Widok

A ja dziś odkryłem

dlaczego obywatel pan Manson czcił św. Patryka!!!
Otóż najwyraźniej gdzieś w zaroślach tudzież w leśnych kniejach musiał odkryć wiosnę z tydzień wcześniej aniżeli ja. I pewno jeszcze ją zawstydził tak się zaczaić musiał na nią :)
Skubaniec no :) a przez chwilę tak się ucieszyłem, że mam dobrą nowinę i jestem pionier :D
Dopiero jak odpaliłem hyde to się zreflektowałem.
Egoista i samolub newsami się nie podzielił.

Ale poważnie, pierwszy raz w życiu słyszałem srokę trajkoczącą inaczej niż pepesza albo ckm. Dała mi się podejść, ale chciałem za blisko to se poleciała do nieba.

Udanej niedzieli :D

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kuknij to brachol http://www.youtube.com/watch?v=kwpQ7qUVKc4&NR=1&feature=fvwp
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Odnośnie drobiu to miałem ostatnio długą wieczorno - nocną rozmowę z działkowym Krzychem w ogrodzie. Wypaliliśmy paczkę fajek, spiliśmy po parę browców. Krzych powiedział, że jego ojciec nie lubił drobiu. Tyle, że jego ojciec (i pół rodziny) to w łagrach siedzieli. Jego ojciec, oprócz kilku lat Archangielska to dostał jeszcze 2 lata Kołymy. Przeżył Kołymę i wrócił do Polski !! Tak, tak. Oprócz złota, jeszcze złoża uranu tam eksplorowano. No ale on przy uranie robił. I w lesie przy wyrębie. No a tego drobiu nie lubił po powrocie jeść, bo tam na Kołymie rzekomo jak tylko dorwali srokę, albo wiewiórkę to zaraz je pałaszowali. A w smaku to ponoć podobnie smakuje do drobiu. Krzych nie ściemniał i wiewiórki i sroki bywają na tamtych terenach przynajmniej tak stoi na wiki. Bom sprawdził. Zresztą Krzych nie ściemnia mnie, ludzie w jego wieku i z jego bagażem nie muszą się uciekać do tego. Jest prostolinijny jak nastrojona struna gitarowa, dlatego ma zawsze u mnie browar jak nie ma siana. A czasem zwyczajnie nie ma.

Poza tym i już na marginesie w ostatnich czasach to się zastanawiam bardzo poważnie nad przejściem na wege. Po prostu ta padlina w sklepach jest kompletnie nie z mojej bajki, a znajomy myśliwy co mi dostarczał świeże mięcho i wędzone swoje wyroby niestety zmarł niedawno. A wiecie jaka jest największa rzeźnia na świecie? Otóż znajduje się w Stanach w Karolinie Północnej należy do giganta Smithfield. No i ubija się tam 32tysiące świń dziennie!!!!!!1333 na godzinę, czyli 22 na minutę. Non stop całą dobę. Aha żeby było jasne krowy w Usa w zdecydowanej większości dzisiaj są karmione nie trawą bo za droga jest, ale soja i kukurydzą (GMO of course) które to są przez rząd dotowane zresztą. A są dotowane bo największe korporacje się o to postarały. Nie ma ich wiele bo tylko 4, co rynkową wieprzowinę i wołowinę w 85% trzymają w garści czyli olbrzymie korporacje typu Tyson, Cargill, Swift i National Beff Packing. I rzecz jasna jest Smithfield. I może parę innych.
A wiesz Manson, że w Stanach jak rolnik podpisze umowę na odbiór nasion i środków ochrony roślin z gigantem takim jak na przykład Monsanto to nie może już zbierać nasion z zeszłorocznej uprawy pod groźbą dużej kary finansowej. Nie ma. Jak się bierze od wielkiego brata to już trzeba brać. Dużo i systematycznie. A wielki brat to ma nawet szpiegów i policję co to sprawdza "nieprawidłowości" i skutecznie egzekwuje należności.

