Widok

JAK SIE DZIELICIE KOSZTAMI ZYCIA Z MĘZEM /PARTNEREM

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Mam pytanie jak to u was wygląda ,chodzi mi o wydatki na życie rachunki jedzenie,kredyt??
Czy każdy płaci za co innego czy macie wspołne konto na kotre składacie kase na wydatki???

Dodam ze my nie jesteśmy po ślubie razem mieszkamy nie mamy kredytu na mieszkanie.. do tej pory było tak ze ja płaciłam za jedzenie on za rachunki ale nie wiem czy to jest do monca udany plan wspolnego działania....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chyba mylisz nieco pojecie wspolnego konta, masz jakies dziwne stereotypy. Myslisz, ze kazde z nas codziennie siedzi na wszystkich kontach (sa jeszcze firmowe i lokaty, wszystko wspolne), ze spowiadamy sie sobie z kazdego wydatku, sprawdzamy przelewy? Mi to np. calkowicie obojetne, nigdy przelewow nie sprawdzam, ani wyplat bankomatowych. Czuje sie komfortowo wiedzac, ze moge wydac na co chce i kiedy chce, maz tak samo. Ale ja np. tak mam ze informuje meza zawsze jak cos wiekszego kupie, czy jak ide do kosmetyczki itp. Nie pytam, wiem ze wystarczy jak poinformuje. Mi to pasuje. Bo jesli maz ma np. w danym momencie jakis duzy, firmowy wydatek, to moge sobie jakis wydatek odlozyc na pozniej, za tydzien, czy dwa. U nas kasa na konta wplywa przez caly miesiac, wiec nie patrzymy na 1, 10, czy 15, a na to co w danym momencie jest wazniejsze.
Czulabym sie okropnie, gdyby maz mial swoje konto i gdybysmy dzieli miedzy siebie wydatki.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
No dla mnie to dziwny stereotyp że jak bierzemy ślub to ma być wspólne konto od razu. Ja np. sprawdzam swoje konto i patrze na co sama wydaję - staram się być oszczędna, choć nie jestem :) Nie muszę pytać męża czy moge iść do kosmetyczki i wziąć kasę wspólną.
W każdym razie róbmy tak aby żyło nam się najlepiej, każdy według swoich potrzeb.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
mnie tylko ciekawi, co w sytuacji kiedy jedno z rodzicow decyduje sie zostac w domu i wychowywac dziecko, a drugie pracuje na utrzymanie? czy w tej sytuacji nie nalezy mi sie fryzjer, nowe ubranie, czy jakis d*perel typu gazetka czy kawa na miescie? nie zarabiam tzn, ze mi sie nie nalezy tak? a wychowanie dziecka to nie praca? - szkoda tylko, ze nie platna!

od kiedy sie poznalismy- 10 lat temu, mamy wspolne finanse, nie wyobrazam sobie jakby moglo byc inaczej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
My tez mamy wspolne finanse od kilkunastu lat, rocznice slubu dopiero 9 ;).
Ja nie musze sie pytac, ale chce to pytam, jak jade do Klifu na zakupy to informuje co za ile kupilam, a nie pytam najpierw czy moge. Nie jestem rozrzutna, maz tez nie, nie mamy z tym zadnych problemow. Nie wiem jakby bylo, gdybym ja wydawala wszystko na pitoly i potem brakowaloby na rachunki, albo to samo ze strony meza. Nie ma i nie bylo podobnych problemow nigdy, i jak mielismy malo i jak duzo kasy. Wydajemy tyle ile powinnismy. My sobie o wszystkim mowimy, nawet pitoly typu: kto mnie ostatnio do znajomych na FB zaprosil, to mamy nie mowic o jakims wiekszym wydatku na ciuchy, czy kosmetyczke? Dlaczego?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my od zawsze mamy osobne konto, nawet jak zmienialismy bank w tym samym czasie to zalozylismy doddzielne i wlasciwie nigdy nie było kłotni o kase...
Maz z racji tego, ze zarabia wiecej placi wszystkie rachunki, a reszta kasy na biezące zakupy wydawana jest na zasadzie kto je robi ten placi :) Jak jezdzimy razem to raz place ja raz maż, nie ma na to jakiejs umowy :)
W knajpach czy kinie tak samo.

Z osobnymi kontami jest nam wygodniej bo na kazdym mamy jeszcze jakies oszczedności (premie i takie tam) i tą kase wydajemy na wspolne wyjazdy, albo jakies wieksze zakupy do domu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Nie muszę pytać męża czy moge iść do kosmetyczki i wziąć kasę wspólną. " Jak kasa wspólna to nie znaczy, że trzeba pytać czy można iśc do kosm,etyczki :)))))

Nie wyobrażam sobie nie mieć wglądu w "całość"

Kasa wspólna, nieważne kto zarabia w danym okresie. Konta różne, RORy osobne, ale ze względu na wygodę, na to, że są sprzed ślubu, a nie ze względu na podział kasy.

