Widok
Czy spicie ze swoimi dziećmi
Witam serdecznie
Wiem, że część rodziców się nawet do tego nie przyznaje, że dzieci śpią razem z nimi.
Ja śpię z synkiem, bo tak godziny nauczyłam. Pierw były kolki, później ząbkowanie, przeziębienie i ciągle coś. A to później moje lenistwo żeby wstawać po dziesięć razy.i czas się za każdym razem wydluzal. Od paru minut po pół godziny aż w końcu przestalam godziny odkładać bo kończyło się płaczem. Na chwilkę obecną lula z nami, ma 11 miesięcy. Do snu nie muszę nosić, bujać. Wystarczy że leżę obok i się przytulimy. Jak jest u Was? Mamy ktore miały podobnie, czy udało Wam się przenieść do łóżeczka? Spać z dzieckiem? Jakie są Wasze opinie? Chętnie poznam
Wiem, że część rodziców się nawet do tego nie przyznaje, że dzieci śpią razem z nimi.
Ja śpię z synkiem, bo tak godziny nauczyłam. Pierw były kolki, później ząbkowanie, przeziębienie i ciągle coś. A to później moje lenistwo żeby wstawać po dziesięć razy.i czas się za każdym razem wydluzal. Od paru minut po pół godziny aż w końcu przestalam godziny odkładać bo kończyło się płaczem. Na chwilkę obecną lula z nami, ma 11 miesięcy. Do snu nie muszę nosić, bujać. Wystarczy że leżę obok i się przytulimy. Jak jest u Was? Mamy ktore miały podobnie, czy udało Wam się przenieść do łóżeczka? Spać z dzieckiem? Jakie są Wasze opinie? Chętnie poznam
witam, tak jak zauwazylas -zapewne cale gro perfekcyjnych matek sie oburzy i nie przyzna itp, prawda jest taka-ze do pewnego wieku mnostwo maluchow spi u rodzicow w lozku..czy to tylko zasypia, czy spi nad rane.m.kombinacje sa rozne...moj ma 3 lata - i tak zasypia u nas (byl czas ze zasypial w lozeczku-ale to juz dawno temu nie nieprawda), szykujemy wlasnie nowy pokoj dla niego, kupujemy dorosle lozko i szykujemy sie na rewolucje :) chociaz na pewno nie bedzie to latwe .. nei zaluje tego ze zasypia u nas, polowa mniej nerwow dla mnie i dla niego...ale jak to zwykle..zapewne zalezy 'wszystko od dziecka', pozdrawiam
Mój syn na początku czasem spał ze mną, gdy jego ojciec pracował na nocki, a czasem brałam go do siebie na trochę, a później odkładałam do łóżeczka. Należał do dzieci które budziły się co ok 2 godziny, a czasem i co 1 godz, a ponowne zasypianie mu trochę zajmowało, więc szczerze powiem że nieraz wolałam z nim spać, bo przynajmniej następnego dnia nie chodziłam jak zombie, byłam wyspana, a i dziecko wtedy więcej przesypiało godzin będąc przy mnie. Później jak miał ponad rok, to już tak często się nie budził, to rzadziej spał ze mną, nieraz sam przychodził jak nauczył się wychodzić z łóżeczka.
I tak coraz rzadziej i rzadziej. Jak zmieniłam mu łóżko jak miał ok 2 latka to chciał żebym z nim poleżała aż zaśnie, a wtedy spał całą noc sam.
Teraz ma 7 lat i czasem jeszcze chce żebym z nim poleżała z 5 minut, a raz na kilka miesięcy to chce ze mną spać. Najczęściej to sam idzie spać do swojego pokoju, więc jak od czasu do czasu poprosi abym się z nim położyła na chwile, to nie odmawiam.
I tak coraz rzadziej i rzadziej. Jak zmieniłam mu łóżko jak miał ok 2 latka to chciał żebym z nim poleżała aż zaśnie, a wtedy spał całą noc sam.
Teraz ma 7 lat i czasem jeszcze chce żebym z nim poleżała z 5 minut, a raz na kilka miesięcy to chce ze mną spać. Najczęściej to sam idzie spać do swojego pokoju, więc jak od czasu do czasu poprosi abym się z nim położyła na chwile, to nie odmawiam.
my też spimy razem tzn we trójkę :) i dobrze nam z tym . Synek ma 22 mc i uwielbiamy spac razem, aczkolwiek będziemy po mału się przestawiac na swoje łózko bo przesypia już prawie całą noc bez pobudki (jest jeszcze na cycu) wiec myślę ze to dobry moment :) także nie martw się tulcie się póki dziecko chce bo za moment powie " mamo no co Ty nie rób siary " :)
Żadne z moich dzieci nigdy z nami nie spało. Od początku łóżeczko stało przy naszym łóżku (przez pierwsze pół roku) a potem do swojego pokoju. Wstawałam, nawet po 4 raza na godzinę jak trzeba było, z mężem na zmianę jak były "gorsze" noce. Dzieci same zasypiały, wystarczyło położyć i papa, mama wychodzi, zostawia małe światełko zapalone i drzwi zamykam. Od prawie 6 lat tak robię. Jest i był spokój, zero problemów z zasypianiem czy w dzień czy w nocy. I dzieci sie nie bały. Wiedziały, że wystarczy zawołać czy też zapłakać to mama nie oleje tylko przyjdzie sprawdzić co sie dzieje.
