Widok
Errata.
Trochę z przyzwyczajenia, jestem właścicielem małego auta, użyłem niefortunnie sformułowania które może sugerować że na tylnej kanapie można montować tylko jeden fotelik. Oczywiście można więcej, jeśli tylna kanapa składa się z trzech pełno wymiarowych miejsc, to nie ma problemu o ile zostaną spełnione pozostałe dwa warunki czyli środkowe miejsce będzie wyposażone w trzy punktowy pas bezpieczeństwa lub isofix.
Trochę z przyzwyczajenia, jestem właścicielem małego auta, użyłem niefortunnie sformułowania które może sugerować że na tylnej kanapie można montować tylko jeden fotelik. Oczywiście można więcej, jeśli tylna kanapa składa się z trzech pełno wymiarowych miejsc, to nie ma problemu o ile zostaną spełnione pozostałe dwa warunki czyli środkowe miejsce będzie wyposażone w trzy punktowy pas bezpieczeństwa lub isofix.
Jeszcze a propos zajmowania się dzieckiem podczas jazdy...
http://youtu.be/Lr-D85K7UUs
http://youtu.be/Lr-D85K7UUs
I jeszcze film jako ilustracja w temacie fotelik i poduszka powietrzna ;) Niestety tylko w języku niemieckim od 1:52. http://youtu.be/u4j4xfgC5Ec
To jeszcze nie koniec tyrady ;) A co z miejscem pasażera?
To szczególnie ulubione miejsce przez mamy. Dlaczego? Najczęstszym powodem montażu fotelika jest fakt że w ich mniemaniu będą miały kontrolę nad dzieckiem (tak jakby można było kontrolować tykającą bombę ;)), podadzą smoczek, butelkę itp Być może się powtórzę, ale miejsce dziecka jest na tylnej kanapie. Dziecko chce smoczek, zatrzymaj się w bezpiecznym miejscu i go podaj. Jest głodne, zrób sobie przerwę na parkingu. Płacze? Zaraz przestanie, a nawet jeśli nie to może czas na przerwę?
Dlaczego ja ani moja żona nigdy nie woziliśmy córki na przednim fotelu? Od razu stwierdziliśmy ze najbezpieczniej z tyłu, a dla mamy najwygodniej z przodu. Ja mam 196 cm wzrostu, żona 180, auto niewielkie Ford Focus 3 drzwi. Dla dziecka nie stanowi to żadnej różnicy na którym miejscu podróżuje i tak jak je przyzwyczaimy tak będziemy jeździć w przyszłości. Wiedząc to nie chcieliśmy aby maluch przyzwyczaił się i w konsekwencji wymagał czyjeś stałej obecności podczas jazdy tym bardziej że często albo ja albo żona jeździliśmy z dzieckiem sami. Kierując samochodem skupiam się na jeździe i nie mógłbym zajmować się dzieckiem bo takie rozdwojenie uwagi po prostu jest niebezpieczne. Drugi bardzo ważny powód to poduszka powietrzna. jak wszyscy zapewne zabrania się montażu fotelika RF (tyłem do kierunku jazdy) na miejscu z poduszką powietrzna. W razie wypadku jej wybuch spowoduje wstrząs mózgu u maleństwa i w konsekwencji nastąpi śmierć dziecka. Powie ktoś poduszkę można wyłączyć. Pewnie ale można o tym zapomnieć, albo można zapomnieć ją włączyć gdy miejsce zajmie dorosła osoba. W razie wypadku... W USA wyłączniki poduszek nie istnieją, są zabronione właśnie z tego względu. Ja całe szczęście dylematu nie miałem, brak wyłącznika poduszki ;) A starsze dziecko? Też z tyłu! W fotelikach 9-18 przodem do kierunku jazdy istnieje znaczne ryzyko skomplikowanych urazów nóg, starsze dzieci w fotelikach 15-36kg nie mają tego problemu i w ostateczności mogą z tego miejsca korzystać, ale pod kilkoma warunkami. Fotel na którym montujemy fotelik 15-36kg powinien być odsunięty od poduszki powietrznej maksymalnie do tyłu. Ale uwaga! Łatwo tutaj o błąd. Jeśli odsuniemy fotel za daleko to może tak się zdarzyć że punkt mocowania pasa bezpieczeństwa na słupku będzie znajdował się przed oparciem fotela całkowicie zmieniając przebieg pasa i uniemożliwiając prawidłowe jego zadziałanie podczas wypadku. Więc aby uniknąć przyzwyczajania dziecka, błędów i ich konsekwencji najlepiej posadzić dziecię z tyłu :)
To szczególnie ulubione miejsce przez mamy. Dlaczego? Najczęstszym powodem montażu fotelika jest fakt że w ich mniemaniu będą miały kontrolę nad dzieckiem (tak jakby można było kontrolować tykającą bombę ;)), podadzą smoczek, butelkę itp Być może się powtórzę, ale miejsce dziecka jest na tylnej kanapie. Dziecko chce smoczek, zatrzymaj się w bezpiecznym miejscu i go podaj. Jest głodne, zrób sobie przerwę na parkingu. Płacze? Zaraz przestanie, a nawet jeśli nie to może czas na przerwę?
