Widok

Gdzie rodzić w Gdańsku??

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Witam Drogie Panie, podpowiedzcie i podzielcie się doświadczeniem gdzie w naszym Gdańsku najlepiej wyruszyć na porodówkę? Osobiście waham się między Zaspą a Kliniczną, ale bardziej przemawia za mną Zaspa.
Czytałam wiele opinii na temat wszystkich gdańskich szpitali i na każdy jakiś hak się znajdzie.
Myślę, że mamy które są już po i rodziły nie dawno mogą mi pomóc za co będę bardzo wdzięczna. To moja pierwsza ciążowa przygoda stąd moje wszystkie wątpliwości.
Z góry dziękuje za pomoc :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
2-osobowa kosztowała w 2013 ok. 120-150 zł za dobę, jedynka więcej, nie pamiętam ile (250?). Ale ja się cieszyłam z dwuosobowej bo pierwszą dobę leżałam z dziewczyną, która urodziła już drugie dziecko i bardzo mi pomogła i wyjaśniła co i jak robić (bardziej niż położna). A drugą dobę już byłyśmy samę z małą:)
Ale warto wydać tą kasę zdecydowanie. Dla tych sal jest oddzielna wspólna łazienka z prysznicem a to po porodzie olbrzymie udogodnienie. Dzidzię można postawić w łóżeczku przy drzwiach i spokojnie korzystać z łazienki. No i mnóstwo miejsca na wszystkie rzeczy w takiej sali jest. Ja wcześniej byłam na patologii i nazbierało mi się mnóstwo toreb, zanim mąż to poodbierał nie wiem gdzie bym to trzymała. Trzeba tylko trochę szczęścia, żeby akurat te sale były wolne kiedy będziesz rodzić.
Ja cały czas jak zafiksowana powtarzałam, że nie chcę cięcia w czasie trwania porodu - i co z tego. Przecięli nawet nie wiem kiedy.
Dlatego te wszystkie piękne historie z "rodzić po ludzku" i respektowaniem planu porodu można według mnie między bajki włożyć. Inna sprawa, że faktycznie potem tak bardzo nie jest to ważne.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie mają.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny, nie demonizujcie nacięcia! Ja mam teraz ten problem, że położna nie chciała mnie naciąć, mimo iż krzyczałam, żeby cięła, bo mocniej przeć nie dam rady. W końcu mnie nacięła, ale mam teraz uszkodzone mięśnie dna miednicy i wizję operacji za kilka lat. Naprawdę nie warto walczyć o "ochronę krocza", zwłaszcza jeśli jest się pierworódką, ma silne mięśnie krocza lub duże dziecko. Ból obniżonego pęcherza czy wypadającej macicy po porodzie jest dużo gorszy niż małe nacięcie, które łatwo się goi i po paru tygodniach boleć przestaje. Uszkodzonych mięśni dna miednicy praktycznie nie da się odbudować.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czapla chciałabym jedynkę nie ukrywam :-P jeszcze jak bym miała swoją łazienkę to raj by był. Ogólnie miałam wizję porodu w wannie ale z tym mogę się pożegnać bo chyba mają ja tylko w wojewodzkim a tam nie chce rodzic. Jeśli chodzi o nacinanie krocza to się boje bo raz naogladalam się programów gdzie przychodziły babki źle zaszyte po porodzie i potem mnóstwo problemów i ze zdrowiem i z estetyką i nie mówiąc potem o lozkowych sprawach. Wiem ze jest żel porodowy, który ułatwia cały drugi etap porodu i chroni kanał rodny i macice właśnie i myślę że go kupie i będę chciała go zastosować. Jeśli nie ominie mnie mimo to rozcięcie to może łatwiej pójdzie bo to moja pierwsza przygoda :-) Dzięki dziewczyny ze dajecie mi te wszystkie info bardzo mi to pomaga
