Widok
Dzieci w wózkach sklepowych
Irytuje mnie pewne zjawisko występujące w sklepach wielkopowierzchniowych. Otóż sporo rodziców do sklepowych wózków wkłada swoje dzieci. Zaznaczam, że nie chodzi mi o specjalne siedzisko do przewożenia dziecka, a główną część wózka. Zastanawiam się, czy rodzice sądzą, że ich dziecko lewituje nad ziemią, a nie tak jak inni chodzi, wdeptując w piasek, błoto, odchody zwierząt? Ja potem do takiego zapiaszczonego, syfiastego wózka wkładam jedzenie i np. ubrania. Nie mam życzenia potem w domu otrzepywać z piasku zakupionych towarów. Wózki od stania na zewnątrz nie brudzą się tak co od dziecięcych brudnych butów. Temat wraca na różnych forach, a najśmieszniejszy argument, jaki słyszałam to "moje dziecko jest ruchliwe". To w imię ruchliwości dziecka wózki mają być brudne? Dziwię się też brakowi reakcji ze strony np. ochrony w sklepach, ale w sumie wdawanie się w kłótnię z mamusiami tego pokroju to zepsuty cały dzień.
Zatem apeluję: jeśli macie dzieci nie mieszczące się w siedzisku, nie wkładajcie dziecka do wózka! Pomyślcie czasem o innych i o tym, że buciki waszej latorośli też dotykają naszych jakże "czystych" chodników.
Zatem apeluję: jeśli macie dzieci nie mieszczące się w siedzisku, nie wkładajcie dziecka do wózka! Pomyślcie czasem o innych i o tym, że buciki waszej latorośli też dotykają naszych jakże "czystych" chodników.
Nie wiem do jakich sklepów wy chodzicie i jakie tam są wózki, w sklepie w którym ja robię zakupy są wózki z rozkładanymi siedziskami i info.do ilu kg dziecko może tam siedzieć ,nogi dziecka zwisają z tego siedziska poza wózek .Zakupy niestety zrobić muszę a świetlice przy sklepowe jeszcze nie są prowadzone,mało który dwulatek będzie grzecznie z mamusią szedł za rączkę nie demolując po drodze pobliskich regałów z towarami.
Ja tam w pełni rozumiem Ritę. Nie wkładam towaru do koszyka bez plastikowej torebki. Mimo wszystko takie buty mają kupę zarazków
( np.zwierzęce odchody), które potem na plastikowej torebce przynosimy do domu- czasami kładziemy na blat kuchenny lub krzesło.
Staram się mimo wszystko używać te mniejsze koszyki.
( np.zwierzęce odchody), które potem na plastikowej torebce przynosimy do domu- czasami kładziemy na blat kuchenny lub krzesło.
Staram się mimo wszystko używać te mniejsze koszyki.
Ritę popieram, a przy okazji:
http://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/324774,bakterie-kalowe-na-wozkach-sklepowych.html
http://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/324774,bakterie-kalowe-na-wozkach-sklepowych.html
też o tym czytałam :) odgrzebałam:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/woda_swiecona_siedlisko_bakterii_rzecz_o_kropielnicach_189006.html
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/woda_swiecona_siedlisko_bakterii_rzecz_o_kropielnicach_189006.html
"Po setkach lat stosowania tradycyjnych kropielnic pojawiła się taka możliwość.
Przełomu dokonał Włoch, a więc mieszkaniec kraju, który również borykał się z tym problemem.
Luciano Marabese wymyślił i opatentował "Acquasantiera Elettronica", czyli po polsku:
Elektroniczny dyspenser wody święconej. Zasada jego działania opiera się na fotokomórce i pozwala na bezdotykowe korzystanie z urządzenia, a tym samym ścisłe zachowanie zasad higieny. W perspektywie czasu, w którym korzystano z tradycyjnych kropielnic - jest to prawdziwy przełom w tej kwestii!" :)
Przełomu dokonał Włoch, a więc mieszkaniec kraju, który również borykał się z tym problemem.
Luciano Marabese wymyślił i opatentował "Acquasantiera Elettronica", czyli po polsku:
Elektroniczny dyspenser wody święconej. Zasada jego działania opiera się na fotokomórce i pozwala na bezdotykowe korzystanie z urządzenia, a tym samym ścisłe zachowanie zasad higieny. W perspektywie czasu, w którym korzystano z tradycyjnych kropielnic - jest to prawdziwy przełom w tej kwestii!" :)
ta ja się przyznam...woziłam tak swoją córkę, sprawiało jej to dużo radości, i poprostu nie myślałam, że to może komuś przeszkadzać ....aż do momentu kiedy pani kasjerka zwróciła mi uwagę i już tak nie robię, ale dzieci to dzieci czasem jak widzę co nastolatki z nimi wyprawiają to dopiero brak słów (ostatnio widziałam wyścigi, chłopak waga tak ok. 60 kg, pchany przez innego kolegę)
a ja sie przyznam, że czasami wkładam tak dziecko i nigdy nie było brudne od bucików, to cieniutkie pręty więc nie przesadzajmy ile piasku tam się utrzyma;p a czemu wkładam do kosza a nie w siedzisko, bo czasami córka nie chce w siedzisku a nie chce żeby biegała po sklepie zwłaszcza wokół tych wszystkich wózków do przewożenia palet
w obliczu wyboru włożenia dziecka do wózka czy puszczenia luzem wybieram bezpieczeństwo
co prawda takei wkładanie do środka zdarza się nam niezwykle rzadko ale jednak bywa i tak:p
no i nie uważam, abym była niewychowana czy nieobyta;p
w obliczu wyboru włożenia dziecka do wózka czy puszczenia luzem wybieram bezpieczeństwo
co prawda takei wkładanie do środka zdarza się nam niezwykle rzadko ale jednak bywa i tak:p
no i nie uważam, abym była niewychowana czy nieobyta;p
Ja jako zagorzała bojowniczka wyższości matek nad reszta świata muszę przyznać że nigdy o tym tak nie myślałam może dlatego że z natury ten koszyk jest brudny dla mnie więc nawet jak kładę banany(a praktycznie nigdy bo zawsze są w siatce osobnej)to i tak myje to w domu.ale rozumiem irytację, aczkolwiek wolę dzieciaka w wózku niż biegającego między ludźmi i półkami.
