Widok
Dlaczego?Więc tutaj można tylko kupować/sprzedawać i umieszczać lekkie tematy a temat wiary tak istotny chować w kąt i po kryjomu o nim rozmawiać? Forum jest po to by poruszać przeróżne tematy. Każdy ma prawo wyrazic swoja opinię więc zapraszam moherki i wszystkie inne osoby. Nie muszę się z nimi zgodzić ale chętnie poczytam co napiszą.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Nusia bo Cię nie znał i tak jak ktoś wyżej napisał miałaś pewnie inne zdanie na jakiś temat... jestem świadoma tego co się dzieje na forum, obserwuję i czasami się za głowę łapię jak mało tolerancyjni czasami są ludzie i jak wielka przyjemność sprawia im zrównanie kogoś z błotem- tylko dlatego że się z kimś nie zgadzają, tylko taki urok tego forum-wolność słowa gdyby wszyscy się ze sobą zgadzali, byli wobec siebie mili nie było by tak często odwiedzane a kiedy jest najwięcej zalogowanych? jak jest afera-ludzie to lubią...
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Właśnie dlatego, że nie jest to lekki temat i żeby wyjaśnić całość swojej postawy nie wystarczy "czytam Biblię" albo "chodzę na lody zamiast do kościoła w niedzielę".
Nie napisałam o rozmawianiu po kryjomu, tylko w bardziej bezpośrednich warunkach... Bo na forum nie jestem w stanie wyjaśnić wszystkiego... Ktoś czegoś nie doczyta, przeinaczy, spaczy...
Ja się modlę, choć najczęściej nie regułkami, co niedzielę z mężem chodzę do kościoła (i przystępujemy do sakramentów). Znam Pismo Święte. Ślub był dla nas sakramentem, a nie "przedstawieniem"
Ale w swoim życiu miałam okres ok 8 lat totalnego buntu i moze nie wrogości, ale odejścia od...
I spotkałam wielu ludzi, ateistów, którzy naprawdę rozsądnie argumentując swoją "nie"wiarę, ale jednocześnie żyli etycznie i ich na prawdę szanuję.
Ciężko mi szanować zaślepionych swoją prawdą "krzykaczy" - zarówno po jednej jak i drugiej stronie.
Tych, dla których ksieża to wyłącznie pedofile łasi na $$$ (o takich jest głośno i też spotkałam takich, którzy "minęli się z powołanie).
I tych, dla których, to że ktoś ma inne zdanie niz oni-przenajświętsi, to znaczy, ze jest diabłem wcielonym...
Jedak to oni najgłośniej się odezwą... Bo ci pozostali po prostu pozostaną w swoim świecie świadcząc swoją postawą, dobrocią...
Ja w stosunku do siebie i wiary (szeroko pojętej) usłyszałam, że jestem bardzo konserwatywna w stosunku do siebie samej i bardzo liberalna w stosunku do innych.
Nie napisałam o rozmawianiu po kryjomu, tylko w bardziej bezpośrednich warunkach... Bo na forum nie jestem w stanie wyjaśnić wszystkiego... Ktoś czegoś nie doczyta, przeinaczy, spaczy...
Ja się modlę, choć najczęściej nie regułkami, co niedzielę z mężem chodzę do kościoła (i przystępujemy do sakramentów). Znam Pismo Święte. Ślub był dla nas sakramentem, a nie "przedstawieniem"
Ale w swoim życiu miałam okres ok 8 lat totalnego buntu i moze nie wrogości, ale odejścia od...
I spotkałam wielu ludzi, ateistów, którzy naprawdę rozsądnie argumentując swoją "nie"wiarę, ale jednocześnie żyli etycznie i ich na prawdę szanuję.
Ciężko mi szanować zaślepionych swoją prawdą "krzykaczy" - zarówno po jednej jak i drugiej stronie.
Tych, dla których ksieża to wyłącznie pedofile łasi na $$$ (o takich jest głośno i też spotkałam takich, którzy "minęli się z powołanie).
I tych, dla których, to że ktoś ma inne zdanie niz oni-przenajświętsi, to znaczy, ze jest diabłem wcielonym...
Jedak to oni najgłośniej się odezwą... Bo ci pozostali po prostu pozostaną w swoim świecie świadcząc swoją postawą, dobrocią...
Ja w stosunku do siebie i wiary (szeroko pojętej) usłyszałam, że jestem bardzo konserwatywna w stosunku do siebie samej i bardzo liberalna w stosunku do innych.
Nie chodzi mi o napisanie tylko tych dwóch zdań...widzisz a Tobie się Aga jednak udało. :) Masz rację, istnieją też Ci którzy popadają w skrajności zarówno Ci wierzący jak i ci nie wierzący. Ciekawe jak wiele jest par które do ślubu podchodzą jak Ty. Az miło było to przeczytać że był to dla Was sakrament a nie przedstawienie. Co do tego że jest masa osób które twierdzą że księża to pedofile i łasi na $$$ to fakt-tylko trzeba pamietac o tym że każdy z Nas zostanie rozliczony za swoje postępowanie, za swoje grzechy a nie za grzechy innych. W dniu sądu ostatecznego nie będzie hierarchii także czy ksiądz czy bandyta staną obok siebie i otrzymają sprawiedliwe wyroki...
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
ja tez mimo ze nie chodze co tydzien do kosciola to mojacorke wychowuje w wierze ze jest Bozia ze tzreba sie modlic o zdrowie moje odczucia sa zdedne to moja sprawa.Dzieki Bogu jest moja corka bez Niego nie miala bym jej.:)Czlowiek sam to moze herbate zrobic ktos wyzej siedzi i decyduje za nas i dla nas.
to dla mnie bardzo trudna kwestia. Wychowalam się w rodzinie właściwie niewierzącej. Nie miałam wsparcia jak chcialam być jakoś blizej Boga. Miałam okres, kiedy jeździłam na rekolekcje, zdjazdy młodzieżowe, chodziłam czesto do koscioła wtedy-rodzina patrzyła na mnie jak nawiedzoną dewotkę. Po jakimś czasie mi przeszło to cieszyli sie ze znormalnialam. Oczywiście nie będę zwalać wszystko na rodziców i otoczenie, bo to mnie nie usprawiedliwia.
czasem byłam blizej czasem dalej Boga. Mamy z meżem slub koscielny i to jest dla mnie ważne. Rzadko chodze do kościoła, spowiadam sie tak mniej więcej raz na rok, przy jakimś chrzcie czy czymś odklepując regułkę, bo nie jestem w stanie jakoś porozmawiać z ksiedzem i otworzyć się.
Cieżko mi w ogóle rozmawiać na te tematy.Mąż tez widze,że za bardzo nie umie . Nie wiem jak za kilka lat rozmawiać z własnymi dziećmi o Bogu.
Modlę się czasem. Ale wiecie Często czuję tą pomoc z góry i to jest niesamowite.Mimo wszystko,że ja taka trochę obok tej wlaściwej drogi.
czasem byłam blizej czasem dalej Boga. Mamy z meżem slub koscielny i to jest dla mnie ważne. Rzadko chodze do kościoła, spowiadam sie tak mniej więcej raz na rok, przy jakimś chrzcie czy czymś odklepując regułkę, bo nie jestem w stanie jakoś porozmawiać z ksiedzem i otworzyć się.
Cieżko mi w ogóle rozmawiać na te tematy.Mąż tez widze,że za bardzo nie umie . Nie wiem jak za kilka lat rozmawiać z własnymi dziećmi o Bogu.
Modlę się czasem. Ale wiecie Często czuję tą pomoc z góry i to jest niesamowite.Mimo wszystko,że ja taka trochę obok tej wlaściwej drogi.
każdy ma swoją drogę do poznania i pokochania Boga, wydaje mi się, że najłatwiej jest tym, którzy mądra wiare wynieśli z domu rodzinnego. Trudniej jest tym którzy bez pomocy rodziców musza odnaleźć Boga. Ale każda droga jest dobra, bo zmusza człowieka do bycia lepszym - prawdziwą wiara nie zmieni nikogo na gorsze. jedyne czego nie jestem w stanie zaakceptować, to zachowania ludzi, którzy nie szanują sakramentów i traktują je jako "przedstawienie" dla dziadków i cioć.
Mamo misi w bibli jest napisane: "Nie będziesz miał żadnych pośredników między Bogiem a człowiekiem prócz Jezusa Chrystusa" modlić się trzeba do Boga... on jest tym najpotężniejszym... Ja również pochodziłam z rodziny niby wierzącej-ale dla ludzi, na siłę zmuszano mnie bym chodziła do koscioła żeby sąsiedzi nie gadali, nauczyli na pamięć pacierza i kazali klepać na kolanach codziennie przed snem. Moją drogę do wiary odnalazłam w wieku 24 lat, dzięki koleżance. Denerwuje mnie również polityka kościoła, czasami sama czuję się zagubiona ale modlę się i wiem że Bóg mnie wysłuchuje. Fajnie ktos napisał że czuje pomoc z góry-Alleluja!!! ta pomoc z góry płynie wystarczy otworzyc serce i pozwolić działać Bogu. Czasami co niektóre osoby które się tu udzielają i uważają że są przecież wzorem do naśladowania powinny usiąść i przemyśleć co robią, tutaj powoli robi się strasznie, niektórzy boją się wychylić z własnymi przekonaniami-dlaczego? boją się że zostaną napiętnowani i wyśmiani, troche to irytujące... pozwólcie ludziom mieć inne zdanie, bądźcie tolerancyjni "Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamieniem" Która/y z Was może rzucić?
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."