Widok
>to że nie wierzę w miłość ma oznaczać, że nie potrafię zachować trwałych relacji? Niekoniecznie.
Jeśli nie wierzysz w miłość to nie wierzysz w trwałość relacji.
Brak jednego, zabija drugie.
>ale uniemożliwia on prawdziwe poznanie drugiego człowieka i to bez względu na użytkownika.
Jeśli poznanie kogokolwiek jest w ogóle możliwe, to zależy od dobrej woli jednostki.
Jest niemożliwe, jeśli ktoś nie chce się uzewnętrzniać - i wtedy nie ważne, czy to internet czy nie.
>Oczywiście kieruję się pewnymi zasadami jeżeli chodzi o kobiety i mężczyzn, ale każdy tak robi.
Napisałaś bym nie uogólniał kobiet i zaszufladkowałaś mężczyzn.
>nie jestem uparta.
Jak to się nazwałaś, zawzięta? Czy to było inne słowo?
To synonim osoby upartej.
>Ja na co dzień podejmuję dużo decyzji, w domu nie mam ochoty tego robić,
Ale zwykle to robi, bo ma to we krwi.
To kwestia osobowości.
>Kompromis wynika z dwóch rzeczy, albo z braku własnego zdania albo z miłości.
Kompromis to spotkanie się w połowie drogi.
Jeśli ktoś nie ma zdania i odpuszcza lub odpuszcza bez walki, bo aż tak mu nie zależy, to żaden kompromis.
>Jest niezbędny w związku.
Kompromis jest szkodliwy.
Nawet sama jego potrzeba świadczy o tym, że żadna ze stron nie jest gotowa odpuścić.
Są gotowi narazić swój związek na szwank, z egoizmu pozyskania korzyści dla siebie - lub co gorsza, by postawić na swoim!
>Skoro uważasz, że nie ma go w miłości, to znaczy nie ma miłości!?
Uważam, że im go więcej, tym mniejszą szansę na związek, bo ustępstwa są wymuszane po walce i negocjacjach, zamiast wynikać z miłości.
>Przyznałeś mi wtedy rację.
Nie do końca:)
>Muszą być podobieństwa. Wspólny temperament wspólne pasje i zainteresowania.
Muszą być podobieństwa w pewnych sferach, jak zainteresowania, poglądy czy moralność, ale nie w przypadku temperamentu.
Dwoje flegmatyków popadnie w marazm, dwoje choleryków się zagryzie.
>a później ogień chce ognia a woda pragnie wody.
Nie wiem, nie doświadczyłem tego, nie słyszałem by ktoś tak miał.
Jesteś pierwszą osobą, która wygłasza taką opinię.
>Najwcześniej te różnice można zauważyć w seksie.
Nie zaglądam wspomnianym związkom do sypialni, więc nie umiem tego ocenić w odniesieniu do życia.
Wyglądają na szczęśliwe.
Jeśli nie wierzysz w miłość to nie wierzysz w trwałość relacji.
Brak jednego, zabija drugie.
>ale uniemożliwia on prawdziwe poznanie drugiego człowieka i to bez względu na użytkownika.
Jeśli poznanie kogokolwiek jest w ogóle możliwe, to zależy od dobrej woli jednostki.
Jest niemożliwe, jeśli ktoś nie chce się uzewnętrzniać - i wtedy nie ważne, czy to internet czy nie.
>Oczywiście kieruję się pewnymi zasadami jeżeli chodzi o kobiety i mężczyzn, ale każdy tak robi.
Napisałaś bym nie uogólniał kobiet i zaszufladkowałaś mężczyzn.
>nie jestem uparta.
Jak to się nazwałaś, zawzięta? Czy to było inne słowo?
To synonim osoby upartej.
>Ja na co dzień podejmuję dużo decyzji, w domu nie mam ochoty tego robić,
Ale zwykle to robi, bo ma to we krwi.
To kwestia osobowości.
>Kompromis wynika z dwóch rzeczy, albo z braku własnego zdania albo z miłości.
Kompromis to spotkanie się w połowie drogi.
