Widok
In Vitro - temat tabu? Otwarta księga?
Dziewczyny, jestem przekonana, że na tym forum są osoby, które swój cud uzyskały dzięki IVF czyli metodzie invitro. Czy wasze otoczenia o tym wiedzą? Czy jest to może skrzętnie ukrywana tajemnica? Jak się czujecie w tej chwili, gdy biskupi grożą ekskomuniką za poparcie tej metody i gdy chcą wykluczać rodziców z Kościoła? Co na to wasi znajomi? I czy nagroda nobla stała się też waszą nagrodą?
biskupi sobie mogą gadać, to papież daje ekskomunikę przecież prawda? Nie mają prawa się wtrącać bo mamy rozdzielnosć kościoła od państwa. gdybym była zmuszona do takiej metody pewnie najbliżsi by wiedzieli a inni, a niby po co? nie chodzi,zę bym sie wstydziła ale przecież z ludźmi się o poczęciu generalnie nie rozmawia czy takim czy takim;)
Agusia, dobrze że o tym mówisz, bo kiedyś nasz ksiądz od religii powiedział, że w biblii jest napisane, że "całe nasienie mężczyzny musi trafić do kobiety i ani jedna kropelka nie może się uronić". Żeby zaraz ktoś dowcipny nie napisał, że kobieta ma przecież kilka otworów i tam może to wszystko trafić, dodam że chodziło o pochwę ;)))
W czasach mojej podstawówki nawet krążył taki dowcip - dlaczego Kościół zabrania seksu oralnego? Bo jak połknie to kanibalizm, jak wypluje - aborcja...
Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam...
A tak naprawdę, to podejrzewam, że większość osób raczej nie jest skłonna ujawniać faktu in vitro z obawy przed stygmatyzacją i odrzuceniem przez część czy społeczeństwa, czy rodziny. Natomiast czasem wpływ Kościoła jest tak duży, że prowadzi do poważnych problemów. Wśród najbliższych przyjaciół znam sytuację, w której z przyczyn zdrowotnych nie może dojść do zapłodnienia naturalnego, ale lekarz mógłby pomóc. Ale nie - chłopak się nie zgadza, bo Kościół nie pozwala. A dziewczyna w coraz większą depresję wpada...
Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam...
A tak naprawdę, to podejrzewam, że większość osób raczej nie jest skłonna ujawniać faktu in vitro z obawy przed stygmatyzacją i odrzuceniem przez część czy społeczeństwa, czy rodziny. Natomiast czasem wpływ Kościoła jest tak duży, że prowadzi do poważnych problemów. Wśród najbliższych przyjaciół znam sytuację, w której z przyczyn zdrowotnych nie może dojść do zapłodnienia naturalnego, ale lekarz mógłby pomóc. Ale nie - chłopak się nie zgadza, bo Kościół nie pozwala. A dziewczyna w coraz większą depresję wpada...
Ja uważam, że to nie powinien, być temat zamknięty, a jak najbardziej o tym powinno się rozmawiać.
Jeśli ktoś nie popiera, bo mu na to wiara nie pozwala - jestem w stanie zrozumieć, i nie neguję.
Natomiast, umówmy się, ale żyjemy w kraju świeckim. I to nie Kościół powinien decydować czy taki sposób na posiadanie potomstwa jest zły. Jeśli mi kiedyś przyjdzie zmierzyć się z taką decyzją, a ksiądz stanie nade mną i będzie groził mi ekskomuniką to powiem mu bardzo proszę. Chętnie wystąpię z Kościoła. Skoro pokazuje się mi drzwi. Bez księdza można żyć, i do szczęścia tak na prawdę nie jest potrzebny.
Dziś w metrze, był cytowany biskup, mówił, że dzieci "z próbówki" są takie i siakie.......Ale dalej to są dzieci, żywe istoty, a on nie ma żadnych dowodów na swoje słowa. Jak może być tak, że ktoś instancja Kościoła używa obelg?
Jeśli ktoś nie popiera, bo mu na to wiara nie pozwala - jestem w stanie zrozumieć, i nie neguję.