Oczywiście jak ktoś chce sypiać z dziećmi , wysypia sie i nie brakuje wam "intymności" top ok. Tylko nie za długo, bo potem będzie ciężko takiego 2-3 latka wyrzucić z łóżka skoro nie zna innej metody spania i zasypiania jak z rodzicem.
Oczywiście jak ktoś chce sypiać z dziećmi , wysypia sie i nie brakuje wam "intymności" top ok. Tylko nie za długo, bo potem będzie ciężko takiego 2-3 latka wyrzucić z łóżka skoro nie zna innej metody spania i zasypiania jak z rodzicem.
Ja bym nie dorabiała ideologii do spania i niespania z dziećmi, ani nie drwiła z "perfekcyjności". Prawda jest taka, że cokolwiek nie zrobimy, większość z nas robi to z egoizmu. Jedna będzie spać z dzieckiem, bo jest leniwa i nie chce jej się do niego chodzić w nocy (chociaż część będzie się zarzekać, że to dla dobra dziecka, bliskość i inne trele morele), inna będzie odkładać dziecko do łóżka, bo jest wygodna i lubi mieć miejsce w łóżku tylko dla siebie (część znowu będzie się zarzekać, że to dla dobra dziecka, żeby nie poddusić itp). Tak więc każdy robi jak mu wygodnie (a raczej - mniej niewygodnie, bo ani spanie z dzieckiem ani wstawanie do niego wygodne nie jest) i nie ma co oceniać, kto jest lepszym a kto gorszym rodzicem.
Ja akurat z tych wygodnickich, co lubią mieć dużo miejsca w łóżku i lubią spać nawet bez męża, nie mówiąc już o dziecku ;-)
Ja akurat z tych wygodnickich, co lubią mieć dużo miejsca w łóżku i lubią spać nawet bez męża, nie mówiąc już o dziecku ;-)
Ja też miałam nie raz chwilę słabośći, że może małego zabrać do siebie i nie wstawać kiedy już padałam ze zmęczenia. Ale zaraz po narodzinach mojego pierwszego dziecka u rodziców znajomych też pojawił się bobas, różnica paru dni. I długo sie nim nie nacieszyli. Malutki bodajże miał 2 m-ce jak zmarł w nocy śpiąc przy cycu mamy. Rodzice przeżyli szok, a ja postanowiłam wtedy, że choćby nie wiem co będę wstawała i tyle. Łóżeczko miałam obok, zawsze małego na oku.
Z tego co wiem to rodzice nie wiedzą co i jak. Matka twierdzi, że mały sie najadł a jej nie chciało sie wstać i odłożyć go do łóżeczka, więc spał przy niej do rana. Lekarz powiedział im, że to typowa śmierć łóżeczkowa i że jej szanse są większe jak dziecko śpi z rodzicami w łóżku niż jak śpi samo w swoim łóżeczku. Wiem też, że ci biedni rodzice robili akcje informacyjne w swoich korporacjach opowiadając swoją historię i przestrzegając rodziców żeby nie spali z dziećmi. Czy to jest większe ryzyko to nie wiem, ale w ostatnim czasie sporo artykułów o tym mi sie trafiło i wszędzie pisali, że "naukowcy udowodnili że.... " że jednak to prawda.
Ja również dość długo spałam z dzieckiem. Synek od początku bardzo ulewał (nagle w środku nocy i długo po posiłku), krztusił się i był diagnozowany w kierunku refluksu, dlatego bezpieczniej mi było mieć go przy sobie. Nie pamiętam kiedy poszedł do siebie ale chyba koło 3 lat i nie było z tym żadnego problemu. Wiadomo, że na początku przychodził w nocy ale nie wspominam tego jako uciążliwe :)
Także autorko wątku masz jeszcże trochę czasu ;)
Co do powyżej opisanego przypadku to lekarze podają różne okoliczności, które zwiększają ryzyko śmierci łóżeczkowej - pozycja spania, baldachimy, spanie z dzieckiem... ale z tego co wiem niezbitych dowodów nie ma :( To takie dywagacje - zapewne nikt nie ma pewności, że do tego tragicznego wypadku nie doszłoby również wtedy, gdy dziecko spałoby samo :( I szczerze mówiàc jeśli nie ma pewności to lekarz powinien wstrzymaś się z takimi informacjami. Rodzice przeżywają niewyobrażalną tragedię i jeszcze się im sugeruje, że może to ich wina.
Także autorko wątku masz jeszcże trochę czasu ;)
Co do powyżej opisanego przypadku to lekarze podają różne okoliczności, które zwiększają ryzyko śmierci łóżeczkowej - pozycja spania, baldachimy, spanie z dzieckiem... ale z tego co wiem niezbitych dowodów nie ma :( To takie dywagacje - zapewne nikt nie ma pewności, że do tego tragicznego wypadku nie doszłoby również wtedy, gdy dziecko spałoby samo :( I szczerze mówiàc jeśli nie ma pewności to lekarz powinien wstrzymaś się z takimi informacjami. Rodzice przeżywają niewyobrażalną tragedię i jeszcze się im sugeruje, że może to ich wina.
