Widok

Gdzie rodzić w 2014?

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Z racji wejścia w ostatni trymestr, coraz intensywniej zastanawiamy się nad wyborem szpitala, nasze priorytety to:

1. możliwość wspólnego, nielimitowanego przebywania na sali poporodowej wraz z mężem i dzieckiem
2. zapoznanie się przez personel i uwzględnienie preferencji zawartych w planie porodu (STS, ochrona krocza, decyzja w sprawie szczepień)
3. możliwość pielęgnowania dziecka (przewijania, przebierania) we własnym zakresie, z opcjonalną pomocą pielęgniarki (totalnym absurdem jest dla mnie osobna torba dla dziecka - kto rozporządza tymi rzeczami?)

Które szpitale według Waszej wiedzy spełniają nasze (chyba dość niewygórowane) kryteria?

O porodzie rodzinnym nie wspominam, bo to oczywista oczywistość. Ponieważ to nasze pierwsze dziecko, prawdopodobnie będzie czas żeby dojechać nawet do Białegostoku ;) Ale ograniczmy się do naszego województwa. Nie wymagamy wodotrysków ani hotelu 5*; grunt, żeby personel był miły, uprzejmie i profesjonalny. No i oczywiście w/w punkty 1-3 :) Wszelkie dobre rady i Wasze doświadczenia mile widziane!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 17
witam, rodziłam na klinicznej w grudniu 2013, więc mam w miarę świeże info.

1. na sali poporodowej można przebywać z mężem, jednak nie jest to czas nielimitowany - według standardów opieki okołoporodowej są to 2 godziny, nas jednak trzymali tam krócej, bo dwie godziny od urodzenia się dziecka, czyli łącznie z zszyciem krocza i wszystkimi zabiegami w okół dziecka. nie ukrywam, że trochę się tym zawiodłam.

na sali położniczej zaś mąż nie może być przy tobie ani nikt inny. odwiedziny tylko w pokoju odwiedzin. rozumiem wszystkie kobiety, które za tym oponują. po części się z tym zgadzam. miałyśmy spokój, intymność, nie krępowałyśmy się przy obcych odsłonić piersi do karmienia itd. ale kiedy przywieziono mnie na salę położnic z dzieckiem na rękach (to moje pierwsze) nie wiedziałam jak mam się ogarnąć. dziecko płakało, więc je tuliłam i uspokajałam. dosyć mocno krwawiłam i wystarczyło 5 min i już miałam poplamione prześcieradło, bo położono mnie na takich jednorazowych prześcieradłach z sali poporodowej, które od razu przeciekły. torbę miałam daleko i ciężko było mi do niej sięgnąć, tym bardziej że szwy ciągnęły... jedną ręką się rozpakowywałam drugą uspokajałam dziecko...
dopiero jak przyszła babka dać córce witaminę, to ją przewinęła a ja skorzystałam z okazji i się przebrałam w czystą koszulę, założyłam sobie jednorazowe majtki, czyste podpaski i podkłady na łóżko... nie mówiąc o tym, że nikt nie zaproponował, że mogę się wykąpać po porodzie z pomocą męża choć lekarz co zszywała krocze o tym wspominała). byłam więc brudna spocona, nieogarnięta. naprawdę przydałaby mi się ta pomoc męża, choć przez godzinę na sali położnic, aby mnie rozpakować, i abym mogła się umyć i przebrać normalnie.

2. myślę, że personel uwzględni wszystkie twoje wymagania co do samego porodu. na nacięcie krocza, szczepienia musisz wyrazić pisemną zgodę. położna na samym początku pytała się o krocze, to powiedziałam, że wolałabym je ochronić, ale zgodę podpisałam. pytałam się w jaki sposób dbałam o krocze podczas ciąży (piłka, masaż itp) i stwierdziła, że przy pierwszej ciąży większość kobiet pęka. po porodzie położono mi córkę na piersiach, trwało to może góra 5 min.

3. pielęgnacja noworodka - wszystko robisz sama, nikt nie ingeruje w twoje poczynania. to jakich używasz pieluch, maści na odparzenia, jak ubierasz dziecko czy w jaki sposób dbasz o pępek - twoja sprawa. to czy dziecko wykapać się ciebie pytają.
jeśli chodzi o osobną torbę dla dziecka - nie jest ona po to, aby ktoś ją zabrał i sam zajmował się dzieckiem, źle zrozumiałaś. po prostu tak sugerowane jest spakowanie toreb do szpitala tylko i wyłącznie aby tobie było wygodniej (jedna torba - twoje rzeczy, druga - dziecka).

ja wybrałam kliniczną, ponieważ tam była możliwość uzyskania zzo. i całe szczęście dostałam. porodówkę oceniam super - lekarze, położne, pielęgniarki. nie mam zastrzeżeń. no może do tego, że nikt się tam nie przedstawiał. rodziłam w sumie 11 godzin, więc trochę ludzi się przewinęło i nigdy nie wiedziałam kto jest kim.

sala położnicza - też ok. jeden mankament to te pierwsze godziny na oddziale, byłam zupełnie sama. teraz wiem, że trzebabyło wcisnąć przycisk i poprosić położna o pomoc. albo oddać dziecko na noworodkowy na godzinę i pójść się wykąpać. ale kto wiedział?

położne generalnie bardzo miłe, oddział noworodkowy super. panie od laktacji trochę ściema - bardziej swoim studentom pomocne (z którymi chodziły) niż położnicom. chodziły i sutki wykręcały zapewniając że mam pokarm, a na faktyczny problem nie uzyskiwałam odpowiedzi. tylko pani Bogusia Kiełbratowska - spokojna, miała czas wysłuchać i pomóc.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dla mnie przerażające jest to, że autorka wątku nie stawia wielkich wymagań. A tak na prawdę, żaden szpital w 3mieści (no może po swissem) nie spełnia takich oczekiwań. Dla mnie bliskość mojego męża jest najważniejsza, bardzo boję się porodu, zwłaszcza, że nawet pobranie krwi to dla mnie trauma. Mamy XXi wiek, wszystko idzie z duchem czasu, a porody jakby się zatrzymały w miejscu. Mam koleżanki położne, nawet same one przyznają, że personel pozostawia wiele do życzenia, choć o problemach ich pracy, to osoby wątek można by pisać.
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 8
A tak z ciekawości - rodziła któraś z Was w Trójmieście "poza łóżkiem"? Na stojąco, klęcząco, w kucki? Kiedyś był taki temat i z tego co babki pisały, to w każdym jednym szpitalu trójmiejskim każą pod koniec pakować się na łóżko. Mamy prawnie zagwarantowaną możliwość rodzenia w takiej pozycji, w jakiej nam wygodnie, a mało kto ma ochotę walczyć z personelem w trakcie porodu. Może coś się zmieniło w ciągu ostatnich kilku lat?
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
jeszcze w swissmedzie przebiorą ci dziecko, właściwie niewiele musisz robić sama, w razie czego to i na noc zabiorą.Nie trzeba też mieć ciuszków, jedynie na wyjście, wszystko tam mają.
Na początku naprawdę człowiek się boi,że coś złamie. Dziecko ma takie małe ściśnięte patylki, nie łatwo się ubiera.
Pamiętam jak w wejherowie zaczęliśmy przebierać małego i ja i mąż za bardzo nie wiedzieliśmy jak się za to zabrać, bo te rączki przyciśnięte do siebie i tak ostrożnie bo baliśmy się,no i przyszła położna i pierwsze co to złapała małego rach ciach ubrała, pokazała jak no i chyba z nas ubaw miała ale potem już łatwiej było :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli chodzi o obecność męża po porodzie to oprócz swissu, żaden szpital tego nie zapewnia, oprócz wykupionej sali. Poród rodzinny to czas porodu a nie dwie, trzy doby po.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
Słoniki, jeśli mogę ci coś doradzić, to chodź w tym ostatnim trymestrze na prywatne wizyty do ordynatora oddziału dra Krzysztofa Maciejewskiego (ma 2 gabinety w Gdyni, wizyta 150 PLN), a wtedy na pewno nie będziesz się musiała niczym martwić. :)

Personel i na oddziale patologii ciąży i na porodówce b. pomocny i miły, lekko nawiedzona pani doradca laktacyjny (ale to są naprawdę 2 dni, więc można zatkać uszy, jeśli się chce), lekarki dyżurne robiły, co mogły, nikt się nie op**przał, tylko wszyscy pracowali i robili co do nich należy. Nawet obchody, choć za każdym razem była to cała procesja, były prowadzone w atmosferze szacunku dla pacjentek.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
@mama2x - jeśli mogę spytać - czego zabrakło Ci w Wejherowie, że za drugim dzieciątkiem wybrałaś Swissmed?

Tak teoretycznie, to dzisiaj już nie istnieje "służba zdrowia", wszędzie mamy usługi medyczne, czyli klient płaci (na ZUS, ale zawsze), klient wymaga. Na pewno nie po to świadomie i aktywnie przygotowujemy się do porodu żeby leżeć plackiem, a potem przez kilka miesięcy lizać rany i wychodzić z traumy.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
sloniki w wejherowie nia dają już zzo, a to dla mnie ważne rodzić bez bólu(oczywiście zupełnie się nie da ale dużą ulgę daje zzo), swiss miałam blisko, bo jestem z gdańska, no i chciałam już bez stresu czy będzie pokoik czy nie. Sam poród i dochodzenie do siebie w wejherowie było koszmarne. Gdyby nie mąż to chyba bym się nabawiła ostrej depresji. Nie mogłam siedzieć przez mega ranę( miałam próżnociąg) wymiotowałam, hormony mi buzowały. Jednak stres nie pomaga, dużo łatwiej się rodzi kiedy ma się w okół spokój i czuje się bezpiecznie. Poród miałam lajtowy w swissie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
czyli jak mam rozumieć oprócz Swissmedu nigdzie nie może przyjść do nas partner ? :) no cudownie -dziękujemy paniom po porodzie ,któe paniom przed uniemożliwiły swoim zachowaniem przebywanie z tatusiami dziecka-no dziękuje bardzo! a nie łatwiej było zapierniczać na zaspe albo do wojewódzkiego jak się krępowałyście ? kraj egoistek i zapatrzonych w siebie lalek... nie stać mnie na Swissmed a chce aby mąż był ze mną po porodzie i na następny dzień też przyszedł i zajał się torbami - to co mam w domu urodzić ? mądre matki polki...ciekawe ile z tych narzekających jak widziało swojego męża to podskakiwało z radości że przyszedł ? szkoda że ja takiej możliwości nie będę mieć. dziękuje dowidzenia.
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 26
Ty się tak nie nerwuj bo w depresje przedporodową popadniesz.|Straszne rzeczy, mąż nie będzie współcierpiał na sali wraz z tobą i nie będzie za rękę trzymał bo tylko to może robić.Przy takim maluchu nie ma co robić bo śpi na okrągło a jak mama naprawdę się źle czuje to pielegniarki pomagają przynajmniej tak jest na Zaspie.Ja miałam cc i przeżyłam bez męża ty też dasz radę,gorsze rzeczy jeszcze cię pewnie czekają po powrocie do domu z maleństwem niż 3 doby bez męża.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 15
to sporo musialo być jak nazywasz je "egoistek" skoro aż szpital zareagował i zrezygnował z odwiedzin...czyli jakby większośc wybiera intymność.
Rozumiem, że Ty z tych otwartych kobiet, myślisz o innych i wszyscy studenci będą Cię badać i szyć itp bo muszą się na kimś uczyć a egoizm jakikolwiek jest ci daleki....
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 9
Jednak myślę, że mąż może bardzo dużo pomóc. Możesz się spokojnie przespać, pójść pod prysznic i nie musisz prosi innych kobiet z sali, bo na położna to raczej nie można liczy. Moja przyjaciółka leżała sama na 2 osobowej sali przez dobę i niestety nawet się umyć nie mogła , bo położne nie miały czasu zajmować się jej dzieckiem - zresztą usłyszała "co z Pani za matka, że nie daje sobie rady, a w domu kto Pani pomoże" po czym wyszła, a ona biedna cała dobę bez mycia po porodzie, aż do momentu przyjścia współlokatorki.
Zresztą uważam, że ojciec lepiej zajmie się dzidziusiem, będzie troskliwy i opiekuńczy a położna?? dla niej to kolejny dzieciak nie będzie się nim troskliwie zajmowała.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 9
Ja jakoś nie miałam problemu z pójściem pod prysznic a też leżałam na 2 osobowej sali ,jak jedna szła pod prysznic druga zerkała na dziecko.Nie wiem jak można się zajmować śpiącym dzieckiem ,nie wiem jak bym mogła spać spokojnie z całą chordą odwiedzających na sali.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 10