Dlaczego ja ani moja żona nigdy nie woziliśmy córki na przednim fotelu? Od razu stwierdziliśmy ze najbezpieczniej z tyłu, a dla mamy najwygodniej z przodu. Ja mam 196 cm wzrostu, żona 180, auto niewielkie Ford Focus 3 drzwi. Dla dziecka nie stanowi to żadnej różnicy na którym miejscu podróżuje i tak jak je przyzwyczaimy tak będziemy jeździć w przyszłości. Wiedząc to nie chcieliśmy aby maluch przyzwyczaił się i w konsekwencji wymagał czyjeś stałej obecności podczas jazdy tym bardziej że często albo ja albo żona jeździliśmy z dzieckiem sami. Kierując samochodem skupiam się na jeździe i nie mógłbym zajmować się dzieckiem bo takie rozdwojenie uwagi po prostu jest niebezpieczne. Drugi bardzo ważny powód to poduszka powietrzna. jak wszyscy zapewne zabrania się montażu fotelika RF (tyłem do kierunku jazdy) na miejscu z poduszką powietrzna. W razie wypadku jej wybuch spowoduje wstrząs mózgu u maleństwa i w konsekwencji nastąpi śmierć dziecka. Powie ktoś poduszkę można wyłączyć. Pewnie ale można o tym zapomnieć, albo można zapomnieć ją włączyć gdy miejsce zajmie dorosła osoba. W razie wypadku... W USA wyłączniki poduszek nie istnieją, są zabronione właśnie z tego względu. Ja całe szczęście dylematu nie miałem, brak wyłącznika poduszki ;) A starsze dziecko? Też z tyłu! W fotelikach 9-18 przodem do kierunku jazdy istnieje znaczne ryzyko skomplikowanych urazów nóg, starsze dzieci w fotelikach 15-36kg nie mają tego problemu i w ostateczności mogą z tego miejsca korzystać, ale pod kilkoma warunkami. Fotel na którym montujemy fotelik 15-36kg powinien być odsunięty od poduszki powietrznej maksymalnie do tyłu. Ale uwaga! Łatwo tutaj o błąd. Jeśli odsuniemy fotel za daleko to może tak się zdarzyć że punkt mocowania pasa bezpieczeństwa na słupku będzie znajdował się przed oparciem fotela całkowicie zmieniając przebieg pasa i uniemożliwiając prawidłowe jego zadziałanie podczas wypadku. Więc aby uniknąć przyzwyczajania dziecka, błędów i ich konsekwencji najlepiej posadzić dziecię z tyłu :)
Tak jak obiecałem jestem. Na początek wreszcie postanowiłem się zarejestrować. Zadałem to pytanie z ciekawości, chcąc poznać co wiedza rodzice. Nie myślałem że zacznie się aż tak burzliwa dyskusja, za co przepraszam. Na początek temat poruszony przez "A.". To czy fotelik nadaje się do użytkowania po wypadku można stwierdzić na podstawie ekspertyzy. Koszt takiego badania niejednokrotnie przekracza wartość fotelika. Nie można tego ocenić "na oko". Według wielu ekspertów, między innymi z fotelik.info, NHTSA, ADAC, OEAMTC używanie powypadkowych fotelików jest niebezpieczne. Również organizacje skupiające rodziców, np carseat.se czy carseat.org, zwracają na to szczególną uwagę. Takie informacje można znaleźć na każdej ze stron, które wymieniłem. Zresztą bezpieczeństwo dzieci ma tutaj wartość nadrzędną i jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości to zawsze rozsądzaj je na korzyść bezpieczeństwa. Wiem że to koszty... Sam jestem rodzicem i ciężko muszę pracować. Foteliki po wypadku należy wymienić i kropka.