Dzieci śpią z nami, mamy 7 latka i 11 miesięcznego niemowlaka. Niemowlak zasypia w naszym łóżku 19:00-20:00, przenoszę go do łóżeczka w tym samym pomieszczeniu, 7 latek zasypia koło 21:00-22:00 w naszym łóżku. Koło północy przenoszę 7 latka do jego pokoju i łóżka, przesypia tam noc lub o 5:00 przychodzi do nas w nogi spać z własną poduszką, niemowlak po północy z łóżeczka jest zabierany do nas. Mamy wieczory dla siebie, chodzimy spać koło północy - 1:00. Śpimy do 6:30-7:00.
U nas córa spala sama od początku, swoje lozko i swoj pokoj.... najpierw bylo karmienie i byla odkladana do lozeczka, poźniej buziak i szla spac... synek na początku ulewal w czasie snu wiec wolalam go miec na oku, poźniej on sie przyzwyczail i w lozeczku spi max 40 min, noszenie, przytulanie i znowu 30-40 min i pobudka.... a jak spi ze mna to przesypia cala noc.... ma 10 mcy. DO roczku mamy w planie sie odseparowac ale jak pojdzie ciezko powiedzieć....
wiecie co ja kiedyś słyszałam wypowiedź jakiego eksperta na temat takich przenosin dziecka po zasnieciu i podobno to dla dziecka jest mocno stresujące bo zasypia gdzie indziej a budzi się gdzie indziej... Co porównał do takiej sytuacji : kładziesz się w miękkim łóżku a przebudzasz się na kaflach w łazience :)
Dziecko nie rozumie o co chodzi, zasypało przy mamie a budzi się gdzie indziej...
Jakos tak to zapamiętałam mocno i nie stosowałam takich przenosin. Córka spała w łóżeczku do około 1.5 roku, potem z powodu gorszego zabkowania zaczęła spać ze mną i tak około rok spała... Gdy miała około trzy lata nauczyłam ją zasypiać u siebie ( zajęlo to tydzień) ale w nocy i tak do nas przychodzi... Ale nam to nie przeszkadza jak narazie.
Dziecko nie rozumie o co chodzi, zasypało przy mamie a budzi się gdzie indziej...
Jakos tak to zapamiętałam mocno i nie stosowałam takich przenosin. Córka spała w łóżeczku do około 1.5 roku, potem z powodu gorszego zabkowania zaczęła spać ze mną i tak około rok spała... Gdy miała około trzy lata nauczyłam ją zasypiać u siebie ( zajęlo to tydzień) ale w nocy i tak do nas przychodzi... Ale nam to nie przeszkadza jak narazie.
Mój synek ma prawie 8 i dalej zdarza mu się przyjść w nocy :) A ostatnio prawie zawału dostałam! Wstałam w nocy do toalety i zawsze w takiej sytuacji zaglądam do synka. Patrzę łóżko puste... idę do dużego pokoju - pusto, jako że więcej pomieszczeń nie posiadam a w łazience syna nie było to wpadłam w popłoch, sen przeszedł mi zupełnie i lecę przerażona do sypialni budzić męża, że nam dziecko w środku nocy uprowadzili! Wpadam a tu synek zwinięty w rogalik w nogach łóżka :):):) Tak się zakamuflował, że ani go nie poczuliśmy śpiąc ani nie zauważyłam wstając z łóżka :):):) Przy maleńkim dziecku śpi się bardziej czujnie a teraz to już pełen luz więc i takie sytuacje się zdarzają :)
Nie spałam nigdy z dziećmi, no raz, bo byliśmy poza domem i nie było łóżka. Mój syn jak śpi to "tańczy po całym łóżku". Tak mnie wtedy pokopał,że dobrze,że jednak sypia od małego sam;) Na pewno jak się śpi z maluchem to wygodniej dać cyca itd. Ja wolałam wstawać, nie mogłabym spokojnie spać z dzieckiem obok, tak już mam. Siostra prawie do 3 roku życia spała z dzieckiem i ciężko jej było je wysłać do siebie, długo karmiła, nie mogła odstawić itd.. trochę problemów z tym miała. Ja bym się nie wysypiała.
To wszystko co opisuję jest bardzo wygodne...bo nie muszę czytać pół godziny 7 latkowi w jego pokoju do zaśnięcia (wolę zrobić to w dzień), bo w naszym łóżku zasypia sam, ja jestem obok czytam swoją książkę, Syn jest drobny:) a ja mocno zbudowana, żaden problem...Takie dziecko to JESZCZE NIE MUSI umieć SAMO zasypiać... bo oprócz kryterium wieku, ważne jest kryterium sposobu funkcjonowania rodziny, wrażliwości i charakteru dziecka. To co robię konsultowałam z dwoma specjalistami i opinie były pozytywne. Do 15-tki się usamodzielni;) Zresztą dla mnie ważniejsze jest czy dziecko robi postępy w usamodzielnianiu się niejako na zewnątrz - w szkole. Niemowlak zmienia miejsce w obrębie 1 m2, w nocy z nami śpi również ze względów medycznych (wcześniejsze kłopoty z układem oddechowym). U starszego syna sposób postępowania z jego zasypianiem i spaniem spowodował, że nigdy nie mieliśmy kłopotu z koszmarami nocnymi i innymi tego typu rzeczami. Wychodzę z założenia że rodzina ma się wyspać, a konfiguracja niech zależy od tego co, kto potrzebuje.
