Widok
góralka - to się wybrałam na spacer - wyszłam to akurat zaczął sypać śnieg ehm.. chwilę połaziłam, zrobiąłam szybkie zakupy i wróciłam do domu... Kostek nawet nie zdążyl zasnąć na spacerze, teraz lezy w łóżeczku po mleczku, moze zasnie... to będę mogła rybkę spokojnie na obiad usmazyc
a co do wózków - mam roan marita granatowo biały http://www.allegro.pl/item528673163_nowy_roan_marita_kol_19_sk_skay_lux_wyprzedaz_w_wa.html
może następnym razem sięspotkamy, najczęściej wychodzę koło 10/11
a co do wózków - mam roan marita granatowo biały http://www.allegro.pl/item528673163_nowy_roan_marita_kol_19_sk_skay_lux_wyprzedaz_w_wa.html
może następnym razem sięspotkamy, najczęściej wychodzę koło 10/11
goralka co do chrztu - robiłam w Mikołaju, gdybym nie zapytała czy coś zapłacić to chyba w ogóle by mi pani w biurze nie powiedziała, a tak usłyszałam: "jakby pani mogła to 50 zł" chrzest jest na dodatkowej mszy o 14:30 w 2 i 4 niedziele miesiąca, oto adres do bloga fotografa który robił nam zdjęcia:
http://www.blog.adamkasprzak.com/index.php/2009/02/26/chrzest-kostka/
http://www.blog.adamkasprzak.com/index.php/2009/02/26/chrzest-kostka/
pychota - dokładnie tak jak mówisz, tyle, ze wchodzę tylko do takich samoobsługowych sklepów typu Lidl, Biedronka, Zatoka, Stokrotka, albo śmigam na rynek gdzie nie muszę nigdzie wchodzić, a jak jakieś większe zakupy to albo Artur robi albo zostawiam jemu Kostka i sama śmigam do Tesco, albo Kauflandu
Dzięki Majaki za info-a jaka cena tych zdjęć??Naprawdę świetne. Zresztą jak mają być dzieciątko piękne a mama super!!
jestem ciekawa czy macie jeszcze chwile załamania bo ja choć raz w tygodniu ze zmęczenia powyję w kącie. przechodzi ale nigdy taka "słabeuszka" nie byłam. Wiem zmęczenie, nie wiem jak u Was ale ja czasami bez chwili wytchnienia z małym -mąż albo pracuje albo coś ostatnio się wycofuje. Wczoraj widząc, że ze zmęczenia padam obiecał że nastąpi zmiana-zobaczymy.
jestem ciekawa czy macie jeszcze chwile załamania bo ja choć raz w tygodniu ze zmęczenia powyję w kącie. przechodzi ale nigdy taka "słabeuszka" nie byłam. Wiem zmęczenie, nie wiem jak u Was ale ja czasami bez chwili wytchnienia z małym -mąż albo pracuje albo coś ostatnio się wycofuje. Wczoraj widząc, że ze zmęczenia padam obiecał że nastąpi zmiana-zobaczymy.
Górlako, ja tak mialam przez pierwsze 3 tygodnieteraz juz nie.
Nie płaczę , a płakałam oj i to czesto.
Mój mąż ma bardzo odpowiedzialną prace i tez późno wraca, czasami o 19 a czesto i o 20.:(Całe dnie sama z dzieckiem, ale od marca skoncza mu sie spotkania i inne nagdodziny i bedzie si:)..
daje rade sama, mam sporo znajomych, blisko rodzinke cała.
czesto jest ciezko, wiadomo, ale Jasio jest tak kochanym i spokojnym dzieckiem, ze daje mi chwile wytchnąc , cos zrobic dla siebie.
Moze porozmawiaj z mezem, ze masz dosc, czemu on sie wycofuje co to znaczy?
Nie płaczę , a płakałam oj i to czesto.
Mój mąż ma bardzo odpowiedzialną prace i tez późno wraca, czasami o 19 a czesto i o 20.:(Całe dnie sama z dzieckiem, ale od marca skoncza mu sie spotkania i inne nagdodziny i bedzie si:)..
daje rade sama, mam sporo znajomych, blisko rodzinke cała.
czesto jest ciezko, wiadomo, ale Jasio jest tak kochanym i spokojnym dzieckiem, ze daje mi chwile wytchnąc , cos zrobic dla siebie.
Moze porozmawiaj z mezem, ze masz dosc, czemu on sie wycofuje co to znaczy?
oj bywa ciężko, ja raz się popłakałam w poduszkę, ale to było na samym początku jak Asia się nie najadała i płakała dużo. Teraz mam dużo na głowie ale staram się dobrze organizować, choć nie powiem że czasem mi nerwy puszczą i coś tam burknę albo krzyknę do męża jak mnie wkurzy np stertą zostawionych naczyń w zlewie - grrr niby błahostka, ale właśnie duperele są często tą kroplą która przelewa kielich...
Czasem jak jestem sama w domu i mysli mi się kłębią to też mi humor siada, ale jakoś z czasem mi przechodzi - chyba już taka moja natura.
Góralko myslę, że powinnaś jak najwiecej angażować męża w sprawy opieki, najlepiej tak wciągać go - róbcie coś razem np wykąpcie Karolka razem, poproś męża żeby wyszedł z synkiem na spacer bo ty masz coś tam w domu do zrobienia - małymi krokami a na pewno się wciągnie.
Czasem jak jestem sama w domu i mysli mi się kłębią to też mi humor siada, ale jakoś z czasem mi przechodzi - chyba już taka moja natura.
Góralko myslę, że powinnaś jak najwiecej angażować męża w sprawy opieki, najlepiej tak wciągać go - róbcie coś razem np wykąpcie Karolka razem, poproś męża żeby wyszedł z synkiem na spacer bo ty masz coś tam w domu do zrobienia - małymi krokami a na pewno się wciągnie.
Bociany super, postaram się, być na 11 przy jaskowej 14, tylko może tak na wszelki wypadek, zadzwonię do Ciebie, albo napiszę sms jak będę wyjeżdżać z Gdyni, wiadomo jak to z dzieciaczkami: na ostatnią chwilę zrobi kupola, albo coś i będzie spóźnienie ;-) jeśli możesz wyślij mi sms to będę miała do Ciebie numer 668 677 328
depresyjki i płacze to u mnie jeszcze niedawno byl chleb powszedni:D teraz jest troche lepiej...Tego się nie da uniknąc..niby wszystko dobrze, maly usmiechnięty, ale fakt absorbujący i trzeba się z tym pogodzić.. tak jak w innym poście pisała Ania - tez strasznie duzo gadam do Miska, smieje się, robimy rowerki czy nasze "piątki-piątki" (przybijam "5" w jego lapki a on caly wesolutki) ,czytam mu wierszyki i pokazuje jakies kolorowe obrazki...robie zdjęcia... jak wieszam pranie to ukladam go tak zeby widział dokladnie co robie i macham rzeczami opisując co jest co... itd... czasem polezy sam, czasem nie..ale tłumacze sobie, że po 1:to jest synuś moj ukochany i jedyny a po 2. po to jestem na macierzyńskim żeby się nim zajmować... fakt, brakuje mi wyjsc..chocby do sklepu;).. wieczoru przy winku (karmię piersią).. czasem się nakręcam, ze znow cos zjadłam co małemu zaszkodziło..maz ma juz czasem tez serdecznie dosc tych moich toerii i mojego pouczania to zrob tak a to moze tak.. wiec doszlismy do porozumienia, ze bedziemy sie smiac mowiac o teoriach..im bardziej szyderczy smiech tym lepiej:D ze kiedy m. sie zajmuje malym to ja mam czas tylko dla siebie a nie stoje nad nim i probuje mu pomagac... ze zawsze mamy wyjazdowy niedzielny spacer... ze nawet jesli ta druga osoba powie cos co zle brzmi to wcale nie zanczy ze ma zle intencje...ze myjemy naczynia..itp..itd... dzieciaki kochane..one maja tylko nas:D musimy dac rade:D a i zaczełam chodzic na aerobik:D niby nic, ale choć mam poczucie ze kondycje fizyczną poprawię... czasem poczytam ksiażkę z angielskiego....najgorzej to zacząć myslec, że nic się nie robi.. że jest się zamkniętą w domu...to nieprawda wykonujemy kawał dobrej roboty i tej myśli musimy się trzymać:)
witam sie wkoncu..Lepiej pozno niz wcale :P
Ja dzis pol dnia poza domem..Alleeee ulga:)))Kochana mamcia zostala z Sarką 7 godzin:D
Wkurzona jestem,bo odebralam wyniki kału i znowu są jakies bakterie....tym razem z tego co wyczytalam w necie-są to bakterie zakażenia układu moczowego i bardzo wiele antybiotyków jest na nie odporne:(
Oczywiscie jak poprzednio tak i teraz probowano mi w laboratorium wmówic,ze to są bakterie wystepujace u kazdego.Przy klebsielli tez tak gadali,a teraz jakos nie ma jej wogóle na wyniku czyli zniknela calkowicie.Tak wiec antybiotyk pomógł.
Niewiem kiedy my wyjdziemy z tych chorób....Jedna ciągnie kolejną:(((
Na wizyte dzis nie zalapalismy sie,bo za duzo ludzi bylo i doktor nie wyrobił sie czasowo.Idziemy w poniedzialek.Pewnie bedzie kolejny antybiotyk:(
I przez to wszystko ciagle opóźnia sie pierwsze szczepienie:/
Ja dzis pol dnia poza domem..Alleeee ulga:)))Kochana mamcia zostala z Sarką 7 godzin:D
Wkurzona jestem,bo odebralam wyniki kału i znowu są jakies bakterie....tym razem z tego co wyczytalam w necie-są to bakterie zakażenia układu moczowego i bardzo wiele antybiotyków jest na nie odporne:(
Oczywiscie jak poprzednio tak i teraz probowano mi w laboratorium wmówic,ze to są bakterie wystepujace u kazdego.Przy klebsielli tez tak gadali,a teraz jakos nie ma jej wogóle na wyniku czyli zniknela calkowicie.Tak wiec antybiotyk pomógł.
Niewiem kiedy my wyjdziemy z tych chorób....Jedna ciągnie kolejną:(((
Na wizyte dzis nie zalapalismy sie,bo za duzo ludzi bylo i doktor nie wyrobił sie czasowo.Idziemy w poniedzialek.Pewnie bedzie kolejny antybiotyk:(
I przez to wszystko ciagle opóźnia sie pierwsze szczepienie:/