Jeśli ktoś nie ma zdania i odpuszcza lub odpuszcza bez walki, bo aż tak mu nie zależy, to żaden kompromis.
>Jest niezbędny w związku.
Kompromis jest szkodliwy.
Nawet sama jego potrzeba świadczy o tym, że żadna ze stron nie jest gotowa odpuścić.
Są gotowi narazić swój związek na szwank, z egoizmu pozyskania korzyści dla siebie - lub co gorsza, by postawić na swoim!
>Skoro uważasz, że nie ma go w miłości, to znaczy nie ma miłości!?
Uważam, że im go więcej, tym mniejszą szansę na związek, bo ustępstwa są wymuszane po walce i negocjacjach, zamiast wynikać z miłości.
>Przyznałeś mi wtedy rację.
Nie do końca:)
>Muszą być podobieństwa. Wspólny temperament wspólne pasje i zainteresowania.
Muszą być podobieństwa w pewnych sferach, jak zainteresowania, poglądy czy moralność, ale nie w przypadku temperamentu.
Dwoje flegmatyków popadnie w marazm, dwoje choleryków się zagryzie.
>a później ogień chce ognia a woda pragnie wody.
Nie wiem, nie doświadczyłem tego, nie słyszałem by ktoś tak miał.
Jesteś pierwszą osobą, która wygłasza taką opinię.
>Najwcześniej te różnice można zauważyć w seksie.
Nie zaglądam wspomnianym związkom do sypialni, więc nie umiem tego ocenić w odniesieniu do życia.
Wyglądają na szczęśliwe.
>Brak jednego, zabija drugie.
Skąd Ty to możesz wiedzieć? Trwałość relacji to wynik wielu czynników. Strachu, tzw miłości, przywiązania, posłuszeństwa, braku perspektyw. Rożne rzeczy na to wpływają, niekoniecznie wiara w miłość.
>Jest niemożliwe, jeśli ktoś nie chce się uzewnętrzniać - i wtedy nie ważne, czy to internet czy nie.
Pijesz do mnie, czy to tylko wrażenie?
Można się uzewnętrzniać pisząc z kimś prywatnie, wtedy są szanse na to aby kogoś poznać, nie zaprzeczę. Oczywiście spotkanie w realu później to weryfikuje, bo jak zauważyłeś słowo pisane podlega interpretacji, niekoniecznie właściwej.
A w ogóle jakbyś zapomniał temat dotyczył poznania Twojej osoby. To rozumiem, że Ty uzewnętrzniasz się na forum publicznym i Ciebie można poznać?
>Napisałaś bym nie uogólniał kobiet i zaszufladkowałaś mężczyzn
Oj tam....
Jest taki śmieszny rysunek obrazujący mózg kobiety i mężczyzny. Mózg mężczyzny to właśnie szufladki. Miliony szufladek ;)
>Jak to się nazwałaś, zawzięta? Czy to było inne słowo?
Tak, zawzięta, ale tylko w dyskusjach.
>Ale zwykle to robi, bo ma to we krwi.
Nie każda i nie zawsze. Ja mogę mówić na swoim przykładzie a Ty?
>Jeśli ktoś nie ma zdania i odpuszcza lub odpuszcza bez walki, bo aż tak mu nie zależy, to żaden kompromis.
Ja wiem co to jest kompromis, ale bywa, że osoba, której się ustępuje, tak właśnie postrzega daną sytuację. Nie potrafi tego obiektywnie ocenić. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
>Kompromis jest szkodliwy.
Ale Ty herezje opowiadasz. To lepiej się kłócić? Wymuszać? Grozić i szantażować? Albo rozstać się? Każdy jest egoistą, tylko jeden w mniejszym a drugi w większym stopniu. Sztuką jest zachować umiar miedzy dobrem swoim a innych.
>Nie do końca:)
Naprawdę? Niemożliwe, jakoś mi to umknęło ;)
>Muszą być podobieństwa w pewnych sferach, jak zainteresowania, poglądy czy moralność, ale nie w przypadku temperamentu.
No to wyobraź sobie w łóżku faceta z dużym temperamentem i kobietę totalnie nieaktywną. Lub odwrotnie. Jak to zazwyczaj się kończy?