Ja sobie tego nie wyobrażam. Sama mam dwójkę dzieci 4 i 7 lat. Mój siedmioletni syn jedzie w tym roku na tydzień na obóz! I jak sobie pomyślę, że twój jest w tym samym wieku i śpi zwami to dla mnie to jest nie logiczne. Rozumiem, że dzieci są różne ale ja myślę, że tu chodzi o ciebie, o twoje wygodnictwo, bo przecież nie musisz synowi wieczorem czytać pół godziny przed snem. Lepiej sobie swoją książkę poczytać. A przez to krzywdzisz dziecko, bo uwierz, mam wiele koleżanek z dziećmi w tym wieku i nikt nie śpi z rodzicami. Owszem przychodzą w nocy ale potrafią same zasnąć! A później wyrośnie z niego taka fujara.
Bardzo dobrze, niech Twój jedzie na obóz...natomiast ja MAM INNE zdanie niż Twoje również na temat gotowości dzieci w tym wieku na wielodniowe wyjazdy, sama pojechałam na pierwszą wycieczkę szkolną z noclegiem w wieku 10 lat, myślę że jest to optymalny wiek na takie wyjazdy. Ty masz inne zdanie, krytykujesz mnie, a nie wiesz jaką mamy sytuację w domu, również zdrowotną, czy to jest TYLKO albo AŻ moje wygodnictwo...Nie do końca przeczytałaś mój post... syn nie śpi całej nocy z nami...zasypia w naszym łóżku...A jeśli ktoś ma dziecko które wyraźnie potrzebuje zasypiać przy rodzicu w wieku 7 lat, moje sposoby postępowania akceptuje osoba z doświadczeniem (a nawet dwie) to dziwne jest Twoje krytykowanie...Ja też sobie wielu rzeczy nie wyobrażam, ale istnieją w przyrodzie i takie porównywanie dzieci, w stylu.. mój też w tym wieku...jedzie na obóz...na cały tydzień...A dlaczego nie wysłałaś go na ten obóz w wieku 3 lat...nie był gotowy? Skąd to wiedziałaś? A widzisz? Bo jesteś jego mamą i znasz swoje dziecko i wiesz że Twoje sobie prawdopodobnie na tym obozie poradzi...moje poradzi sobie za 3 lata;) Nie mogą być wszyscy tacy sami. Pozdrawiam!
Przy drugim dziecku postanowiłam być mądrzejsza ;) i córka od urodzenia spała w swoim pokoju. Syn przez pierwszy rok spał w swoim łóżeczku w naszej sypialni. Potem zwykle zasypial u siebie, ale prawie codziennie w środku nocy i tak przychodził do nas...
Przy córce Zainwestowalismy nawet w nianie video z monitorem oddechu żeby było bezpieczniej. ;) No i udało się. Od początku śpi u siebie. Przez nieco ponad rok była karmiona piersią, więc zdarzały się noce z pobudkami co godzinę.. Nawet chora zawsze spała u siebie - inaczej po prostu nie zaśnie. Było ciężko ale naprawdę było warto. ;) Dziś córka ma 20 miesięcy zasypia samodzielnie w swoim łóżku. Przychodzi do nas dopiero rano, gdy już się wyśpi.
Przy córce Zainwestowalismy nawet w nianie video z monitorem oddechu żeby było bezpieczniej. ;) No i udało się. Od początku śpi u siebie. Przez nieco ponad rok była karmiona piersią, więc zdarzały się noce z pobudkami co godzinę.. Nawet chora zawsze spała u siebie - inaczej po prostu nie zaśnie. Było ciężko ale naprawdę było warto. ;) Dziś córka ma 20 miesięcy zasypia samodzielnie w swoim łóżku. Przychodzi do nas dopiero rano, gdy już się wyśpi.
Może byc tata, może być babcia...obojętnie...syn miał różne okresy w życiu...spał również sam w swoim pokoju całą noc, po półgodzinnym czytaniu książki. Nie traktujemy z mężem naszych dzieci zero-jedynkowo. Albo śpi albo nie śpi u siebie...kombinacji może być wiele...Moim zdaniem dzieci nie trzeba uczyć samodzielnego zasypiania, samodzielnego jedzenia, czy uczyć kontroli nad wypróżnianiem, dzieci do tego dojrzewają. Jeśli ktoś ma dziecko które świetnie śpi w łóżeczku od urodzenia, świetnie, przytulać można się w dzień, nie będę dorabiała do tego żadnej ideologii. Nie mniej jednak logicznym się wydaje, że nawet 7-latek po narodzinach młodszego rodzeństwa może potrzebować więcej uwagi. Nasz syn potrzebuje tej uwagi w domu, czyjś syn będzie samodzielny w domu, ale pojawią się specyficzne sytuacje w szkole...Szkoda że tak nam trudno okazać tolerancję, dla innego od naszego sposobu wychowania i traktowania potomstwa.