No nic. Bo chyba cierpię dzisiaj na słowotok. Widziałem dziś kosa i sójkę jak walczyły na skraju lasu. Pewno chodziło jak zwykle albo o papu, albo o pannę, albo o przestrzeń życiową. Albo o wszystko na raz.
Ale najlepsze co dziś odkryłem to to że mój kot to nie głupek jest. Kundził się całą noc to około 10 rano wylazłem na balkon na fajurkę i nawołuję drania. I lipa. Pod tujami pusto, za bukszpanem z lewej też, pod samochodami też hula wiatr. I nagle beka na maxa. ale trochę przez łzy, bo ja mu tam zabraniam łazić. Otóż przeszedł sobie przez ulicę (a ma zakaz i wie o tym) i siedział na metalowej skrzyni (co w niej piasek trzymają) wygrzewał kości w słońcu i gapił się w niebo jakby co tam widział. Taka kocia zawiecha. Słowo. Po co mu micha i chata jak ma rozgrzaną skrzynię i się może gapić w niebo. Jak huknąłem to się zreflektował, ale udał, że mnie nie widzi.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja wiem, gdzie p-sójki zbudowały gniazdo.
Na moim największym świerku.
Jak się słońce trochę obróci i będę miał lepsze światło to pstryknę fotę. (Ja wiem, że to nie słońce się obraca, aż taki kmiot nie jestem, tak powiedziałem, w uproszczeniu).

W zeszłym roku jak przesiewaliśmy z Szuroczką kompost, to wybieraliśmy z niego larwy chrząszczy majowych i czerwcowych i rzucaliśmy na kupkę. Pani kosowa tak się tym zainteresowała, że na tych larwach odchowała siebie, pana kosa i młode. W tym roku gdzie się nie ruszymy to pani kosowa truchcikiem za nami. Dystans ucieczki zmalał jej do 1 m. Normalnie drób.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciekawe Ciemo kto dał Tobie te ogórasy :)

No dobra, dobra zwalniam od odpowiedzi :))



Manson noooo trafiłeś. Jakiś browar się Tobie należy.



z*******y dzionek dzisiaj, "jakaś" kobita mnie o 4 rano obudziła smsem i musiałem w piecu rozpalić bo nad ranem chłodno jeszcze. No więc jak mnie obudziła ta hetera to sama już poszła wtedy spać, (z nimi to tak zawsze Mansonie) a ja to se mogłem jedynie na wschód słońca czekać na werandzie. Ale się zemszczę. Jak się skuszę o jeden browar za dużo kiedyś to o 3 w nocy dryndnę do niej i rzucę w słuchawkę coś w stylu:

-śpisz?

-tak, spałam.

-to się kładź. ;))



Ale był z*******y dzisiaj poranek, choć o tej 4 rano siąpił deszczyk.

Grill został odpalony, pomidory ze szczypiorem smakowały jak nigdy no i kompost do końca wybrałem. Przesiać muszę ino. W nagrodę, że plan wykonałem przeszedłem się po polach 7km i wiecie co, bociana widziałem. Przelatywał obok mnie. To chyba nic nie znaczy co nie?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak, niejeden ;)
do późnej nocy tak wąchałam, niehigienicznie tarzając się po podłodze z ogromnymi malamutami, własnym stadem i filigranową kotką mariolką. tą co za kominkiem śpi, dopóki ja nie przyjdę i jej stamtąd nie wyciągnę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Biorąc pod uwagę Twój higieniczny i sterylny tryb życia - cóż to się stało ???
Powąchałaś świeży kapsel od piwa???

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
od zaćmienia to ja tu jestem, psze pana :)
a dziś to już szczególnie

dzięki o bogowie, że najlepsze w trójmieście kiszone ogórki pływają w soku, który stawia na nogi lepiej niż kawa :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A wiesz Ty co C, ten ptaszor coś go widział to był strzyżyk:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Strzyżyk_zwyczajny
Sorki za zaćmienie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przepraszam, nie wszyscy wokół chlali browary. Był wyjątek.
I nie chodzi o kelnerstwo - licho ich tam zna :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:)) Ładnie.