Teraz trochę na temat bezpiecznego miejsca w samochodzie. Generalnie dzieci podróżują z tyłu. Wiem z doświadczenia że nawet jadąc samemu z dzieckiem można sobie poradzić, ja obywałem się bez lusterka. Gdy dziecię miało awarię lub płakało, po prostu przerywałem podróż. Jestem przeciwny używania sformułowania "najbezpieczniejsze miejsce dla dziecka", no chyba że myślimy całościowo o tylnej kanapie. Dlaczego? Wzbudza ono skrajne emocje i niepotrzebnie stresuje rodziców. Jak ma się czuć rodzić który ma dwójkę dzieci i jedno sadza za pasażerem a jedno za kierowcą (to tylko przykład)? Najkorzystniejsze jest miejsce pośrodku ze względu na odległość od strefy uderzenia (zderzenie boczne). Oczywicie montaz fotelika jest możliwy na srodku tylko wtedy gdy mamy jeden fotelik w aucie, środkowe siedzenie wyposażone jest w isofix lub 3 punktowe pasy a fotelik da się zamocować stabilnie. Zawsze wybieramy to miejsce na którym da się najstabilniej zamocować fotelik.
Mit siedzenia za kierowcą. Funkcjonuje takie przekonanie że za kierowcą jest bezpieczniej bo będzie on unikał uderzenia ze swojej strony. rzeczywiście istnieje coś takiego i nazywa się odruch ratunkowy kierowcy. Prowadzone są nawet badania na ten temat... W laboratorium. W realnym życiu to nie działa. Były prowadzone badania statystyczne i wiecie co się okazało? Różnica w częstości uderzenia w pojazd z prawej lub lewej strony wynosiła niespełna 2%, czyli mieściła się w granicy błędu metody. Ale badacze zwrócili uwagę na coś jeszcze. Chodzi o sytuacje gdy zatrzymujemy się równolegle do osi jezdni i operujemy przy dziecku stojąc na jezdni. Zagrożenie jakie stwarzamy dla siebie i dziecka a także dla innych użytkowników drogi jest bardzo wysokie. Dlatego jeśli mamy wybór sadzajmy dziecko za pasażerem aby w razie awaryjnego postoju na poboczu mieć do niego swobodny i bezpieczny dostęp. Jeśli mamy dwoje dzieci, to zasada jest taka że lepiej posadzić dziecko mniej "obsługowe" za kierowcą. W razie czego nawet dwulatek, po odpięciu go przez nas z pasów, z małą pomocą będzie w stanie przemieścić się wewnątrz auta i wysiąść na chodnik a nie na jezdnię. Co do cyferek i statystyk. Nie wydaje mi się aby nam zwykłym rodzicom były one do czegoś potrzebne. Tym niech się zajmują eksperci, badacze, naukowcy ;) Na koniec opowiem co niedawno powiedział Paweł Kurpiewski z fotelik info. Zapytał się nas czy wiemy na jakim miejscu wozi swoje dziecko. Pytanie padło podczas konferencji "Foteliki pod lupą", przy okazji omawiania mitu kierowcy i tematu bezpiecznego miejsca dla dziecka w samochodzie. Okazało się że fotelik ma zamontowany za pasażerem. Dlaczego? Bo w jego aucie na środku nie ma ISOFIX i dodatkowo na podłodze biegnie tunel a on używa fotela RWF z ISOFIX i z nogą podpierającą. Tak więc spokojnie, nie emocjonujmy się tylko zastanówmy jak optymalnie wykorzystać przestrzeń w naszym aucie tak aby zapewnić dziecku/dzieciom maksimum bezpieczeństwa w razie wypadku. Dla wyjaśnienia ja mam jedno dziecko lat 3,5. Córka jeździ na środkowym miejscu tylnej kanapy w foteliku montowanym pasami przodem do kierunku jazdy. Wcześniej jeździła w 0-13 za pasażerem, na środku fotelik był niestabilny. Od urodzenia zawsze podróżuje sama na tylnej kanapie, nawet podczas wypisu ze szpitala po porodzie ;)
Teraz trochę na temat bezpiecznego miejsca w samochodzie. Generalnie dzieci podróżują z tyłu. Wiem z doświadczenia że nawet jadąc samemu z dzieckiem można sobie poradzić, ja obywałem się bez lusterka. Gdy dziecię miało awarię lub płakało, po prostu przerywałem podróż. Jestem przeciwny używania sformułowania "najbezpieczniejsze miejsce dla dziecka", no chyba że myślimy całościowo o tylnej kanapie. Dlaczego? Wzbudza ono skrajne emocje i niepotrzebnie stresuje rodziców. Jak ma się czuć rodzić który ma dwójkę dzieci i jedno sadza za pasażerem a jedno za kierowcą (to tylko przykład)? Najkorzystniejsze jest miejsce pośrodku ze względu na odległość od strefy uderzenia (zderzenie boczne). Oczywicie montaz fotelika jest możliwy na srodku tylko wtedy gdy mamy jeden fotelik w aucie, środkowe siedzenie wyposażone jest w isofix lub 3 punktowe pasy a fotelik da się zamocować stabilnie. Zawsze wybieramy to miejsce na którym da się najstabilniej zamocować fotelik.
Mit siedzenia za kierowcą. Funkcjonuje takie przekonanie że za kierowcą jest bezpieczniej bo będzie on unikał uderzenia ze swojej strony. rzeczywiście istnieje coś takiego i nazywa się odruch ratunkowy kierowcy. Prowadzone są nawet badania na ten temat... W laboratorium. W realnym życiu to nie działa. Były prowadzone badania statystyczne i wiecie co się okazało? Różnica w częstości uderzenia w pojazd z prawej lub lewej strony wynosiła niespełna 2%, czyli mieściła się w granicy błędu metody. Ale badacze zwrócili uwagę na coś jeszcze. Chodzi o sytuacje gdy zatrzymujemy się równolegle do osi jezdni i operujemy przy dziecku stojąc na jezdni. Zagrożenie jakie stwarzamy dla siebie i dziecka a także dla innych użytkowników drogi jest bardzo wysokie. Dlatego jeśli mamy wybór sadzajmy dziecko za pasażerem aby w razie awaryjnego postoju na poboczu mieć do niego swobodny i bezpieczny dostęp. Jeśli mamy dwoje dzieci, to zasada jest taka że lepiej posadzić dziecko mniej "obsługowe" za kierowcą. W razie czego nawet dwulatek, po odpięciu go przez nas z pasów, z małą pomocą będzie w stanie przemieścić się wewnątrz auta i wysiąść na chodnik a nie na jezdnię. Co do cyferek i statystyk. Nie wydaje mi się aby nam zwykłym rodzicom były one do czegoś potrzebne. Tym niech się zajmują eksperci, badacze, naukowcy ;) Na koniec opowiem co niedawno powiedział Paweł Kurpiewski z fotelik info. Zapytał się nas czy wiemy na jakim miejscu wozi swoje dziecko. Pytanie padło podczas konferencji "Foteliki pod lupą", przy okazji omawiania mitu kierowcy i tematu bezpiecznego miejsca dla dziecka w samochodzie. Okazało się że fotelik ma zamontowany za pasażerem. Dlaczego? Bo w jego aucie na środku nie ma ISOFIX i dodatkowo na podłodze biegnie tunel a on używa fotela RWF z ISOFIX i z nogą podpierającą. Tak więc spokojnie, nie emocjonujmy się tylko zastanówmy jak optymalnie wykorzystać przestrzeń w naszym aucie tak aby zapewnić dziecku/dzieciom maksimum bezpieczeństwa w razie wypadku. Dla wyjaśnienia ja mam jedno dziecko lat 3,5. Córka jeździ na środkowym miejscu tylnej kanapy w foteliku montowanym pasami przodem do kierunku jazdy. Wcześniej jeździła w 0-13 za pasażerem, na środku fotelik był niestabilny. Od urodzenia zawsze podróżuje sama na tylnej kanapie, nawet podczas wypisu ze szpitala po porodzie ;)
Wypadek czy stłuczka - może to była stłuczka (nie znam się na tym), bo nikomu nic się nie stało ale auto zmasakrowane z trzech stron - koszt naprawy ok 40 tys. Z fotelikami nic się nie stało, jedno z dzieci nawet się nie obudziło. Policjant stwiedził, że nie ma potrzeby wymiany fotelika ale przecież nie musi być ekspertem. W każdym fachu znajdzie się lepiej lub gorzej zorientowany w temacie :) Stąd moje pytanie, bo to moje dzieci nadal jeżdżą w tych fotelikach.
