Widok
Kamila gratulacje.
Daria pewnie są plusy i minusy tego wyjazdu, ale ważne jest na jak długo i kiedy miałby jechać, teraz na pewno będziesz potrzebować wsparcia a tylko mąż może nam je dać. Na pewno będzie ciężki orzech do zgryzienia ale Wy sobie dacie radę, jestem pewna!!
ja z mężem po szaleństwach zakupowych i teraz odpoczynek.
Daria pewnie są plusy i minusy tego wyjazdu, ale ważne jest na jak długo i kiedy miałby jechać, teraz na pewno będziesz potrzebować wsparcia a tylko mąż może nam je dać. Na pewno będzie ciężki orzech do zgryzienia ale Wy sobie dacie radę, jestem pewna!!
ja z mężem po szaleństwach zakupowych i teraz odpoczynek.
Kamila - gratulacje !!!
Najważniejsze, że jesteście cale i zdrowe i że już po...
Daria,
wszystko zależy od okoliczności, które Was że tak powiem otaczają.
Najlepiej byłoby zrobić tabelę za i przeciw temu wyjazdowi - wiesz taki bilans. Potem wspólnie się porządnie 3 razy zastanowić.
Wiesz, kasa jest ważna - zwłaszcza w tych ciężkich czasach niestety, ale co Wam po niej, jeśli nie będziecie szczęśliwi, w związku z rozłąką.
Natomiast jeśli to byłaby naprawdę duża kasa i niezbyt długa rozłąka, to chyba bym się zastanowiła na Waszym miejscu, czy nie warto zaryzykować.
U mnie z okazji ładnej pogody wczoraj, szalałam normalnie - zakupy, spacer i było super. Wieczorem za to zdychałam normalnie. Jeszcze Młoda na dodatek tak kopała, że myślałam, że zwariuję.
Coraz bardziej jak te kopniaki czuję - boję się porodu .....
Dziś też pięknie jest. Kupiliśmy sobie duży parasol na balkon i Małżon zamontował wczoraj. Mamy balkon od zachodu więc słońce wali ciągle i nie dało się do tej pory na nim 5 min. latem wysiedzieć.
Teraz będzie super !!!
Najważniejsze, że jesteście cale i zdrowe i że już po...
Daria,
wszystko zależy od okoliczności, które Was że tak powiem otaczają.
Najlepiej byłoby zrobić tabelę za i przeciw temu wyjazdowi - wiesz taki bilans. Potem wspólnie się porządnie 3 razy zastanowić.
Wiesz, kasa jest ważna - zwłaszcza w tych ciężkich czasach niestety, ale co Wam po niej, jeśli nie będziecie szczęśliwi, w związku z rozłąką.
Natomiast jeśli to byłaby naprawdę duża kasa i niezbyt długa rozłąka, to chyba bym się zastanowiła na Waszym miejscu, czy nie warto zaryzykować.
U mnie z okazji ładnej pogody wczoraj, szalałam normalnie - zakupy, spacer i było super. Wieczorem za to zdychałam normalnie. Jeszcze Młoda na dodatek tak kopała, że myślałam, że zwariuję.
Coraz bardziej jak te kopniaki czuję - boję się porodu .....
Dziś też pięknie jest. Kupiliśmy sobie duży parasol na balkon i Małżon zamontował wczoraj. Mamy balkon od zachodu więc słońce wali ciągle i nie dało się do tej pory na nim 5 min. latem wysiedzieć.
Teraz będzie super !!!
Wiecie, no nie pierwszy raz sie "rozłączymy". 2 lata małż jeździł do Norwegii, także dobrze wiemy z czym to się wiąże. Dla mnie nie było tragedii w związku z rozłąką. To nie te czasy, że sie miesiąc na list czekało. Co dzień skype, telefony, także luzik. Nawet dobrze nam te wyjazdy robiły na związek ;) Ale teraz bedzie inaczej, no bo dzidzia... Ale co tam jechać może, najwyżej zrezygnuje. A może jak zobaczy Madzie to już całkiem o wyjazdach nie bedzie myślał i sie problem sam rozwiąże
Magda,
tak właśnie wczoraj byłam w Biedronce i były te parasole po 16,99 także można było kupić - szerokość po rozłoż. 180 cm. Taniocha - były różne kolory - wybrałam taki ciemny zielony.