>Jesteś pierwszą osobą, która wygłasza taką opinię.
Dobrze jest mieć przy sobie osobę, która rozumie Twoje zachowanie i nie chce tłumaczenia bo sama tak ma.
>Wyglądają na szczęśliwe.
To o niczym nie świadczy...
Skąd Ty to możesz wiedzieć? Trwałość relacji to wynik wielu czynników. Strachu, tzw miłości, przywiązania, posłuszeństwa, braku perspektyw. Rożne rzeczy na to wpływają, niekoniecznie wiara w miłość.
>Jest niemożliwe, jeśli ktoś nie chce się uzewnętrzniać - i wtedy nie ważne, czy to internet czy nie.
Pijesz do mnie, czy to tylko wrażenie?
Można się uzewnętrzniać pisząc z kimś prywatnie, wtedy są szanse na to aby kogoś poznać, nie zaprzeczę. Oczywiście spotkanie w realu później to weryfikuje, bo jak zauważyłeś słowo pisane podlega interpretacji, niekoniecznie właściwej.
A w ogóle jakbyś zapomniał temat dotyczył poznania Twojej osoby. To rozumiem, że Ty uzewnętrzniasz się na forum publicznym i Ciebie można poznać?
>Napisałaś bym nie uogólniał kobiet i zaszufladkowałaś mężczyzn
Oj tam....
Jest taki śmieszny rysunek obrazujący mózg kobiety i mężczyzny. Mózg mężczyzny to właśnie szufladki. Miliony szufladek ;)
>Jak to się nazwałaś, zawzięta? Czy to było inne słowo?
Tak, zawzięta, ale tylko w dyskusjach.
>Ale zwykle to robi, bo ma to we krwi.
Nie każda i nie zawsze. Ja mogę mówić na swoim przykładzie a Ty?
>Jeśli ktoś nie ma zdania i odpuszcza lub odpuszcza bez walki, bo aż tak mu nie zależy, to żaden kompromis.
Ja wiem co to jest kompromis, ale bywa, że osoba, której się ustępuje, tak właśnie postrzega daną sytuację. Nie potrafi tego obiektywnie ocenić. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
>Kompromis jest szkodliwy.
Ale Ty herezje opowiadasz. To lepiej się kłócić? Wymuszać? Grozić i szantażować? Albo rozstać się? Każdy jest egoistą, tylko jeden w mniejszym a drugi w większym stopniu. Sztuką jest zachować umiar miedzy dobrem swoim a innych.
>Nie do końca:)
Naprawdę? Niemożliwe, jakoś mi to umknęło ;)
>Muszą być podobieństwa w pewnych sferach, jak zainteresowania, poglądy czy moralność, ale nie w przypadku temperamentu.
No to wyobraź sobie w łóżku faceta z dużym temperamentem i kobietę totalnie nieaktywną. Lub odwrotnie. Jak to zazwyczaj się kończy?
>Jesteś pierwszą osobą, która wygłasza taką opinię.
Dobrze jest mieć przy sobie osobę, która rozumie Twoje zachowanie i nie chce tłumaczenia bo sama tak ma.
>Wyglądają na szczęśliwe.
To o niczym nie świadczy...
>Skąd Ty to możesz wiedzieć? Trwałość relacji to wynik wielu czynników.
Spróbuje ostatni raz:)
Skoro nie wierzysz w prawdziwą miłość, jak nazywasz miłość na zawsze.
Uznajesz, że miłość jest ulotna i się kończy.
A związek bez miłości nie jest związkiem.
To kiedy miłość ulatuje, relacje się kończą.
Skoro więc miłość jest nietrwała, to z założenia również relacje muszą być nietrwałe.
Co za tym idzie, ludzie niezdolni do miłości prawdziwej, nie są zdolni do tworzenia trwałych relacji.
Czyli trwałe relacje nie istnieją.
To konsekwencje nie wierzenia w miłość.
A zatem, skoro trwałe relacje nie istnieją, to nie można stracić zdolności do nawiązywania trwałych relacji.
