Widok
AnTVświat
Wiem, że oprócz BMtF jest jeszcze kilka osób na Forum, które z własnego wyboru pozbawiły się dostępu do radia czy telewizora.
Mam pytanko.. bo coś dzisiaj zauważyłem.
Czy nie macie wrażenia, że lepiej, dokładniej, odbieracie każde usłyszane czy przeczytane słowo?
Obcięcie zdecydowanej ilości bodźców działa u mnie na postrzeganie pozostałych.
Lepiej i więcej widzę.
Lepiej i więcej słyszę.
Nawet węch i smak wydaje mi się bardziej czuły... choć nie powinno mieć to teorerytzczne znaczenia ;)
Mam pytanko.. bo coś dzisiaj zauważyłem.
Czy nie macie wrażenia, że lepiej, dokładniej, odbieracie każde usłyszane czy przeczytane słowo?
Obcięcie zdecydowanej ilości bodźców działa u mnie na postrzeganie pozostałych.
Lepiej i więcej widzę.
Lepiej i więcej słyszę.
Nawet węch i smak wydaje mi się bardziej czuły... choć nie powinno mieć to teorerytzczne znaczenia ;)
nie byłam fanem tv nigdy..ani filmofanem
mysle,ze to pomaga filtrowac badziewie i wogóle natłok info..z netem przydałby sie dozowac,,
na pewno wiecej sie widzi a mniej daje wciskac
nie tesknie
co jakis czas gadam dos bie--czytaj to ,co jest istotne dla ciebie,co dobre ,co złuzy rozwojowi ,co oddaje prawde
nie chce czytac co leci
pisanego chłamu tez wiele
i starej nieaktualnej wiedzy
tu tez mozna dac sobie "nawtykac" zupełnie nikompatybilnych z nami ideologii
mysle,ze to pomaga filtrowac badziewie i wogóle natłok info..z netem przydałby sie dozowac,,
na pewno wiecej sie widzi a mniej daje wciskac
nie tesknie
co jakis czas gadam dos bie--czytaj to ,co jest istotne dla ciebie,co dobre ,co złuzy rozwojowi ,co oddaje prawde
nie chce czytac co leci
pisanego chłamu tez wiele
i starej nieaktualnej wiedzy
tu tez mozna dac sobie "nawtykac" zupełnie nikompatybilnych z nami ideologii
Schizofrenia czy co ? Z jednej strony łowca odcina się od mediów by nie ulegać ich "zgubnemu" wpływowi, a z drugiej strony indoktrynuje na skalę nieomal masową swoimi poglądami w innych mediach.
Tego rodzaju przekaz widzimy codziennie w tym, co robi dobra zmiana. Nie dopuszczają do głosu nikogo , nie przyjmują żadnych argumentów i wniosków płynących spoza ich nurtu.
Tak to wygląda w parlamencie i pracach jego zespołów. Opozycji nie dopuszcza się do głosu, nie przyjmuje jej poprawek i wniosków. Dialog nie istnieje. Mamy w tej chwili do czynienie z ludźmi zaprogramowanymi tylko na nadawanie tego, co wychodzi z Nowogrodzkiej.
Tego rodzaju przekaz widzimy codziennie w tym, co robi dobra zmiana. Nie dopuszczają do głosu nikogo , nie przyjmują żadnych argumentów i wniosków płynących spoza ich nurtu.
Tak to wygląda w parlamencie i pracach jego zespołów. Opozycji nie dopuszcza się do głosu, nie przyjmuje jej poprawek i wniosków. Dialog nie istnieje. Mamy w tej chwili do czynienie z ludźmi zaprogramowanymi tylko na nadawanie tego, co wychodzi z Nowogrodzkiej.
@ sadyl
Dodam jeszcze,że media pracują na jałowym biegu, a może nawet bardziej szkodzą niż pomagają.
Trzeba bowiem wziąć pod uwagę,że procesy społeczno-polityczne, którymi media się głównie zajmują to są procesy długofalowe, wieloletnie.
Tymczasem media pracują w trybie natychmiastowym, on-line i tłuką tę sieczkę bez opamiętania, nie mając nic nowego do zaoferowania, poza zdaniem jakiejś pańci Pścimskiej, a potem Barchańskiej, co one o tym sądzą. To się, wcześniej czy później zemści na nas wszystkich, bo to jest durna ingerencja w proces, który powinien się toczyć zgodnie z założeniami.
Dodam jeszcze,że media pracują na jałowym biegu, a może nawet bardziej szkodzą niż pomagają.
Trzeba bowiem wziąć pod uwagę,że procesy społeczno-polityczne, którymi media się głównie zajmują to są procesy długofalowe, wieloletnie.
Tymczasem media pracują w trybie natychmiastowym, on-line i tłuką tę sieczkę bez opamiętania, nie mając nic nowego do zaoferowania, poza zdaniem jakiejś pańci Pścimskiej, a potem Barchańskiej, co one o tym sądzą. To się, wcześniej czy później zemści na nas wszystkich, bo to jest durna ingerencja w proces, który powinien się toczyć zgodnie z założeniami.
Owszem, nie mam pudełka z trubadurami;) i powoduje to że skupiam się na mniejszej ilości bodźców i informacji. Pozostaje więcej czasu na obserwacje, przemyślenia i być może dlatego dokładniej odbieram wszystko wkoło siebie ( też to zauważyłem).
Nie zastanawiam się co powiedział polityk A politykowi B i co na to polityk C, nie mam na to wpływu, za to niektórzy z nich mieli wpływ na moje nerwy, a te najważniejsze informacje i tak wyłapię w radio czy necie.
Nie zastanawiam się co powiedział polityk A politykowi B i co na to polityk C, nie mam na to wpływu, za to niektórzy z nich mieli wpływ na moje nerwy, a te najważniejsze informacje i tak wyłapię w radio czy necie.
Moja merytoryczna odpowiedź brzmi - nie wiem.
Nie wiem, bo trudno mi to przeanalizować. Rezygnacja ze skrzynki z trubadurami była spowodowana bowiem faktem zmiany opcji życiowych. Kiedy zrozumiałem, do czego prowadzą konsekwencje współzawodnictwa skrzynka przestała mi być potrzebna. Onegdaj hooligan (do dzisiaj mam ładną kolekcję barw mojego klubu) nagle przestałem interesować się sportem. I współzawodnictwem. Na rzecz łażenia po lesie i uprawiania filozofii. Jednym sportem, który szanuję, jest sumo (dzisiaj półmetek turnieju w Fukuoce).
Rezygnacja z tv i radia daje mi komfort myślenia, nie marnuję czasu na analizowanie zasłyszanych (obejrzanych) informacji, które muszę przeanalizować i się do nich odnieść. Prawda bowiem jest taka, że gwałt popełniony przez imigrantów na paryskiej blondynce ma się kompletnie nijak do mojego życia. A umysł zatruwa.
Możesz mieć rację, eliminacja szumów informacyjnych pozwala łatwiej skupić się na własnym życiu.
Nie wiem, bo trudno mi to przeanalizować. Rezygnacja ze skrzynki z trubadurami była spowodowana bowiem faktem zmiany opcji życiowych. Kiedy zrozumiałem, do czego prowadzą konsekwencje współzawodnictwa skrzynka przestała mi być potrzebna. Onegdaj hooligan (do dzisiaj mam ładną kolekcję barw mojego klubu) nagle przestałem interesować się sportem. I współzawodnictwem. Na rzecz łażenia po lesie i uprawiania filozofii. Jednym sportem, który szanuję, jest sumo (dzisiaj półmetek turnieju w Fukuoce).
Rezygnacja z tv i radia daje mi komfort myślenia, nie marnuję czasu na analizowanie zasłyszanych (obejrzanych) informacji, które muszę przeanalizować i się do nich odnieść. Prawda bowiem jest taka, że gwałt popełniony przez imigrantów na paryskiej blondynce ma się kompletnie nijak do mojego życia. A umysł zatruwa.
Możesz mieć rację, eliminacja szumów informacyjnych pozwala łatwiej skupić się na własnym życiu.
Poruszyłeś ciekawy aspekt.
Bo poza całym medialnym szajsem jest też przekaz czysto informacyjny.
I druzgocząca ilość informacji, to rzeczy które w żaden sposób nas nie dotyczą ani na które nie mamy żadnego wpływu.
A zaśmiecają nam mózg i budzą emocje.
Tak się czasami zastanawiam, jak świat by wyglądał, gdyby np uszkodzić satelity i w całej Polsce nagle zamilkłyby stacje TV. Tak na tydzień-dwa.
Czy byłaby to "klęska żywiołowa" porównywalna z Zimą Stulecia?
Czy może wielu osobom spadłyby klapki z oczu i zobaczyłyby, że DA SIĘ żyć bez tego całego g...?
Bo poza całym medialnym szajsem jest też przekaz czysto informacyjny.
I druzgocząca ilość informacji, to rzeczy które w żaden sposób nas nie dotyczą ani na które nie mamy żadnego wpływu.
A zaśmiecają nam mózg i budzą emocje.
Tak się czasami zastanawiam, jak świat by wyglądał, gdyby np uszkodzić satelity i w całej Polsce nagle zamilkłyby stacje TV. Tak na tydzień-dwa.
Czy byłaby to "klęska żywiołowa" porównywalna z Zimą Stulecia?
Czy może wielu osobom spadłyby klapki z oczu i zobaczyłyby, że DA SIĘ żyć bez tego całego g...?
"przekaz czysto informacyjny"?
Chyba dezinformacyjny :)
"Druzgocząca ilość informacji" to manipulacje i przekręcanie faktów, naginanie rzeczywistości i prawy i wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
Mam wrażenie, że pisząc to obrażam inteligencję wszystkich co czytają bo nie wierze, że ktoś mógłby być tego nieświadomy.
Chyba dezinformacyjny :)
"Druzgocząca ilość informacji" to manipulacje i przekręcanie faktów, naginanie rzeczywistości i prawy i wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
Mam wrażenie, że pisząc to obrażam inteligencję wszystkich co czytają bo nie wierze, że ktoś mógłby być tego nieświadomy.