W Wejherowie może być z tobą maż chyba ze coś się zmieniło?
Dziewczyny dajcie sobie juz spokój z tym czy lepiej odwiedziny na sali czy nie. To już naprawdę staje sie nudne.
Każdy zrobi jak chce ,a o swissmedzie to napiszcie najpierw jaki to koszt (z tego co słyszałam to 6000 tyś) niestety nie każdego stać. Jestem przed drugim porodem i na pewno było by mi szkoda wydać tyle kasy na poród.Lepiej inaczej spożytkować te pieniądze. Ale to jest moje zdanie.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
W Swissie 6000 zł na cesarkę (miałam w 12.2012) ale można rozłożyć ten koszt na 3 raty z czego skorzystałam, wtedy już nie robi się z tego taka ogromna suma, której nie można unieść. A komfort, szczególnie psychiczny jest ważny. Zdrowia dziecka i mojego nie da się przeliczyć. Syn miał ułożenie stópkowe, w gabinecie lekarskim usłyszałam,że jest to wskazanie do cesarki i dostane takie zalecenie, ale ostatecznie to lekarz w szpitalu oceni jak mam rodzić - na takie rozwiązanie nie chciałam się zgodzić, ani tym bardziej dawać łapówek w państwowym szpitalu. Bałam się,że próba porodu naturalnego przy takim ułożeniu dziecka może skończyć się tragicznie (patrz przypadki powikłań bądź śmierci dzieci które przewijają się przez media co chwilę).
Swiss wybrałam więc ze względu na brak problemów z cesarką, ale samym pobytem również jestem zachwycona - od współpracy z lekarzami i położnymi po jedzenie - wszystko extra, brakowało jedynie masażysty do wymasowania pleców obolałych od siedzenia w łóżku :D Nie planuję już dzieci, ale gdybym miała jeszcze rodzić to tylko tam.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
Coś jest na rzeczy, skoro szpital sam z siebie zrezygnował z możliwości odwiedzin. Musiało być dużo więcej niezadowolonych z takich odwiedzin niż zwolenniczek. Sam szpital też swe zasady nie zmienił chętnie, bo personel wolał, by przy mamie i noworodku był ktoś do pomocy z rodziny a nie biegać na zawołanie świeżych mamuś. Wiem, bo sama leżałam na patologii ciąży, jedną dobę na porodówce na próbie oksytocynowej (ale nie urodziłam tam) i mam świetnego lekarza prowadzącego pracującego właśnie na Klinicznej. Personel był zwolennikiem odwiedzin przy łóżku ale widać zbyt dużo było kobiet niezadowolonych z tego rozwiązania, że to zostało zmienione. Skoro było ich dużo więcej, to czy one są egoistkami, czy ta garstka, która chciała by ciągle ktoś przy niej siedział? Poza tym nie zawsze można sobie wybrać szpital, tak jak tu napisała autorka wątku i pojechać n. na Zaspę, gdzie nie ma odwiedzin. Czasami może nie być zwyczajnie miejsc a poza tym mam z cukrzyca ciążową kierują od razu na Kliniczną - tak mi powiedział ordynator z Zaspy. Ja nie chcę oceniać jednych czy drugich kobiet, ale obecność obcego faceta siedzącego w sali przez pół dnia może krępować inne pacjentki, kiedy trzeba dziecko nakarmić, kiedy trzeba podkład zmienić. Odwiedziny osoby z zewnątrz to nie tylko zapewnienie pomocy tej konkretnej mamie, to też naruszenie intymności, czasami wywołanie zażenowania tych babek, które leżą obok. Dlatego też nie zdecydowałam się na poród na Klinicznej. Właśnie ze względu na te odwiedziny pojechałam do innego szpitala. Powiedziałam to nawet prof. Preisowi, bo mnie pytał o powody, dla których nie chciałam tam urodzić. Uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania.
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 2
A jak dziewczyny oceniacie Redłowo?

Co do odwiedzin, to uważam, że całą rodzina to przesada, ale można by było wybrać (podać) jedną osobę, która może nas odwiedzać np. mąż czy siostra. Na wypadek sytuacji, kiedy się okaże, że kobieta nie jest w stanie po porodzie pójść do łazienki.... a różnie może się zdarzyć.

Poród jeszcze przede mną, ale już się powoli chcę nastawić psychicznie. Myślę o Redłowie lub Wejherowie. Czy macie jakieś doświadczenia w ostatnim czasie z Redłowa?

popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byle nie wojewódzki. Ja tam rodzilam z lipcu. Jesli chodzi o sam porod - nie mam zastrzezen - personel spelnil moje oczekiwania na 101%. Gorzej pozniej. Pielegniarki mialy gdzies moje prosby o pomoc przy karmieniu piersia. Kazda uczyla inaczej, skonczylo sie na tym, ze musialam przestac karmic piersia ale to inna sprawa. Na poporodowym moglam byc z dzieckiem i mezem tylko 2 godziny. Pozniej odwiedziny tylko przez szybe. 95% dzieci lapalo infekcje, przez co pobyt w szpitalu sie wydluzal. Ale to tylko moja opinia.
Najlepiej by bylo, gdybys zapytala swojego lekarza prowadzacego ciaze. Moze on bedzie Ci w stanie doradzic, tudziez "zalatwic" warunki o jakich marzysz ...
W kazdym badz razie, gdybym kolejny raz miala rodzic, to na Klinicznej. To szpital typowo polozniczy. Pamietaj tez, ze masz mozliwosc obejrzenia sali jeszcze przed porodem - wystarczy zadzwonic do szpitala i sie umowic.
Jesli chodzi o plan porodu - ja mialam, ale uwierz mi, ze bylo mi wszystko jedno, jak juz akcja sie zaczela - byleby sie skonczylo jak najszybciej :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
czytam wasze opinie o porodówkach.Ja 6 lat temu rodziłam w innym mieście.Teraz nie jestem pewna gdzie urodzę,albo tu w 3-mieście,albo zdążymy do porodu wrócić do 'naszego'miasta.Czytam i wszystko tu inaczej jest.Tam w żadnym z dostępnych porodówek nie były możliwe znieczulenia lub wyłącznie odpłatnie.O prywatnej klinice nikt nie myślał,bo nie jest tak źle w tych na NFZ.Każda rodząca dobrała sobie którąś porodówkę jaka jej najbardziej odpowiada.Jak czytam wasze opinie to mam mętlik w głowie.
Ja miałam możliwość rodzenia z mężem,był też z nami na porodówce tak długo zanim zabrano dziecko do ważenia itd.Mógł zostać na sali poporodowej jak długo chciał,co jest dla mnie zaletą.Sala była 3 osobowa,jak dla mnie nie było to uciążliwe bo rodziłam pierwsze dziecko więc nic nie umiałam,koleżanki z sali czasem coś podpowiedziały,zerknęły na moje dziecko jak szłam pod prysznic.Również uważam,że ojciec musi się od początku przyzwyczajać do dziecka.Mój mąż również podglądał jak bardziej doświadczony tatuś przebierał swoje dziecko i się uczył.Trzeba jedynie brać pod uwagę,że skoro jest to sala 2-3 osobowa to pacjentki potrzebują jakiejś prywatności i odwiedziny powinny być ograniczone do min.1 osoby,ojca dziecka czy innej pomocnej osobie dla młodej matki i nie powinna długo przesiadywać taka osoba.Również uważam za plus nacisk na naturalne karmienie.Był nacisk ale nie zmuszanie na siłę.Nie miałam pokarmu,więc moje dziecko dokarmiano strzykawką żeby się do butelki nie przyzwyczaiło i cieszę się bo w domu pokarm się pojawił i karmiłam bez problemu.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
autorka: laleczki - cyt... "czyli jak mam rozumieć oprócz Swissmedu nigdzie nie może przyjść do nas partner ? :) no cudownie -dziękujemy paniom po porodzie ,któe paniom przed uniemożliwiły swoim zachowaniem przebywanie z tatusiami dziecka-no dziękuje bardzo! a nie łatwiej było zapierniczać na zaspe albo do wojewódzkiego jak się krępowałyście ? kraj egoistek i zapatrzonych w siebie lalek... nie stać mnie na Swissmed a chce aby mąż był ze mną po porodzie i na następny dzień też przyszedł i zajał się torbami - to co mam w domu urodzić ? mądre matki polki...ciekawe ile z tych narzekających jak widziało swojego męża to podskakiwało z radości że przyszedł ? szkoda że ja takiej możliwości nie będę mieć. dziękuje dowidzenia."

Ja ja czytam takie posty jakies paniusi to mi sie drobne w kieszeni nie zgadzają.. Nie rób z siebie małej dziewczynki, masz być matką, bez problemu dasz sobie radę z noworodkiem. Ja nie miałabym ochoty aby w pokoju w którym leżę z nowonarodzonym dzieckiem, kręcił się tabun ludzi czy czyjś mąż.

Chcesz miec komfort i wymagania? To swissmed.

I partner zawsze może przyjść cie odwiedzić ale nie musi wchodzic na salę położnic, bo i po co.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 14

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

biznes - jaki ?? (21 odpowiedzi)

Witam wszystkich na forum i bardzo proszę o pomoc. Postanowiłam otworzyć swój własny niewielki...

Znacie Dr Karinę Kulikowską-Ciecieląg (21 odpowiedzi)

jak w temacie :) jakie macie doświadczenia, opinie?

Jakie krzesło do biurka (10 odpowiedzi)

Jakie krzesło polecacie dla starszaka, który niebawem wybiera się do szkoły, więc więcej czasu...

do góry