Zatem nie musisz się niczego obawiać i możesz się ze mną przespać:d
>Pijesz do mnie, czy to tylko wrażenie?
Droczę się z Tobą:)
Niewinnie, chciałoby się powiedzieć - choć nie wiem, czy to właściwy sposób, bo może się skończyć jak z tym niewinnym seksem.
Po prostu wiem, że nie można się nie uzewnętrzniać, bo im więcej się pisze, tym więcej się zdradza.
>To rozumiem, że Ty uzewnętrzniasz się na forum publicznym i Ciebie można poznać?
Tak.
Choć nie jest to dane wszystkim, jak się ostatnio przekonuje:)
>Tak, zawzięta, ale tylko w dyskusjach.
Nie wierzę, aby to się dało oddzielić.
Albo ktoś ma jakąś cechę charakteru, albo jej nie ma.
Wątpię, by ktoś umiał w sposób doskonały panować nad emocjami i pewnych zachowań w związku nie posiadać.
>Nie każda i nie zawsze. Ja mogę mówić na swoim przykładzie a Ty?
Na pewno możesz?:)
Oczywiście, że mogę i mówię.
>ale bywa, że osoba, której się ustępuje, tak właśnie postrzega daną sytuację. Nie potrafi tego obiektywnie ocenić.
Więc się myli.
Nie ma to jednak znaczenia, bo jeśli ustępujesz i dobrze się z tym czujesz, a druga osoba nic nie traci, to nie jest to kompromis.
>Ale Ty herezje opowiadasz. To lepiej się kłócić? Wymuszać? Grozić i szantażować? Albo rozstać się?
Napisałem tylko, że jest szkodliwy.
Nie najszkodliwszy:p
Oczywiście są gorsze rozwiązania, dlatego ludzie stosują kompromis.
Sam kompromis jest jak przemoc, świadczy o bezsilności.
>No to wyobraź sobie w łóżku faceta z dużym temperamentem i kobietę totalnie nieaktywną. Lub odwrotnie. Jak to zazwyczaj się kończy?
Zbyt wiele ode mnie wymagasz:)
Moja wyobraźnia jest przeogromna, ale podobnie jak wszechświat - skończona.
Nieaktywna kobieta, czyli nieprzytomna? ...martwa?:d
A tak serio, to napisałem wcześniej, jak to wygląda.
Strona bardziej energiczna obdarowuje energią tą spokojniejszą.
A spokojniejsza obdarowuje spokojem tą aktywną.
Więc w seksie, jedna strona może być bardziej ostra a druga stonowana.
Mogą się dopełniać, lub przeplatać, robiąc to raz powoli, raz szybko...
Brzmi to jak całkiem urozmaicone życie seksualne:)
>Dobrze jest mieć przy sobie osobę, która rozumie Twoje zachowanie i nie chce tłumaczenia bo sama tak ma.
To nie zależy od charakteru, ale świadomości.
Jedno są jak dwie krople wody i ciągle się kłócą, nie dostrzegając podobieństw, a inni są różni, ale dostrzegają jaka jest druga strona, pojmują te różnice i wykorzystują je do lepszego współżycia.
Spróbuje ostatni raz:)
Skoro nie wierzysz w prawdziwą miłość, jak nazywasz miłość na zawsze.
Uznajesz, że miłość jest ulotna i się kończy.
A związek bez miłości nie jest związkiem.
To kiedy miłość ulatuje, relacje się kończą.
Skoro więc miłość jest nietrwała, to z założenia również relacje muszą być nietrwałe.
Co za tym idzie, ludzie niezdolni do miłości prawdziwej, nie są zdolni do tworzenia trwałych relacji.
Czyli trwałe relacje nie istnieją.
To konsekwencje nie wierzenia w miłość.
A zatem, skoro trwałe relacje nie istnieją, to nie można stracić zdolności do nawiązywania trwałych relacji.
Zatem nie musisz się niczego obawiać i możesz się ze mną przespać:d
>Pijesz do mnie, czy to tylko wrażenie?
Droczę się z Tobą:)
Niewinnie, chciałoby się powiedzieć - choć nie wiem, czy to właściwy sposób, bo może się skończyć jak z tym niewinnym seksem.
Po prostu wiem, że nie można się nie uzewnętrzniać, bo im więcej się pisze, tym więcej się zdradza.
>To rozumiem, że Ty uzewnętrzniasz się na forum publicznym i Ciebie można poznać?
Tak.
Choć nie jest to dane wszystkim, jak się ostatnio przekonuje:)
>Tak, zawzięta, ale tylko w dyskusjach.
Nie wierzę, aby to się dało oddzielić.
Albo ktoś ma jakąś cechę charakteru, albo jej nie ma.
Wątpię, by ktoś umiał w sposób doskonały panować nad emocjami i pewnych zachowań w związku nie posiadać.
>Nie każda i nie zawsze. Ja mogę mówić na swoim przykładzie a Ty?
Na pewno możesz?:)
Oczywiście, że mogę i mówię.
>ale bywa, że osoba, której się ustępuje, tak właśnie postrzega daną sytuację. Nie potrafi tego obiektywnie ocenić.
Więc się myli.
Nie ma to jednak znaczenia, bo jeśli ustępujesz i dobrze się z tym czujesz, a druga osoba nic nie traci, to nie jest to kompromis.
>Ale Ty herezje opowiadasz. To lepiej się kłócić? Wymuszać? Grozić i szantażować? Albo rozstać się?
Napisałem tylko, że jest szkodliwy.
Nie najszkodliwszy:p
Oczywiście są gorsze rozwiązania, dlatego ludzie stosują kompromis.
Sam kompromis jest jak przemoc, świadczy o bezsilności.
>No to wyobraź sobie w łóżku faceta z dużym temperamentem i kobietę totalnie nieaktywną. Lub odwrotnie. Jak to zazwyczaj się kończy?
Zbyt wiele ode mnie wymagasz:)
Moja wyobraźnia jest przeogromna, ale podobnie jak wszechświat - skończona.
Nieaktywna kobieta, czyli nieprzytomna? ...martwa?:d
A tak serio, to napisałem wcześniej, jak to wygląda.
Strona bardziej energiczna obdarowuje energią tą spokojniejszą.
A spokojniejsza obdarowuje spokojem tą aktywną.
Więc w seksie, jedna strona może być bardziej ostra a druga stonowana.
Mogą się dopełniać, lub przeplatać, robiąc to raz powoli, raz szybko...
Brzmi to jak całkiem urozmaicone życie seksualne:)
>Dobrze jest mieć przy sobie osobę, która rozumie Twoje zachowanie i nie chce tłumaczenia bo sama tak ma.
To nie zależy od charakteru, ale świadomości.
Jedno są jak dwie krople wody i ciągle się kłócą, nie dostrzegając podobieństw, a inni są różni, ale dostrzegają jaka jest druga strona, pojmują te różnice i wykorzystują je do lepszego współżycia.
>Spróbuje ostatni raz:)
Hm...to co piszesz jest całkiem logiczne i nawet mogłabym się z tym zgodzić, tylko dodałeś jedno zdanie, które nie jest moja tezą.
"A związek bez miłości nie jest związkiem".
Eh...boje się dalej z Tobą rozmawiać, naprawdę.
>Zatem nie musisz się niczego obawiać i możesz się ze mną przespać:d
No jasne, już pędzę! ;p
To Twoje droczenie się, nie jest niewinne, jest złośliwe.
>Po prostu wiem, że nie można się nie uzewnętrzniać, bo im więcej się pisze, tym więcej się zdradza.
Nasza rozmowa polega cały czas na wymianie poglądów a wymiana poglądów nie oznacza uzewnętrzniania się. Nadal nic o mnie nie wiesz, poza tym jakie mam zdanie na dany temat ;)
>Nie wierzę, aby to się dało oddzielić.
Da się. Nie zachowuj się jak niewierny Tomasz, który nie uwierzy dopóki nie dotknie.
>Na pewno możesz?:)
A czemu nie? Mogę mówić nawet teoretycznie, ale z punktu widzenia kobiety. Ty chyba nie...
