradzić?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja najcześciej jak pokłócę się z mężem to potem też krzyczę na małą. Bo to ukochana córeczka tatusia...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
No ja tez tak mam ale wiecie co wlasnie jestem na etapie czytania ksiazki "I Ty mozesz miec super dziecko" i niania tam pisze, ze wrzeszcyzmy na dziecko bo mamy inne problemy w zyciu, ktore nas denerwuja i my te zlosc na biednym dziecku wyladowujemy. I wiecie to jest prawda. |U mnie w zyciu jak sie zle dzialo krzyczyalam na synka, stwierdzilam ze sama sobie nie poradze i poszlam do psychiatry... dala mi tabletki na wyciszenie, poczulam ogromna ulge,ze zmienilam swoje zachowanie wobec synka i zaluje,ze nie zrobilam tego wczesniej :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
złość na dziecko praktycznie każdej mamie sie zdarza ale dziewczyny nie piszcie ze to normalne i nic nie trzeba z tym robic ... moje dziecko ostatnio jest na etapie wymuszania i testowania na ile mu wolno a tzn ze drze sie, wyrywa, rzuca na ziemie - kilka takich numerow i cala sie gotuje i ... wychodze z pokoju, krzycze w poduche, czasami wale w poduche piesciami i wracam do dziecka - nadal wkurzona ale nie drzaca sie na niego ... Jasne zdarza sie ze nie uda mi sie pochamowac zlosci i krzycze --> dla mnie jest to osobista porazka ale nie zawsze mi wychodzi. Walcze z krzykiem na kazdym kroku i nie uwazam ze powinnam wyluzowac/mniej sie przejmowac tym ze zdaza mi sie podniesc glos.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja myślałam że tylko ja jestem taka wredna... Jak Zuza była malutka to też czasami jej płacz doprowadzał mnie do szału. Mąż za granicą, ja sama. I nie raz na nią nakrzyczałam. Potem tuliłam i płakałam. Teraz ma roczek i jest już lepiej chociaż jak broi i się nie słucha, w ogóle ma w głębokim poważaniu to też mam czasem ochotę nią potrząsnąć ale staram się tego nie robić. Raczej tak jak piszą dziewczyny - zamykam oczy, liczę do 10 i głęboko oddycham :) Bo takie roczne dziecko to chyba jeszcze nie kuma że nie może czegoś robić...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
raczej każda z nas skłamałaby jakby napisała że nigdy się na swoje dziecko nie złości
to jak najbardziej normalne - ile ma Twój maluch? mi na początku bardzo nerwy siadały :/ to zmiana w życiu o 180 stopni
Teraz jest już dużo lepiej ale czasem tez mi nerwy siadają a wtedy jak jest mąż to wychodzę sie przejśc/przebiec :P a jak jestem sama liczę do 10, głęboki wdech wydech i staram się być spokojna by i małą uspokoić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak jak Nata pisze, wszystkie to mamy

ja tez się złoszcze, szczególnie jak jedyne o czym marzę to pospać w spokoju chociaż nieprzerwane 2 godziny a Madzia mi nie daje, budzi się co 15 minut i sie drze. Wtedy mam ochotę... uhhhhhhhhh.... rzucić ją do łóżeczka, zostawić ryczącą i iść spać do lasu na kupie liści ;) Jak już nie wiem co mam robić to zatykam uszy i liczę do 10, odparuję, przejdzie mi i już na spokojnie mogę iść ja ululać
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja córeczka ma 3 latka i nie ukrywam, że zdarza mi się na nią dosłownie nawrzeszczeć. Nie ma się co tłumaczyć, bo powinnyśmy sie jakoś kontrolować ale jak calutki dzień od 6 rano dzieciak szaleje, broi, nie słucha i ma cię dosłownie w d.... to juz pod koniec dnia człowiekowi nerwy puszczają. Do tego jeszcze jestem w podtrzymywanej ciąży- 15 tydzień, mąż na misji, więc nerwy są. Sama się później na siebie wściekam, że tak zrobiłam, bo żal mi tego maluszka w brzuszku i boję się, że coś mi się stanie jak cały dzień tak latam a córcia daje mi ostro popalić. No ale cóż.....takie życie.....
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mi też się zdrarzyło wybuchnąć, na początku...
teraz juz się nie zdarza, chociaż nie zawsze jest łatwo ale potrafię się opanować
swoja drogą ciągły płacz dziecka nie jest normalny - to odrębny problem ale warto byłoby się na tym skupić
Nie wiem ile ma Twoje dziecko, chyba jest malutkie
moze to jeszcze kwiestia hormonów, moze nie potrafisz odnaleźć się w sytuacji, może zwykłe zmęczenie
na początku na pewno nie jest łatwo
jak już nie mozesz daj komuś dziecko na chwile i odpocznij, jeżeli jestes sama odłóż dziecko w bezpiecznym miejscu i wykrzycz się w drugim pokoju albo się wycisz... zależy co Ci bardziej pomoże
zrób wszystko, żeby nie odreagowywać na/przy dziecku

powtarzaj sobie, że to minie, że będzie lepiej, ze to naprawdę nie będzie trwało wiecznie - u mnie pomogło :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ANKA
Przecież to norma,wszystkie mamy to mamy.
Moim zdaniem nie masz powodu się zadręczac ;-))
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
pogadalabym z Toba ale takm prywatnie
ja mam ten sam problem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

plastyka pochwy (46 odpowiedzi)

niestety popsuła mi się tylna ścianka i muszę ją zrobić, czy możecie mi polecić jakiegoś lekarza...

Zakup mieszkania - rozterki (64 odpowiedzi)

Stoje przed możliwością zakupu mieszkania. Mam do wyboru 2 mieszkania w b.atrakcyjnej cenie....

do góry