Widok
Nienawidzę gotować
Może którąs z mam ma podobny problem i wypowie się jak sobie z tym radzi? :)
Ja nienawidzę gotować, na prawdę z całego serca tego nie znoszę, jest to dla mnie tortura jak muszę coś zrobić na obiad i zajmauje mi to cały dzień. Poza tym nie mam pomysłów, nie ogarniam zakupów na obiad i wychodzi, że zawsze nic nie mam albo mam za mało, po prostu chyba się do tego nie nadaję.
Niestety muszę gotować, bo siedzę w domu z dwójką małych dzieci, jeszcze nie przedszkolnych, póki co gotuję dla siebie i starszego, ale niedługo młody też zacznie jeść normalne rzeczy. Przeraża mnie perspektywa, że będę to robić jeszcze przez wiele lat :)
Lubie piec ciasta, ale nie mogę tego podawać na obiad :P
Może macie mamy podobne problemy? I jakoś sobie z nimi radzicie? Skąd bierzecie przepisy? Czy robicie jakieś proste jednogarnkowe dania?
Mam wrażenie, jak czytam forum, że są tu same mamy - kucharki z powołania :)
Ja nienawidzę gotować, na prawdę z całego serca tego nie znoszę, jest to dla mnie tortura jak muszę coś zrobić na obiad i zajmauje mi to cały dzień. Poza tym nie mam pomysłów, nie ogarniam zakupów na obiad i wychodzi, że zawsze nic nie mam albo mam za mało, po prostu chyba się do tego nie nadaję.
Niestety muszę gotować, bo siedzę w domu z dwójką małych dzieci, jeszcze nie przedszkolnych, póki co gotuję dla siebie i starszego, ale niedługo młody też zacznie jeść normalne rzeczy. Przeraża mnie perspektywa, że będę to robić jeszcze przez wiele lat :)
Lubie piec ciasta, ale nie mogę tego podawać na obiad :P
Może macie mamy podobne problemy? I jakoś sobie z nimi radzicie? Skąd bierzecie przepisy? Czy robicie jakieś proste jednogarnkowe dania?
Mam wrażenie, jak czytam forum, że są tu same mamy - kucharki z powołania :)
Mam podobnie - gotować nie lubię za to piec bardzo:)
U nas praca jest zespołowa i system mamy dopracowany. Raz w tygodniu siadamy robimy listę obiadów na cały tydzień i listę koniecznych zakupów. Zwykle w sobotę zakupy a potem w tygodniu zawsze dzień wcześniej wieczorem robię obiad (na tyle na ile można) do podgrzania na drugi dzień. Do "dorobienia" zostają drobiazgi typu ziemniaki czy surówka.
Oboje pracujemy więc ten sposób jest dla nas najlepszy:)
A skąd przepisy? Mamy swój zeszyt z przepisami rzeczy które gotowaliśmy i nam smakowało, co jakiś czas dopisujemy coś nowego. Pomysły a obiady głównie od koleżanek lub z książek (bardzo lubię Smak życia Agnieszki Maciąg), zaglądam też na Kwestię Smaku.
Powodzenia, dasz radę. Wypracuj sobie plan działania i z czasem będzie szło jak po maśle:)
U nas praca jest zespołowa i system mamy dopracowany. Raz w tygodniu siadamy robimy listę obiadów na cały tydzień i listę koniecznych zakupów. Zwykle w sobotę zakupy a potem w tygodniu zawsze dzień wcześniej wieczorem robię obiad (na tyle na ile można) do podgrzania na drugi dzień. Do "dorobienia" zostają drobiazgi typu ziemniaki czy surówka.
Oboje pracujemy więc ten sposób jest dla nas najlepszy:)
A skąd przepisy? Mamy swój zeszyt z przepisami rzeczy które gotowaliśmy i nam smakowało, co jakiś czas dopisujemy coś nowego. Pomysły a obiady głównie od koleżanek lub z książek (bardzo lubię Smak życia Agnieszki Maciąg), zaglądam też na Kwestię Smaku.