>Sam kompromis jest jak przemoc, świadczy o bezsilności.
Brutalne porównanie pesymisty. Tak to bym nazwała. Ja w kompromisie widzę pozytywne aspekty, i mimo wszystko dalej uważam, że jest niezbędny w dobrym związku.
>Zbyt wiele ode mnie wymagasz:)
Oj myślę że nie, masz duże możliwości jak sądzę. Nieaktywna kobieta to taka, która nie ma pojęcia że seks może być formą wyrażania uczuć, nie czerpie z tego przyjemności, robi to, bo chce tego jej facet.
>Więc w seksie, jedna strona może być bardziej ostra a druga stonowana.
Tak jest tylko na początku znajomości. Później zazwyczaj jedno ma ochotę a drugie nie. Zaczynają się pretensje z obu stron i najczęściej kończy się na zdradzie strony, która ma większy temperament albo "białym związkiem"
>Jedno są jak dwie krople wody i ciągle się kłócą, nie dostrzegając podobieństw, a inni są różni, ale dostrzegają jaka jest druga strona, pojmują te różnice i wykorzystują je do lepszego współżycia.
Można to tez odwrócić. Świadomość drugiej osoby jest ważna, ale ważniejsza jest empatia. A jej najwięcej mamy do osób, które są nam podobne.
Hm...to co piszesz jest całkiem logiczne i nawet mogłabym się z tym zgodzić, tylko dodałeś jedno zdanie, które nie jest moja tezą.
"A związek bez miłości nie jest związkiem".
Eh...boje się dalej z Tobą rozmawiać, naprawdę.
>Zatem nie musisz się niczego obawiać i możesz się ze mną przespać:d
No jasne, już pędzę! ;p
To Twoje droczenie się, nie jest niewinne, jest złośliwe.
>Po prostu wiem, że nie można się nie uzewnętrzniać, bo im więcej się pisze, tym więcej się zdradza.
Nasza rozmowa polega cały czas na wymianie poglądów a wymiana poglądów nie oznacza uzewnętrzniania się. Nadal nic o mnie nie wiesz, poza tym jakie mam zdanie na dany temat ;)
>Nie wierzę, aby to się dało oddzielić.
Da się. Nie zachowuj się jak niewierny Tomasz, który nie uwierzy dopóki nie dotknie.
>Na pewno możesz?:)
A czemu nie? Mogę mówić nawet teoretycznie, ale z punktu widzenia kobiety. Ty chyba nie...
>Sam kompromis jest jak przemoc, świadczy o bezsilności.
Brutalne porównanie pesymisty. Tak to bym nazwała. Ja w kompromisie widzę pozytywne aspekty, i mimo wszystko dalej uważam, że jest niezbędny w dobrym związku.
>Zbyt wiele ode mnie wymagasz:)
Oj myślę że nie, masz duże możliwości jak sądzę. Nieaktywna kobieta to taka, która nie ma pojęcia że seks może być formą wyrażania uczuć, nie czerpie z tego przyjemności, robi to, bo chce tego jej facet.
>Więc w seksie, jedna strona może być bardziej ostra a druga stonowana.
Tak jest tylko na początku znajomości. Później zazwyczaj jedno ma ochotę a drugie nie. Zaczynają się pretensje z obu stron i najczęściej kończy się na zdradzie strony, która ma większy temperament albo "białym związkiem"
>Jedno są jak dwie krople wody i ciągle się kłócą, nie dostrzegając podobieństw, a inni są różni, ale dostrzegają jaka jest druga strona, pojmują te różnice i wykorzystują je do lepszego współżycia.
Można to tez odwrócić. Świadomość drugiej osoby jest ważna, ale ważniejsza jest empatia. A jej najwięcej mamy do osób, które są nam podobne.
Związek bez miłości to układ, niczym związek aranżowany;)
>>Na pewno możesz?:)
>A czemu nie?
Bo byś się uzewnętrzniła - ot takie złośliwe droczenie się.
>Brutalne porównanie pesymisty. Tak to bym nazwała.
Może być;)
> Nieaktywna kobieta to taka, która nie ma pojęcia że seks może być formą wyrażania uczuć, nie czerpie z tego przyjemności, robi to, bo chce tego jej facet.
Więc takie istnieją, to nie jakaś miejska legenda?
A może mówisz z własnego doświadczenia?
>Tak jest tylko na początku znajomości. Później zazwyczaj jedno ma ochotę a drugie nie.
To też nie jest mi znane.
>Świadomość drugiej osoby jest ważna, ale ważniejsza jest empatia.
Świadomość to także forma empatii.
>A jej najwięcej mamy do osób, które są nam podobne.
Nie, to raczej kwestia indywidualna.
>>Na pewno możesz?:)
>A czemu nie?
Bo byś się uzewnętrzniła - ot takie złośliwe droczenie się.
>Brutalne porównanie pesymisty. Tak to bym nazwała.
Może być;)
> Nieaktywna kobieta to taka, która nie ma pojęcia że seks może być formą wyrażania uczuć, nie czerpie z tego przyjemności, robi to, bo chce tego jej facet.
Więc takie istnieją, to nie jakaś miejska legenda?
A może mówisz z własnego doświadczenia?
>Tak jest tylko na początku znajomości. Później zazwyczaj jedno ma ochotę a drugie nie.
To też nie jest mi znane.
>Świadomość drugiej osoby jest ważna, ale ważniejsza jest empatia.
Świadomość to także forma empatii.
>A jej najwięcej mamy do osób, które są nam podobne.
Nie, to raczej kwestia indywidualna.
>Związek bez miłości to układ, niczym związek aranżowany;)
Ale Ty wszystko upraszczasz i pijesz do czegoś, co nie ma odniesienia i mieszasz dwie różne sprawy. Kłapouchy bo Ci ogon urwę ;)
>Bo byś się uzewnętrzniła - ot takie złośliwe droczenie się.
Widzę że to Twoja specjalność...;)
Ogólnie rzecz biorąc, mogę mówić na swoim przykładzie, nie mówiąc o szczegółach, bądź tez wyrażać moje zdanie jako kobieta. Chyba, że interesują Cię szczegóły, to wtedy nic na to nie poradzę.
>Może być;)
Cieszę się ;)
>Więc takie istnieją, to nie jakaś miejska legenda?
No nie żartuj sobie. Takie kobiety istnieją, tak samo jak istnieją tacy mężczyźni.
>A może mówisz z własnego doświadczenia?
No i co mam Ci teraz udowodnić, że nie? ;)
>To też nie jest mi znane.
Bo widocznie nie było Ci dane wytrwać dłużej w jednym związku. Nie było Ci dane, albo nie potrafisz ;)
>Świadomość to także forma empatii.
Nie do końca, np można być świadomym czyjegoś cierpienia ale go nie rozumieć.
Ale Ty wszystko upraszczasz i pijesz do czegoś, co nie ma odniesienia i mieszasz dwie różne sprawy. Kłapouchy bo Ci ogon urwę ;)
>Bo byś się uzewnętrzniła - ot takie złośliwe droczenie się.
Widzę że to Twoja specjalność...;)
Ogólnie rzecz biorąc, mogę mówić na swoim przykładzie, nie mówiąc o szczegółach, bądź tez wyrażać moje zdanie jako kobieta. Chyba, że interesują Cię szczegóły, to wtedy nic na to nie poradzę.
>Może być;)
Cieszę się ;)
>Więc takie istnieją, to nie jakaś miejska legenda?
No nie żartuj sobie. Takie kobiety istnieją, tak samo jak istnieją tacy mężczyźni.
>A może mówisz z własnego doświadczenia?
No i co mam Ci teraz udowodnić, że nie? ;)
>To też nie jest mi znane.
Bo widocznie nie było Ci dane wytrwać dłużej w jednym związku. Nie było Ci dane, albo nie potrafisz ;)
>Świadomość to także forma empatii.
Nie do końca, np można być świadomym czyjegoś cierpienia ale go nie rozumieć.
"...że to jedyne rozwiązanie Twoich problemów?