Madness is the gift, that has been given to me!!
czy wy nie macie innych problemów? To jak ty kobieto żyjesz? Wychodzisz na dwór? Dotykasz pieniędzy? Poręczy przy schodach itp? Zarazki są bo może nie zdajesz sobie sprawy z tego ale przed tobą banana czy innych produktów mógł dotykać jakiś menel itp a w tych wózkach brud tak czy siak jest i bez tych dzieci. Pewnie jak widzi biegające dziecko po sklepie to marudzi, że nie siedzi w wózku. I tak źle i tak niedobrze.
A ja się zgadzam z Ritą w 100% !!!
Ja jestem często w dużym hipermarkecie i widzę jak w tych koszach-wózkach sklepowych w środku tam, gdzie powinny być zakupy siedzi dzieciak taki juz duży - 5 czy 6 letni, skandal !!!!!!
Ja biorę na zakupy zawsze ten kosz-wózek do pchania, bo nie muszę podczas zakupów dżwigać małego koszyka - warzywa i owoce wkładam w woreczkach/siateczkach, czy inne rzeczy na wagę, ale inne produkty spożywcze tak jak biorę z regałów , tak wkładam do kosza np makaron, herbata, chusteczki do nosa, czy dzisiaj np jeszcze oprócz zakupów spożywczych wrzuciłam do kosza sobie majtki i skarpetki.
W domu już od kilku lat przecieram mokrą ściereczką kuchenną/zmywakiem - wszystkie zapakowane produkty spozywcze, np kawę , herbatę, rzeczy nabiałowe, kartonik mleka, bo nie bd syfu chowała do szafek/lodówki.
Wszelka odzież którą kupię w hipermarkecie po przyjściu do domu - jest prana, tak samo jak bielizna - majtki, skarpetki - nie zapominajmy, przez ile rąk odzież przechodzi, zanim trafi do sklepu, feeeee.
Również jak kupuję w małych , osiedlowych sklepikach , to po przyjściu do domu wsio przecieram na mokro, wszelkie opakowania, nie mówiąc o dokładnym umyciu warzyw i owoców, bo to oczywiste.
Ja jestem często w dużym hipermarkecie i widzę jak w tych koszach-wózkach sklepowych w środku tam, gdzie powinny być zakupy siedzi dzieciak taki juz duży - 5 czy 6 letni, skandal !!!!!!
Ja biorę na zakupy zawsze ten kosz-wózek do pchania, bo nie muszę podczas zakupów dżwigać małego koszyka - warzywa i owoce wkładam w woreczkach/siateczkach, czy inne rzeczy na wagę, ale inne produkty spożywcze tak jak biorę z regałów , tak wkładam do kosza np makaron, herbata, chusteczki do nosa, czy dzisiaj np jeszcze oprócz zakupów spożywczych wrzuciłam do kosza sobie majtki i skarpetki.
W domu już od kilku lat przecieram mokrą ściereczką kuchenną/zmywakiem - wszystkie zapakowane produkty spozywcze, np kawę , herbatę, rzeczy nabiałowe, kartonik mleka, bo nie bd syfu chowała do szafek/lodówki.
Wszelka odzież którą kupię w hipermarkecie po przyjściu do domu - jest prana, tak samo jak bielizna - majtki, skarpetki - nie zapominajmy, przez ile rąk odzież przechodzi, zanim trafi do sklepu, feeeee.
Również jak kupuję w małych , osiedlowych sklepikach , to po przyjściu do domu wsio przecieram na mokro, wszelkie opakowania, nie mówiąc o dokładnym umyciu warzyw i owoców, bo to oczywiste.
Wiecie co, ja z reguły nie myje bo i tak przesypuję czy przekładam do osobnych pudełek w domu, piorę ciuchy po kupieniu itp.dlaczego?bo z założenia co z zewnątrz to brudne, widoczne czy nie.przeszkadza wam to bo widzicie a to pod względem czystości czy higieny produktu myślę że mało zmieni...myślę że nie jesteście sobie w stanie wyobrazić co się dzieje "za kulisami":)
Madness is the gift, that has been given to me!!
czasami wkladam dzieci do wozka - a produkty myje wiec nie widze klopotu, nie lize pretow od wozka a nie sadze by ktos kupowal np jablka i od razu po wyjeciu z kosza je jadl :) rozumiem ze innym moze to przeszkadzac ale jesli tak jest sa przeciez koszyki takie gdzie sie naklada plastikowy kosz i wszyscy sa szczesliwi ;)
Na szafot z nimi!
