Widok
Wrzucasz wszystkich do jednego worka, a w Kościele jest wielu wspaniałych księży, którym daleko od obłudy... Taka generalizacja w Twoim wydaniu jest bardzo krzywdząca...
Do lekarza też nie chodzisz ? Bo jeden gdzieś tam brał łapówki albo zaszył pacjentowi wacik w sercu?
Jeśli ktoś wierzy, to się przejmuje i mu zależy - tego nie zmienisz głoszeniem pustych frazesów...
Do lekarza też nie chodzisz ? Bo jeden gdzieś tam brał łapówki albo zaszył pacjentowi wacik w sercu?
Jeśli ktoś wierzy, to się przejmuje i mu zależy - tego nie zmienisz głoszeniem pustych frazesów...
No naprawdę nie potrafię w to uwierzyć. Przy obecnej obłudzie kościoła? Jak można być tak ślepym i wierzyć w te bzdury? Przejmować się brakiem unieważnienia małżeństwa? No to jest ważne i co z tego. Kościół ma coraz mniej wyznawców, jeszcze trochę a dojdzie do sytuacji jak na Zachodzie, tak więc naprawdę nie ma się czym przejmować.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Moni26, gdzie Ty mieszkasz i co to za problemy? Do komunii nie chodź, dziecko także będzie miało komunię, odbędzie i co z tego.
Czy jesteś gorszą matką przez to? Kij z nimi i z tymi ich "unieważnieniami małżeństwa".
A na pytania dzieci także można przekonywująco odpowiedzieć.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Czy jesteś gorszą matką przez to? Kij z nimi i z tymi ich "unieważnieniami małżeństwa".
A na pytania dzieci także można przekonywująco odpowiedzieć.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Przyspieszyć się nie da. Pozostaje tylko wydzwaniać. Wiem, ze zdarzają się sytuacje, gdy ludzie przychodzą do Sądu do Kanclerza i mówią o swojej sytuacji i pytają czy nie można przyspieszyć sprawy. Ale nie w każdym sądzie można coś takiego zrobić. Proszę pamiętać, że jest jeszcze 2 instancja - min. 6 msc.
Mój mąż złożył dokumenty w Trybunale Metropolitarnym w Gdańsku w maju 2004 roku. Mamy listopad 2009 i ostatnia wiadomość była w grudniu 2008 z informacją , że obrońca węzła małżeńskiego nie znajduje podstaw do unieważnienia małżeństwa.Pytaliśmy w kancelarii co teraz mamy dalej zrobić, ale poradzili aby czekać do ogłoszenia decyzji Sądu I Instancji. Jestem drugą żoną czyli stroną zainteresowaną pozytywnym rozpatrzeniem sprawy. Mamy dwoje dzieci i starsza córka zaczyna już zadawać trochę nie wygodne pytania typu: dlaczego nie przyjmujemy komunii, dlaczego mama nie może być chrzestną matką. Gdyby nie brak ślubu kościelnego bylibyśmy przykładną katolicką rodziną.Za 3 lata moja córka pójdzie do pierwszej komunii , a my nie będziemy mogli w pełni uczestniczyć w tej uroczystości tak ważnej dla dziecka i jego rodziców. Obawiam się, że Sąd nie zdąży z wydaniem decyzji. Czy wogóle istnieją jakieś sposoby, żeby przyśpieszyć tok sprawy, czy pozostaje mi wydzwaniać z uporem maniaka 1 na miesiąc a może na tydzień?
dostalas moze jakies informacje jak przyspieszyc? moje uniewaznienie biegnie od stycznia br. Ale poki co sama papierkologia :( potrzebuje decyzji trybunalu... Bo albo sie bede mogl zwiazazec z jedna fajna dziewczyna albo jej nie chce zawracac glowy i czasu...
Jakbys wiedziala ak przyspieszyc to pls na josegarcia@wp.pl
Pozdr
J
Jakbys wiedziala ak przyspieszyc to pls na josegarcia@wp.pl
Pozdr
J
Na logikę to chyba zgodnie z nauką Kościoła żyjesz w konkubinacie, ale pewna nie jestem, bo skoro Twój mąż jest rozwodnikiem to znaczy, że ślubował i złamał przysięgę. Najlepiej iść do spowiedzi i całą sytuację przedstawić. Do spowiedzi można iść zawsze, nie wiadomo tylko, jak to formalnie określić. Życzę Ci powodzenia!!
niestety każde wymaganie, jakie stawia Kościół w związku ze ślubem (nauki, poradnictwo) spotykla się z ostrą krytyką dużej grupy ludzi. Gdyby Kościół zaczął "mieszać się" w sprawy ubioru, to już w ogóle suchej nitki na nim nie zostało, niestety. Szkoda,że dla wielu cała otoczka jest ważniejsza od sakramentu.Chciałoby się powiedzieć: jakie mamy śluby, takie małżeństwa.
Mnie w tym wszystkim razi tylko to, że podejrzewam, że większość panien nie walczy o unieważnienie małżeństwa z ważnych przyczyn, tylko po to, żeby drugi raz założyć białą kieckę i iść do ołtarza. Szopka i tyle. Jak dla mnie to było by całkiem właściwe, żeby ślub kościelny był ceremonią jaką można przejść tylko raz w życiu. Ot, symbol.Może miałby większe znaczenie niż biała sukienka, auto do ślubu czy gołębie, tudzież fontanny z czekolady. Równie sensowne było by wprowadzenie tradycji brania ślubu kościelnego w albach. Nie mam nic do białych sukienek, przepychu, hucznych wesel. Jestem kobietą i takie rzeczy "robią mi" jak każdej kobiecie, ale kościół nie jest w moim odczuciu miejscem na takie rzeczy i nie powinien pozwalać na to, żeby otoczka materialna przysłaniała sam sakrament ślubu.