To ja tylko napiszę, że też wczoraj na wieczór żem zjechał.
Zjechałem do domku. A byłem na kawie w Gdańsku.
Wszyscy wokół chlali browary, a ja małą czarną.
Kompletnie już mi odbija na starość.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wziąłem flaszeczkę.
Śliwowicy.
Czeskiej.
Rzadko kupuję gotowe wyroby, ale u braci mi się zdarza.
Oni tam mają całą furę śmiesznych lokalnych gorzelni i robią czasem takie cuda, jak my w piwnicy z szwagrem i kolegami.
Śliwowiczka stała u mnie uczciwie, 6 lat.
Przeżyła przeprowadzkę w góry i potem w Bory.
Znaczy, na okazję była.
Odpaliłem Belfegora, Szuroczka też się zabrała, i pojechaliśmy sobie pogadać do leśniczego.
Ciemno już było, chyba tak koło 22.
Jechaliśmy, oczywiście, lasem.
Takie tam górki-dolinki i trochę wykrotów.
W pewnym momencie wypadamy zza takiej jednej górki, a tu z drogi coś próbuje śmignąć w las.
Nie zdążyło.
Wcisnąłem heble, wolno jechaliśmy, to się zatrzymałem od razu.
A coś miast wiać odwróciło się, przysadziło i zajęło pozycję "no dawaj, cwaniaczku, jak nie pękasz".
W świetle lamp z prawej strony metr-dwa przed nami sadził się piękny borsuk.
Już odkarmiony po zimie, ale widać, że gotów do bitki.
Postaliśmy tak sobie z 15 s, po czym borsuk odwrócił się przez lewe ramię i spokojnie potruchtał w las.
No a my dalej, do leśniczego na śliwowiczkę.
Zacna była.
I w godnym towarzystwie.
Wróciliśmy po nocy z darowaną siatką świeżo zebranych piestrzenic.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rudzik też nie. Przejdę się jeszcze niebawem ich poszukać to może coś więcej napiszę. Jeża wczoraj w nocy widziałem nieopodal mej chaty. Na sam wpierw to myślałem, że szczur jaki penetruje po nieużytkach, ale gdzie tam, nieborak sobie spacerował jak i ja. Miał prawo se łazić o której i gdzie chce przecie świat należy do wszystkich.

" A idąc do wsi patrzę i oczom nie wierzę. Dudek przyleciał."

hehehehehehe
każdy 'koment' byłby tu zły.

http://www.youtube.com/watch?v=-NfEhD0uZ7s

ps. W tym tygodniu odpalam grilla :) W biedronce pojawił się węgiel drzewny.


popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hmm, rudy jak wiewiórka to jest rudzik. Ale nie cały, tylko z przodu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rudzik_zwyczajny
U mnie w obejściu mieszkają dwie pary.

Wyglądam Ci ja dzisiaj za okno, a tam dwa jakieś wywijają korkociągi, beczki, fruwają nogami do góry, kręcą się wokół własnej osi i wokół środka układu współrzędnych położonego gdzieś pomiędzy nimi. Zenek sprowadził dziewczynę :-)) Oj, będzie się działo. Od rana z dumą jej prezentuje dach domu, trawę w ogródku i oplot z dzikiego wina.

