Widok
ja wlasnie mezowi ostatnio mowilam, ze nigdy w zyciu nie zabiore dziecka na pogrzeb. sama bylam na pogrzebie mojego dziadka jak mialam 7 lat. bylo to prawie 20 lat temu a ja nadal mam rozne.. nawet nie wiem jak to nazwac. np pamietam jak dziadek wygladal w tej trumnie i nigdy przenigdy nie klade sie tak jak on lezal bo mam wrazenie, ze zaraz umre i mnie tylko przeloza do trumny. stara jestem, pogrzeb byl tak dawno, a jeszcze mi takie rzeczy w glowie siedza.
jednym slowem, mowie, ze jesli masz z kim zostawic dziecko, to nie zabieraj go.
aha- jeszcze mi sie przypomnialo, ze spadlam w nocy z pietrowego lozka po calym tym wydarzeniu. nigdy wczesniej ani pozniej sie to nie wydarzylo. tylko tej jednej nocy po pogrzebie.
jednym slowem, mowie, ze jesli masz z kim zostawic dziecko, to nie zabieraj go.
aha- jeszcze mi sie przypomnialo, ze spadlam w nocy z pietrowego lozka po calym tym wydarzeniu. nigdy wczesniej ani pozniej sie to nie wydarzylo. tylko tej jednej nocy po pogrzebie.
z jednej strony nie chciałabym, własnie z obawy, że źle to się na dziecku odbije, że będzie widział płaczących ludzi, smutek itp, ale z 2 hm... 5 lat to można już coś wytłumaczyć, w końcu świat to nie tylko same pozytywy, ludzie odchodzą, cierpią. jeśli zdecydowałabym się na to 2, to napewno wcześniej starałabym się porozmawiać z dzieckiem i wytłumaczyć, opisać, żeby był przygotowany...sama nie wiem
nie wiem jak 5-latek...
ja jako 6-letnie dziecko uczestniczyłam w pogrzebie mojego taty... nie mam jakiejś fobii pogrzebowej(jeśli chodzi o uroczystość i cmentarz) ;) ale nie ma mowy, żebym poszła "pożegnać się" jak jest otwarta trumna - boję się i brzydzę nieboszczyków...
pamiętam, że na pogrzebie mojego taty była moja koleżanka(wtedy miała z jakieś 5 lat) z kuzynem (chyba rok młodszym)
ja jako 6-letnie dziecko uczestniczyłam w pogrzebie mojego taty... nie mam jakiejś fobii pogrzebowej(jeśli chodzi o uroczystość i cmentarz) ;) ale nie ma mowy, żebym poszła "pożegnać się" jak jest otwarta trumna - boję się i brzydzę nieboszczyków...
pamiętam, że na pogrzebie mojego taty była moja koleżanka(wtedy miała z jakieś 5 lat) z kuzynem (chyba rok młodszym)
miałam 7 lat, jak zabrano mnie na pogrzeb mojego dziadka. Rodzice nie pozwolili mi podejść do otwartej trumny - choć tak strasznie chciałam. Mój ojciec pokazał mi wtedy zdjecie dziadka i powiedział, że chce, żebym takiego dziadka zapamiętała. Nie uwierzycie, ale do dziś pamiętam to zdjęcie i tamtą chwilę... Ale poza tym niewiele rozumiałam z tego, co się dzieje. Babcię (wdowę) częstowałam cukierkami i było mi przykro, że nie chciała... I salwy pamiętam, bo pogrzeb był wojskowy.
Wydaje mi się, że właśnie na takiej zasadzie, że pogrzeb tak, ale bez oglądania zwłok, jak najbardziej można zabrać dziecko. Później jest to coś naturalnego a nie jakieś dziwne. Może źle precyzuję myśl, ale chodzi mi o to, że wszystko ma swoją kolej, jeżeli nie bedziemy demonizować śmierci, to nasze dzieci nie będą miały traumy na jej punkcie...
Wydaje mi się, że właśnie na takiej zasadzie, że pogrzeb tak, ale bez oglądania zwłok, jak najbardziej można zabrać dziecko. Później jest to coś naturalnego a nie jakieś dziwne. Może źle precyzuję myśl, ale chodzi mi o to, że wszystko ma swoją kolej, jeżeli nie bedziemy demonizować śmierci, to nasze dzieci nie będą miały traumy na jej punkcie...
No nie wiem, sama chyba znasz swoje dziecko najlepiej i wiesz jak zareaguje (tzn. możesz podejrzewać jak zareaguje). Ja byłam na pogrzebie dziadka jak miałam 3 lata i nic nie pamiętam. Jest zdjecie, że stoję przy trumnie, tylko tyle (ale dziadka pamiętam).
Chociaz czasami mam sny, że chodzę po tamtym cmętarzu, hmmm...
I też nigdy przenigdy nie podejdę do trumny. Stoję jak najdalej, najlepiej w drzwiach, a w stronę trumny w ogóle nie mogę patrzeć. No, ale nie wiadomo czy to przez tamten pogrzeb czy po prostu tak mam.
Ja bym chyba dziecka nie brała. To może się źle odbić na jego psychice, tak jak dziewczyny pisały, różna może być reakcja. A o śmierci, kolejach losu i takich tam możesz porozmawiać z dzieckiem w domu. Zaoszczędzisz mu strasznych widoków.
Chociaz czasami mam sny, że chodzę po tamtym cmętarzu, hmmm...
I też nigdy przenigdy nie podejdę do trumny. Stoję jak najdalej, najlepiej w drzwiach, a w stronę trumny w ogóle nie mogę patrzeć. No, ale nie wiadomo czy to przez tamten pogrzeb czy po prostu tak mam.
Ja bym chyba dziecka nie brała. To może się źle odbić na jego psychice, tak jak dziewczyny pisały, różna może być reakcja. A o śmierci, kolejach losu i takich tam możesz porozmawiać z dzieckiem w domu. Zaoszczędzisz mu strasznych widoków.
JA dorastałam na wsi,i mieszkaliśmy w wielkim domu z dziatkami wujkiem i drugiego wujka rodziną,gdy jeden z nich zmarł, miałam 4-5 lat to nie wiem czemu ale wujek był zostawiony w rodzinnym domu w ppokoju,pamietam otwarte dzrzwi a na podwyzszeniu była chyba trumna albo i nie i nieżyjący wujek,przychodziły kobiety i się modliły i tak chyba został do dnia pogrzebu to było okolo 20 lat temu,nie bałam sie bo wujka uwielbiałam.ale np mój wtedy 9 letni i 8 letnia kuzynka bawiły sie w jednym pokoju gdzie na łóżku leżała już nie żyjąca babciaczekano na transport zwłok,nic sobie z tego nie robiło.
A i jako 10 dziewczynka byłam na pogrzebie swojej rok starszej kuzynki z mama podeszłam do otwartej trumny,poruszył mnie jej widok,ale nie żebym sie bała,Nie wiem czy to kwestia wychowania czy tego że rodzice nas chyba brali na każdy pogrzeb ale nie miałam jakiejś traumy.JA jak juz bym wzięła dziecko to bym może raczej nie podchodziła do trumny.
A i jako 10 dziewczynka byłam na pogrzebie swojej rok starszej kuzynki z mama podeszłam do otwartej trumny,poruszył mnie jej widok,ale nie żebym sie bała,Nie wiem czy to kwestia wychowania czy tego że rodzice nas chyba brali na każdy pogrzeb ale nie miałam jakiejś traumy.JA jak juz bym wzięła dziecko to bym może raczej nie podchodziła do trumny.