Kiedyś w TVP3 był program "co mnie gryzie" - chyba go wam brakuje :)
A jak już tak dbacie o higienę w domu, to pytanie moje brzmi- zostawiacie buty poza drzwiami mieszkań /domów? Dezynfekujecie kombinezony waszych dzieci po zabawach w śniegu? pewnie nie, a nawet nie zdajecie sobie sprawy ile psich odchodow do domu wnosicie i na ile niebezpiecznych chorób jesteście przez to narażone....niestety pieski s****ą na sniezek i właściciele psów czują się jeszcze bardziej bezkarni niż w sezonie pozazimowym... Więc te dzieci w wózkach sklepowych w obrazie higieny są najsłabszym ogniwem.
Nastolatki w wózkach sklepowych - brak słów - napisała jedna z was... Widzę , ze większość tu jest świetsza od papieża :D
Rozumiem, ze autorka wątku nigdy nie używa plastikowych koszykow, które stoją na podłodze? :))
Kiedyś w TVP3 był program "co mnie gryzie" - chyba go wam brakuje :)
A jak już tak dbacie o higienę w domu, to pytanie moje brzmi- zostawiacie buty poza drzwiami mieszkań /domów? Dezynfekujecie kombinezony waszych dzieci po zabawach w śniegu? pewnie nie, a nawet nie zdajecie sobie sprawy ile psich odchodow do domu wnosicie i na ile niebezpiecznych chorób jesteście przez to narażone....niestety pieski s****ą na sniezek i właściciele psów czują się jeszcze bardziej bezkarni niż w sezonie pozazimowym... Więc te dzieci w wózkach sklepowych w obrazie higieny są najsłabszym ogniwem.
Nastolatki w wózkach sklepowych - brak słów - napisała jedna z was... Widzę , ze większość tu jest świetsza od papieża :D
Rozumiem, ze autorka wątku nigdy nie używa plastikowych koszykow, które stoją na podłodze? :))
Też zawsze jak idę na zakupy synek siedzi własnie w wózku, nawet nie pomyślałam ze komuś to może przeszkadzać, jak nie miałam dziecka, a to było całkiem niedawno to mi to wcale nie przeszkadzało.
To jest jedyny sposób aby zrobić zakupy bez płaczu i na spokojnie bez biegania byle szybciej wyjść.
poza tym moj synek jeszcze sam nie chodzi wiec nie ma opcji zeby na bucikach miał jakikolwiek piasek czy psie odchody.
To jest jedyny sposób aby zrobić zakupy bez płaczu i na spokojnie bez biegania byle szybciej wyjść.
poza tym moj synek jeszcze sam nie chodzi wiec nie ma opcji zeby na bucikach miał jakikolwiek piasek czy psie odchody.
Używam częściej koszy niż wózków i jakkolwiek nie widziałam żeby ktoś do kosza wpakował dziecko, to brudne są, i to jak! :D
Dziwi mnie jak można spodziewać się czystego kosza. Wystarczy pomyśleć że różni ludzie wózki pchają, czasem się coś wyleje czy wysypie, dookoła mnóstwo zarazków... Można sobie poczytać artykuły na ten temat jeśli własnej domyślności braknie.
W związku z tym czepianie się sadzania dziecka, i to na miejscu przeznaczonym dla niego, to zwykłe pieniactwo i szukanie winnych własnej frustracji.
Dziwi mnie jak można spodziewać się czystego kosza. Wystarczy pomyśleć że różni ludzie wózki pchają, czasem się coś wyleje czy wysypie, dookoła mnóstwo zarazków... Można sobie poczytać artykuły na ten temat jeśli własnej domyślności braknie.
W związku z tym czepianie się sadzania dziecka, i to na miejscu przeznaczonym dla niego, to zwykłe pieniactwo i szukanie winnych własnej frustracji.
W związku z tym czepianie się sadzania dziecka, i to na miejscu przeznaczonym dla niego, to zwykłe pieniactwo i szukanie winnych własnej frustracji.