http://www.ekspertyzy.fotelik.info/
może wypełnienie ankiety coś Ci pomoże :)
może wypełnienie ankiety coś Ci pomoże :)
Do gośka
tak porównuję do tępaków osoby sadzające/przewożące dzieci za fotelem kierowcy SZCZEGÓLNIE osoby które jadą same z dzieckiem ww.osoba jadąca SAMA z dzieckiem wsadziła dziecko w nosidełku (nieprzystosowanym przodem do kierunku jazdy co by lepiej widziało) jak dziecko zaczęło płakać nie wiedziała co zrobić ,próbowała podać dziecku smoczek przy tym ODWRACAJĄC SIĘ DO TYŁU NIE PATRZĄC NA DROGĘ I STWARZAJĄC ZAGROŻENIE NIE TYLKO DLA SIEBIE I DZIECKA ALE TAKŻE INNYCH UŻYTKOWNIKÓW DROGI.Bardzo mądre Gosiu prawda ?
Min dla mnie to też jest powód aby nie sadzać dziecka za kierowcą szczególnie kiedy jedzie się samemu z dzieckiem bo stwarza się zagrożenie bo jak dziecko zaczyna np.płakać taki "kierowca" dekoncentruje się ,częściej patrzy w lusterko bądź odwraca się co chwilę do tyłu , przy czym stwarza zagrożenie dla siebie i innych użytkowników drogi.
No ale co tak każdy taki "kierowca" myśli że jest mądrzejszy poza tym jak usłyszy taki argument to stwierdza "mnie to nie dotyczy" a jak nie daj coś się stanie to wtedy jest płacz,lament i pretensje do wszystkich tylko nie do siebie......
tak porównuję do tępaków osoby sadzające/przewożące dzieci za fotelem kierowcy SZCZEGÓLNIE osoby które jadą same z dzieckiem ww.osoba jadąca SAMA z dzieckiem wsadziła dziecko w nosidełku (nieprzystosowanym przodem do kierunku jazdy co by lepiej widziało) jak dziecko zaczęło płakać nie wiedziała co zrobić ,próbowała podać dziecku smoczek przy tym ODWRACAJĄC SIĘ DO TYŁU NIE PATRZĄC NA DROGĘ I STWARZAJĄC ZAGROŻENIE NIE TYLKO DLA SIEBIE I DZIECKA ALE TAKŻE INNYCH UŻYTKOWNIKÓW DROGI.Bardzo mądre Gosiu prawda ?
Min dla mnie to też jest powód aby nie sadzać dziecka za kierowcą szczególnie kiedy jedzie się samemu z dzieckiem bo stwarza się zagrożenie bo jak dziecko zaczyna np.płakać taki "kierowca" dekoncentruje się ,częściej patrzy w lusterko bądź odwraca się co chwilę do tyłu , przy czym stwarza zagrożenie dla siebie i innych użytkowników drogi.
No ale co tak każdy taki "kierowca" myśli że jest mądrzejszy poza tym jak usłyszy taki argument to stwierdza "mnie to nie dotyczy" a jak nie daj coś się stanie to wtedy jest płacz,lament i pretensje do wszystkich tylko nie do siebie......