Też od chyba 2 lat myślałam o takim parasolu na balkon, ale wiesz, to nie takie proste. Przede wszystkim jak jest wiatr, trzeba go zawsze składać, bo mógłby się złamać i spaść, i nie daj Boże krzywdę komuś zrobić. Musicie zatem uwzględnić przy zakupie jego szerokość po otwarciu - tzn., żeby nie był zbyt duży.
W Practikerze kupiliśmy tą plastikową podstawkę za chyba 16 zł.
Małżon nalał do niej wody do pełna. Można też wsypać piach, ale nam się nie chciało targać piachu.
Ogólnie w marketach budowlanych tych parasoli jest mnóstwo różnej wielkości. Myślę jednak, że tak na balkon, aby posiedzieć to taki 160 - 180 cm wystarczy. Większe raczej są do ogrodu lub na działkę.
A z wiatrem nie ma żartów. Mieszkamy w dolinie, a raz jak się zerwał w nocy, to wywiało nam stolik, taki plastikowy ogrodowy - byłam przerażona ! Na dole Małżon pod blokiem znalazł tylko rano dwie połamane nogi od niego, a co zresztą nie chce myśleć .....
tak właśnie wczoraj byłam w Biedronce i były te parasole po 16,99 także można było kupić - szerokość po rozłoż. 180 cm. Taniocha - były różne kolory - wybrałam taki ciemny zielony.
Też od chyba 2 lat myślałam o takim parasolu na balkon, ale wiesz, to nie takie proste. Przede wszystkim jak jest wiatr, trzeba go zawsze składać, bo mógłby się złamać i spaść, i nie daj Boże krzywdę komuś zrobić. Musicie zatem uwzględnić przy zakupie jego szerokość po otwarciu - tzn., żeby nie był zbyt duży.
W Practikerze kupiliśmy tą plastikową podstawkę za chyba 16 zł.
Małżon nalał do niej wody do pełna. Można też wsypać piach, ale nam się nie chciało targać piachu.
Ogólnie w marketach budowlanych tych parasoli jest mnóstwo różnej wielkości. Myślę jednak, że tak na balkon, aby posiedzieć to taki 160 - 180 cm wystarczy. Większe raczej są do ogrodu lub na działkę.
A z wiatrem nie ma żartów. Mieszkamy w dolinie, a raz jak się zerwał w nocy, to wywiało nam stolik, taki plastikowy ogrodowy - byłam przerażona ! Na dole Małżon pod blokiem znalazł tylko rano dwie połamane nogi od niego, a co zresztą nie chce myśleć .....
Daria,
po suwaczku widzę, że macie ze swoim Małżonem o 1 m-c krótszy staż niż my. U nas też chyba z rozłąka po tylu latach nie byłoby problemu hehe... i myślę, że to zdrowe dla związku jest - czasami bym nawet chciała....... hahaha
Co innego jak jest dziecko. Ale Ty na dniach rodzisz przecież. Jak mąż zobaczy Małą zadecyduje, czy da radę zostawić córeczkę na jakiś czas, czy nie. A poza tym tak jak piszesz - można zawsze zrezygnować z tej pracy.
Poza tym teraz to luz na samym początku, bo dziecko i tak nic nie kuma zaraz po urodzeniu. Ale maluszki tak szybko rosną ......
po suwaczku widzę, że macie ze swoim Małżonem o 1 m-c krótszy staż niż my. U nas też chyba z rozłąka po tylu latach nie byłoby problemu hehe... i myślę, że to zdrowe dla związku jest - czasami bym nawet chciała....... hahaha
Co innego jak jest dziecko. Ale Ty na dniach rodzisz przecież. Jak mąż zobaczy Małą zadecyduje, czy da radę zostawić córeczkę na jakiś czas, czy nie. A poza tym tak jak piszesz - można zawsze zrezygnować z tej pracy.
Poza tym teraz to luz na samym początku, bo dziecko i tak nic nie kuma zaraz po urodzeniu. Ale maluszki tak szybko rosną ......
Nooo, ty wiesz jakie zaczeliśmy sobie ładne, miłosne, erotyczne smsy pisać w trakcie takiej rozłąki. Zaczeliśmy sobie częściej miłość wyznawać, o tesknocie mówić... to było fajne. Teraz szara rzeczywistość człowieka przytłacza. Rano pobudka, małż wraca z pracy, buziak, obiad, oglądamy TV, idziemy spać. Zero romantyzmu. A tak, jak wracał z tych wyjazdów jakie było szaleństwo! Szykowałam się specjalnie na jego powrót, szłam do fryzjera, zmieniałam kolor włosów, robiłam specjalnie paznokcie, kupowałam sobie coś ładnego, czasami kupiłam coś w sex shopie, cieszyliśmy się sobą jak świeżo zakochani... A teraz...stare małżeństwo... skończyło się rumakowanie ;) Także takie wyjazdy jak dla nas są wskazane
Mnie wczoraj w nocy przez godz skurcze męczyły i minęło, tej nocy też, ale również dzisiaj w dzień coś nie bardzo się czuję. Bolą mnie plecy, jakoś dziwnie brzuch. I tak się zastanawiam czy mi czop nie odszedł wczoraj wieczorem, ale byłby jakiś malutki, bo tylko trochę takiego czystego śluzu. No i mała też dzisiaj jakaś mniej ruchliwa.
Uff udało mi sie przebrnac przez dzisijesze wpisy :)
Daria - po tych wczorajszych Twoich skurczach obstawiałam że już będziesz rozpakowana :)
U mnie nic się nie ruszyło - dzisiaj znowu na ktg bylismy i badaniu: lekarz twierdzi że to kwestia naprawdę kilku dni;
No i ponieważ jestem po terminie to teraz mam przyjeżdżać codziennie na kontrolę - kurcze trochę mi to nie pasuje i meczy mnie też leżenie pod aparatem ale jak każą to każą;
Wracając ze szpitala zajechalismy do Oliwy na spacer - ale ślicznie było, zwłaszcza że jeszcze mało ludzi w parku;
Liluś: mi czop też wczoraj odszedł i wcale duże to to nie jest - taki kawałek kurzego białka jakby :)
Daria - po tych wczorajszych Twoich skurczach obstawiałam że już będziesz rozpakowana :)
U mnie nic się nie ruszyło - dzisiaj znowu na ktg bylismy i badaniu: lekarz twierdzi że to kwestia naprawdę kilku dni;
No i ponieważ jestem po terminie to teraz mam przyjeżdżać codziennie na kontrolę - kurcze trochę mi to nie pasuje i meczy mnie też leżenie pod aparatem ale jak każą to każą;
Wracając ze szpitala zajechalismy do Oliwy na spacer - ale ślicznie było, zwłaszcza że jeszcze mało ludzi w parku;
Liluś: mi czop też wczoraj odszedł i wcale duże to to nie jest - taki kawałek kurzego białka jakby :)
Chciałabym już rozpakowana być. Ja mam takie skurcze co chwilę, dzisiaj też miałam, ale są bardzo nieregularne, czasami lżejsze, czasami mocniejsze.
Ja miałam dosyć dużego czopa. Tak jak pisałam był wielkości całego palca wskazującego. I gęstszy niż białko od jajka, i straszliwie kleisty. Zaliczyłabym go bardziej to ciał stałych niż ciekłych ;)
Ja miałam dosyć dużego czopa. Tak jak pisałam był wielkości całego palca wskazującego. I gęstszy niż białko od jajka, i straszliwie kleisty. Zaliczyłabym go bardziej to ciał stałych niż ciekłych ;)
Hej Daria_982 dokładnie Cię rozumiem co do tych wyjazdów - mój mąż też wyjeżdzą... może nie często (średnie raz na 1,5 roku) ale wtedy na kilak miesięcy... Ja strasznie tęsknię, ale są i plusy takich rozłąk (choćby takie, o jakich piszesz ;-). I wiem, ze jak nasz Mały będzie miał 4 m-ce to mój ukochany będzie musiała wyjechać... Ale cóż... taka praca... póki co nie martwię sie na zapas...
A wiecie, wczoraj byłam na pierwszych pampersowych zakupach :-) W realu paczka duża 42 zł i 4 paczki husteczek pampers sensitive niecałe 20 zł... NIezła ceny!
Przesyłam Wam buziaki w tę bajeczną pogodę!!!