Natomiast, umówmy się, ale żyjemy w kraju świeckim. I to nie Kościół powinien decydować czy taki sposób na posiadanie potomstwa jest zły. Jeśli mi kiedyś przyjdzie zmierzyć się z taką decyzją, a ksiądz stanie nade mną i będzie groził mi ekskomuniką to powiem mu bardzo proszę. Chętnie wystąpię z Kościoła. Skoro pokazuje się mi drzwi. Bez księdza można żyć, i do szczęścia tak na prawdę nie jest potrzebny.
Dziś w metrze, był cytowany biskup, mówił, że dzieci "z próbówki" są takie i siakie.......Ale dalej to są dzieci, żywe istoty, a on nie ma żadnych dowodów na swoje słowa. Jak może być tak, że ktoś instancja Kościoła używa obelg?
Jeżeli bede musiała(nie bedzie innej mozliwości), a bedzie mnie na to stac- napewno skorzystam
Natomiast jesli chodzi o rozmowe na temat tego, ze moje dziecko jest dzięki metodzie in vitro- niekoniecznie.... ale nie z racji wstydu, bo co to za wstyd ? jest to nasze dziecko, z naszych komórek... tylko złączonych ze sobą w inny sposob, ale dlatego, ze wg mnie jest to nasza sprawa, bo jest to nasza intymność, inne pary tez nie mówią w jakiej pozycji poczeli dziecko, albo w jakim miejscu...
Natomiast jesli chodzi o rozmowe na temat tego, ze moje dziecko jest dzięki metodzie in vitro- niekoniecznie.... ale nie z racji wstydu, bo co to za wstyd ? jest to nasze dziecko, z naszych komórek... tylko złączonych ze sobą w inny sposob, ale dlatego, ze wg mnie jest to nasza sprawa, bo jest to nasza intymność, inne pary tez nie mówią w jakiej pozycji poczeli dziecko, albo w jakim miejscu...
Nie wiem, czy ujawnienie takiej informacji na łamach rodziny spowodowało by odrzucenie, albo ostrą krytykę, chociaż różnie bywa. U mnie by było OK. Ale najgorzej jakby się o tym dzieci dowiedziały. No bo wiecie, dzieci potrafią być straszne, jeszcze by wyzywały to dziecko, że takie i owakie, bo z próbówki itp.
Chociaż teraz, jak już mam swoje dziecko, przeszłam to wszystko o czym marzą kobiety, tzn. ciąża i poród, to teraz z perspektywy czasu myślę sobie, że jeżeli miałabym np. wybrać in-vitro czy adopcja to wolałabym adopcję (ale wcale nie dlatego że mam coś przeciwko in-vitro, bo akurat jestem ZA). Jest tyle biednych porzuconych dzieci, które pragną miłości.... Ja w ogóle mam przeczucie, ze gdzieś tam na świecie jest "moje" dziecko i dlatego bede się z mężem o adopcję starać. Zawsze chcieliśmy mieć jedno swoje a drugie adoptowane... No ale to inna historia, trochę odbiegłam od tematu
Kościół miże mówić co chce, jego prawo. Można być wiernym kościołowi jeśli ktoś się zgadza z ich filozofią albo można nim nie być. Ja nie mogłabym członikiem wielku wyznań ze względu na swój światopogląd ale na litość boską niech ktoś oddzieli państwo od kościoła bo mnie szlak strzela jak kościół ingeruje w kwestie prawa w państwie. NIE WSZYSCY TU SĄ KATOLIKAMI A KONSTYTUCJA GWARANTUJE WOLNOŚĆ WYZNANIA. Jeśli moje wyznanie pozwala mi na in vitro to powinnam mieć prawo by żyć w kraju swobodnie bez piętnowania. Już najwyższy cza by kosciół był kościołem a państwo państwem.
Niech sobie prezydent uczestniczy w mszach, jeśli jest katolikiem, ale dlaczego nie może się już odbyć żadna uroczystość państwowa bez księdza (czy nawet kilku), kropidła i błogosławieństwa? Bo jak się samochodu policyjnego nie poświęci, to i stu metrów nie ujedzie?
Swoją drogą - Jerzy Buzek katolikiem nie był, pochodzi z ewangelickiej rodziny, a premierem został i nie był najgorszym. Czyli - jest to możliwe.
Swoją drogą - Jerzy Buzek katolikiem nie był, pochodzi z ewangelickiej rodziny, a premierem został i nie był najgorszym. Czyli - jest to możliwe.