A idąc do wsi patrzę i oczom nie wierzę. Dudek przyleciał. W zeszłym roku miały gniazdo w moich świerkach i wyprowadziły dwa młode. Znaczy, w tym roku też będzie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Raczej nie pełzacz. Tamten ptasiak cały był kolorystycznie jak rdza. Brzuszek też.
A u mnie sosny z bukami jak najbardziej zapanbrat. Tyle że jak się wchodzi do lasu to sosny przeważają ilościowo, a później buki biorą górę nad sosnami :).
Zaś gdy się wchodzi w głuchy las :)) to są gęsto posadzone młode buki potem są świerki, i w ogóle w powietrzu unosi się zapach leśnej zupy.
Z samego rana widziałem znowu kruka, wiewiórki i motyle. Motyle o skrzydłach ciemno brązowych z jasnym obrysem krawędzi i niebieskimi okrągłymi plamkami. Ładne. Energię wyłapywały ze Słońca.
Chyba wiem gdzieś tych borowików szukał. Dziś już tam się nic nie znajdzie, z 5/10lat wstecz jeszcze podgrzybki bywały.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Drzewiej bywałem w Twoim lesie. Dawno to było, mało już go pamiętam.
Pamiętam, że naście lat temu wycięto w nim całe zbocze drzew. Rosły tam buki i dęby, a został goła ziemia i odrostki.
Pamiętam, że lubiłem tam myszkować po zboczach pomiędzy bukami, bo zawsze gdzieś tam znalazł się czasem borowik.
I pamiętam taka polanę, położoną przy skrzyżowaniu leśnych dróg, w dole, zarośniętą trawą, może podmokłą, z świerkami obok.
Pamiętam też buki i sosny rosnące ramię w ramię.
Z psem tam łaziłem, miałem takiego wilka, który potrafił ganiać ze mną po kilkanaście - kilkadzieścia kilometrów i nie pękał, jak te psy teraz.
U mnie w lesie dzisiaj, prócz mnie, nikogo. Za daleko od cywilizacji. Sarnę zdybałem, co leżała w mchu. Gdyby nie jej rozstawione odstające uszy to bym jej nie zauważył. Tak wtopiona w otoczenie.
Ptaków dużo. Wszędobylskie sikory, p-sójki, dzwońce, czyże, nawet samca krzyżodzioba wyczaiłem.
A potem leżałem na trawie na słoneczku i spijałem kolejne budy.
To był dobry dzień.
Może taki:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pełzacz_leśny
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mansonie :)


Z ciężkim jak ołów sercem leśny próg dziś przekroczyłem i z duszą kwadratowymi, szwedzkimi gwoździami do sosnowej deski przybitą. Widząc całe zastępy wiary, którym kalorie z niedzielnych obiadów kazały wyjść w las, uznałem iż nie znajdę sobie dziś w lesie miejsca bo za tłoczno, gęsto i ciasno. W przekonaniu utwierdziłem się dogłębniej gdy po pół godzinie spotkałem sąsiada wbitego pomiędzy kije nordic walking co na mój widok wypalił pytanie:
- "oooo to też jest c twoja ścieżka zdrowia" ?
Szlag mnie trafił i ręce mi opadły do kolan na tyle, że nic nie powiedziałem ino se pomyślałem coś w stylu "Ty zadufany pseudo globtroterze ta ściecha jest moja, ale tylko po zmierzchu gdy mgła spływa, kiedy deszcz zacina, kiedy pusto, wietrznie i zimno. Najlepiej na jesieni. I kiedy swą osobą sarny hipnotyzuję - w niedzielne, wiosenne i słoneczne popołudnie może być Twoja" ;))

Nie miałem nadziei, że las mi dziś coś da. Ale dał tyle, że unieść nie mogłem. Bo wiesz co Manson w moim lesie jest takie miejsce, od którego, albo wszystko się zaczyna, albo się wszystko kończy. Coś ala punkt zero na osi rzędnych i odciętych. Rozumiesz?
To miejsce to tzw. "krzyżówka" punkt wyjścia, cztery strony świata, albo się idzie w prawo w dół w głębokie wąwozy, ale wtedy się dojdzie na bagna, a potem do Bodegi, albo na tanksztele po piwo.
Można też się o 180 stopni obrócić na pięcie i cofnąć do chaty, ale to słabe rozwiązanie, mimo że z górki jest.
Dobrym wyborem jest iść przed siebie w brzozowy lasek by soku z brzóz spić (tam wieża kiedyś stała i mój znajomy znalazł tam bagnet z II W. Ś.). Tam są mrowiska i dość energetyczna tamta miejscówa się mnie wydaje.
No i w lewo od krzyżówki też pójść można. Ta opcja ma najwięcej bogatych alternatyw bo tu dojść można na Pustki Cisowskie, albo na wysoko położone okopy przeciwlotnicze z II W.Ś. i w miejsce skąd widać panoramę Rumi/Gdyni i gdzie jest "mój kamień", ale i jeszcze jest taka opcja, że kiedy się skręci w lewo można iść w głuchy las. To ja zawsze idę w głuchy las. :))
Szedłem i szedłem i nie mogłem się odnaleźć, znaczy żadnego punktu zaczepienia dla oka, ucha (choć las drżał od ptasich opowieści) i w ogóle dla duszy nic wydobyć z tego co las oferuje nie mogłem. Zdałem se sprawę, że oślepłem, więc szedłem po omacku po lesie pomimo, że jasno przecie było. Kiedy się zmęczyłem usiadłem na pniu. Potem wstałem i dalej szedłem.
I wreszcie to przyszło. W młodym zagajniku na rozstaju dróg. Przyszła cisza. Totalna cisza mój Fratello. Położyłem się na suchych liściach. Długo leżałem z godzinę. Albo tuzin lat. Nie wiem. I znikąd ale bardzo nieśmiało pojawiły się sikory. Badały co to tam leży :). Nie spałem - w niebo się gapiłem. Nawoływały się i odpowiadały sobie. Okrążały mnie. I były jeszcze takie mniejsze gabarytowo od wróbli ptaki, umaszczenie takie rydzowo, brązowe, wiewiórkowe :) (jak mi zalinkujesz z dopiskiem "ło takie" to odpowiem:) szybkie w locie jak sto diabłów. Fajne takie małe a co małe to piękne ponoć. Kosy po suchych liściach wędrowały. Parę sójek widziałem. Odzyskałem wiarę i zacząłem wracać okrężną drogą. I ponownie stanąłem oko w oko z sarną tym razem na 10m. I kolejny już raz mnie pierwsza zauważyła. Bez alko jestem chyba beznadziejnie mało czujny. Także jeśli mam komu pokazać sarny to już wiem gdzie. No i drapieżne ptaszyska na błękitnym nieboskłonie żem uwidział. Fajnie było.

http://w44.wrzuta.pl/audio/5DZUTCVai26/g3_tour_2001_-_lost_without_you
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kiedy z okna widać zieleniejącą trawę i świeże pąki na drzewach...
Kiedy dzieciaki grają w chowanego i kryją się w krzewach...
Kiedy ptaki nad ranem wyśpiewują radosne serenady i trele,
Kiedy widzę wszechogarniające piękne kolory niczym akwarele,
Wiem, że już niedługo będę mogła córce powiedzieć:
Że zamiast w oknie to w ogrodzie, będziemy siedzieć.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zaraz do lasu mojego się wybieram.
To zobaczę co tam szumi w kniejach.
Z 4 godziny to sobie połażę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To dziś.
Wreszcie.
Dziś jest ten dzień, kiedy wszystko tchnie ciepłym oddechem.
Kiedy wiaterek w ocienionym miejscu niesie zapowiedź lata.
Kiedy słońce uśmiecha się w pełni.
Jaszczurki wypełzają na rozgrzane polana, a motyle przeciągają skrzydła.
Kiedy bud smakuje tak, jak w Bohemii.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czosnku. Czosnku trzeba dodać ciut odrobinę do farszu z fasoli dla delikatnego posmaku, byłoby grejt.

Wiesz Manson, kiedyś siedziałem z jednym irysem w knajpie, żołdak młody, gdzieś o 2 w nocy powiedział mi narąbany w 3D, że po angielsku mówię lepiej niż on w Irlandzkim.
Nasunęło mi się to na myśl bo po irl. właśnie wysłuchałem Sinéad O'Connor. To wtedy jak ten irol mi to klepnął to zamówiłem sześć 50-tek John'a Power'a & Son'a. Ale to nie jest dobra łycha. Wolę szkocką.
Bynajmniej mnie nie podchodzi. Fajny był tamten koleś. Do 4 rano wytrzymywał.

Próbowałeś kiedyś tego Mansonie:

http://www.wallywine.com/p-10556-john-power-son-irish-whiskey-750ml.aspx

to teraz po ang. Sinéad O'Connor

http://www.youtube.com/watch?v=yzg8Q6nhrXg
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (240 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (156 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

muza na dziś (787 odpowiedzi)

Wrzuć link do YouTube z muzą, która dziś Ci wyjątkowo dobrze się słuchała. A może jakaś nowa...

do góry