~Sajwer
sajwer, jakis klopot ze zrozumieniem czytanego tekstu?:P
wiesz, ze gdzies dzwoni, ale juz nie skumales w jakim kosciele
sprawa dotyczy nie siedziska w wozku sklepowym przeznaczonego dla dzieci, ale glownej czesci wozka, przeznaczonej na zakupy, w tym czeto produkty spozywcze
~Sajwer
sajwer, jakis klopot ze zrozumieniem czytanego tekstu?:P
wiesz, ze gdzies dzwoni, ale juz nie skumales w jakim kosciele
sprawa dotyczy nie siedziska w wozku sklepowym przeznaczonego dla dzieci, ale glownej czesci wozka, przeznaczonej na zakupy, w tym czeto produkty spozywcze
zgadzam się z rita, trywializowanie tej sprawy jest po prostu prostackie
sama mam 2 dzieci, w tym jedno niespelna2 letnie , nie woze go w wozku sklepowym tylko dzieciecym
w niektorych sklepach wisza kartki zabraniajace wsadzania dzieci w butach do wozkow sklepowych, rowniez zdarzylo mi sie widziec, ze ochroniarz upominal rodzica,zeby wyciagnal dziecko
zdejmujcie dzieciom po prostu buty, skoro nie dajecie rady zapanowac nad nimi w sklepie
acha, i zdarzylo mi sie widziec wozki utytlane odchodami-bez komentarza
wiecej wyobrazni niektorym zycze i spojrzenia dalej niz na dlugosc wlasnego nosa
sama mam 2 dzieci, w tym jedno niespelna2 letnie , nie woze go w wozku sklepowym tylko dzieciecym
w niektorych sklepach wisza kartki zabraniajace wsadzania dzieci w butach do wozkow sklepowych, rowniez zdarzylo mi sie widziec, ze ochroniarz upominal rodzica,zeby wyciagnal dziecko
zdejmujcie dzieciom po prostu buty, skoro nie dajecie rady zapanowac nad nimi w sklepie
acha, i zdarzylo mi sie widziec wozki utytlane odchodami-bez komentarza
wiecej wyobrazni niektorym zycze i spojrzenia dalej niz na dlugosc wlasnego nosa
Muszę przyznać, Joanno, że czasami przejawy malkontenctwa tak mnie mierzą że nie czytam dokładnie takich postów. Stąd ta nieścisłość w mojej wypowiedzi.
Utrzymuję natomiast że autorka czepia się na siłę i dodam że z pewnością utrudnia sobie życie w pogoni za utopią i odnotowywaniu kto w czym podpadł.
Utrzymuję natomiast że autorka czepia się na siłę i dodam że z pewnością utrudnia sobie życie w pogoni za utopią i odnotowywaniu kto w czym podpadł.
Ja tam woze nawet dwojke.
Nie wiem jak mialabym je utrzymac w jednym miejscu i zrobic zakupy... Ale nie to w sumie chcialam.
A nie irytuje Cie ze ludzie woza w takim wozku np tuje z promocji? Kwiaty w doniczkach czy inne cyprysy z ktorych ziemia sypie sie rowniez na podloge?
Auchany czy inne Reale maja dzial ogrod. Mozna tam kupic trutki na szczury, ziemie do kwiatow i inne "syfiaste" artykuly.
To Ci nie przeszkadza?
Nie wiem jak mialabym je utrzymac w jednym miejscu i zrobic zakupy... Ale nie to w sumie chcialam.
A nie irytuje Cie ze ludzie woza w takim wozku np tuje z promocji? Kwiaty w doniczkach czy inne cyprysy z ktorych ziemia sypie sie rowniez na podloge?
Auchany czy inne Reale maja dzial ogrod. Mozna tam kupic trutki na szczury, ziemie do kwiatow i inne "syfiaste" artykuly.
To Ci nie przeszkadza?
Uczepiłyście się tych zarazków, chodzi o wychowanie, obycie.
Ja nwet nie myślę o zarazkach, chodzi ogólnie, ja mam bardzo ruchliwe dziecko, ale nigdy nie wkłądałam jej do wózka,bo uważam to za niewłaściwe.
Wózki nie służą do przewożenia dzieci tylko zakupów. Do przewożenia dziecka służy siedzisko. Jak go nie ma to nie uprawnia Cię do wożenia dzieci tam gdzie wozi się żywność. Tyle.
A jak dziecka nie możesz upilnować to nie zabieraj go do sklepu albo wychowaj lepiej.
TESCO otwarte jest 24h.
:/
Ja nwet nie myślę o zarazkach, chodzi ogólnie, ja mam bardzo ruchliwe dziecko, ale nigdy nie wkłądałam jej do wózka,bo uważam to za niewłaściwe.
Wózki nie służą do przewożenia dzieci tylko zakupów. Do przewożenia dziecka służy siedzisko. Jak go nie ma to nie uprawnia Cię do wożenia dzieci tam gdzie wozi się żywność. Tyle.
A jak dziecka nie możesz upilnować to nie zabieraj go do sklepu albo wychowaj lepiej.
TESCO otwarte jest 24h.
:/
moim zdaniem trochę przesada, jedno co to taka mama powinna zdjęc dziecku buty i w siatce sobie je zawiesic i po kłopocie.
Bo tak samo mozna powiedziec,że murek nie słuzy do chodzenia po nim(a kazde dziecko chodzi po murku)a drzewo nie jest do wspinania się a trzepak do przesiadywania....nie przesadzajmy
Bo tak samo mozna powiedziec,że murek nie słuzy do chodzenia po nim(a kazde dziecko chodzi po murku)a drzewo nie jest do wspinania się a trzepak do przesiadywania....nie przesadzajmy
Madness is the gift, that has been given to me!!
