Widok
Ewwa, powiem Ci szczerze, że myślałam o tym. Problem tkwi w tym, że mój mąż (a ojciec dziecka) wraz z moimi rodzicami nie chcą abym posłała dziecko do żłobka. Kolejki w państwówce są jakie są. A płacić po 700zł. (w Pruszczu Gd.) czy 800zł. (Gdańsk Główny) przy zarobkach początkowych ok. 1000-1500zł. (tak szacuje) to jest nieopłacalne. Owszem, dziecko to nie pieniądze ale jestem młodą osobą, która chce pracować ale nie za wszelką cenę (nieszczęście dziecka). Choć tkwienie bez sensu w domu i zapominanie tego co się nauczyłam na studiach i w praktyce jest dołujące (sprzątanie i gotowanie bo to są główne cele mojego kierunku przeważnie).
yooki, ja pije do osób, które nic nie robią, wiec na pewno nie do Ciebie.
Nie siedzisz i nie płaczesz, tylko działasz. I tylko o to mi chodzi... Moja wypowiedź jest o tych, co to pójdą na byle jakie studia (i nie chodzi o to, że kierunki sa byle jakie, tylko że wybierają cokolwiek), a potem narzekają jak to im źle jest w życiu, bo mysla, ze jak zrobią byle jakie wyzsze, to znajdą pracę.
Może i jestem bezwzględna, ale nie znoszę głupoty i użalania się nad sobą. Tylko tyle. I bynajmniej nie chodzi tylko o studia. Tak samo mysle o rodzinie z 5 czy z 10 dzieci, która błaga o pomoc, bo tylko ojciec pracuje, gdyż matka siedzi z dziećmi w domu - zawsze byli biedni, a naprodukowali dzieci ze hej i sa taaacy biedni. Mogli mieć jedno lub dwoje, ale nie, po co. Lepiej narobić dzieci i potem żebrac i płakać jak to nie ma pieniędzy. I dla jasności nie mówie tu o przypadkach, gdzie nagle komus noga sie powinęła, kogos spotkała choroba, itp. tylko o tych, którzy nie śmierdząc groszem naprodukowali tyle potomstwa nie wiadomo po co. Ludzie lubia obwiniac wszystkich wokół, a sami nie przyznają sie do własnego błędu. Ot co!
Nie siedzisz i nie płaczesz, tylko działasz. I tylko o to mi chodzi... Moja wypowiedź jest o tych, co to pójdą na byle jakie studia (i nie chodzi o to, że kierunki sa byle jakie, tylko że wybierają cokolwiek), a potem narzekają jak to im źle jest w życiu, bo mysla, ze jak zrobią byle jakie wyzsze, to znajdą pracę.
Może i jestem bezwzględna, ale nie znoszę głupoty i użalania się nad sobą. Tylko tyle. I bynajmniej nie chodzi tylko o studia. Tak samo mysle o rodzinie z 5 czy z 10 dzieci, która błaga o pomoc, bo tylko ojciec pracuje, gdyż matka siedzi z dziećmi w domu - zawsze byli biedni, a naprodukowali dzieci ze hej i sa taaacy biedni. Mogli mieć jedno lub dwoje, ale nie, po co. Lepiej narobić dzieci i potem żebrac i płakać jak to nie ma pieniędzy. I dla jasności nie mówie tu o przypadkach, gdzie nagle komus noga sie powinęła, kogos spotkała choroba, itp. tylko o tych, którzy nie śmierdząc groszem naprodukowali tyle potomstwa nie wiadomo po co. Ludzie lubia obwiniac wszystkich wokół, a sami nie przyznają sie do własnego błędu. Ot co!
Jak np ja po najłatwiejszych z możliwych studiów. Tak chciałam mieć wykształcenie wyższe po prostu.A po studiach o niespodzianko problemów z pracą nie miałam i z zarobków również zadowolona jestem. Oczywiście nie w zawodzie, od początku zdawałam sobie sprawę że nie tędy droga. Tak czy inaczej zorganizowałam sobie życie mimo "łatwych" studiów.
