Widok
Dylematy moralne vol. 2
Sytuacja czysto hipotetyczna.
Ktoś z waszego otoczenia zachowuje się niestosownie wobec osoby lub grupy osób. Nie dochodzi co prawda do przemocy fizycznej ale agresor wobec osób przez siebie wybranych zachowuje się jak ostatnie bydlę.
Co w takiej sytuacji robicie? Próbujecie mediacji z agresorem, w miarę swoich możliwości staracie się go powstrzymać pogarszając własne z nim relacje czy ignorujecie całą sytuację uznając że was ona nie dotyczy?
Ktoś z waszego otoczenia zachowuje się niestosownie wobec osoby lub grupy osób. Nie dochodzi co prawda do przemocy fizycznej ale agresor wobec osób przez siebie wybranych zachowuje się jak ostatnie bydlę.
Co w takiej sytuacji robicie? Próbujecie mediacji z agresorem, w miarę swoich możliwości staracie się go powstrzymać pogarszając własne z nim relacje czy ignorujecie całą sytuację uznając że was ona nie dotyczy?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
To ja też odpowiem.
Z racji, że znalazłam się w adekwatnej sytuacji, wiem już, że moją postawę mogę nazwać wprost: Naiwny Tchórz.
Nie byłam w stanie zrobić niczego pozytywnego, mimo najszczerszych chęci. Osoba, która gromadzi w sobie potencjał gniewu i nie wysublimowanej złości, w momencie kiedy czynnik stymulujący się uaktywnia, jest nie do ogarnięcia, powstrzymania. Lepiej chyba nie reagować, wyciszyć w miarę możliwości sytuację, nie dawać i samemu nie stawać się bodźcem do działań agresora. Zwiać.
Któregoś razu pojawiłam się w sytuacji, kiedy paliła się już czerwona lampka. Niestety usiłując spokojną rozmową wyciszyć tego człowieka, by zwolnić tempo jego śnieżnej kuli, sama doświadczyłam fizyczną przewagę argumentacji interlokutora. Musiałam zwinąć wrotki, pomachać białą chustką i w milczeniu ulotnić się jak kamfora. Z zaskoczenia i strachu nie dałam w pysk, nie kopnęłam, nie zrobiłam niczego w odruchu samoobrony. Nie miałam wobec tej osoby tzw. mocy sprawczej. Mimo, że wiedziałam, iż ten stan u niej przeminie, trwale umieściłam sobie w umyśle wykrzyknik obok jej imienia.
By za każdym razem, kiedy właśnie będzie miła i słodka, pamiętać, że bywa agresywna, wulgarna i naprawdę niefajna. Jedno wiem po takim doświadczeniu. Lepiej się nie angażować, bo można samemu nieźle oberwać. Bez względu, czy to ktoś bliski, czy obcy zupełnie. Wydaje mi się, że owych zachowań nie da się do końca stłumić. One po prostu są wpisane w osobowość agresora.
Z racji, że znalazłam się w adekwatnej sytuacji, wiem już, że moją postawę mogę nazwać wprost: Naiwny Tchórz.
Nie byłam w stanie zrobić niczego pozytywnego, mimo najszczerszych chęci. Osoba, która gromadzi w sobie potencjał gniewu i nie wysublimowanej złości, w momencie kiedy czynnik stymulujący się uaktywnia, jest nie do ogarnięcia, powstrzymania. Lepiej chyba nie reagować, wyciszyć w miarę możliwości sytuację, nie dawać i samemu nie stawać się bodźcem do działań agresora. Zwiać.
Któregoś razu pojawiłam się w sytuacji, kiedy paliła się już czerwona lampka. Niestety usiłując spokojną rozmową wyciszyć tego człowieka, by zwolnić tempo jego śnieżnej kuli, sama doświadczyłam fizyczną przewagę argumentacji interlokutora. Musiałam zwinąć wrotki, pomachać białą chustką i w milczeniu ulotnić się jak kamfora. Z zaskoczenia i strachu nie dałam w pysk, nie kopnęłam, nie zrobiłam niczego w odruchu samoobrony. Nie miałam wobec tej osoby tzw. mocy sprawczej. Mimo, że wiedziałam, iż ten stan u niej przeminie, trwale umieściłam sobie w umyśle wykrzyknik obok jej imienia.