Jeżeli kasa jest osobna i jedno straci pracę (dziecko, bezrobocie, choroba, cokolwiek...) to co? wtedy ma wydzielaną kasę???
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Mnie to tez zastanawia, co wtedy? Albo jesli kobieta postanowi miec jednak wychowawczy i nie zostawiac 6 miesiecznego dziecka zeby isc do pracy? Maz Wam wtedy wylicza kase na kosmetyczke przykladowa ;)? Czy przelewa kase na Wasze konto zebyscie nie czuly sie zniewolone wspolnym kontem ;)?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
white_rabbit dokladnie o tym mowie- mam grzecznie poprosic meza, zeby dal mi kieszonkowe? a moze dowrocimy sytuacje- maz zostanie z dzieckiem a ja pojde pracowac- i wtedy to on mnie bedzie prosil o kase na papierosy czy piwo z kolegami- nie wyobrazam sobie tego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja w okresie przed ślubem miałam z partnerem osobne finanse, ale przeważnie to ja robiłam zakupy spożywcze i chemie a on opłaty za mieszkanie,po ślubie wspólne konto
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a jeszcze kwestia, jak jedna osoba zarabia np 2x więcej? To co jest bogatsza? :]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie, wtedy tak jak u nas mąż oszczędza - jest w tym dobry i kupujemy za to np. rzeczy do mieszkania.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
a jak chcesz wydac np. na studia podyplomowe i z własnej wypłaty Cię nie stać - to bierzesz pożyczkę od męża?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeśli zachodzi taka sytuacja, to wtedy mąż to opłaca. Co za rozumowanie - pożyczkę heheh. Proste - on zarabia więcej, więc większe wydatki idą z jego pensji.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
A jak rozwiazecie wychowawczy? Nie odpowiedzialas jeszcze :). Czy chcecie maluszka 6 miesiecznego oddac komus i do pracy?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
w takim razie dobrze, że największe Twoje wydatki są na kosmetyczkę, bo inne musiałabyś zgłaszać żeby "mąż opłacał" :]
Ja tu widzę dziurę w rozumowaniu :-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nie wem niech kazdy robi jak mu dobrze, ale ja sobie zwyczajnie w swiecie nie potrafie wyobrazic jak to mozna sobie tak rozliczac z mezem..wspolnie to wspolnie my nawet wspolnie prezenty sobie kupujemy a typowych na swita czy ur nie robimy poprostu kazde mowi co chce i juz czasem jakies niespodzianki ale bez przesady.zazwyczaj mamy jakies swoje wspolne zachcianki.
a juz na pewno nie wyobrazam sobie ze teraz na wychowawczym wylicza mi jakas kase na ubranie czy na zakupy spozywcze itp sorry ale tego nei widze zwyczajnie w swiecie. moi Tescie kazdy ma swoje ale to jest okropne bo tesciowa juz nie raz plakala ze na cos tam jej nie chcial dac do domu czy na zycie. ogolnie sie dogaduja ale nie zawsze. facet z wiekiem wieksza sknera sie staje wiec uwazaj zeby Ci kiedys bokiem to nie wyszlo.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
kasa zawsze była wspólna i zawsze to ja rozporządzałam całością bo mąż nie ma głowy do rachunków

dosyć długo mieliśmy osobne konta, teraz mamy wspólne ale i tak zawsze to ja miałam do nich dostęp, mąż jakoś nie był specjalnie zainteresowany swoimi hasłami dostępu, wie że nie jestem rozrzutna więc wystarcza mu że może sobie kase wypłacić z bankomatu, nie kontroluje konta chociaż to on zarabia w chwili obecnej 20xwięcej ode mnie (ja pracuję na pół etatu)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja nie widzę problemu co do prezentów - że niby wspólne konto, to Mąż będzie wiedział za ile prezent kupiłam :]

bierze się większą sumę z bankomatu i tyle :] kupuję prezent, a reszta idzie na życie ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a w sumie to wychodzi na to że to ja daję mężowi "kieszonkowe" bo całą kasę trzymamy na koncie oszczędnościowym i lokatach 1-dniowych żeby się nie marnowała, więc jak nie rozbiję lokaty to mąż z racji tego że żadnych swoich haseł nie pamięta nie może nawet nic wypłacić z bankomatu :P ale jemu to nie przeszkadza
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Już odpowiadam :) maluszka nie chciałabym oddawać. Myślę że wtedy on będzie mi przelewał na konto część swojej pensji. Kwestia naszego dogadania.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

dr Włodzimierz Sieg-opinie prowadzenie ciąży (30 odpowiedzi)

Jak w temacie proszę o opinie o tym lekarzu, zmieniam ginekologa w połowie ciąży i jestem...

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

Jaki fotelik samochodowy polecacie? (99 odpowiedzi)

Witam. Chodzi mi o taki fotelik dla rocznego dziecka. Chcialabym aby posluzyl nam jak najdlużej....

do góry