Rozumiem Twój tok myślenia ale to krzywdzące uogólnienie które nadal niczego nie dowodzi. To nie studia (łatwe czy trudne) kształtują życie człowieka ale jego osobowość i mnóstwo czynników zewnętrznych które nas otaczają.
Jaką gwarancję ma osoba rozpoczynająca studia że za pięć lat jak skończy studia informatyczne nadal będzie popyt na programistów? Rynek pracy szybko się zmienia, nigdy nie ma pewności.
Rozumiem Twój tok myślenia ale to krzywdzące uogólnienie które nadal niczego nie dowodzi. To nie studia (łatwe czy trudne) kształtują życie człowieka ale jego osobowość i mnóstwo czynników zewnętrznych które nas otaczają.
Jaką gwarancję ma osoba rozpoczynająca studia że za pięć lat jak skończy studia informatyczne nadal będzie popyt na programistów? Rynek pracy szybko się zmienia, nigdy nie ma pewności.
Wypowiadając się na ten temat chodziło mi o to, że skończyłam tylko licencjat bo zaszłam na 3 roku w ciążę. Wiem, że od razu potoczy się kolejna dyskusja na temat tego, że jest antykoncepcja itp. Wiem o tym doskonale ale jest już po fakcie. Wychowuje 10miesięcznego synka i jestem bardzo szczęśliwa, że jestem mamą. Ale chciałabym pójść do pracy. Z moim minimalnym doświadczeniem zawodowym (ok. 1 rok pracy łącznie) szczerze wątpię abym dostała pracę w granicy ok. 2 tysięcy zł. miesięcznie w gastronomii czy hotelarstwie (nie mówcie mi, że jest to idiotyczny kierunek bo jednak chodzicie do restauracji czy pubów lub nocujecie w hotelach!!!). Dlatego też nie stać mnie na nianię czy żłobek. Może na przedszkole ale to przede mną. Póki co rzuciłam zapytanie czy ktoś by chciał abym się zaopiekowała jego dzieckiem. Nie rozumiem dlatego tej dyskusji.
Miało, miało.
Powiem tylko o co mi chodziło i kończę temat:
Każdy sam sobie życie układa jak chce, studiuje co chce. Chodzi o to, że tysiące ludzi idzie na studia bez perspektyw "żeby mieć papierek", a potem narzekają, że nie mają pracy lub że słabo zarabiają.
A mogli iść na jakiekolwiek studia zamiast wybierać te łatwe.
Tak jest np. z pedagogiką czy turystyką... Są pasjonaci w tym względzie (w to nie wątpię), ale zdecydowana większość absolwentów to tacy, którzy chcieli mieć wykształcenie wyższe po prostu.
Powiem tylko o co mi chodziło i kończę temat:
Każdy sam sobie życie układa jak chce, studiuje co chce. Chodzi o to, że tysiące ludzi idzie na studia bez perspektyw "żeby mieć papierek", a potem narzekają, że nie mają pracy lub że słabo zarabiają.
A mogli iść na jakiekolwiek studia zamiast wybierać te łatwe.
Tak jest np. z pedagogiką czy turystyką... Są pasjonaci w tym względzie (w to nie wątpię), ale zdecydowana większość absolwentów to tacy, którzy chcieli mieć wykształcenie wyższe po prostu.
Ewa ale czego to właściwie dowodzi. Jeśli ktoś chce być informatykiem to nim zostanie i faktycznie jest sporo ofert dla programistów ale jest też dużo dla przedstawicieli handlowych.
Jak ktoś ma predyspozycje odnajdzie się w każdym zawodzie. Same chęci nie wystarczą.
Poza tym dziwny kierunek obrała ta dyskusja, nie miało być o pensjach opiekunek?:P
Jak ktoś ma predyspozycje odnajdzie się w każdym zawodzie. Same chęci nie wystarczą.
Poza tym dziwny kierunek obrała ta dyskusja, nie miało być o pensjach opiekunek?:P
Dobrze jest też robić to co się lubi i jeżeli ktoś ma większe zdolności humanistyczne to się na politechnikę nie dostanie i nie zrobi inżyniera choćby nie wiem co. Nie sztuką oceniać wybory innych. Zakładam, ze tak piszesz bo sama masz świetnie płatna pracę i mnóstwo perspektyw na przyszłość. Ja skończyłam studia na UG, pracuję w zawodzie i zarabiam 1800 netto, jestem zadowolona ale fakt, że z tej pensji nie stać mnie na to, żeby za 1000-1200 zatrudnić opiekunkę.
Tak to jest jak ktoś idzie na studia, byle tylko iść zamiast wybrać kierunek bardzie dochodowy. Praca leży na ulicy dla programistów na przykład, ale nie są to łatwe studia. Większość ludzi idzie na łatwe kierunki bez przyszłości, a potem nie maja pracy, z której mogą wyżyć.
Wystarczy odrobina samozaparcia i chęci, i można przebierać w ofertach pracy nie tylko w PL. I nie chodzi tylko o programistów, chodzi o inżynierów różnych kierunków.
W kółko pisza o tym, że nie ma pracy po studiach, ale nie piszą, że chodzi o pedagogikę, turystykę i tego pokroju studia. A taki absolwent mechaniki, elektroniki czy informatyki dla przykładu wcale nie musi sie martwić - wypocił się na studiach, przetrwał je, zdobył wiedzę i umiejętności, więc o pracę mu nie jest trudno.
Wystarczy odrobina samozaparcia i chęci, i można przebierać w ofertach pracy nie tylko w PL. I nie chodzi tylko o programistów, chodzi o inżynierów różnych kierunków.
W kółko pisza o tym, że nie ma pracy po studiach, ale nie piszą, że chodzi o pedagogikę, turystykę i tego pokroju studia. A taki absolwent mechaniki, elektroniki czy informatyki dla przykładu wcale nie musi sie martwić - wypocił się na studiach, przetrwał je, zdobył wiedzę i umiejętności, więc o pracę mu nie jest trudno.
Tak jednak jest. Są ludzie w trakcie lub po studiach, którzy mają małe doświadczenie zawodowe. Np. moje koleżanki i koledzy po licencjacie na WSTiH tyle zarabiają jako kelnerzy. Lub urzędnicy z wieloletnim doświadczeniem i wykształceniem różnym tyle mają. Najlepiej założyć własną firmę. Ale to już inna bajka.
Czytam posty pozostawione przez mamy i aż jestem rozgoryczona co tu się w ogóle dzieje. Polityka prorodzinna jest porażająca. Z jednej strony politycy skarżą się, że jest mało dzieci a nic nie robią aby pomóc rodzicom w ich utrzymaniu. Przeciętny człowiek zarabia 1tys.-1500zł. Trzeba zarobić na rachunki i życie. Jeśli kogoś stać na żłobek, przedszkole czy nianię to gratuluję. Sama jednak nie mam gwarancji zarobku w wysokości 1000zł. więc muszę siedzieć w domu i wychowywać swojego 10 mc synka. Jeśli jest mama z okolic Pruszcza Gd., która szuka niani to zapraszam do kontaktu na adres marcelek84@o2.pl
dołączę do tematu :)
moja córka ma już prawie rok a do prywatnego żłobka poszła jak miała niespełna 7 miesięcy i jestem bardzo zadowolona z tego jak się rozwija jaka jest radosna jak tam przebywa i co dla mnie bardzo ważne jest wśród dzieci
miałam opcję wyboru niani i żłobka ale wyboru nie żałuję
płacę 550 zł/ miesiąc bez wyżywienia za opiekę do 10h dziennie (mała jest tam po 8,5-9h)
ktoś pytał jak się utrzymują takie placówki to wiem ze mają dofinansowania zarówno unijne jak i z miasta
moja córka ma już prawie rok a do prywatnego żłobka poszła jak miała niespełna 7 miesięcy i jestem bardzo zadowolona z tego jak się rozwija jaka jest radosna jak tam przebywa i co dla mnie bardzo ważne jest wśród dzieci
miałam opcję wyboru niani i żłobka ale wyboru nie żałuję
płacę 550 zł/ miesiąc bez wyżywienia za opiekę do 10h dziennie (mała jest tam po 8,5-9h)
ktoś pytał jak się utrzymują takie placówki to wiem ze mają dofinansowania zarówno unijne jak i z miasta