Powodzenia, dasz radę. Wypracuj sobie plan działania i z czasem będzie szło jak po maśle:)
Ja akurat lubię gotować, ale każdy ma jakieś czynności domowe których nie znosi, więc wyobrażam sobie jaka to może być tortura. Najlepiej obiady zaplanować na kilka dni na przód, dyscyplina jest istotna ze względu na dzieci - z nimi trudniej coś przygotować. Z kartka papieru zapisywać listę zakupów, zrobić te zakupy i tyle. Fajnie jest ugotować coś np. na 2,3 dni np. zupę, leczo, gulasz, wtedy masz dzień wolny od gotowania. W necie znajdziesz masę prostych przepisów, możesz mieć kilka i je powtarzać wtedy gotowanie też idzie łatwiej.Pozdrawiam
lubie gotowac i piec i chcialabym wiecej kucharzyc, ale czasowo bywa roznie, a z pracy pierwszy wraca Mąż, wiec mi pozostają weekendy
dobrym rozwiazaniem jest też parowar- mozna wrzucic rybke, kurczaka, bardzo wiele warzyw, lekko oproszyc przyprawami i uparowac. moge podeslac paczke wyprobowanych prostych i dość szybkich przepisów jesli chcecie.
dobrym rozwiazaniem jest też parowar- mozna wrzucic rybke, kurczaka, bardzo wiele warzyw, lekko oproszyc przyprawami i uparowac. moge podeslac paczke wyprobowanych prostych i dość szybkich przepisów jesli chcecie.
Chuda - ja też kiedyś nie lubiłam. I wiele rzeczy mi się nie udawało.
Jest wiele portali o gotowaniu z przepisami, zdjęciami, wyszukiwarkami. Na nich się uczyłam i po trochu kombinowałam.
Moja przyjaciółka całe życie nienawidziła gotowania i tego nie robiła. Teraz - przed 40-tką nagle zaczęła szaleć w kuchni, i dopiero teraz sprawia jej to przyjemność:-)
Jest wiele portali o gotowaniu z przepisami, zdjęciami, wyszukiwarkami. Na nich się uczyłam i po trochu kombinowałam.
Moja przyjaciółka całe życie nienawidziła gotowania i tego nie robiła. Teraz - przed 40-tką nagle zaczęła szaleć w kuchni, i dopiero teraz sprawia jej to przyjemność:-)
Dzięki dziewczyny za odpowiedzi, dobrze, że nie jestem sama :)
Najgorsze jest to, że mój synek je zupę i drugie danie, więc u mnie codziennie jest i jedno i drugie, poza tym ja uwielbiam zupy. Ta zupa nie jest jeszcze najgorsza, tylko, że robię 4 zupy w kółko (rosół, pomidorowa, ogórkowa i kalafiorowa) i już mi się znudziło. Najgorsze jest drugie danie i ja z tego powodu często go nie jem, a synkowi wrzucam właśnie warzywka i mięsko na parę, wtedy jest szybko i łatwo, tylko, że mu się już powoli nudzi takie jedzenie z pary i chciałby jakichś urozmaiceń...
Ten system z planowaniem i zakupami na cały tydzień - nieraz obiecywałam sobie, że będę tak robić, ale jakoś nie wychodzi :/
Najgorsze jest to, że mój synek je zupę i drugie danie, więc u mnie codziennie jest i jedno i drugie, poza tym ja uwielbiam zupy. Ta zupa nie jest jeszcze najgorsza, tylko, że robię 4 zupy w kółko (rosół, pomidorowa, ogórkowa i kalafiorowa) i już mi się znudziło. Najgorsze jest drugie danie i ja z tego powodu często go nie jem, a synkowi wrzucam właśnie warzywka i mięsko na parę, wtedy jest szybko i łatwo, tylko, że mu się już powoli nudzi takie jedzenie z pary i chciałby jakichś urozmaiceń...
Ten system z planowaniem i zakupami na cały tydzień - nieraz obiecywałam sobie, że będę tak robić, ale jakoś nie wychodzi :/
hehe nie jest z toba najgorzej :-) ja nie cierpie gotowac i tego nie robie, serio jak raz w miesiacu zrobie obiad to jest wielkie swieto... na szczescie corka je w przedszkolu. nie pamietam kiedy gotowalam ziemniaki chyba 3 lata temu, wszyscy zawsze mi kowili ze jak bedzie dziecko to sie zmieni ale chyba jeszcze bardziej tego nie cierpie :P
a zupe to robie z piersi kurczaka i marchweki i wredy 3 dni jemy :P
ja nie wiem gdzie Wy na to znajdujecie czas, ja wracam zpracy o 17 z odebranym dzieckiem idziemy jesc na miasto, wracamy do domu i o godz 21 to ja ide spac... probowalam robic obiady na nastepny dzien ale jak sie konczylo gotowac po 2 to se dalam spokoj
a zupe to robie z piersi kurczaka i marchweki i wredy 3 dni jemy :P
ja nie wiem gdzie Wy na to znajdujecie czas, ja wracam zpracy o 17 z odebranym dzieckiem idziemy jesc na miasto, wracamy do domu i o godz 21 to ja ide spac... probowalam robic obiady na nastepny dzien ale jak sie konczylo gotowac po 2 to se dalam spokoj
Ja akurat lubię gotować ale tez mam takie dni ze mi sie po prostu nie chce, wtedy ratuje mnie to co zrobiłam wcześniej i zamrozilam. Polecam to zmus sie raz i nasmaz kotletów mielonych i zamroz je w porcjach jakie ilości potrzebujesz. Kup i upiecz cały schab, potem tez poporcjuj zalej troszkę powstałym sosem i tez zamroz, ugotuj dużo rosołu i tak samo - wykorzystasz go potem jak bazę do innych zup;)
U mnie też nieciekawie z gotowaniem bo nie cierpię ,ale nie ma wyjścia bo dwoje dzieci i jeść muszą ,ale jak mały był mały to przyznaje że kupowałam słoiczki nie codziennie ale często ,starszy jadł w szkole obiady ,sama dla siebie obiady nie robiłam ,męża w domu nie ma przez 3 tyg,a jak już jest to on gotuje w dodatku dobre żarełko bo nie oszczędza na niczym . Przez 2 tyg nie ruszam garów
Kiedyś miałam "obicia" i nagle poszłam piec ciasta i to często nawet nie że była ochota na nie tylko żeby wypróbować przepis i sprawdzić się ale tego nikt u nas nie je bo nie ma komu ,dzieci nie lubią ja sama zjem kawałek resztę mamie oddawałam jak akurat przyjechała ,więc już ciast też nie piekę .
Kiedyś miałam "obicia" i nagle poszłam piec ciasta i to często nawet nie że była ochota na nie tylko żeby wypróbować przepis i sprawdzić się ale tego nikt u nas nie je bo nie ma komu ,dzieci nie lubią ja sama zjem kawałek resztę mamie oddawałam jak akurat przyjechała ,więc już ciast też nie piekę .
Ja tez długo dawałam słoiczki starszemu,miał ponad rok jak zaczęłam go przestawiać na normalne jedzenie. Ale akurat pediatra to pochwalała, bo mały miał trochę alergię i mówiła, że słoiczki jak najdłużej bo w nich wszystko jest z ekologicznych upraw a w Gdańsku mięso i warzywa to syf.
Ja mam trochę pomrożonych rzeczy tylko, że mi one nie smakują po rozmrożeniu. Niestety jestem dość wymagająca jeśli chodzi o jedzenie. W ogóle bardzo lubimy z mężem dobrze zjeść dlatego często chodzimy po knajpach. W domu nie umiem ugotować dobrze jak w dobrej restauracji i robie wszystko byle jak i potem jem to na siłę. Na szczęście moje dziecko nie jest wymagające i je wszystko.
Ja mam trochę pomrożonych rzeczy tylko, że mi one nie smakują po rozmrożeniu. Niestety jestem dość wymagająca jeśli chodzi o jedzenie. W ogóle bardzo lubimy z mężem dobrze zjeść dlatego często chodzimy po knajpach. W domu nie umiem ugotować dobrze jak w dobrej restauracji i robie wszystko byle jak i potem jem to na siłę. Na szczęście moje dziecko nie jest wymagające i je wszystko.