Moje Panie , prawda jest taka, że im więcej ( i im dłużej) dzieci dostaną miłości i przytulania (niektórzy nazywają to niańczenie) tym będą niezależniejsze i pełne wiary w swoje siły w dorosłości. Nadto będą ciepłymi i kochającymi ojcami i mężami ..... a także ...niestety dziećmi.. dla swoich starych rodziców.... Im silniejsza więź im więcej niuniania tym lepsza starość dla tychże niuniajacych rodziców .
Powiem szczerze, że mnie zadziwiacie. Bardzo długo trzymacie przy sobie dzieciaki. Nie oceniam czy to źle czy dobrze, ale dla mnie dziwne. Moje chłopaki nigdy z nami nie spali, zawsze osobno. Tak lubili, tak było im wygodnie. Na przytulanki i łaskotki przychodzili rano. Wieczorem tylko całuski, bajka lub piosenka, chwila przytulanka i zasypiali sami.
Moja najmłodsza też sama śpi w łóżeczku i nie ma z tym problemu. Gdy męczył ją katar, to spała na mnie na fotelu, gdy męczył ją brzuszek, to wstawałam ile trzeba było i odkładałam do łóżeczka. Nie wyobrażam sobie spania razem, bałabym się, że w nocy ja lub mąż ją poddusimy lub uderzymy. Łóżeczko stoi tuż przy mojej głowie i widzę Małą i słyszę, obie czujemy się bezpiecznie.
Moje chłopaki (8 latki) nawet nie chcieliby z nami spać. Mają swoje łózka, swój pokój i swój świat. Fakt, że to specyfika bliźniaków - mniej potrzebują dorosłych, bo mają siebie nawzajem. Ale z drugiej strony, jakbym chciała ich tak niuniać i niuniać, to pewnie by z tego skorzystali. Ale to są duże dzieci, samodzielnie potrafią zrobić zakupy w osiedlowym sklepie, czy pójść z wizytą do babci (mamy blisko), czy spędzić miesiąc wakacji u dziadka bez rodziców. Pozwalam im na samodzielność, choć się boję, bo świat durny jest i durni/nieostrożni na tym świecie ludzie, ale jak ich teraz nie wypuszczę spod klosza, to potem nie będzie wcale łatwiej.
Moja najmłodsza też sama śpi w łóżeczku i nie ma z tym problemu. Gdy męczył ją katar, to spała na mnie na fotelu, gdy męczył ją brzuszek, to wstawałam ile trzeba było i odkładałam do łóżeczka. Nie wyobrażam sobie spania razem, bałabym się, że w nocy ja lub mąż ją poddusimy lub uderzymy. Łóżeczko stoi tuż przy mojej głowie i widzę Małą i słyszę, obie czujemy się bezpiecznie.
Moje chłopaki (8 latki) nawet nie chcieliby z nami spać. Mają swoje łózka, swój pokój i swój świat. Fakt, że to specyfika bliźniaków - mniej potrzebują dorosłych, bo mają siebie nawzajem. Ale z drugiej strony, jakbym chciała ich tak niuniać i niuniać, to pewnie by z tego skorzystali. Ale to są duże dzieci, samodzielnie potrafią zrobić zakupy w osiedlowym sklepie, czy pójść z wizytą do babci (mamy blisko), czy spędzić miesiąc wakacji u dziadka bez rodziców. Pozwalam im na samodzielność, choć się boję, bo świat durny jest i durni/nieostrożni na tym świecie ludzie, ale jak ich teraz nie wypuszczę spod klosza, to potem nie będzie wcale łatwiej.
Dziewczyny ale to, że Wy sobie nie wyobrażacie, nie znaczy, że inni też tak muszą. Koniec. Kropka. Niech każdy robi jak chce więc nie rozumiem tego ataku na kogoś kto uważa i robi inaczej. Bez kitu nawet tu na forum byłoby mi wstyd epatować taką złośliwością i brakiem tolerancji dla innych zachowań. Przecież to źle świadczy przede wszystkim o Was, pokazuje Wasze ograniczenie.
Założę się, że każda z Was jako matka stosuje zasady, które np. Kowalska uważałaby za "wychowawcze wykroczenie". Więc wykażcie trochę zrozumienia i nie powielające stereotypów, że Polacy mają ograniczone myślenie, wąskie horyzonty. Wyznając zasadę - jak ja tak robię to znaczy, że tylko tak jest dobrze i koniec! To naprawdę wstyd - czy w realu, w towarzystwie, wśród koleżanek też się tak zachowujecie? Założę się, że nie - wtedy kiwacie głowami i wywalacie banał, że "każde dziecko jest inne"... A tu atak i złośliwości. Nigdy nie zrozumiem tej schizofrenii :)
Założę się, że każda z Was jako matka stosuje zasady, które np. Kowalska uważałaby za "wychowawcze wykroczenie". Więc wykażcie trochę zrozumienia i nie powielające stereotypów, że Polacy mają ograniczone myślenie, wąskie horyzonty. Wyznając zasadę - jak ja tak robię to znaczy, że tylko tak jest dobrze i koniec! To naprawdę wstyd - czy w realu, w towarzystwie, wśród koleżanek też się tak zachowujecie? Założę się, że nie - wtedy kiwacie głowami i wywalacie banał, że "każde dziecko jest inne"... A tu atak i złośliwości. Nigdy nie zrozumiem tej schizofrenii :)
I jeszcze dodam - ja spałam z synem do ok 3rż i było cudownie! Nie zamieniłabym tych chwil na żadne inne. Nie czułam dyskomfortu, wysypiałam się a pobudki przy takim ciepłym ciałku wspominam do dziś. Naprawdę z żalem odstawiłam synka do swojego łóżka. Więc ja wolałam spać z dzieckiem a Wy nie - tak jak ja np. wolę pomidorową a Wy ogórkową albo ja lubię kolor niebieski a Wy zielony.
Mój syn ma dziś 8 lat i zdecydowanie nie jest fujarą :) Jest niezależny, nie uwaga wpływom i zdecydowanie nie leci do matki z każdą pierdołą - jak widać spanie z matką żadnej krzywdy mu nie zrobiło, ale rozumiem inne mamy, które lubią spać same - wierzę, że to dodatkowe miejsce w łóżku można doskonale spożytkować :)
Mój syn ma dziś 8 lat i zdecydowanie nie jest fujarą :) Jest niezależny, nie uwaga wpływom i zdecydowanie nie leci do matki z każdą pierdołą - jak widać spanie z matką żadnej krzywdy mu nie zrobiło, ale rozumiem inne mamy, które lubią spać same - wierzę, że to dodatkowe miejsce w łóżku można doskonale spożytkować :)
Ta 15-tka to tylko symbol...I o tym dobrze wie Larisa. Dlatego tak Wam odpowiedziała. Natomiast Wy wszystko traktujecie dosłownie...Rok to olbrzymia ilość czasu, nawet pół...u takiego dziecka...tylko trzeba dać mu dojrzeć...Jakoś w mojej rodzinie nikogo to nie dziwi, nikt nas nie krytykuje, a rodzinę mamy sporą. Zresztą nawet nikogo nie interesuje czy młodszy JUŻ śpi sam w łóżeczku i jakie zwyczaje ze spaniem ma starszy. Może dlatego że każdy robi tak żeby było dobrze.
Trochę się zapędziłaś Larisa. Piszesz pod moim wpisem, więc odbieram, że to do mnie ta lekcja dobrego wychowania forumowego.
Tak, w realu też się tak zachowuję - przedstawiam koleżankom swoje opinie i wrażenia, i wcale się nie cykam, bo jak mam coś do powiedzenia, to mówię. Jak nie mam, to się nie wymądrzam. Nie kłapię dziobem po próżnicy, tylko przedstawiam swój punkt widzenia w temacie, który mnie porusza.
Nie wiem, gdzieś Ty wyczytała złośliwość w moim wpisie, przestawiam swój pogląd, ze swojego punktu widzenia. Tak, jak Kowalska i inne mamy przedstawiają swoje poglądy.
One widzą to po swojemu, a ja uważam, że może by mogły się zastanowić nad tym i dlatego wtrącam swoje trzy grosze.
Czy im się to przyda czy nie przyda, to już same ocenią.
Tak, w realu też się tak zachowuję - przedstawiam koleżankom swoje opinie i wrażenia, i wcale się nie cykam, bo jak mam coś do powiedzenia, to mówię. Jak nie mam, to się nie wymądrzam. Nie kłapię dziobem po próżnicy, tylko przedstawiam swój punkt widzenia w temacie, który mnie porusza.
Nie wiem, gdzieś Ty wyczytała złośliwość w moim wpisie, przestawiam swój pogląd, ze swojego punktu widzenia. Tak, jak Kowalska i inne mamy przedstawiają swoje poglądy.
One widzą to po swojemu, a ja uważam, że może by mogły się zastanowić nad tym i dlatego wtrącam swoje trzy grosze.
Czy im się to przyda czy nie przyda, to już same ocenią.
Tylko, że pytanie na forum było czy śpicie ze swoimi dziećmi? I gdyby każdy odpowiadał.. tak jest u mnie...koniec to byłoby w porządku, ale weszło tutaj ocenianie, ja sobie tego nie wyobrażam...za długo trzymacie dzieci przy sobie... Czy ja komuś piszę... ojejku Twoje dziecko śpi od niemowlaka w łóżeczku, dlaczego trzymasz je tak krótko przy sobie? Ja sobie tego nie wyobrażam. Czujesz różnicę? Nikt nie prosił o ocenę czyjegoś postępowania, a o wymianę informacji. Tylko że jak mówi się o tolerancji to matki mają dużą niemoc w tym zakresie, bo zwykle uważają że to co one robią jest najlepsze! Że inni to krzywdzą włąsne dzieci bo robią inaczej.
Normalność w wychowywaniu dzieci jest baaardzo szeroka. Nic mi do tego ze ktos karmi piersia swojego 5-latka. Nie znamy nigdy calej historii rodziny. Może to dziecko byli bardzo chore, znam historie dziewczynki chorej onkologicznie karmionej piersia po 4 roku życia. To jest wylacznie sprawa jej matki i tego dziecka. NIE MNIE TO OCENIAĆ.