By za każdym razem, kiedy właśnie będzie miła i słodka, pamiętać, że bywa agresywna, wulgarna i naprawdę niefajna. Jedno wiem po takim doświadczeniu. Lepiej się nie angażować, bo można samemu nieźle oberwać. Bez względu, czy to ktoś bliski, czy obcy zupełnie. Wydaje mi się, że owych zachowań nie da się do końca stłumić. One po prostu są wpisane w osobowość agresora.
nie był silny-gowniarstwo
znalazło sobie ofiare...
powiedziałam o tym w sensie ,ze czasem nie da sie łagodnie
nie usłyszy
jak pies ujadajacy za kotem
delikatne nastawienie na takiego rozjuszonego---- moze cie w amoku ugrycs,choc nie ma takiego zamiaru
mnie wkurza,ze czesto ludzie nie reaguja nawet jesli nic nie traca
w grupie siła jest-jeden zacznie,nastepni powinni wesprzec
a nie odwracac głowe
znalazło sobie ofiare...
powiedziałam o tym w sensie ,ze czasem nie da sie łagodnie
nie usłyszy
jak pies ujadajacy za kotem
delikatne nastawienie na takiego rozjuszonego---- moze cie w amoku ugrycs,choc nie ma takiego zamiaru
mnie wkurza,ze czesto ludzie nie reaguja nawet jesli nic nie traca
w grupie siła jest-jeden zacznie,nastepni powinni wesprzec
a nie odwracac głowe
"O :) Sądziłem, że wątpliwości to ostatnia rzecz o jaką można Cię posądzać, a jednak...."
Skąd pomysł że mam wątpliwości? Ja wiem jak bym się zachował. Założyłem wątek bo jestem ciekaw jak zachowaliby się inni.
Skąd pomysł że mam wątpliwości? Ja wiem jak bym się zachował. Założyłem wątek bo jestem ciekaw jak zachowaliby się inni.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Czysto hipotetycznie
>Ktoś z waszego otoczenia zachowuje się niestosownie wobec osoby lub grupy osób.
Wiele zmienia kto to z mego otoczenia. Ktoś bliski, dobry znajomy czy ktoś obcy
> agresor wobec osób przez siebie wybranych zachowuje się jak ostatnie bydlę
Ktoś bliski=joby, po prostu nie umiem wtedy trzymać języka za zębami.
Dobry znajomy=moja opinia + mediacja. Reszta to już jego sprawa, w końcu wszyscy jesteśmy dorośli
Ktoś obcy= próba mediacji + ewentualne czyny. Jednak gdy to grupa osób kontra jednostka, próbuję pomóc na swój sposób, np tel po kogoś, policję - hipotetycznie
Reasumując, zawsze coś na swój sposób zrobię
>Ktoś z waszego otoczenia zachowuje się niestosownie wobec osoby lub grupy osób.
Wiele zmienia kto to z mego otoczenia. Ktoś bliski, dobry znajomy czy ktoś obcy
> agresor wobec osób przez siebie wybranych zachowuje się jak ostatnie bydlę
Ktoś bliski=joby, po prostu nie umiem wtedy trzymać języka za zębami.
Dobry znajomy=moja opinia + mediacja. Reszta to już jego sprawa, w końcu wszyscy jesteśmy dorośli
Ktoś obcy= próba mediacji + ewentualne czyny. Jednak gdy to grupa osób kontra jednostka, próbuję pomóc na swój sposób, np tel po kogoś, policję - hipotetycznie
Reasumując, zawsze coś na swój sposób zrobię
Ja tak jak w wielu innych przypadkach uważam że sytuacja z pierwszego posta jest albo czarna albo biała. Nie ma w niej kolorów pośrednich. Kiedy komuś dzieje się krzywda zawsze należy reagować. Brak reakcji oznacza przyzwolenie. A przyzwolenie (brak reakcji) ze strony otoczenia powoduje eskalację u agresora.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem