Widok

JAK SIE DZIELICIE KOSZTAMI ZYCIA Z MĘZEM /PARTNEREM

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Mam pytanie jak to u was wygląda ,chodzi mi o wydatki na życie rachunki jedzenie,kredyt??
Czy każdy płaci za co innego czy macie wspołne konto na kotre składacie kase na wydatki???

Dodam ze my nie jesteśmy po ślubie razem mieszkamy nie mamy kredytu na mieszkanie.. do tej pory było tak ze ja płaciłam za jedzenie on za rachunki ale nie wiem czy to jest do monca udany plan wspolnego działania....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety źle główkujesz. Moja pensja starcza mi na wiele innych wydatków.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
No właśnie, system działa "póki starcza".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nam tak odpowiada i jesteśmy szczęśliwi. Inni wolą inaczej. Nie potrafisz tego uszanować?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
no i oby komus starczało jak najdłuzej- po co na sile chcecie kogos przekonac do swoich racji. Kazdy robi po swojemu, nie wasza kasa, nie wasz problem.
najbardziej wyszczekane i zazdrosne to te, co akurat za robote sie nie biorą, siedza tylko na forum i d*py tuczą
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
U nas tez jest kasa wspolna, jak zreszta praktycznie u wszystkich z Was;) Wyplata meza idzie na mieszkanie, druga na zycie a moja na druga polowe zycia heh:)Jak mamy jakies swoje wydatki typu ciuch, swoje przyjemnosci itp to czasem z naszych a czasem ze swoich zaskorniakow, ale ogolnie ja trzymam kase i robie zakupy, rachunki. Z zaskorniakow tez czasem robimy sobie nawzajem drobniutkie gifty:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
No chciałabym przekonać dziewczynę do swoich racji, że lepiej mieć całą kasę na oku ;-) Przecież i tak zrobi jak zechce, a ja tylko czas tracę i zada tuczę przed komputerem :P
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
ja znalam kilka par ktore mialy oddzielne konta, np on jechal na zakupy (byla jego kolej zaplacenia) to zabierał ją żeby wybrala produkty. dla mnie bez sensu. jakby nawet nie mogl jej dac pieniedzy zeby mogla wrocic z rachunkiem i mu pokazac. nie rozumiem tego :)

ale kazdy zyje jak mu sie podoba, a u nas jak w wiekszosci pieniadze sa wspolne. wlasciwie od kiedy zamieszkalismy ze soba- pare lat przed slubem :) i nie wyobrażamy sobie inaczej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my mamy wszystko wspólne, wspólne konto, wspólne wydatki, wspólne rachunki, każdy ma tam jakieś zaskórniaki, wiadomo

ale moi rodzice mają podział, ojciec opłaca rachunki, mama robi zakupy, u nich się to sprawdza, wcześniejszy system "wszystko wspólne" u nich rezultatu nie zdawał, bo mama zawsze była "stratna", hehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale dlaczego jak sa dwa osobne konta to kasa nie moze byc wspolna?
my tak jak pisalam mamy dwa osobne od zawsze, maz placi WSZYSTKIE rachunki, ktore przeciez dotycza tez mnie... Placi za przedszkole dziecka, a wczesniej za nianie. Tankuje tez nasze dwa samochody.
To co zostaje mu z pensji plus moja pensja wydawane jest na bieżące na zakupy, ktore wspolnie jemy i zużywamy...
Oszczędnosci z pensji raczej nie mamy, a te które mamy oboje spoza pensji to wydajemy wspolnie na wakacje albo kupujemy cos wiekszego.
Jak kupowalismu auto to ja wyplacilam swpje oszczednosci, maz swoje (nie wazne kto mial wiecej) i zaplacilismy za samochod....

Ja mam dostep do konta męża, a on do mojego ale wlasciwie prawie nigdy z tego nie korzystam... bo wiem ile mąz zarabia, wiem jakie ma przelewy na konto a on rowniez wie o wszystkich moich....

Mi jest tak wygodniej ogarnąc się z finansami i tyle, mam wtedy wiekszą orientację :)

Kłocimy sie o rozne rzeczy, ale kase nigdy :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
U nas też wszystko wspólne, nie wyobrażam sobie inaczej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No tak, wszystko wspólne w większości przypadków, ale też we wszystkich przypadkach sytuacja jest taka że to albo mąż zarabia, albo oboje.
A wyobraźcie sobie sytuację, że tylko Wy zarabiacie. A mąż żyje przy Waszym boku i się nie dokłada? Wtedy punkt widzenia się zmienia. Założę się że po jakmś czasie zabrałybyście dostęp do konta i zaczęłybyście wydzielać mężowi kase na piwko i inne przyjemności, skoro nawet do podstawowych wydatków nie przykłada ręki.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja tak mialam pol roku, odeszlismy z jedej pracy razem, ja od razu znalałam, mąż pół roku ,ale zrobił sobie wakacje przez dwa misiące, bo czemu nie? fakt, duzo pracowała, ale teraz po dwoch latach, maz zarabia dwa razy tyle co ja, więc jak widac "oplacalo" (złe slowo ogolnie) się zeby sobie odpoczął, i na nowo znaleźć prace.

My ogołnie nie rozdzielamy, ale kazdy ma inne potzeby i mąż je 3 razy tyle co ja, kupouje drogie gry itp, ale ja nie jestem lepsza w kosmetykach fryzjrach ciuchach itp. więc nie dzielimy.

Ale na początku kilka lat mieslimy osobno, i tez nie byl to wielki problem zeby podzielic. Kazdy z nas wyjmowal pewna sumę tygodniowo i to było na jedzenie a rachunki na pol. i tyle
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas tak się ułożyło że od 3 miesięcy tylko ja pracuję, męża zwolnili i teraz intensywnie szuka roboty ale póki co nic nie ma i pomimo tego nie wyobrażam sobie żeby wydzielać mu na piwo jeśli ma na nie ochotę,
w życiu bywa różnie, czasy są jakie są, jesteśmy ze sobą na dobre i na złe i bez względu na to kto pracuje i ile zarabia kasa zawsze wspólna
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
U nas kasa od zawsze wspólna:) Mamy jedno konto, ja trzymam kartę.
Nam z tym jest porostu dobrze, żadne z nas nie prowadzi kalkulacji. Wszystkie decyzje podejmujemy razem . W moim otoczeniu też są przypadki gdzie facet wylicza na zakupy albo jeździ z nią.
Co do prezentów to każdy u nas wie co za ile dostał, nic nam to nie przeszkadza- to jakiś sekret:) Nie podchodzimy do tego aż tak "Ą Ę". Np. prezent na święta pojechaliśmy do galerii każdy miał jakaś kwotę do wydania na ubrania (oczywiście pojechaliśmy po świętach poszperać na wyprzedażach). Na urodziny każdy wie co chce - tak nam się żyje już 8lat:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mim dla mnie jest niewyobrażalne to o czym piszesz - wydzielanie kasy na piwo czy zabranie dostępu do konta. Jeśli jedna strona zarabia tyle, że wystarczy na wszystko, na kredyty/życie/przyjemności/rachunki, to obojętnie czy to facet, czy kobieta zarabia. Ważne, żeby można było spokojnie żyć. I Nigdy bym nie żałowała mojemu mężowi kasy na nic w takiej sytuacji. A jeśli z tej jednej wypłaty brakuje na coś to logiczne dla mnie jest, że się z czegoś rezygnuje - i na pierwszym miejscu byłoby to przysłowiowe piwko (chociaż mój mąż jest zadeklarowanym abstynentem;). Ale ja też nie biegałabym do kosmetyczki/fryzjera/na wyprzedaże co 2 dni kosztem mojego męża.
To trzeba jakoś wyważyć.
I piszę z doświadczenia - bo przez długi czas to ja zarabiałam dużo więcej niż mój mąż, jego wypłata była dosłownie "na waciki". I nigdy mi przez głowę nie przeszło żeby mu "ukrócic" wydatki;)
I teraz kiedy ja jestem tą kaczką domową, i zarabiam tyle co nic, on nie ma nic przeciwko moim wydatkom, czy na piwko (żurawinowego reddsa:) czy na nowy płaszcz...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie rozumiem kobiet które mimo że mają swoją wypłatę, walczą o to by mieć wspólne konto z facetem. Po co? Mam wrażenie że jest to takie kontrolowanie męża, żeby przypadkiem nie wydał na coś... Żeby nie miał szans na "rozrywkę" poza domem. Poprawcie mnie jeśli się mylę, bo po prostu nie kumam takiego podejścia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
a potem się dziwić,ze faceci mają kobiety za sprzedajne materialistki...jak tu prawie wszystkie az się pienią do męzowskiej kasy..."a jak to bedzie jak ja strace prace przez dziecko, mąz mi bedzie wydzielał"-typowe- chyba co innego jak opiekujesz sie dzieckiem 2, 3 lata, a co innego jak kobieta siedzi na d*pie od zawsze, wgapia sie caly dzien w tv i tylko podbiera z konta. Dziwnym trafem intelektualistek na tym forum ze świecą szukać, ale plotkar i serialowych maniaczek na pęczki.
Smierdzace lenie po prostu. I do tego kompletnie nieużyteczne, bo nawet do łozka się z taką nie pojdzie, bo libido tez zerowe.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
Marta, nie wiem jak u innych ale ja nie walczyłam o wspólne konto, mąż zrezygnował ze swojego i podłączył się pod moje bo po co płacić za utrzymanie dwóch kont?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
może i nie które walczą... ja nie musiałam bo z kim? mój M i ja sami tak zdecydowaliśmy kasa jest nasza nie ważne czy zarabiamy tyle samo czy ja lub on więcej. Zresztą po ślubie jesteśmy jednością i to w wszystkim.
Każdy ma inne poglądy na związek, życie aby był 100% szczęśliwy i spełniony, aby wiedział że ma przy sobie osobę na dobre i złe, która będzie jego podporą.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dokładnie - może niektóre walcza, ja pamietam dokładnie moment od którego mamy wspólne konto, robilismy zakupy w PL na wyjazd, i ja brałam rachunek, by dorzucic do rachunków za wyjazd i pozniej podzieclic na pół, a moj mąz, wtedy narzeczony, powiedział ze dawno chciał to zaproponować, ale może bym chciaął żebyśmy mieli wspólne pieniądze żeby tak tych rachunków nie zbierac caly czas...

Ale znam pary, mamy takich znajomych 12 lat razem i mają osobne pieniądze, od zawsze i to się raczej nie zmieni, bo koleżanka ma to z domu wyniesione gdzie rodzice tez mieli osobne. Mają swoje sposoby swoje systemy i tyle. Ja tego nie potepiam, bo wazne żeby obie osoby czuły się komfortowo
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Wyprawka dla dziecka lato (49 odpowiedzi)

Witam. Ma termin na czerwiec i tak pomału się rozglądam za wyprawką,tylko sama nie wiem co i ile...

Trampolina przy bloku (17 odpowiedzi)

Córka napaliła się na trampolinę. Błaga mnie, żeby jej kupić. Mam wątpliwości bo mieszkam w...

jaki krem przeciwsłoneczny dla dzieci łatwo się rozsmarowuje? (51 odpowiedzi)

faktor +50, bez filtrów chemicznych. Ziajka - okropnie ciężko się rozsmarowuje, zwłaszcza na...

do góry