Widzisz Kowalska, to jest właśnie specyfika rozmowy na forum publicznym - przedstawiasz swoje poglądy, swoją sytuację obcym osobom i trzeba liczyć się z tym, że Twoje zdanie wzbudzi żywe emocje i ktoś te emocje wyrazi.
Ja przyjmuję do wiadomości, że mój pogląd i moje postępowanie nie podoba się Tobie i Larisie, Wasze prawo. I wcale mnie nie dziwi, że wyrażacie swoje opinie;) Tak być powinno. Wpisy na forum nie są nigdy tylko informacyjne, zawierają też opinie i oceny, dzięki temu toczy się dyskusja.
Z tym, że ja nie oceniam, bo nie znam całości sytuacji. Nie wyzłośliwiam się, bo nic to nie wnosi.
Dziwię się i daje temu zdziwieniu wyraz.
Przepraszam, że odbiegam od głównego wątku, ale takie tu wyszło ucinanie dyskusji za pomocą "nie oceniaj mnie, bo mnie obrażasz, bo ja sobie nie życzę" (oczywiście spłycam i podkolorowuję). Tylko, że kiedy nie chcę, żeby ktoś mnie oceniał, to nie opisuję na forum swojej sytuacji. Kiedy piszę o sobie, zawsze biorę pod uwagę fakt, że ktoś może mieć swoje zdanie na temat mojego wpisu. Po to umieszczam posty na forum, żeby wyrazić opinię i zapoznać się z opiniami innych. Jak będziemy tak ucinać rozmowy i zarzucać sobie intencje, których nie ma, to w sumie po co pisać cokolwiek w ogóle?
Kończę i idę kawę parzyć.
Pozdrawiam przy niedzieli! Miłego dnia!
Ja przyjmuję do wiadomości, że mój pogląd i moje postępowanie nie podoba się Tobie i Larisie, Wasze prawo. I wcale mnie nie dziwi, że wyrażacie swoje opinie;) Tak być powinno. Wpisy na forum nie są nigdy tylko informacyjne, zawierają też opinie i oceny, dzięki temu toczy się dyskusja.
Z tym, że ja nie oceniam, bo nie znam całości sytuacji. Nie wyzłośliwiam się, bo nic to nie wnosi.
Dziwię się i daje temu zdziwieniu wyraz.
Przepraszam, że odbiegam od głównego wątku, ale takie tu wyszło ucinanie dyskusji za pomocą "nie oceniaj mnie, bo mnie obrażasz, bo ja sobie nie życzę" (oczywiście spłycam i podkolorowuję). Tylko, że kiedy nie chcę, żeby ktoś mnie oceniał, to nie opisuję na forum swojej sytuacji. Kiedy piszę o sobie, zawsze biorę pod uwagę fakt, że ktoś może mieć swoje zdanie na temat mojego wpisu. Po to umieszczam posty na forum, żeby wyrazić opinię i zapoznać się z opiniami innych. Jak będziemy tak ucinać rozmowy i zarzucać sobie intencje, których nie ma, to w sumie po co pisać cokolwiek w ogóle?
Kończę i idę kawę parzyć.
Pozdrawiam przy niedzieli! Miłego dnia!
Opinia to opinia...ocena jednak i to krytyczna...to co innego...Nie piszę że to Twoje posty są nie w porządku...ale powiedzenie komuś że postępuje z dzieckiem NIENORMALNIE, bo więcej osób postępuje inaczej jest delikatnie mówiąc pojechane...Myślę, że to jednak kwestia internetu...na spotkaniach towarzyskich też się dyskutuje, opowiada o różnych rzeczach...ale nikt Ci jednak nie powie że uważa że Twój syn będzie fujarą...a tu wypada? Uważam że też nie...stąd taki a nie inny mój ton w dalszych wypowiedziach...to kwestia kultury osobistej...nie ma znaczenia miejsce w jakim się wypowiadamy i czy robimy to anonimowo.
