Widok
U nas plany się pozmieniały :)
Byliśmy na kładce na stoczni Gd, potem na DIABELSKIM MŁYNIE- cudownie i zdjęcia też :)
Twierdza Wisłoujście, obok las i na koniec Górki Zachodnie, mieliśmy dosłownie różowe słońce :)
Trochę deszczyk nas złapał ale krótko. :)
I 2 razy spotkaliśmy się z FotoGrupą :)
Bardzo fajnie było, jak to Maciek- Fotograf ujął- szalenie :D
No na szczęście nie leje tylko pokropuje od czasu do czasu i ciepło, nie zapomnę 12 lipca gdzie lało i lało i za ciepło nie było ..
Byliśmy na kładce na stoczni Gd, potem na DIABELSKIM MŁYNIE- cudownie i zdjęcia też :)
Twierdza Wisłoujście, obok las i na koniec Górki Zachodnie, mieliśmy dosłownie różowe słońce :)
Trochę deszczyk nas złapał ale krótko. :)
I 2 razy spotkaliśmy się z FotoGrupą :)
Bardzo fajnie było, jak to Maciek- Fotograf ujął- szalenie :D
No na szczęście nie leje tylko pokropuje od czasu do czasu i ciepło, nie zapomnę 12 lipca gdzie lało i lało i za ciepło nie było ..
Dziewczyny, jestem już PO! Żałuję, że to tylko raz w życiu, tak szybko nam zleciało, że nie zdążyliśmy się nacieszyć.
Relację dodam, jak już się trochę ogarnę i przebiorę zdjęcia.
Sobota od rana przeraziła nas fatalną, deszczową pogodą, na szczęście o 17:00 nie było już po niej śladu. Wszystko odbyło się dzięki temu na dworzu, ceremonia była piękna, goście dopisali, jedzenie było smaczne a atmosfery wesela pod gołym niebem nie mogę do niczego przyrównać. Było fantastycznie :)
Relację dodam, jak już się trochę ogarnę i przebiorę zdjęcia.
Sobota od rana przeraziła nas fatalną, deszczową pogodą, na szczęście o 17:00 nie było już po niej śladu. Wszystko odbyło się dzięki temu na dworzu, ceremonia była piękna, goście dopisali, jedzenie było smaczne a atmosfery wesela pod gołym niebem nie mogę do niczego przyrównać. Było fantastycznie :)
U nas niewiele zeszło z mięs i wędlin na półmiskach, dużo poszło sałatki warzywnej, chleba ze smalcem, roladek z łososia. Jeżeli chodzi o mięsa - niezawodny (choć sztampowy) okazał się devolay - poszły wszystkie, zostało nam dużo bitek wołowych w sosie własnym (mimo, że pyszne), poszły pierogi prawie całe.
Wydaje mi się, że najlepiej schodzą (pomijając walory smaokowe ofkors ;) ) te niebrudzące potrawy, które się łatwo je :)
Wydaje mi się, że najlepiej schodzą (pomijając walory smaokowe ofkors ;) ) te niebrudzące potrawy, które się łatwo je :)
wędlin na stolach nie było ,ale mieliśmy wiejski stół który był oblężony przez gosci:))) (ogórki małosolne, smalec ze skwarkami,i sporo wędlin takich wiejskich)
na obiedzie najlepiej zeszły devolie, i gordon blue w płatkach :)
szynka płonąca --nic nie zostało!!
tak samo z rybami (łosoś,pstrąg w lekkiej galarecie)
naleśniczki z lososiem i paluszkami krabowymi oraz krewetkami
a najwięcej zostało(tzn zostały wyrzucone): salatki:raviollie ,gyros, grecka ,ryba po grecku
na obiedzie najlepiej zeszły devolie, i gordon blue w płatkach :)
szynka płonąca --nic nie zostało!!
tak samo z rybami (łosoś,pstrąg w lekkiej galarecie)
naleśniczki z lososiem i paluszkami krabowymi oraz krewetkami
a najwięcej zostało(tzn zostały wyrzucone): salatki:raviollie ,gyros, grecka ,ryba po grecku
witam, mamy problemik. Nie wiemy czy zrobimy wesele czy obiad z kolacją. Mamy mała rodzinę. Czy wypada podzwonić do tych co chcemy zaprosić i spytać czy możemu wysłac zaproszenie. Bo jak większość nie bedzie mogla to zrobimy obiad weselny. wiec wole wiedziec przed zorganizowaniem uroczystości. Nie wiem czy zrozumieliście mnie. Gdybym miala dużą rodzinę to co innego bo na 100 % bym weselicho robiła.
a my na podziękowanie zamówiliśmy takie coś: http://allegro.pl/serce-duze-podziekowania-dla-rodzicow-grawer-i4410751645.html
do tego planujemy zakupić słodkości, nie wiemy jeszcze w jakiej postaci, ale rodzice uwielbiają słodycze :)
kurczę już tak niewiele czasu zostało, a nerwy coraz bardziej łapią :D
do tego planujemy zakupić słodkości, nie wiemy jeszcze w jakiej postaci, ale rodzice uwielbiają słodycze :)
kurczę już tak niewiele czasu zostało, a nerwy coraz bardziej łapią :D
Wydaje mi się, że nie wypada najpierw obdzwaniać gości a później dopiero zapraszać na imprezę, zależnie od ich odpowiedzi. My robiliśmy "przyjęcie weselne" w ogrodzie na 37 osób (najbliższa rodzina i przyjaciele). Zamiast zasiadanych tradycyjnie stołów zrobiliśmy stół szwedzki i stoły bez wydzielonych miejsc, tak że każdy siadał jak chciał. Nie byłoby żadnego problemu, gdyby gości było trochę mniej lub trochę więcej :)
Możesz też zdecydować się na obiad z kolacją i zaprosić tylko najbliższych, którzy na pewno dopiszą obecnością, to na pewno bezpieczna opcja.
A najbardziej tradycyjną opcją jest oczywiście weselicho, gdzie zapraszasz wszytkich, na których masz ochotę, ale musisz liczyć się z tym, że część nie przyjdzie.
Myślę, że jeżeli chodzi o frekwencję, to największą rolę odgrywa wyprzedzenie z jakim zapraszasz gosci. Jak zapraszasz miesiąc przed, to musisz się liczyć z tym, że wiele osób może już mieć plany, z których niekoniecznie mogą zrezygnować.
Możesz też zdecydować się na obiad z kolacją i zaprosić tylko najbliższych, którzy na pewno dopiszą obecnością, to na pewno bezpieczna opcja.
A najbardziej tradycyjną opcją jest oczywiście weselicho, gdzie zapraszasz wszytkich, na których masz ochotę, ale musisz liczyć się z tym, że część nie przyjdzie.
Myślę, że jeżeli chodzi o frekwencję, to największą rolę odgrywa wyprzedzenie z jakim zapraszasz gosci. Jak zapraszasz miesiąc przed, to musisz się liczyć z tym, że wiele osób może już mieć plany, z których niekoniecznie mogą zrezygnować.