A wiecie, wczoraj byłam na pierwszych pampersowych zakupach :-) W realu paczka duża 42 zł i 4 paczki husteczek pampers sensitive niecałe 20 zł... NIezła ceny!
Przesyłam Wam buziaki w tę bajeczną pogodę!!!
Znalazłam fajną "rymowankę":
Z poniedziałku dzieci poczciwe, z wtorku urodziwe, ze środy – smutne biedaki, z czwartku – los nie byle jaki, z piątku – miłe i hojne, z soboty będzie życie znojne, a kto narodził się w niedzielne godziny, ten uczynny, zręczny i urodziwy.
Wiec dzisiaj jeszcze rodzić nie chce, ze względu na dobro dziecka, hehe ;)
Z poniedziałku dzieci poczciwe, z wtorku urodziwe, ze środy – smutne biedaki, z czwartku – los nie byle jaki, z piątku – miłe i hojne, z soboty będzie życie znojne, a kto narodził się w niedzielne godziny, ten uczynny, zręczny i urodziwy.
Wiec dzisiaj jeszcze rodzić nie chce, ze względu na dobro dziecka, hehe ;)
Daria - dobrze Cię rozumiem z tymi skurczami: mam bardzo podobnie; "najgorsze" jest to że zupełnie przestaję zwracać juz na nie uwagę: na poczatku sprawdzałam ile trwają i co ile a teraz: są bo są i tyle ... mam nadzieję że zosrientuje się jak naprawdę będą regularne :)
Po cichu liczę, że najpierw odejdą mi wody :)
Po cichu liczę, że najpierw odejdą mi wody :)
No, przed chwilą miałam 3 (tzn. przez ostatnie pół godziny). Normalnie ich nawet nie liczę, czasu między nimi też nie, ale teraz mam małża w domu i on mi liczy, bo widzi po minie że mam, jednak chwilowe napięcie i wstrzymanie oddechu widzi, nie mogę tego ukryć. I co chwile pyta czy jest kolejny czy nie. Kuchnie robi, ale widzi mnie stamtąd :(
:) a u mnie dzisiaj wyjątkowo spokojnie i jakoś bez skurczy ... ale faktycznie Mężowie momentalnie wyczuwają jak coś się zaczyna - mój też od razu się pyta i każe sprawdzać czas :P
A tak woole to dzisiaj lekarz mi oznajmił że mam już zapomniec o seksie :/ i że tak naprawdę ostatnie 2 tyg. ciąży to juz powinna być abstynencja ... tylko jakoś dziwnie do mnie to nie przemawia :P
A tak woole to dzisiaj lekarz mi oznajmił że mam już zapomniec o seksie :/ i że tak naprawdę ostatnie 2 tyg. ciąży to juz powinna być abstynencja ... tylko jakoś dziwnie do mnie to nie przemawia :P
w końcu się położyłam w łóżku, jeszcze bratowa mnie nastraszyła że tyle w słońcu nie mogę przebywać.
dziewczyny ile to teorii jest na nasz temat to aż strach. czy z wieszaniem prania, czy przechodzenie przez kałużę, z tym seksem czy z drażnieniem sutków, no naprawdę można zwariować. i człowiek taki głupi w to wszystko wierzy, przynajmniej ja się tak potrafię filmować he
dziewczyny ile to teorii jest na nasz temat to aż strach. czy z wieszaniem prania, czy przechodzenie przez kałużę, z tym seksem czy z drażnieniem sutków, no naprawdę można zwariować. i człowiek taki głupi w to wszystko wierzy, przynajmniej ja się tak potrafię filmować he
A wiesz że nie spytałam - trochę zglupiałam jak to uslyszałam :) w sumie ostatnio przeczytałam w jakimś artykule, ze pod koniec nie powinno się aby nie złapać jakiejś infekcji (mało czasu na wyleczenie) ... Ponieważ nie jest to moj lekarz prowadzący to tak jak wspominałam - zbytnio nie mam zamiaru tego zakazu przestrzegać - jakoś małego trzeba nakłonić do wyjścia (picie herbatki z maliny jakos nie pomaga a i o Męża trzeba zadbać, zwłaszcza że za moment naprawdę będzie dluższa przerwa od seksu);