Niestety w taki sposób kończy się większość tego typu dyskusji na forum, bo właśnie ta granica pomiędzy wyrażeniem swojej opinii a obrażaniem lub zdziwieniem na inny sposób działania jest bardzo cienka. Dlatego jak mówi stare powiedzenie "żyj i daj żyć innym" ;)
Ktoś z Was wspomniał tu o karmieniu dziecka do 5 lat i przyznam, że mam bardzo niską tolerancję na takie zjawisko i widok dziecka podchodzącego do piersi powoduje u mnie bardzo negatywne emocje. Ale nie zwróciłabym uwagi matce, która tak robi. A wiecie dlaczego? Bo na 99% ta kobieta doskonale zdaje sobie sprawę, że stanowi wyjątek - nie jest tak, że ona żyje w nieświadomości tego, że większość matek karmi piersią znacznie krócej. Ona to wie i naprawdę moje "dobre rady" nie mają dla niej żadnego znaczenia i tym samym są jedynie wyrazem mojego wzburzenia, że ktoś robi inaczej niż ja. Więc takie gadki w stylu "czy nie uważasz, że skoro 5 osób napisało, że to nie jest normalne to znaczy, że tak jest" nie spowoduje, że tej biednej, nieświadomej matce nagle otworzą się oczy, nastanie jasność a my będziemy mogli poczuć się jak bohater ratujący zagubioną niewiastę ;)
P.S. Anamana mój wpis pod Twoim postem to był przypadek, moja wypowiedź była bardziej konsekwencją wypowiedzi agi i Heli, bo u jednej fujara a druga dała upust złośliwości :)
Ktoś z Was wspomniał tu o karmieniu dziecka do 5 lat i przyznam, że mam bardzo niską tolerancję na takie zjawisko i widok dziecka podchodzącego do piersi powoduje u mnie bardzo negatywne emocje. Ale nie zwróciłabym uwagi matce, która tak robi. A wiecie dlaczego? Bo na 99% ta kobieta doskonale zdaje sobie sprawę, że stanowi wyjątek - nie jest tak, że ona żyje w nieświadomości tego, że większość matek karmi piersią znacznie krócej. Ona to wie i naprawdę moje "dobre rady" nie mają dla niej żadnego znaczenia i tym samym są jedynie wyrazem mojego wzburzenia, że ktoś robi inaczej niż ja. Więc takie gadki w stylu "czy nie uważasz, że skoro 5 osób napisało, że to nie jest normalne to znaczy, że tak jest" nie spowoduje, że tej biednej, nieświadomej matce nagle otworzą się oczy, nastanie jasność a my będziemy mogli poczuć się jak bohater ratujący zagubioną niewiastę ;)
P.S. Anamana mój wpis pod Twoim postem to był przypadek, moja wypowiedź była bardziej konsekwencją wypowiedzi agi i Heli, bo u jednej fujara a druga dała upust złośliwości :)
Zastanawia mnie skąd w Was taka złośliwość. Każde dziecko jest inne,ma inne potrzeby.... dziś mama koleżanki córki ze szkoły tez powiedziała ze ich córka juz 7 letnia zasypia w łóżku rodziców. Nie strzeliłam tekstem ze wyrośnie na fujarę albo ze będzie w czasie dojrzewania z nimi spać. .. ich sprawa jak ją usypiają. I mi nic do tego.
Taka jest prawda -w internecie wychodzi Wasze prawdziwe złośliwe oblicze. W świecie realnym nikt tak nikogo nie obraża.
Taka jest prawda -w internecie wychodzi Wasze prawdziwe złośliwe oblicze. W świecie realnym nikt tak nikogo nie obraża.
Mój mąż śpi osobno, strasznie chrapie. A ja śpię z 6- letnią córką. Prawda jest taka, że dużo pracuję i córka jest spragniona kontaktu ze mną. Możecie krytykować, ale miło jest zasypiać razem i w nocy też czasem się przytulić. Córka tego potrzebuje i nie zamierzam Jej tego zabierać. Pracy też nie rzucę, bo mnie na to nie stać.
No w końcu! My śpimy z córką 3,5 latką. W ciągu dnia dziecko jest w przedszkolu, ja w pracy na jedna zmianę, konkubent czyli tatuś pracuje na 3 zmiany. Często wyjeżdżam w delegacje, po pracy jestem o 18 w domu, zanim dziecko pójdzie spać mamy z godzinkę dla siebie, bo pranie, gotowanie, zakupy.
I Lubię spać z moim dzieckiem i lubię jak mnie rano budzi, że już jasno i trzeba wstawać (chociaż jest dopiero 5.00). Poza tym, mózg dziecka do 3 roku życia rośnie lepiej kiedy dziecko jest blisko przy rodzicu.
A są rzeczywiście dni, kiedy dziecko woli spać samo, w swoim pokoju i przesypia całą noc. Czasami przychodzi po nocnym siku. A jak ktoś ma inaczej to ok, inaczej też przecież można.
I Lubię spać z moim dzieckiem i lubię jak mnie rano budzi, że już jasno i trzeba wstawać (chociaż jest dopiero 5.00). Poza tym, mózg dziecka do 3 roku życia rośnie lepiej kiedy dziecko jest blisko przy rodzicu.
A są rzeczywiście dni, kiedy dziecko woli spać samo, w swoim pokoju i przesypia całą noc. Czasami przychodzi po nocnym siku. A jak ktoś ma inaczej to ok, inaczej też przecież można.
u nas córka 8 lat od drugiego roku życia śpi sama, ale czasem przychodzi do nas (jak się przestraszy czegoś, jak się źle czuje, jak się przebudzi i nie może zasnąć), syn 5 lat przychodzi prawie co noc, po przebudzeniu (ok. 2 w nocy pewnie), czasem zdarza się mężowi albo mi obudzić się w łóżku dziecięcym, jak się dzieci na nas pchają;
nie pozwalamy im zasypiać w naszym pokoju, bo lubimy byś sami wtedy, noc jest dla nas ok; do drugiego roku oboje z nami spali cały czas; lubimy spać razem, będziemy to miło wspominać;
nie pozwalamy im zasypiać w naszym pokoju, bo lubimy byś sami wtedy, noc jest dla nas ok; do drugiego roku oboje z nami spali cały czas; lubimy spać razem, będziemy to miło wspominać;