niektóre są takie mądre że aż strach, tylko że sytuacje są różne,
ja mieszkam na wsi, nie mam w pobliżu tesco ani innego sklepu całodobowego, nie mam z kim zostawić dzieci, zakupy zrobić muszę, mam dwoje małych dzieci, robienie zakupów i trzymanie za łapki dwoje maluchów nie jest fizycznie możliwe a jak wsadzę na siedzisko jedno to drugi też chce jechać, po za tym przy robieniu zakupów muszę się skupić na wybieraniu towaru a wtedy siłą rzeczy nie widzę co robi moje dziecko w tym momencie, dlatego chromolę kulturę, obycie i bakterie ponieważ nie chcę żeby moje dziecko pożarło kreta albo jakieś inne świństwo, bo nigdy nie mam 100% pewności, że dziecko nie zrobi czegoś czego nigdy w życiu nie zrobiło
ja mieszkam na wsi, nie mam w pobliżu tesco ani innego sklepu całodobowego, nie mam z kim zostawić dzieci, zakupy zrobić muszę, mam dwoje małych dzieci, robienie zakupów i trzymanie za łapki dwoje maluchów nie jest fizycznie możliwe a jak wsadzę na siedzisko jedno to drugi też chce jechać, po za tym przy robieniu zakupów muszę się skupić na wybieraniu towaru a wtedy siłą rzeczy nie widzę co robi moje dziecko w tym momencie, dlatego chromolę kulturę, obycie i bakterie ponieważ nie chcę żeby moje dziecko pożarło kreta albo jakieś inne świństwo, bo nigdy nie mam 100% pewności, że dziecko nie zrobi czegoś czego nigdy w życiu nie zrobiło
Zamknijmy nasze dzieci przed zarazkami pod szklanym kloszem! A potem zakładajmy wątki że do przedszkola nie chodzi przez 3 miesiące bo chorowite!
- nigdy nie widziałam wózka utytłanego w guanie
- woże tak swoje dziecko bo wagowo jest za duża na siedzisko; gdybym widziała że ma buty brudne od kupy to na pewno bym je zdjęła albo jej tak nie wkładała ale zwykły piasek? bez przesady
- moja mała nie raz je bułę w sklepie która a to jej spadnie do koszyka, a to na podłogę i co? zdziwię Was ale ŻYJE!!! i może dlatego nigdy nie chorowała (pomijam katarek) i chodzi do żłobka odkąd skończyła 8,5msc (teraz ma 2,5 roku)
- nigdy nie widziałam wózka utytłanego w guanie
- woże tak swoje dziecko bo wagowo jest za duża na siedzisko; gdybym widziała że ma buty brudne od kupy to na pewno bym je zdjęła albo jej tak nie wkładała ale zwykły piasek? bez przesady
- moja mała nie raz je bułę w sklepie która a to jej spadnie do koszyka, a to na podłogę i co? zdziwię Was ale ŻYJE!!! i może dlatego nigdy nie chorowała (pomijam katarek) i chodzi do żłobka odkąd skończyła 8,5msc (teraz ma 2,5 roku)
hehe jaka naiwność myśleć, że wózki bez dzieci byłyby bardziej czyste :)
Chyba lepiej założyć, że nawet nowy wózek jest brudny tak jak nowe bluzeczki kupowane w sklepie :P Zresztą już na pierwszy rzut oka koszyki (w krórych nie ma dzieci) czy wózki w marketach nie grzeszą czystością.
A ileż infekcji ryzykują rodzice wkładając dzieci do TAKICH BRUDNYCH wózków!
Chyba lepiej założyć, że nawet nowy wózek jest brudny tak jak nowe bluzeczki kupowane w sklepie :P Zresztą już na pierwszy rzut oka koszyki (w krórych nie ma dzieci) czy wózki w marketach nie grzeszą czystością.
A ileż infekcji ryzykują rodzice wkładając dzieci do TAKICH BRUDNYCH wózków!
no dobrze ale co z dziecko ktore jeszcze nie chodzą ? mam córkę 15 miesięczną, do chodzenia samopas jej jeszcze daleko.
czy idac na zakupy mam targac 2 wóżki? zwykły i sklepowy? jak sobie to niby wyobrażasz? jeden ciągne drugi pcham?
opanujcie się.
a pomyślała która co tak na prawde jest przewożone też tymi wózkami? a dostawy do sklepów? a worki z ziemniakami, cebulą itp.. to czyste według was jest? nie ma się czego czepić to czepmy się wózków...
czy idac na zakupy mam targac 2 wóżki? zwykły i sklepowy? jak sobie to niby wyobrażasz? jeden ciągne drugi pcham?
opanujcie się.
a pomyślała która co tak na prawde jest przewożone też tymi wózkami? a dostawy do sklepów? a worki z ziemniakami, cebulą itp.. to czyste według was jest? nie ma się czego czepić to czepmy się wózków...
"no dobrze ale co z dziecko ktore jeszcze nie chodzą ? mam córkę 15 miesięczną, do chodzenia samopas jej jeszcze daleko.
czy idac na zakupy mam targac 2 wóżki? zwykły i sklepowy? jak sobie to niby wyobrażasz? jeden ciągne drugi pcham?..."
aniu, dziecko drogie nieogarniete:)
a coz tu jest do wyobrazania??
wyobraz sobie, ze mam dziecko 1,5 roczne i owszem zawsze do sklepu biore wozek, ktory mam w samochodzie, ewentualnie mozesz wziac maly koszyk lub mniejsze zakupy wkladac do kosza pod wozkiem robiac zakupy
ja sie dziwie , ze w ogole niektorzy maja dzieci(jeszcze w dodatku zmajstruja sobie 2-3 w malym odstepie czasu) nie ogarniaja ich potem w codziennej obsludze,a potem -klekajcie narody...roszczenia na kazdym kroku, pretensje do swiata, ze nie chce się dostosować do rozbrykanego bejbika i jego nieradzacej sobie mamuski...
czy idac na zakupy mam targac 2 wóżki? zwykły i sklepowy? jak sobie to niby wyobrażasz? jeden ciągne drugi pcham?..."
aniu, dziecko drogie nieogarniete:)
a coz tu jest do wyobrazania??
wyobraz sobie, ze mam dziecko 1,5 roczne i owszem zawsze do sklepu biore wozek, ktory mam w samochodzie, ewentualnie mozesz wziac maly koszyk lub mniejsze zakupy wkladac do kosza pod wozkiem robiac zakupy
ja sie dziwie , ze w ogole niektorzy maja dzieci(jeszcze w dodatku zmajstruja sobie 2-3 w malym odstepie czasu) nie ogarniaja ich potem w codziennej obsludze,a potem -klekajcie narody...roszczenia na kazdym kroku, pretensje do swiata, ze nie chce się dostosować do rozbrykanego bejbika i jego nieradzacej sobie mamuski...
też mi się to nie podoba i bym tego nie robiła gdyby były stale dostępne wózki z siedzonkami. W moim Kauflandzie nie wszystkie wózki są zaopatrzone w siedzonka, za każdym razem szukam takiego, ale czasami są one gdzies tam głębiej zapięte. Nie chce mi się z dwójką malutkich dzieci szarpać ze wszystkimi wozkami pod sklepem żeby wydobyć ten jeden z siedzonkiem. I dlatego często wkładam dziecko prosto do wózka. Drugie w foteliku wkładam też do wózka. Trudno.
Z reszta "gołego" jedzenia nikt do wózka nie wkłada, owoce/warzywa/chleb zawsze jest w siateczkach. A inne produkty przecież mają opakowanie.
Z reszta "gołego" jedzenia nikt do wózka nie wkłada, owoce/warzywa/chleb zawsze jest w siateczkach. A inne produkty przecież mają opakowanie.
Wózek sklepowy to mały problem. Najbardziej wkurza mnie jak w poczekalniach/przychodniach/innych miejscach gdzie można usiąść rodzice puszczają w butach dzieci, żeby sobie stały/pobiegały po tych krzesłach/ławkach. Czy tacy rodzice pomyślą, że ktoś na tym będzie siedział. Ba, że sami siedzą na krzesłach, po których dziecko sobie w butach chodziło. Bajka.
Hahaha apropos zarazków. Przypomniała mi się taka sytuacja. Miałam kiedyś warzywniak. Raz ladowałam Paniusi marchewki do siatki i przez moją nieuwagę jedna wypadla mi na podlogę (kafelki zamiatane na biezaco). Podniosłam ów warzywko i wsadziłam do siatki na co Paniusia "ale ona jest z ziemi" czy coś takiego a ja nie wiele myśląc jej odpowiedziałam "a Pani myślała, że na drzewach rosną?" Hahahaha czasami wielkopaństwo niektórych napawa mnie optymizmem do dalszego życia.
mnie akurat marchewka podniesiona z podlogi nie przeszkadzalaby, takze rozwieje twoja watpliwosc-to z pewnoscia nie bylam ja:P
jednak razi mnie bardzo tak czesty nadal arogancki stosunek do swoich klientow prywaciarzy sprzedajacych przyslowiową pietruche na targach i w budach (mam nawet takich w rodzinie, wiec wiem o czym mowie)
jednak razi mnie bardzo tak czesty nadal arogancki stosunek do swoich klientow prywaciarzy sprzedajacych przyslowiową pietruche na targach i w budach (mam nawet takich w rodzinie, wiec wiem o czym mowie)
Nie przeczytałam odpowiedzi, więc nie wiem czy się nie powtórzę. Przecież żywność zwykle wkłada się do wózka zapakowaną. Ewentualnie jeśli już wkładasz luzem jakieś owoce czy warzywa, to i tak je potem myjesz z jeszcze gorszych świństw niż te przytaszczone na bucikach dziecka. A ciuchy wkładasz luzem do wózka? Przecież on może być brudny nie tylko od dziecięcych butów. Ludzie tam wkładają ziemniaki, brudne warzywa. A ile razy spotyka się np. rozlany olej. Taki wózek to generalnie świetne miejsce dla zarazków, które każdy klient przynosi na własnych dłoniach, więc czepianie się bucików dziecka to lekka przesada. Ja oczywiście rozumiem Twoje argumenty, ale nawet gdyby nagle wszystkie mamy przestały wkładać dzieci do wózków, to i tak nie polepszyłoby to ich czystości.
oczywiscie , nie neguje ze po drugiej stronie(tj.klienta) jest równiez masa nieopierzonych chamów i prostaków
jednak to sprzedawca jest na pozycji oferenta, czasy sa takie , ze konkurencja jest spora i to jemu bardziej powinno zalezec, stad nie dopuszczalna jest taka arogancja apriori i traktowanie potencjalnego klienta, ze przyjdzie, kreci sie w sklepie, podloge brudzi, wymaca wszystko, pewnie i tak nic nie kupi, jakies odburkiwanie " nie dotykac!" etc.etc.
poniekad sformułowanie "place-wymagam" jest uzasadnione, czasy komuny dawno sie skonczyly, owszem klient ma prawo wymagac towaru dobrej jakosci, a nie np.zgnilych owocow pokatnie zapakowanych przez takiego aroganckiego dusigrosza-badylarza, ktory niczego nie pozwala dotknac, oczywiscie takie sformulowanie nie usprawiedliwia i nie uprawnia do wyladowania swoich frustracji de facto nie zwiazanych z zakupami
medal, ma dwie strony
jednak to sprzedawca jest na pozycji oferenta, czasy sa takie , ze konkurencja jest spora i to jemu bardziej powinno zalezec, stad nie dopuszczalna jest taka arogancja apriori i traktowanie potencjalnego klienta, ze przyjdzie, kreci sie w sklepie, podloge brudzi, wymaca wszystko, pewnie i tak nic nie kupi, jakies odburkiwanie " nie dotykac!" etc.etc.
poniekad sformułowanie "place-wymagam" jest uzasadnione, czasy komuny dawno sie skonczyly, owszem klient ma prawo wymagac towaru dobrej jakosci, a nie np.zgnilych owocow pokatnie zapakowanych przez takiego aroganckiego dusigrosza-badylarza, ktory niczego nie pozwala dotknac, oczywiscie takie sformulowanie nie usprawiedliwia i nie uprawnia do wyladowania swoich frustracji de facto nie zwiazanych z zakupami
medal, ma dwie strony
Mnie bardziej irytują dzieci biegające samopas i wybiegające nagle zza regału prosto pod wózek z zakupami ;) bo rodzice gdzieś się zatrzymali przy regale i zapomnieli o dziecku...
albo snujące się bez ładu - też jak zagubione we mgle, prosto pod koła. Widziałam też dzieci jeżdżące po hiperze na rowerkach(nie tych, które można tam kupić, ale swoich własnych - kto ich wpuścił?)
Albo "pańcie" z pieskami w torebkach :/ Kto z psem wchodzi do sklepu z artykułami spożywczymi?
________
Nasz póki co jeździ jeszcze na siedzisku w wózku - chociaż przekroczył magiczną wagę 15kg(a do tylu jest siedzisko).
Czemu nie ma wózków z siedziskami dla większych/cięższych dzieci?
15 kg to tak średnio - dobrze zbudowany 2,5-letni chłopczyk albo 3-3,5-letnia dziewczynka :P
A kto 3-latka wozi w dziecięcym wózku/spacerówce? Bo ja nie - więc i na zakupy nie będę brała wózka. Tym bardziej, że do hipera nie udaję się po drobne zakupy w stylu 5 bułek i masło ;) tylko większe - więc jak manewrować wózkiem dziecięcym + zakupowym?
Co do bakterii - ja akurat nie mam jazdy na tym tle. Bakterie są wszędzie. Nie będę dziecka hodowała w sterylnych warunkach.
Kto wyciera chusteczkami antybakteryjnymi wszelkie uchwyty, rączki, poręcze(w sklepach, komunikacji miejskiej itd.) przed dotknięciem ich? Pieniądze bierzecie do ręki tylko w rękawiczkach?
Warzywa, owoce, pieczywo - wszystko to jest wkładane do wózka w woreczkach foliowych (pieczywo czasem w papierowych torbach - zależy od sklepu). Jeśli ktoś kupuje jakieś ubranie i wkłada do wózka - to wierzę, że przed pierwszym ubraniem najpierw je pierze?
Nigdy nie widziałam(gołym okiem) wózka "brudnego" ;) prędzej koszyki.
albo snujące się bez ładu - też jak zagubione we mgle, prosto pod koła. Widziałam też dzieci jeżdżące po hiperze na rowerkach(nie tych, które można tam kupić, ale swoich własnych - kto ich wpuścił?)
Albo "pańcie" z pieskami w torebkach :/ Kto z psem wchodzi do sklepu z artykułami spożywczymi?
________
Nasz póki co jeździ jeszcze na siedzisku w wózku - chociaż przekroczył magiczną wagę 15kg(a do tylu jest siedzisko).
Czemu nie ma wózków z siedziskami dla większych/cięższych dzieci?
15 kg to tak średnio - dobrze zbudowany 2,5-letni chłopczyk albo 3-3,5-letnia dziewczynka :P
A kto 3-latka wozi w dziecięcym wózku/spacerówce? Bo ja nie - więc i na zakupy nie będę brała wózka. Tym bardziej, że do hipera nie udaję się po drobne zakupy w stylu 5 bułek i masło ;) tylko większe - więc jak manewrować wózkiem dziecięcym + zakupowym?
Co do bakterii - ja akurat nie mam jazdy na tym tle. Bakterie są wszędzie. Nie będę dziecka hodowała w sterylnych warunkach.
Kto wyciera chusteczkami antybakteryjnymi wszelkie uchwyty, rączki, poręcze(w sklepach, komunikacji miejskiej itd.) przed dotknięciem ich? Pieniądze bierzecie do ręki tylko w rękawiczkach?
Warzywa, owoce, pieczywo - wszystko to jest wkładane do wózka w woreczkach foliowych (pieczywo czasem w papierowych torbach - zależy od sklepu). Jeśli ktoś kupuje jakieś ubranie i wkłada do wózka - to wierzę, że przed pierwszym ubraniem najpierw je pierze?
Nigdy nie widziałam(gołym okiem) wózka "brudnego" ;) prędzej koszyki.
heh, kolejny wątek z cyklu "zróbmy trochę zamieszania na forum, niech sobie kobity pofurczą"
;)
;)
"Dobre rodzicielstwo to w dużej części umiejętność radzenia sobie z własną bezradnością. (..) Trzeba rozstać się z wyobrażonym i wymarzonym dzieckiem po to, by spotkać się z tym, które ma się we własnym domu." A. Stein
pewnie, że tak
wszystko się rozbija o życzliwość obu stron "sporu"
buty można zdjąć, do dziecka się uśmiechnąć...
no, ale po co, skoro taaaki temat, w sam raz na forum
;)
wszystko się rozbija o życzliwość obu stron "sporu"
buty można zdjąć, do dziecka się uśmiechnąć...
no, ale po co, skoro taaaki temat, w sam raz na forum
;)
"Dobre rodzicielstwo to w dużej części umiejętność radzenia sobie z własną bezradnością. (..) Trzeba rozstać się z wyobrażonym i wymarzonym dzieckiem po to, by spotkać się z tym, które ma się we własnym domu." A. Stein
najfajniejsza tu wypowiedź to ta o trzepaku :D
Kiedy się nie ma dystansu do życia, to się na trzepaku nie usiądzie, nie będzie się na nim wisiało głową w dół bo "on przecież nie do tego służy". A co to za życie bez takich "trzepaków"...
To ja więcej dystansu życzę niektórym i tylko takich zmartwień w życiu.
Kiedy się nie ma dystansu do życia, to się na trzepaku nie usiądzie, nie będzie się na nim wisiało głową w dół bo "on przecież nie do tego służy". A co to za życie bez takich "trzepaków"...
To ja więcej dystansu życzę niektórym i tylko takich zmartwień w życiu.
ja owszem wkladalam nie raz 2 do wozka bo inaczej nie szlo zrobic zakupow- mieli taki okres (jednak bardzo zadko, bo wolalam wtedy sama isc jak m. wracal) ale sie zdarzalo,
nigdy nie wkladalam z zabloconymi butami, jednak masz racje nie pomyslalam ze to syf, sorry,
ale z drugiej strony rozumiem tych ktorzy tak robia , bo to szybciej i bezapieczniej mozna zrobic zakupy bez gonienia dzieci po sklepie,
no i zawsze i tak uwazalam ze te wozki sa fe. czy to dzieci tam sa ,czy tylko psy na nie sikaja(jak stoja przed sklepem)
ja juz i tak tego nie robie bo dzieci wyrosly z tego.
nigdy nie wkladalam z zabloconymi butami, jednak masz racje nie pomyslalam ze to syf, sorry,
ale z drugiej strony rozumiem tych ktorzy tak robia , bo to szybciej i bezapieczniej mozna zrobic zakupy bez gonienia dzieci po sklepie,
no i zawsze i tak uwazalam ze te wozki sa fe. czy to dzieci tam sa ,czy tylko psy na nie sikaja(jak stoja przed sklepem)
ja juz i tak tego nie robie bo dzieci wyrosly z tego.
A pomyśl o tym wszystkich ''biednych'' dzieciach,które siedzą w tych zabrudzonych wózkach.Widziałam kiedyś program w których jakaś pani doktor wypowiadała się,że wiele mam wkłada tam dzieci,one potem wkladają np.ręce do buzi...a wózki są siedliskiem wielu bakterii.Można ruszyć wyobrażnią-komuś rozwali się jogurcik,komus wyleje się woda z kapusty kiszonej,albo jakaś inna golonka.Kilka dni sobie podeschnie w takim wózeczku a potem jakiś pan albo pani z mega katarem,niekoniecznie dbająca o higienę złapie taki wózeczek.Co tam piasek z butów...Nie odbieraj mojej wypowiedzi jako złośliwości,chciałam bardziej zwrócić uwagę innych mam żeby pamiętały o ''bezpieczeństwie'' swoich dzieci...Ja swoje staram się tam nie wkładać,albo robię to naprawdę sporadycznie.
A ja napisze jedno -Jak wam nie odpowiada wkladanie zakupów do brydnych wózków to idzcie na zakupy do sklepu osiedlowego, gdzie ekspedientka poda wam osobiscie towar z półki.
Ja tak wkladam mała i będe wkładała -zawsze kłade ja na moja kurtke i zazwyczaj zasypia w wózku bo uwielbia .Jak miałaby spac na siedzonku ?
Ja wychodzę z założenia że jak komus to przeszkadza to jest to jego problem a nie mój .
Ja tak wkladam mała i będe wkładała -zawsze kłade ja na moja kurtke i zazwyczaj zasypia w wózku bo uwielbia .Jak miałaby spac na siedzonku ?
Ja wychodzę z założenia że jak komus to przeszkadza to jest to jego problem a nie mój .
zacznijcie jeździć do Tesco tam wózki mają "przegródkę" i w tą mniejszą wkładam zakupy które tego wymagają a dziecko do koszyka bo w to siodełko to raczej takie do 2 lat się mieści i to nie w zimowych butach a poza tym jak komuś przeszkadza zawsze można zabrać ze sobą mokre chusteczki najlepiej z płynem dezynfekującym i umyć wózek zanim zacznie się go używać i później szczegółowo opisać to na forum;)