Dlaczego uważasz że to jest jakiekolwiek rozwiązanie? Śmierć niczego nie rozwiązuje. Jeżeli jesteś osobą wierzącą to popełniając samobójstwo wykupujesz sobie bilet w jedną stronę do piekła a tam jest z pewnością gorzej niż tutaj (jak by tutaj źle nie było). A jeżeli jesteś niewierząca to nie oznacza że po śmierci nie trafisz w jakieś gorsze miejsce (o ile po śmierci jest cokolwiek). No i pomyśl o osobach których na tobie zależy. Co one będą czuły po Twoim samobójstwie?
Dlaczego uważasz że to jest jakiekolwiek rozwiązanie? Śmierć niczego nie rozwiązuje. Jeżeli jesteś osobą wierzącą to popełniając samobójstwo wykupujesz sobie bilet w jedną stronę do piekła a tam jest z pewnością gorzej niż tutaj (jak by tutaj źle nie było). A jeżeli jesteś niewierząca to nie oznacza że po śmierci nie trafisz w jakieś gorsze miejsce (o ile po śmierci jest cokolwiek). No i pomyśl o osobach których na tobie zależy. Co one będą czuły po Twoim samobójstwie?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
@Cross - jesteś Cross w błędzie, twierdząc, że śmierć samobójcza przenosi automatycznie człowieka do piekła. Otóż zgodnie z KKK 2282 (w zw. z KKK2283) "Ciężkie zaburzenia psychiczne, strach lub poważna obawa przed próbą, cierpieniem lub torturami mogą zmniejszyć odpowiedzialność samobójcy", zatem nieuprawnionym i błędnym jest straszenie Bożenki piekłem, skoro nie posiadasz wiedzy, czy właśnie jej stan ducha/zdrowia nie ochroniłby ją przed piekłem.
Przyjmując, że Bożenka jest osobą wierzącą (czego wykluczyć nie można) a piekło istnieje (to oczywiste dla mnie), Twoja teza prezentuje skrajną ignorancję w tym zakresie. Zatem zanim cokolwiek napiszesz, co ma podłoże teologiczne, doczytaj najpierw, a potem się wypowiadaj.
p.s. zważ, że powyższe atakuje Twoją tezę, a nie Ciebie personalnie. A teraz spróbuj zrobić rekontrę ale bez atakowania mojej osoby.
Przyjmując, że Bożenka jest osobą wierzącą (czego wykluczyć nie można) a piekło istnieje (to oczywiste dla mnie), Twoja teza prezentuje skrajną ignorancję w tym zakresie. Zatem zanim cokolwiek napiszesz, co ma podłoże teologiczne, doczytaj najpierw, a potem się wypowiadaj.
p.s. zważ, że powyższe atakuje Twoją tezę, a nie Ciebie personalnie. A teraz spróbuj zrobić rekontrę ale bez atakowania mojej osoby.
w pazdzierniku jeszcze starałam sie zazywac kapieli w morzu ..
miałam zamiar dojsc do zimy ....przez zime..ambitnie
nie udało sie ..niestety
wychodzi morsica na brzeg i 2 panów skomentowało to ..na ich szczescie
w sensie ogolnoludzkim!:)pp
"człowiek to jedyne stworzenie,które potrafi wytrzymac wszystko"!
jest w tym duzo prawdy
nieprawdaz???
ludzia to takie bestyje:):)
a kobieta szczegolnie:)
miałam zamiar dojsc do zimy ....przez zime..ambitnie
nie udało sie ..niestety
wychodzi morsica na brzeg i 2 panów skomentowało to ..na ich szczescie
w sensie ogolnoludzkim!:)pp
"człowiek to jedyne stworzenie,które potrafi wytrzymac wszystko"!
jest w tym duzo prawdy
nieprawdaz???
ludzia to takie bestyje:):)
a kobieta szczegolnie:)
"...zatem nieuprawnionym i błędnym jest straszenie Bożenki piekłem, skoro nie posiadasz wiedzy, czy właśnie jej stan ducha/zdrowia nie ochroniłby ją przed piekłem."
Nie ma to jak nieść bliźniemu w depresji pociechę.
Nie ma to jak nieść bliźniemu w depresji pociechę.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem