Widok

Nauczycielki ;)

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Na pewno na forum są też nauczycielki (ciekawe czy się do tego przyznają, hehe)... Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba Tonya też?
Mam pytanie, czy przygotowałyście coś dla swoich uczniów, którzy przyjdą/przyszli do kościoła z życzeniami (jakieś cukierki itp.)?
Chciałam zanieść im coś słodkiego po weselu i tak podziękować, ale słyszałam, że oni bardzo się przejęli moim ślubem i przygotowują laurki, prezent, działają w konspiracji itp...
Zastanawiam się czy nie wyjdzie głupio, gdy dzieci z klasy dostaną słodycze, a inne już nie? Czy też przygotować coś dla wszystkich?? Jak to dobrze rozegrać?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Marta, zgadzam się z Tobą w 100 procentach :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgodzę się z częścią zarzutów, np. ze zgodą na "bylejakość".

Jako nauczyciel widzę jak mało dzieci pracują w domu, najczęściej nawet nie otworzą zeszytu. Zadanie domowe? Jeśli już nauczyciel był tak bezczelny by je zadać, to niech chociaż nie wymaga by uczeń przyniósł je następnego dnia!

To w tych czasach nie do pomyślenia, tak męczyć dzieci. W szkolnictwie wdraża się nowe programy przyjazne dzieciom, nowe zasady, np. że oceniając nie można uczniowi dać tzw. negatywnego feedbacku. Nawet jeśli dzieciak nie opanował materiału na dopuszczającą, trzeba powiedzieć "dobrze, że się starałeś, następnym razem na pewno dostaniesz 5".

Czy z kimś z nas tak się cackano, gdy byliśmy uczniami? Każdy wiedział kiedy się nie nauczył, kiedy coś przeskrobał, i wiedział dlaczego otrzymuje za to karę.

Jako szary nauczyciel niewiele mogę, najchętniej cofnęłabym "reformę", ale na to już chyba za późno - za dużo zamieszania. Pozostaje jedynie walczyć o to, by uczniom "się chciało", by wymagać dużo od nich i od samego siebie.

Ehh... ciekawe jak zostaną ocenione te moje refleksje. Ciężko jest oceniać sprawiedliwie ogół jakiejś grupy zawodowej, tym bardziej, kiedy się w niej nie siedzi...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tyle, że ja nie jestem nauczcielem i nie wystawiam swojego autorytetu na pośmiewisko przyszłych generacji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A gdy dotrze do twoich tekstów, to dopiero sie ubawi...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety Janko ma tu sporą rację. Jak za kilka lat jakiś uczeń dotrze do powyższych tekstów swoich "nauczycielek" to dopiero będzie śmiech ....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niedobrze mi się robi,kiedy to czytam..Ten ton pełen pogardy,protekcjonalizm,jad w każdym słowie.To nieustanne poprawianie,wytykanie błędów w sposób mało subtelny...Ten porażający brak szacunku do rozmówcy.Przekonanie o własnej wyższości.....Uchowaj nas Boże od takich wzorców..Bardziej trąci mi tu "moherem" niż jakimkolwiek wzorcem intelektualnym...Miałam na studiach Profesora...Specjalnie piszę z dużej litery..Był wybitnym człowiekiem,wykładowcą na wielu renomowanych uczelniach, autorem książek..również z dziedziny językoznawstwa.Do każdego ,nawet najgorszego nieuka zwracał się z ogromnym szacunkiem.Zwykł mawiać,że kultura języka zaczyna się od kultury bycia. Twoje wypowiedzi nie są już śmieszne,pełne lekkości ,klasy i fajnej ironii,jak to bywało kiedyś...One są po prostu żałosne..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Janko, daj spokój, wyładuj frustracje gdzieś na boisku, lub w łóżku (jeśli masz z kim).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Janko, jest mi bardzo przykro z powodu tego, co napisałeś. Proszę, nie uogólniaj.

O ile pamiętam, za świetną pracę nie na temat otrzymuje się słabą ocenę, niezależnie od tego, ile zabrała stron A4. Może więc wrócimy do wątku?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po pierwsze, mój internetowy pseudonim nie jest żadną nazwą własną. Nie rozumiem dlaczego starasz się ją przypisać do szkolnej lektury.
Widzę, że nie zadałaś sobie trudu i nie zajrzałaś do tzw. "netykiety". Szkoda, bo wówczas mielibyśmy o czym pisać. Język internetu, czyli sposób wysławiania się i pisowni, w niczym nie różni się od języka stosowanego na lekcjach, w rozmowie, w urzędach, itp. Cały czas jest językiem polskim. Wyjątkowość naszej mowy nie polega na ŚWIADOMYM I CELOWYM łamaniu jej reguł. Zsunięcie się palca z przycisku "alt" znaczy tyle samo co zsunięcie się ręki z pióra. Obie czynności powodują błąd. A błąd to błąd i nic więcej. Tak jak wymaga się od uczniów sprawdzenia swej pracy pisemnej, tak od nauczycieli tym bardziej. Niezależnie, czy posługują się papierem, czy przekazują treść w inny sposób. Twoja argumentacja pasuje do tłumaczenia się dziecka z klasy I poziomu podstawowego.
Panie nauczycielki korzystają z przywileju pracownika zatrudnianego przez państwo (czyli opłacanego za pieniądze WSZYSTKICH) i zachowują się tak, jak wszyscy urzędnicy. Nieomylność, beze mnie świat się zawali, ja tu rządzę. Niestety, rządzisz. Moje dzieci (o ile je mam) mają szansę nauczyć się podstawowych zasad językowych. Inne (poza nielicznymi wyjątkami) wpadną w Wasze przewspaniałe rączki, czego efektem będzie praca pisemna (Z JĘZYKA POLSKIEGO) o objętości jednej strony formatu A4 (obecne matury).
Często trafiają do mnie e - maile od "internetowej" młodzieży edukowanej przez takie nauczycielki. Piszą prosząc o pomoc z konkretnym językowym pytaniem. Młody człowiek nie potrafi pisać. Zaczyna swój list od "Witam", pisząc do nieznanej mu osoby. Śmieję się. Nie z osoby piszącej, tylko z nauczyciela, którego "owocem" jest taka jednostka. Spotykam się często z nauczycielami różnych szkół. Coraz mniej jest takich z powołania. I to także jest wina kształcących. Wy wydajecie zgodę na ŁATWIZNĘ = BYLEJAKOŚĆ = ZERO. I tak się dzieje wśród wszystkich przedmiotów (od WF prowadzonego bez pomysłu, po matematykę wykładaną w sposób średniowieczny). Wasze pokolenie jest bezideowe i tą bezideowość przekazujecie dalej.
Na szczęście nie muszę się pytać nikogo o zgodę czy mogę tu pisać. Nadal mam zamiar korzystać z wolności słowa. O autorefleksję nie proszę, bo to zbyt trudne zadanie.
Celowe błędy... Szkoda, że nie wiem w jakiej szkole trujesz dzieci pseudo edukacją, bo z dziką satysfakcją udowodniłbym Ci jak bardzo się mylisz (w obecności Dyrektora i rodziców).
LUDZIE! Jedynym kryterium oceny nauczyciela, który kształci Wasze dzieci nie jest "żeby Pani była miła"!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
w kwestii lekceważenia nazw własnych "janko muzykant" chyba wszystko wyjaśnia ;P używasz nicka rozpoczynającego się od małych liter, bo sam doskonale rozumiesz, że język internetu to zupełnie inna bajka niż język używany na lekcji. i owszem listy formalne i nieformalne podlegają tym samym regułom językowym, ale język internetu już nie. błędy w nim stosowane są celowe, bo na ogól uwzględniają szybsze pisanie. nie powiesz mi, że stukanie w klawiaturę to to samo co pisanie piórem. jeśli pisząc piórem zapomnisz ogonka w literze ę świadczy to błędzie ortograficznym, a na komputerze może świadczyć np o tym, że palec zsunął się z klawisza Alt.
janko, udzielaj się na jakimś forum językowy, bo tu nikt Cię nie chce. tu kobiety chcą porozmawiać o dniu swojego ślubu, a nie o regułach języka polskiego!
i masz w końcu na imię Patryk czy nie? bo znałam jednego takiego upierdliwca jak Ty, o tym właśnie imieniu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zacznę od końca. Dziękuję w imieniu żony (być może ją mam) za wyrazy troski związane z obcowaniem ze mną. Nie mam zamiaru silić się w tym miejscu na ripostę hołdując zasadzie "my home is my castle" (dla wielbicieli angielskiego).
Polemika. To nie jest naturalne, tylko sztuczne. Pytanie, co bardziej? Wysławianie się i pisanie zgodnie z regułami języka polskiego (w czasach dzisiejszych niemal ekstrawagancja) czy może jego celowe kaleczenie?
Listy formalne i nieformalne podlegały (i nadal podlegają) zasadom obowiązującym nasz język. We wspomnianych formach wypowiedzi nie zaczyna się zdania małą literą, nie stosuje się piktogramów, nie lekceważy się pisowni nazw własnych. Te dwie formy różni sposób przekazu. Jednak nie jest on oparty na "celowych" błędach. Mylę się? Nie sądzę.
Zdumiewającym jest fakt, że osoby zajmujące się edukowaniem (i podpisujące się jako "nauczycielki") zajmują się krzewieniem językowego niechlujstwa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Janko, kolezanka z pewnością potrafi rozgraniczyć język polski, którym posługuje się prowadząc lekcje z językiem potocznym, stosowanym w internecie. Inaczej zwracamy się chociażby do znajomych, inaczej do osób obcych a jeszcze inaczej do kolegów i koleżanek z forum. To zupełnie naturalne.
Poza tym, chyba na lekcjach języka polskiego pisałeś chociażby różnego rodzaju listy - zarówno formalne jak i nieformalne? To właśnie świadczy o plastyczności naszego języka...
Stwierdzam jedno - jesteś dziwnym człowiekiem, który czepia się wszystkiego. Jeśli masz żonę, to jej współczuję :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wiem pod czyim okiem zgłębiałaś naukę języka polskiego. Nie wiem także co stanowi podstawę do takiego kategoryzowania zasad polszczyzny. Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Twoją odpowiedź można porównać do pytania pewnej niewiasty o celowość odmiany nazwisk. W treści byłej dyskusji osoby zawodowo (o zgrozo!) zajmujące się produkcją takich kolorowych karteczek starały się dowieść, że wszystko zależy od punktu widzenia osoby zapraszanej. Być może Kowalski nie życzy sobie by jego nazwisko targać przez przypadki. Miałem uznać, że świadczy to plastyczności języka polskiego? Wyrazach szacunku dla gościa? A może ktoś chciał w ten sposób wyrazić swój gniew lub inne emocje? Absurd? Absurd!
Reguły są niezmienne w mowie i piśmie. Jeśli masz nadal wątpliwości, poczytaj (choć trochę) o tzw. "netykiecie" zamiast wypisywać bzdury. Polecam obejrzeć:
http://www.jzn.pl.wrzuta.pl/film/5PqW67iteZJ/jan_miodek_-_cool
Swoim uczniom też takie "mądrości" przekazujesz? Już teraz uczniowie szkół średnich mają zasób słownictwa na poziomie miernym. Jaki będą mieli Twoi uczniowie? Może od razu zaproponujesz im język obrazkowy jako przejaw żywego i plastycznego odbicia polszczyzny?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
He he dobre,tylko że ja nie stawiam ocen:-)Jestem zwyczajniutkim,szarym, szkolnym logopedą bez żadnej niestety władzy:-)
A jak zobaczyłam dzieciaki,to nie powiem przyjemnie mi się zrobiło:-)
Zwłaszcza,że to rodzice musieli je przywieżć,bo to brzdące z nauczania początkowego:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no upieram się jednak przy swoim - zresztą na matematyce nie ma jak ocen naciągać :P albo jest dobry tok rozumowania albo zły i tyle w tej kwestii :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No nie wierzę, że na takich ambitnych gości poźniej lagodniej byś nie spojrzala ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehe piotrusiek masz racje - zazwyczaj tak to w życiu bywa :D Ja jestem zdania, że wszystkich uczniów należy traktować jednakowo, więc te lepsze oceny to w moim przypadku by nie przeszły :p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pewnie przyszlo 6 lizusków, żeby mieć lepsze oceny ;D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No chyba właśnie dziewczyny mówią,że oddzielają życie prywatne od zawodowego..Czyż nie?Ja o moim ślubie powiedziałam dwóm koleżankom i wydawało mi się,że jestem mega dyskretna,a przyszło i tak 6 dzieciaków.Na szczęście miałam cukierki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehe, tyle że nikt nic nie mówił o zapraszaniu wychowanków... :p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry