Widok
Paula2411 gratuluje pawia:) mnie na szczęście to w pierwszej ciąży w ogóle nie spotkało i w obecnej także jeszcze nie miałam zaszczytu :)Pierwsza ciąża przebiegła bez komplikacji i żadnych zachcianek oraz mdłości, natomiast teraz mój żołądek szaleje, muszę jeść rzeczy lekko strawne, bo inaczej brzuch mnie boli, a wieczorem mam lekkie mdłości. Zauważyłam jednak, że wszystko powoli wraca do normy:)
Mimo to że jestem w ciąży już drugi raz nie dociera to jeszcze do mnie i nie mogę się doczekać 7 kwietnia kiedy to pójdziemy na pierwsze usg:)
Jeśli chodzi o zmianę życia jaka zachodzi po urodzeniu dziecka to w moim przypadku zmieniło się tylko tyle, że przybył mały płaczący człowieczek, ale nie siedzieliśmy w domu. Udzielaliśmy się towarzysko tak często jak tylko mogliśmy. Wszędzie zabieraliśmy małą ze sobą i dzięki temu myślę, że Julia jest teraz bardzo odważną i towarzyską dziewczynką. Przede wszystkim uwielbia dzieci:)
Jeśli chodzi o pracę to na krótko przed zajściem w pierwszą ciążę zwolniono mnie z pracy i do dnia dzisiejszego nie pracowałam tylko zajmowałam się domem i Naszą słodką córcią. Teraz też żadnej pracy nie podejmę, bo następny obywatel w drodze:), ale rozglądam się za pracą chałupniczą. I tak przy okazji czy któraś może coś słyszała o takowym zajęciu, albo sama coś w domu dorabia? jak tak to napiszcie.
Pozdrawiam wszystkie mamuśki:)zarówno te przyszłe jak i obecne:)
Mimo to że jestem w ciąży już drugi raz nie dociera to jeszcze do mnie i nie mogę się doczekać 7 kwietnia kiedy to pójdziemy na pierwsze usg:)
Jeśli chodzi o zmianę życia jaka zachodzi po urodzeniu dziecka to w moim przypadku zmieniło się tylko tyle, że przybył mały płaczący człowieczek, ale nie siedzieliśmy w domu. Udzielaliśmy się towarzysko tak często jak tylko mogliśmy. Wszędzie zabieraliśmy małą ze sobą i dzięki temu myślę, że Julia jest teraz bardzo odważną i towarzyską dziewczynką. Przede wszystkim uwielbia dzieci:)
Jeśli chodzi o pracę to na krótko przed zajściem w pierwszą ciążę zwolniono mnie z pracy i do dnia dzisiejszego nie pracowałam tylko zajmowałam się domem i Naszą słodką córcią. Teraz też żadnej pracy nie podejmę, bo następny obywatel w drodze:), ale rozglądam się za pracą chałupniczą. I tak przy okazji czy któraś może coś słyszała o takowym zajęciu, albo sama coś w domu dorabia? jak tak to napiszcie.
Pozdrawiam wszystkie mamuśki:)zarówno te przyszłe jak i obecne:)
widzę, że listopadówki 2009 zagladają z sentymentu :-) podpisuję się pod tym co napisała Beatrisa - moja córcia też urodziła się 5 listopada 2009 i jest urocza i grzeczna (juz przesypia całe noce).
Spacerki zaczeliśmy po 2 tygodniach - poza czasem kiedy mróz dochodził do 15-20 stopni zawsze wychodzimy na spacerek, tyle, że kiedy nasypało śniegu wózek zamieniliśmy na chustę. A jeśli chodzi o spotkania towarzyskie - przynajmniej 2 tygodniowo, choć zmieniły ono nieco formę. To przecież od Was zalezy jak będzie wyglądało Wasze życie z dzieckiem :-)
pozdrawiam Was serdecznie i życzę by ciąża przebiegała spokojnie, bez komplikacji, a Wam i Waszym Maleństwom dopisywało zdrówko :-)
Spacerki zaczeliśmy po 2 tygodniach - poza czasem kiedy mróz dochodził do 15-20 stopni zawsze wychodzimy na spacerek, tyle, że kiedy nasypało śniegu wózek zamieniliśmy na chustę. A jeśli chodzi o spotkania towarzyskie - przynajmniej 2 tygodniowo, choć zmieniły ono nieco formę. To przecież od Was zalezy jak będzie wyglądało Wasze życie z dzieckiem :-)
pozdrawiam Was serdecznie i życzę by ciąża przebiegała spokojnie, bez komplikacji, a Wam i Waszym Maleństwom dopisywało zdrówko :-)
ja najchętniej siedziałabym w domu - bo lubię, wolałabym dbac o maluchy, porobić w domu porządki, przygotować obiadek i wyjść z dziećmi na spacer, niestety polska rzeczywistość wymusza na mnie ambicje i po macierzyńskim, po wykorzystaniu urlopów wrócę do pracy, którą tez najchętniej bym zmieniła, bo ta akurat firma ze swoją polityką za bardzo nie jest za dziećmi i rodzinami.
A tak w ogóle to ja w spodnie wchodzę, ale bez zapinania i nie moge dię doczekać 11 tc kiedy to zbadamy pzierność karkową, a ja zobaczę ta małą kruszynkę.
A tak w ogóle to ja w spodnie wchodzę, ale bez zapinania i nie moge dię doczekać 11 tc kiedy to zbadamy pzierność karkową, a ja zobaczę ta małą kruszynkę.
paula właśnie o to mi chodzi, aby życia na siłę nie zmieniać:) życie ma się jedno i trzeba przeżyć je tak jak się podoba, a nie wg norm i zasad innych:)
dziewczyny a jak wasze brzuszki? bo mój jakiś dziwny już się robi i coś ulubione obcisłe jeansy coś nie chcą się dopinać:/ Jak myślicie kiedy przychodzi czas na.... pierwszy ciążowy ciuch?? :)
dziewczyny a jak wasze brzuszki? bo mój jakiś dziwny już się robi i coś ulubione obcisłe jeansy coś nie chcą się dopinać:/ Jak myślicie kiedy przychodzi czas na.... pierwszy ciążowy ciuch?? :)
Wklejam do tego wątku, bo teraz mamy dwa i widzę, że to tego zaglądacie;) Co o pracy i macierzyństwa, myślę, że wszystko da się pogodzić:) Ja pewnie po ok.6 miesiącach wrócę do pracy, ale nie w pełnym wymiarze. Stąd będzie to kilka dni w tygodniu, zapewne weekendy.
Dziś widziałam nasze maleństwo:) Słyszałam serduszko, widziałam tętniącą pępowinkę, no i ruszające się maleństwo - ma prawie 3cm długości, serduszko bije szybko bo 170 uderzeń/minutę, ale to norma. Wszystko jest ok:) Teraz w 12 tyg. doktor polecił mi zrobić USG genetyczne, umówiłam się do Invicty do dr Brzóski:)
Pozdrawiam
Dziś widziałam nasze maleństwo:) Słyszałam serduszko, widziałam tętniącą pępowinkę, no i ruszające się maleństwo - ma prawie 3cm długości, serduszko bije szybko bo 170 uderzeń/minutę, ale to norma. Wszystko jest ok:) Teraz w 12 tyg. doktor polecił mi zrobić USG genetyczne, umówiłam się do Invicty do dr Brzóski:)
Pozdrawiam
hehe ja jestem z listopada a dzieciaczek ma termin pazdiernik :) ja tam w sumie rozumiem i te kobietki które siedza w domku i zajmuja sie dziecmi jak i te które realizuje sie zawodowo, ja np. lubie siedziec wdomku i sie nim zajmowac a jeszcze bardziej pewnie polubie jak pojawi sie dzidzia i jak chatka bedzie wreszcie własna :) duzo osób moze mi zazucic brak ambicji ale ja lubie swoje zycie i nie chciałabym go za nic zamienic :):)
kaoma, mam takie same myśli jak Ty. Też obawiam się, że stanę się jednych z kobiet, których życie ogranicza się tylko i wyłącznie do dzieci... nie chce aby ktos zle zrozumiał - dziecko oczywiscie na pierwszym miejscu będzie, jednak wydaje mi się, ze zdrowiej dla wszystkich członkow rodziny jest, jak kazdy poza rodzina ma inne swoje ambicje:)
Sama cały czas pracuje i mam zamiar tak długi jak sił mi starczy a dodatkowo pół roku temu rozpoczęłam kolejne studia. Ale ja zawsze wychodzę z założenia ze jak sie chce to sie da:) Życze nam wszystkim przyszłym mamom, abysmy w tym całym "szaleństwie" nie zatraciły siebie:)
Pozdrawiam cieplutko:)
Sama cały czas pracuje i mam zamiar tak długi jak sił mi starczy a dodatkowo pół roku temu rozpoczęłam kolejne studia. Ale ja zawsze wychodzę z założenia ze jak sie chce to sie da:) Życze nam wszystkim przyszłym mamom, abysmy w tym całym "szaleństwie" nie zatraciły siebie:)
Pozdrawiam cieplutko:)
Moja pierwsza pociecha urodziła się 17 października, czyli będę miała równo 2 lata różnicy. Na spacerek wychodziłam dość wcześnie, bo już po ok tygodniu. Najpierw na ok 7 minut, potem 10, 15, 30, itd.
Co do zmiany planów, czy ogólnie życia po pojawieniu się dziecka, to nie oszukujmy się. Wraz z urodzeniem dziecka zmieniają się też priorytety, i to nie tylko kobiety, ale i mężczyzny, ojca.
Jeśli chodzi o "wyjścia" to jest pewien okres, gdzie jesteś uziemiona. Ja przez pierwsze pół roku karmiłam tylko piersią więc nie miałam możliwości wyjść gdziekolwiek, żeby zostawić dziecko na dłużej niż 2-3 godziny. Potem zdarzało nam się imprezować nawet do białego rana (moja mama uwielbia zostawać z małą).
Mamy dużo znajomych bezdzietnych, ale też bardzo dużo już dzieciatych. Jakiś czas temu odkryliśmy pozytywy bywania na kinderbalach, bo dzieci zajmują się sobą i można trochę odetchnąć, pogadać, zrelaksować się, a nawet jedno z rodziców podrinkować (teraz przez najbliższy czas to już nie będę ja).
Co do planów "zawodowych" u mnie sprawa zepsuła się raczej nie ze względu na dziecko tylko utratę pracy (miałam umowę do dnia porodu i mimo zapewnień nie przedłużono mi jej-ale to inna bajka). Chciałam zapisać się na studia podyplomowe, ale najzwyklej w świecie nie stać mnie na nie po prostu :(
Ale i tak kiedyś jeszcze osiągnę swój cel, po prostu jest odłożony w czasie.
Kurcze, ale się rozpisałam...
Co do zmiany planów, czy ogólnie życia po pojawieniu się dziecka, to nie oszukujmy się. Wraz z urodzeniem dziecka zmieniają się też priorytety, i to nie tylko kobiety, ale i mężczyzny, ojca.
Jeśli chodzi o "wyjścia" to jest pewien okres, gdzie jesteś uziemiona. Ja przez pierwsze pół roku karmiłam tylko piersią więc nie miałam możliwości wyjść gdziekolwiek, żeby zostawić dziecko na dłużej niż 2-3 godziny. Potem zdarzało nam się imprezować nawet do białego rana (moja mama uwielbia zostawać z małą).
Mamy dużo znajomych bezdzietnych, ale też bardzo dużo już dzieciatych. Jakiś czas temu odkryliśmy pozytywy bywania na kinderbalach, bo dzieci zajmują się sobą i można trochę odetchnąć, pogadać, zrelaksować się, a nawet jedno z rodziców podrinkować (teraz przez najbliższy czas to już nie będę ja).
Co do planów "zawodowych" u mnie sprawa zepsuła się raczej nie ze względu na dziecko tylko utratę pracy (miałam umowę do dnia porodu i mimo zapewnień nie przedłużono mi jej-ale to inna bajka). Chciałam zapisać się na studia podyplomowe, ale najzwyklej w świecie nie stać mnie na nie po prostu :(
Ale i tak kiedyś jeszcze osiągnę swój cel, po prostu jest odłożony w czasie.
Kurcze, ale się rozpisałam...
no własnie tez sie zastanawiam jak to bedzie z tym spacerami w zime ;/ W każdym razie, mam pytanie jak bardzo zmienilo sie wasze zycie odkad wiecie ze bedzicie miały dziecko, albo jak dziecko(pierwsze) zmienilo wasze zycie? Znam co najmniej 2 babki ktorym totalnie odbilo po narodzinach bobasa-niestety na gorsze :( skonczylo sie jakiekolwiek wychodzenie z domu, dbanie o siebie NIESTETY, śmiercią naturalną umarły wszystkie ambicje, marzenia i plany. Denerwuje mnie takie rzekome krępowanie rąk przez dziecko, z obserwacji poprostu wydaje mi sie ze tym dziewczynom tak wygodniej, zero własnego zycia-liczy się tylko dziecko. Dla mnie osobiście to straszne, jestem w ciąży a wciąz pracuje, chce jechać na urlop a po porodzie żyć razem z dzieckiem. Wiadomo wszystko sie zmienia, ale zrobie wszystko zeby nie zatracić siebie. A wy co o tym myslicie?
Fajnie, że zaglądają tu dziewczyny z roku ubiegłego, powiedzcie, jak to jest ze spacerami w listopadzie i grudniu. Taki maluch, a za oknami szaruga, w tym roku jeszcze koszmarna zima, to i tak pewnie kupę czasu siedziałyście w domu z maluchami, a może się mylę. Mnie trochę dołuje to, że nie wyjdziemy na dwór zbyt szybko.
Dziś zrobiłam badania (morfo, toxo, mocz, Wr i cukier w surowicy) w przychodni i zapłaciłam 100 zł!!! Miałam skierowanie od prywatnego. ponoć, gdybym miała skierowanie od lekarza z tej przychodni to byłyby za darmo, a od innego to się płaci! O zgrozo!!! Czy u Was też tak jest?
Może takie są ceny teraz, ale wydaje mi się, że jak w poprzedniej ciąży robiłam, to mniej płaciłam, ale wtedy robiłam gdzie indziej.
Może takie są ceny teraz, ale wydaje mi się, że jak w poprzedniej ciąży robiłam, to mniej płaciłam, ale wtedy robiłam gdzie indziej.