Widok
Dzieci w wózkach sklepowych
Irytuje mnie pewne zjawisko występujące w sklepach wielkopowierzchniowych. Otóż sporo rodziców do sklepowych wózków wkłada swoje dzieci. Zaznaczam, że nie chodzi mi o specjalne siedzisko do przewożenia dziecka, a główną część wózka. Zastanawiam się, czy rodzice sądzą, że ich dziecko lewituje nad ziemią, a nie tak jak inni chodzi, wdeptując w piasek, błoto, odchody zwierząt? Ja potem do takiego zapiaszczonego, syfiastego wózka wkładam jedzenie i np. ubrania. Nie mam życzenia potem w domu otrzepywać z piasku zakupionych towarów. Wózki od stania na zewnątrz nie brudzą się tak co od dziecięcych brudnych butów. Temat wraca na różnych forach, a najśmieszniejszy argument, jaki słyszałam to "moje dziecko jest ruchliwe". To w imię ruchliwości dziecka wózki mają być brudne? Dziwię się też brakowi reakcji ze strony np. ochrony w sklepach, ale w sumie wdawanie się w kłótnię z mamusiami tego pokroju to zepsuty cały dzień.
Zatem apeluję: jeśli macie dzieci nie mieszczące się w siedzisku, nie wkładajcie dziecka do wózka! Pomyślcie czasem o innych i o tym, że buciki waszej latorośli też dotykają naszych jakże "czystych" chodników.
Zatem apeluję: jeśli macie dzieci nie mieszczące się w siedzisku, nie wkładajcie dziecka do wózka! Pomyślcie czasem o innych i o tym, że buciki waszej latorośli też dotykają naszych jakże "czystych" chodników.
Nie wiem do jakich sklepów wy chodzicie i jakie tam są wózki, w sklepie w którym ja robię zakupy są wózki z rozkładanymi siedziskami i info.do ilu kg dziecko może tam siedzieć ,nogi dziecka zwisają z tego siedziska poza wózek .Zakupy niestety zrobić muszę a świetlice przy sklepowe jeszcze nie są prowadzone,mało który dwulatek będzie grzecznie z mamusią szedł za rączkę nie demolując po drodze pobliskich regałów z towarami.
Ja tam w pełni rozumiem Ritę. Nie wkładam towaru do koszyka bez plastikowej torebki. Mimo wszystko takie buty mają kupę zarazków
( np.zwierzęce odchody), które potem na plastikowej torebce przynosimy do domu- czasami kładziemy na blat kuchenny lub krzesło.
Staram się mimo wszystko używać te mniejsze koszyki.
( np.zwierzęce odchody), które potem na plastikowej torebce przynosimy do domu- czasami kładziemy na blat kuchenny lub krzesło.
Staram się mimo wszystko używać te mniejsze koszyki.
Ritę popieram, a przy okazji:
http://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/324774,bakterie-kalowe-na-wozkach-sklepowych.html
http://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/324774,bakterie-kalowe-na-wozkach-sklepowych.html
też o tym czytałam :) odgrzebałam:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/woda_swiecona_siedlisko_bakterii_rzecz_o_kropielnicach_189006.html
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/woda_swiecona_siedlisko_bakterii_rzecz_o_kropielnicach_189006.html
"Po setkach lat stosowania tradycyjnych kropielnic pojawiła się taka możliwość.
Przełomu dokonał Włoch, a więc mieszkaniec kraju, który również borykał się z tym problemem.
Luciano Marabese wymyślił i opatentował "Acquasantiera Elettronica", czyli po polsku:
Elektroniczny dyspenser wody święconej. Zasada jego działania opiera się na fotokomórce i pozwala na bezdotykowe korzystanie z urządzenia, a tym samym ścisłe zachowanie zasad higieny. W perspektywie czasu, w którym korzystano z tradycyjnych kropielnic - jest to prawdziwy przełom w tej kwestii!" :)
Przełomu dokonał Włoch, a więc mieszkaniec kraju, który również borykał się z tym problemem.
Luciano Marabese wymyślił i opatentował "Acquasantiera Elettronica", czyli po polsku:
Elektroniczny dyspenser wody święconej. Zasada jego działania opiera się na fotokomórce i pozwala na bezdotykowe korzystanie z urządzenia, a tym samym ścisłe zachowanie zasad higieny. W perspektywie czasu, w którym korzystano z tradycyjnych kropielnic - jest to prawdziwy przełom w tej kwestii!" :)