Widok

DO "KOCIAR"

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Dziewczyny nie wiem co robić moja kicia chyba jest chora, w każdym razie jest jakaś dziwna. Śpi/leży na kanapie w salonie i nie wstaje, zawsze rano pierwsza przybiega do mnie się przywitać, leci do miski jak tylko słyszy sypanie chrupek, a dziś nic... jest jakby osowiała?

wczoraj do 22 biegała po dworze, ale jak wróciła było ok, zjadła poszła spać, kurcze nie wiem co jest, sama jestem chora więc nie mam możliwości jechać z nią do lekarza
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Natalia żartujesz? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie, nie żartuje :)

co do zmian miejsca kuwety, to moja nie ma z tym żadnego problemu :) jak był remont, to ciągle kuweta wędrowała. Zawsze jej pokazuje, gdzie stoi i tam kotek śmiga :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja księżna oporna do nauki ale jak jej miski przestawię i pokaże gdzie są to wie. Kuwetę Nie !
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nowy żwirek zaakceptowany, pierwszy sik zrobiony :) Kupiłam cat'sa 10 litrów za 33zł, chyba nie przepłaciłam, co?
Te grudki powinny być bardziej zwarte czy luźniejsze, chciałam od razu wyrzucić ale rozbebłało się.
Jak często wyrzucacie bryłki?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli chodzi o wcześniej omawiany temat jedzenia:
Mój Brootoos jest kastratem, nie jada żadnej suchej karmy - oj ile się namęczyłam, ile nakupowałam i ile czasu, siły i próśb mnie kosztowało nauczenie kota jedzenia suchej karmy... skończyło się na tym że nie je i koniec kropka. Raz jedna jakaś go zainteresowała na tyle że ją powąchał - ale po chwili zakopywał, aż prawie miskę z przedpokoju przez pokój na balkon wykopał :/
Wody pić nie chce jeśli jest na spodku/w miseczce. Jak mu się zachce pić to tylko prosto z kranu ;P stąd zdjęcie w zlewie - a jak woda kapie to w ogóle raj bo poza piciem można się pobawić w łapanie kropelek ;P (zdjęcie było zrobione jak nam głowica poszła i kapało dniami i nocami z kranu - dla Brootoosa to było coś 23h na dobę siedział w zlewie i obserwował i łapał :D)
Jada tylko mokra karmę i tylko saszetki, puszkę jak najbardziej zacznie jeść ale tak po 1/3 puszki już mu się znudzi i nie chce :/ no i oczywiście jak otworze taką puszkę najpierw muszę szybko przełożyć do plastikowego pojemnika, bo jak "za długo" postoi w puszce to nie tknie (za długo czyt. 5 minut).
Nie jada kiełbas i tłustych wędlin, czy tłustego mięsa - jak ja wszystko chude :P no i świeżutkie :P
Pija mleko - razem z moim Mżonkiem ;P
A ode mnie uwielbia kakao wypić :D
Dodatkowo lubi: jogurty, lizaki, gumy rozpuszczalne, karmelkowe cukierki - te co "jak byłem chłopcem dziadek dał mi WO, dziś sam jestem dziadkiem, więc cóż mógłbym dać mojemu wnukowi jak nie WO?"owocowe lody na bazie mleka - wodne owocowe też zje bo słodkie ;P Bób całymi garściami zajada :D tu może być niespodzianka lubi: szczypiorek, pomidora, rzodkiewkę.
Jak otwieram puszkę z kukurydzą lub groszkiem to najpierw mój kot musi dostać porcję :P
Masło na wierzchu nieprzykryte w kuchni jest narażone na koci język ;P
Tak jak kieliszek z szampanem (winem musującym) czy martini bianko z sokiem z cytrynki (czy zamienniki martini bianko - np. istra i inne).
Uwielbia mi wyjadać galarety np. kurczaka w galarecie :D
Ulubiony przysmak to tuńczyk w sosie własnym w puszce :D lubi też inne surowe ryby, ale bardzo mało :)

Aaaa lubi bukszpan (a propo najbliższych świąt;P) i tulipany, choć i tak najlepiej smakują kwiaty jak się idzie do kogoś w gości :P

No i oczywiście codziennie miska musi być rano umyta, bo inaczej nie zje, będzie marudził i choćbym mu jakiś smakołyk do miski dała - nie zje z brudnej :) Mimo że jest kastratem to je tylko tyle by zaspokoić głód, nigdy więcej, choćby nie wiadomo ile miał w misce i nie wiadomo jakie smakołyki to by były, nie zje nic więcej niż potrzebuje, widać że woli częściej a mniej (gdybym ja tak się mogła tego od niego nauczyć!! :/)

To tak w skrócie ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
1985Słoneczko Twój kot to prawdziwy ekscentryk :) Ja myślałam, że moja kotka jest wybredna hehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
słoneczko,
normalnie jaja sobie robisz hehehe :)
właśnie czytałam mężowi i się naśmialiśmy hehehe

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mój kot jest po prostu (żeby nie napisać inny ;)) wyjątkowy - jak jego pańcia :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sloneczko ale masz podobnego kotka do mojej kiciuni:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sloneczko, ja też lubię koty za taką niezależność, mój mąż zawsze mówi, że ja jestem też jak kot mam swoje ścieżki i idę gdzie mi się podoba :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byłam wczoraj z moim rudzielcem u weterynarza... nie wiem dla kogo było to gorsze przeżycie dla mojego kota czy dla mnie :/
w skrócie:
rudemu trzeba było wyczyścić zęby z kamienia, niestety był na korytarzu pies Brootoos się tak przestraszył że warczał i syczał, żeby wyczyścić zęby trzeba dać narkozę, pan dr zważył Brootoosa w transporterze policzył jaka dawkę i wziął strzykawkę, w tym czasie pani (może stażystka, uczennica, albo jakaś pomocnica) otwierała transporter by szybkim ruchem narzucić koc na rudego i mu podać narkozę, ale Brootoos wyczaił co się dzieje i wyskoczył z transportera, ze stołu lekarskiego i dał nura na korytarz, stamtąd się wycofał bo nie było gdzie biec i pobiegł do drugiego gabinetu (jakiegoś zabiegowego) to pan dr ze strzykawką poszedł za nim i zamknął drzwi, a później się zaczęło!!!!!!!! Serce miałam w gardle, puls taki że prawie padłam i chciało mi się ryczeć :/wycie mojego kota, to jak rozwalał gabinet obijał się o drzwi i ściany - to było przerażające!! i wyobraźcie sobie po ok 10-15 minutach wyszedł lekarz bez ani jednej ranki!! i powiedział - "udało się, proszę przyjść za 3 godziny" :) od razu wykorzystałam to że jest pod narkozą i poprosiłam by mu tez obciąć pazurki i wyczyścić uszy ;P
jak wracałam po niego to się zastanawiałam czy to nasza ostatnia wizyta w tym gabinecie i trzeba będzie patrzeć za innym weterynarzem w okolicy ;P ale nie pan dr powiedział, że nie on (mój Brootoos) pierwszy i nie ostatni ;) mało tego został też umyty i wysuszony bo się w odchodach wytarzał ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
o matko to mialaś dzień pełen wrażeń. ja moim kotom sama obcinam pazurki, nie za bardzo to lubią, ale jakoś daję radę. z kamieniem też muszę udac się do weterynarza bo jak zajrzałam im w pyszczki to widać nalot na ząbkach. Najgorsze dla mnie jest to, że one wyją pod drzwiami bo chcą isć na dwór, a ja nie mam za bardzo warunków, mój ogródek jest wielkości pudełka od zapałek, za płotem dwa duże psy, a przed domem dosyć ruchliwa ulica także boje się o te moje łobuzy że coś im się stanie. mąz też za bardzo nie jest za tym pomysłem aby ich wypuszczać, twierdzi ze w domu jest sporo miejsca. ale ja i tak mam mieszane uczucia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak luźno powiązane:

Kobiety i koty robią co chcą! Mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hahahah dobre ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja na obcięcie pazurków mam taki patent, że wkładam kota w rękaw po swetrze i robię dziurkę na łapę :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
mojemu to tylko po podaniu głupiego jasia się daje obciąć pazury, a że żal mi go po tym, wiec nie chodzę mu obcinać - często nowe drapaczki kupuję ;P
ale jak była okazja że "spał" po narkozie to czemu miałam nei wykorzystać okazji :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u mnie mąż trzyma a ja obcinam dajemy radę :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oj nie, do takiego weta byśmy więcej nie poszły!
Bunia na szczęście jest grzeczna, no prawie grzeczna u weta, pazurki obcinamy sami, kupiłam specjalne nożyczki i jest o wiele łatwiej. Kotka oczywiście za tym nie przepada, ale nie ma wyjścia, wie że nie warto się wyrywać.
Kamień mówicie...hmmm...muszę zajrzeć do pyszczka, ostatnio bardziej czuć jej z mordki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ojej ale przeżycia :) moja mi dziś brzydko mówiąc zarzygała pół salonu na zielono ble podejrzewam że najadła się hydrożelu z wazonu bo był naruszony...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sylwiaagnieszka ten weterynarz był super!! to mój tak reaguje, jak narwany, dlatego byłam pod wielkim wrażeniem, że weterynarzowi się udało podać mu narkozę bez żadnej szramki, a po zabiegach powiedział że nadal mogę z nim przychodzić ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

otworzyć firmę ?? (38 odpowiedzi)

Hej! Pewnie część pomyśli, o co ona pyta na tym forum, ale... jedno z drugim ma wiele wspólnego....

Vision Express - czuję się oszukana (28 odpowiedzi)

Nie ja osobiście, ale dziś wcisnęli mojej teściowej bardzo drogie okulary do czytania. Naprawdę...

Atopowe zapalenie skóry (71 odpowiedzi)

Kobietki ratujcie.. od zawsze jestem alergikiem, ale w ciąży atopowe zapalenie skóry mnie...

do góry