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Żel porodowy chroni tylko i wyłącznie pochwę, i to przed otarciami, a nie przed pęknięciami. Jak masz duże dziecko, silne mięśnie krocza i przesz z całych sił to i tak popękasz, u mnie skończyło się "tylko" na popękanej pochwie i zniszczonych mięśniach, popękany odbyt do dopiero coś. Szczerze mówiąc nie znam żadnej rodzącej, która nie była szyta - albo nacięcie, albo pęknięcie, albo szyjka, albo "tylko" popękana pochwa, ale szycie chyba nikogo nie omija :) A uwierz, dużo gorsze problemy ze zdrowiem są, jak bez nacięcia popękasz lub tak jak u mnie, uszkodzą Ci się mięśnie :(
A co do tego, gdzie rodzić w Gdańsku - czasami zdarzają się blokady na porodówkach i wtedy niestety rodzisz tam, gdzie mają miejsce, chociażby i w Kartuzach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej , czy ktoras z Was rodzila w ostatnich tygodniach w Szpitalu Wojewódzkim? Proszę o opinie, wrazenia...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hela masz racje, że lepiej wybrać mniejsze zło, ale ja po prostu sobie wkręciłam i się tego boję. Nawet nie boję się samego porodu nie chcę zzo tylko wezmę gaz bo wiem, że ból przecierpię. Najgorzej jest tylko z tym okropnym nacinaniem, wiem i wolałabym rodzić SN bo i mam biodra i teoretycznie rekonwalescencja jest szybsza ale los różne płata figle. Możecie się, że mnie śmiać bo wiecie co to jest ale jak dla mnie to trochę też właśnie taki strach przed nieznanym. Może w tej sytuacji nie będzie wyjścia bo będzie jakieś zagrożenie i się skończy cesarką. Tak naprawdę nie wiem co gorsze. Mam jeszcze kilka miesięcy do tego i z dnia na dzień coraz więcej obaw. A co mi powiecie o szkole rodzenia? Warto iść czy nie ? Bo wydaję mi się, że sam poród jest się w stanie przejść bez szkoły tym bardziej że nie ma się scenariusza. Wydaję mi się, że oni tam bardziej przygotowują do opieki nad malcem niż do samego porodu bo sądzę że jak na moje do porodu przygotować się nie da a jak już się to dzieję to pomagają położne. A o oddychaniu można poczytać chociażby w necie- dajcie znać o swoich opiniach :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wiem czy wchodziłaś na tą stronę tutaj są opisane warunki każdego ze szpitali i jeszcze pod spodem opinie pacjentek może znajdziesz coś dla siebie. Ja osobiście nie poszłabym do wojewódzkiego bo moim zdaniem na chwilę obecną są tam najgorsze warunki ze wszystkich szpitali.

http://www.gdzierodzic.info/placowka/szukaj?province_id=12&city=Gda%C5%84sk&zipcode=&distance=10
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Naprawdę nie ma co się bać nacięcia. Teraz nienacinanie jest "w modzie", pacjentki się upierają na nienacinanie, nie znając możliwych konsekwencji, stresując położne, grożąc konsekwencjami itp... No i ja niestety na taką "położną po przejściach" trafiłam - babka sprawiała wrażenie, jakby bała się mnie naciąć. Rozmawiałam potem z bardzo doświadczonym lekarzem i on twierdzi, ze konsekwencje nienacinania pierworódek i kobiet rodzących duże dzieci będą widoczne dopiero w wieku okołomenopauzalnym, jeśli nawet nie są widoczne od razu (tak jak u mnie :( ). Nie traktuj tego jako "nieznane", bo kobiety były nacinane od dziesięcioleci i jeżeli już jakieś komplikacje następowały, to zazwyczaj przez złe szycie, a jak już wspominałam wcześniej - nie słyszałam o ŻADNEJ kobiecie, która w ogóle nie byłą szyta po porodzie, więc unikając nacięcia i tak pewnie nie unikniesz szycia.
Co do szkoły rodzenia, to warto się wybrać, jeżeli chce się rodzić z mężem. Część lekarzy i położnych kręci nosem na obecność przy porodzie męża, który nie skończył szkoły rodzenia, a i tatusiom potrafi nieźle odbić, jeśli nie zdawali sobie wcześniej sprawy, że poród wiąże się z bólem, krwią i innymi atrakcjami, jakich nie pokazują na filmach ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hela a podczas partych leżałaś na łóżku? Bo jeżeli tak i tak jak mówisz parłaś na siłę to taki poród niewiele ma wspólnego z ochroną krocza. Nacięcia jak najbardziej można uniknąć, ale trzeba trafić na położną, której się "chce" a o to nadal trudno w naszych szpitalach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś urodził ponadczterokilogramowe dziecko bez nacięcia, jako pierworódka. A urodzić musiałam "szybko", bo dziecko owinęło się pępowiną i spadało mu tętno. Najoczywistszym rozwiązaniem jest wtedy nacięcie, ale jak już wspominałam, miałam prawdopodobnie położną po przejściach. Zgadzam się, że wiele porodów da się przeprowadzić bez nacięcia, ale głównie chodzi mi o to, żeby nacięcia NIE DEMONIZOWAĆ. W moim przypadku było konieczne, a ja niestety padłam ofiarą akcji "Nie daj się naciąć".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myślę, że bardziej padłaś ofiarą niekompetentnej położnej, czego szczerze współczuję.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja rodziłam w kwietniu w wojewódzkim i nic złego nie powiem. Sala porodowa duża i wyposażona , można skakać, tańczyć, chodzić:)) W przeciwieństwie do zaspy , gdzie mnie podpieli pod komp w ciasnym boksie i leżałam tak kilka godzin z łaską opinali na siku.
Położne trafiłam ok:) miłe i cierpliwe oraz studentki którym nieba bym teraz przychyliła:D
No może lekarz zszywający mało uprzejmy lub bardzo specyficzny. Warunki jak to w polskim szpitalu:D Po dwóch porodach w różnych szpitalach ponownie wybrałabym wojewódzki:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiola,
doskonale Cię rozumiem, bo przed porodem najbardziej bałam się właśnie tego co się porobi z kroczem - nacinanie, popękanie - jak to słyszałam to mną dosłownie trzęsło. Dlatego tak się upierałam, żeby nie cięli (bezskutecznie jak już mówiłam). Cięcia faktycznie nie ma się co bać - jest czyste, proste i łatwe do zszycia - co innego pęknięcia szyjki itd. Postaraj się jednak uwierzyć w to co wszyscy zawsze mówią - w trakcie porodu przyjmiesz każdą pomoc, która ułatwi dziecku przyjście na świat i przyśpieszy sprawę, a potem będziesz zbyt zajęta dzieckiem, opieką nad nim, jego potrzebami i to będzie wszystko takie przytłaczające, przerażające, a jednocześnie niesamowite i wyjątkowe żeby wspominać jakieś parę godzin na porodówce;)