Nie bierz dziecka na pogrzeb. 5 latkowi nie wytłumaczysz, a najgorzej gdy się Ciebie zapyta czy każdy kiedyś umrze. JA MIAŁAM 5 LAT KIEDY ZMARŁA MOJA BABCIA. SAM POGRZEB NIE ZROBIŁ NA MNIE WRAŻENIA ALE........kiedy byłam u drugiej babci spytałam się czy każdy kiedyś umrze i moja babcia zamiast mi to jakoś "humanitarnie" wytłumaczyć odpowiedziała mi krótko, że tak. OD TAMTEJ PORY MIAŁAM TRAUME!!!!!! BAŁAM SIĘ ZASNĄĆ, NIE SPAŁAM NA WZNAK Z POWODÓW WYŻEJ OPISANYCH PRZEZ FORUMKĘ, MIAŁAM NAPADY DUSZNOŚCI (HISTERII) - OGÓLNIE DOPADŁ MNIE STRACH PRZED ŚMIERCIĄ!!! MĘCZYŁAM SIĘ TAK DO 13 ROKU ŻYCIA!!!! No i oczywiście nie spałam sama. Zawsze z mamą albo z tatą - wiem, zakrapia patologią jak 13-latka śpi z rodzicem. Ale ja po prostu się bałam. Przemyśl dokładnie czy twoje dziecko jest na to przygotowane.
Najgorzej jak spyta?? To normalne, musi spytać. Jeśli pyta, to znaczy, że się nie boi z Wami rozmawiać. Chcecie unikac trudnych tematów?
Z drugiej strony jeśli tak reagujecie, to faktycznie cieżko Wam będzie porozmawiac z dzieckiem o rzeczach takich jak śmierć, narodziny itd
Najpierw samemu trzeba dojrzeć do takiej rozmowy.
No i pogrzeb to jedno a bycie przy zamknięciu trumny to drugie.
Tak się składa, że moja córka miała 5 lat bez 3 miesiecy kiedy zmarł dziadek jej taty. Skoro my płakaliśmy, to trudno byłoby zakłamywać jej odbiór mówiąc, że nic się nie stało i rozmowa była konieczna.
Przeżyła to na pewno, ale zadawała pytania, co jest dobre. Spytała czy też umrze i czy ja umrę itd. I normalnie to jej wytłumaczyłam. Tak jak z narodzinami. Nie pamięta niczego co było przed nimi i tak samo będzie ze śmiercią, ale do tego czasu jeszce całe długie życie przed nią i przed nami.
Rozmawiałyśmy kilka dni w zasadzie. A potem był pogrzeb. Mąż wszedł do kaplicy pożegnac dziadka a my zostałyśmy na dworzu. Nie rozumiem tradycji całowania zwłok i nie chcę by moje dziecko to robiło. Mam na piśmie, że moi bliscy nie otworzą mojej trumny - to jest rzeczywiście upiorne.
Kiedy wyniesiono trumnę szłyśmy z innymi, potem była ceremonia na cmentarzu gdzie moje dziecko co chwilę pytało kiedy będzie ten obiad;)
Teraz minął rok a ona wciąż wspomina dziadka żywego bo tylko takiego go widziała i wspomina jak na pogrzebie niosła dla niego kogucika z drewna (dziadek zawsze wołał do niej kukuryku).
Polecam Wam książkę "Jesień liścia JAsia" Leo Buscaglia - dzieci naprawdę są mądre i naturalnie przyjmują to, co naturalne jest. Śmierć to część życia.
Z drugiej strony jeśli tak reagujecie, to faktycznie cieżko Wam będzie porozmawiac z dzieckiem o rzeczach takich jak śmierć, narodziny itd
Najpierw samemu trzeba dojrzeć do takiej rozmowy.
No i pogrzeb to jedno a bycie przy zamknięciu trumny to drugie.
Tak się składa, że moja córka miała 5 lat bez 3 miesiecy kiedy zmarł dziadek jej taty. Skoro my płakaliśmy, to trudno byłoby zakłamywać jej odbiór mówiąc, że nic się nie stało i rozmowa była konieczna.
Przeżyła to na pewno, ale zadawała pytania, co jest dobre. Spytała czy też umrze i czy ja umrę itd. I normalnie to jej wytłumaczyłam. Tak jak z narodzinami. Nie pamięta niczego co było przed nimi i tak samo będzie ze śmiercią, ale do tego czasu jeszce całe długie życie przed nią i przed nami.
Rozmawiałyśmy kilka dni w zasadzie. A potem był pogrzeb. Mąż wszedł do kaplicy pożegnac dziadka a my zostałyśmy na dworzu. Nie rozumiem tradycji całowania zwłok i nie chcę by moje dziecko to robiło. Mam na piśmie, że moi bliscy nie otworzą mojej trumny - to jest rzeczywiście upiorne.
Kiedy wyniesiono trumnę szłyśmy z innymi, potem była ceremonia na cmentarzu gdzie moje dziecko co chwilę pytało kiedy będzie ten obiad;)
Teraz minął rok a ona wciąż wspomina dziadka żywego bo tylko takiego go widziała i wspomina jak na pogrzebie niosła dla niego kogucika z drewna (dziadek zawsze wołał do niej kukuryku).
Polecam Wam książkę "Jesień liścia JAsia" Leo Buscaglia - dzieci naprawdę są mądre i naturalnie przyjmują to, co naturalne jest. Śmierć to część życia.
Zależy - ile dziecko rozumie, jak dobrze umiecie z nim rozmawiać.
Z pięciolatkiem taki jest problem, ze to akurat taki przejsciowy wiek - może akurat tak dużo rozumieć, że się przestraszy, ale na tyle mało - że nie da się uspokoić. Musisz to sama ocenić.
Nie jest dobrze, jak dzieci są izolowane od normalnych zdarzeń życiowych, bo nie uczą się z nimi radzić.
Pogrzeby pradziadków zazwyczaj nie są traumatyczne, rodzina jest spokojna, bo "to był już ich naturalny czas", jeżeli dzieko musi oswajać się z takimi zdarzeniami (a moim zdaniem musi), to chyba najlepiej na takim spokojnym pogrzebie.
Rozmawiaj długo przed wyjściem z domu, nie namawiaj za bardzo do podchodzenia do trumny.
Z pięciolatkiem taki jest problem, ze to akurat taki przejsciowy wiek - może akurat tak dużo rozumieć, że się przestraszy, ale na tyle mało - że nie da się uspokoić. Musisz to sama ocenić.
Nie jest dobrze, jak dzieci są izolowane od normalnych zdarzeń życiowych, bo nie uczą się z nimi radzić.
Pogrzeby pradziadków zazwyczaj nie są traumatyczne, rodzina jest spokojna, bo "to był już ich naturalny czas", jeżeli dzieko musi oswajać się z takimi zdarzeniami (a moim zdaniem musi), to chyba najlepiej na takim spokojnym pogrzebie.
Rozmawiaj długo przed wyjściem z domu, nie namawiaj za bardzo do podchodzenia do trumny.
a po jakiego grzyba chcesz zabrać dziecko ? żeby rodzina nie gadała że nie wzięłaś ?
uważam, że wątpliwości zawsze coś sygnalizują, tzn przemawiają na korzyść dziecka, czyli,by nie brać !
a z resztą jak można dziecku, które żyje na tym etapie tylko po to, by być radosne i bawić się, pchać na pogrzeb gdzie ludzie płaczą ...
uważam, że wątpliwości zawsze coś sygnalizują, tzn przemawiają na korzyść dziecka, czyli,by nie brać !
a z resztą jak można dziecku, które żyje na tym etapie tylko po to, by być radosne i bawić się, pchać na pogrzeb gdzie ludzie płaczą ...