A na klinicznej jest wspólna łazienka dla jedynki i dwójki - jest między tymi pokojami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najchętniej rodziłabym na Klinicznej, a potem szybko uciekła poleżeć na oddział dla położnic gdzie indziej byle nie tam :P zabrałbym ze sobą tylko lekarzy i wszystkich z neonatologii.

Rodziłam tylko na Klinicznej i mimo paskudnego doświadczenia z sanitariatem i położnymi na oddziale dla położnic to polecam. Sam poród (opieka) i porodówka - super - spore pokoje (jedynki, nie boksy), wygodne łóżka, własna łazienka z prysznicem, bezproblemowe ZZO, nie trzymają ciągle pod ktg choć czasem trzeba sie upomnieć o odpięcie, ale problemów nie robią, fajne położne na porodówce i naprawdę w porządku lekarze - rodziłam przez 2 zmiany.

Potem już hardkor z warunkami i położnymi, ale też do przeżycia, opieka lekarska i noworodkowa za to w moim odczuciu super przez cały pobyt (5dni).
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
To zależy z tym nacięciem. Ja i pękłam, i byłam nacięta - rozmiary podobne, bo za każdym razem miałam 4 szwy. Zdecydowanie gorzej poleca, nacięcie, które samo nie bolało, nawet nie czułam nacięcia. Jednak gojenie dużo sprawniej poszło przy pęknięciu naturalnym. Bardzo szybko mogłam normalnie siadać, a po nacięciu to ponad tydzień siadałam na jednym bądź drugim pośladku. NIe ma reguły a każdy przypadek jest inny.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny ja tego lęku się chyba nie wyzbędę, to trzeba samemu przeżyć :P Wiadomo żeby lepiej rozcięli niż miałabym pęknąć ale i jedno i drugie wywołuje u mnie dreszcze. Dzisiaj utwierdziłam się jeszcze w tym, żeby rodzić na Zaspie. Dostałam info że tak jak pisała Ew remont porodówki skończył się teraz a inne remonty na oddziale położniczym mają się skończyć do końca roku. Nie wiem co konkretnie bo dostałam informację ogólną ale zawsze to coś. Ja mam termin na 14 lutego więc może uda mi się już trafić na super warunki i humory wszystkich pracowników.
Odnośnie porodu naturalnego jeszcze kiedyś oglądałam program gdzie spierano się co jest lepsze czy SN czy CC i lekarz mówił że przy każdym normalnym porodzie czyt. SN wzrasta ryzyko opuszczenia macicy, pęcherza i potem nie trzymania moczu itd. Jak dla mnie to chyba jedyny powód żeby rodzić przez CC bo wydaję mi się że potem dłużej się do siebie do chodzi i odczuwa się wszystkie te szwy i na brzuchu i na macicy. Z drugiej strony trzeba by chyba drużynę piłkarską urodzić albo mieć strasznego pecha, żeby po latach od porodu 1-2 dzieci mieć takie problemy. Chyba, że nawet jedno dziecko może to spowodować tego nie wiem ? Z drugiej strony patrzeć gdyby każdy tak podchodził to sprawy to dzieci w ogóle by się nie rodziły bo każda kobieta by się bała. Na szczęście jest takie forum gdzie można pogadać podzielić się obawami i wiedzą i to jest super dziewczyny :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Wiola, no właśnie mi się to niestety przytrafiło już po pierwszym dziecku, lekarze mówią, że to się bardzo rzadko zdarza, więc Ty nawet o tym nie myśl - miałam po prostu wielkiego pecha. Na szczęście mamy XXI wiek, jest medycyna, operacje i na to się nastawiam ;) Koniec końców wolę opcję dzieci + waginoplastyka, niż "ciasna c*pka" do końca życia i brak dzieci. Po cesarce też się zdarzają różne komplikacje, a opuszczenie pęcherza zdarza się nieraz po ciąży samej z siebie, bez względu na rodzaj porodu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niby mam obawy i o to krocze i o pęcherz macice cały ten poród, ale tak jak piszesz że lepiej mieć dzieci a dolegliwości pokonać z czasem niż dzieci nie mieć i nie mieć też innych problemów. Ciekawa jestem co to za uczucie, dopiero niedawno zaczęłam czuć ruchy małego ale sądzę że jak sie urodzi i zobaczy to zaczyna sie całkiem inny rozdział i caly ból i obawy idą na bok. Trzeba zdać się na los i pogodzić się z tym co będzie. Caly czas mam tylko jeszcze wątpliwości co do tej szkoły rodzenia bo wiem że ciężko byłoby aby mąż był na każdych zajęciach a mi samej nie wiem czy to tak potrzebne. I on i ja chcemy żeby był przy porodzie i mam nadzieję, że nie zemdleje :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny powiecie mi jak wyglądało Wasze badanie połówkowe?? Ja jutro się wybieram i chciałabym wiedzieć czego się spodziewać :P Robią też usg 4D? Czy to zależy od aparatury? Można nagrać filmik na płytkę??Będę szła to tej samej lekarki co prowadzi ciąże więc jestem spokojna o kompetencje. :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Gdzie lepiej zrobić okulary? (75 odpowiedzi)

J.w. Zastanawiam sie pomiędzy Vision Express a Centrum okulistycznym OPTIMUM na chełmie...może...

Atopowe zapalenie skory (13 odpowiedzi)

Czego uzywac do pielegnacji?? Co podawac a czego nie do jedzenia??

nnt. allegro (30 odpowiedzi)

często robicie w ten sposób zakupy? coraz częściej łapię się na tym , ze nie chce mi się iść...

do góry