Widok

Panie M. Pytanie.

Czy tam nie ma drogi asfaltowej?
Nie slychac nic oprocz ptaków, wiatru, deszczu (ewentualnie harpii w nocy?).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Powinnam wątek zatytułować wątkiem pytań
Mam ochotę zrobić tę pizzzę.
I takie pytanie.
Mozzarella?
To ma być taka biała w kulce? Pokrojona w plasterki? Utarta?
Nie wiem.
W internetach ktoś napisał, ze kupuje mozzarelle utartą w torebkach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pani Anno, jest taka mozzarella z napisem: ser tarty, super ciągliwy - świetna do pizzy, bo już używałam. Można ją dostać m.in. w Biedronce.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Potwierdzam:)pycha!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie potwierdzam.
Sery tarte są zazwyczaj albo z okrawków, albo stare, albo gorszej jakości.
Kupowałem, próbowałem, nie używam.
Kupuję tylko mozarellę w kulce w solance albo w bloku hermetycznie zafoliowaną.
A przed wrzuceniem na pizzę kroję w drobną kostkę, najszybciej i najlepiej się wówczas rozpuszcza.

Mam nieprzeparte przeświadczenie, że im co bardziej przetworzone, tym gorsze. Sam był robił mozarellę, ale nie mam w zasięgu bawolicy do wydojenia :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziekuje wszystkim za odp.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Walczę z pizzą.
Jeśli okaże się nie do zjedzenia to więcej się za to nie zabieram.
A to krótka relacja z frontu.
Przygotowałam wszystkie "dobra", które trzeba ułożyć na wierzch.
I wzięłam się za najbardziej niewdzięczne robienie ciasta.
Jak zaczęłam je miętosic rękoma to tylko mi sie palce posklejały i myślałam, że nic z tego nie będzie. Ale zawzięłam się i po kilku minutach ciasto zaczęło przypominać ciasto. Tak się ucieszyłam, ze poszłam z nim (tzn ciastem) do pokoju pochwalić się dzięcięciu.
I wtedy z kuchni doszedł do nas podejrzany halas na nastepnie pospieszne (bardzo pospieszne) mlaskanie.
Pies zjadł "dobra", które miały iść na wierzch.
Teraz ciasto rosnie, nowe dobra przygotowane.
Zobaczymy.
Wiem, wiem Panie M, Twoje piesiony nawet łapy do kuchni nie postawią. A mój, no cóż, jest trochę inny.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie to ładne co ładne tylko to co się komu podoba :)

Może zrób jakiś sosik do pizzy? Jogurtowy z czosnkiem, albo koktajlowy z keczupomajonezu z odrobiną brandy?
Pizza zawsze wychodzi.
A ciasto zaczęło Ci się kleić bo dodałaś na raz za dużo wody, wodę dodajemy po trochu i tylko wtedy, jeżeli ciasto wchłonie poprzednią dawkę i nadal jest zbyt suche.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ależ mi się podobają grzeczne psy. Chciałabym żeby mój taki był, ale widać ja nie nadaję się do wychowywania psa. I tak dobrze, że trafił mi sie przyjacielski egzemplarz. Agresję przejawia głównie kiedy jakis samiec podrywa mu jego ukochaną suczkę, którą spotyka czasem na spacerach. Właściwie wkurza się jak tylko jakiś samiec zbliży się do niej.
Zrobiłam sos z pomidorów. Pokroiłam, dusiłam, trochę cukru, soli pieprzu, oregano i oliwy.
zobaczymy
AA, dałam dwa sery. Mozzarellę biała w kulce i kawalek zółtego utarłam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No i jak tam reminiscencje po???
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Delektują się to nie mają czasu napisać ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lub też rezerwowe dobroci zrobiły swoje i leżą objedzone :)
Albo poszli zaraz weryfikować jakość do jakiejś pizzerii :)
Albo ciasto tak wyrosło, że nie mogą wejść do kuchni i z nim walczą :)
Albo ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
he he
Wychodzę teraz.
jke napisze co i jak. Z pizza.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
PIzza była bardzo dobra. Ja raczej fanką tej potrawy nie jestem, ale wg reszty rodziny- udała się.
Z małym "ale"- w kilku miejscach ciasto jakby surowe było.
Za drugim razem może wyjdzie lepiej.
Dzis przeżyłam mały spacerowy horror. Kiedy zbliżaliśmy sie do wejścia w las usłyszeliśmy głośne krzyki, spiewy i inne dzwięki.
Nie mogłam zorientować się czy to dobiega z lasu czy z ulicy blisko lasu.
Bardzo niepewnie weszliśmy w leśną drogę. Nie ukrywam, że bałam się trochę.
Ale wtedy usłyszałam dzwiek tluczonych na chodniku butelek. Czyli las był pusty.
Ktoś niezle imprezował do rana. Ale nie podoba mi się to rozbijane na chodnikach szkło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Manson....najbardziej podoba mi się wersja walki z wyrośniętym ciastem;):))))
Aniu..chyba oprócz pieska powinnaś mieć coś dodatkowego do obrony,teraz piąta rano to jak noc a ludziska różne pomysły mają,w weekend w szczególności,fantazja "ułańska" daje znać o sobie;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pisze sie 'ze śliwkami'
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzisiaj znalazłem w lesie kilka pięknych boczniaków. Po raz pierwszy od kiedy tu mieszkam. Obrosły sobie brzozę, która jest na etapie przejściowym do kipnięcia. Tym sposobem dzisiaj:

smażone panierowane boczniaki.

Boczniaki czyścimy i lekko rozbijamy końcem noża ich trzony - są zwykle grubsze i twardsze, a więc mogłyby usmażyć się nierównomiernie z kapeluszem. Grzyby panierujemy w jajku i tartej bułce i wrzucamy na gorącą patelnię. Smażymy z obu stron na złoty kolor.

Myki:
1. od mojego przyjaciela Milana, właściciela i szefa kuchni w czeskiej gospodzie: bułkę tartą należy wymieszać z jajkiem do konsystencji śmietany i w takiej panierować.
2. nie solimy, sól poprzez właściwości higroskopijne wysuszy nam grzyby i zaczną się dusić we własnym sosie, solimy wynikowo, po usmażeniu.

Oprócz boczniaków do takiego smażenia znakomicie nadają się kapelusze kań, opieniek, rydzów i maślaków, szczególnie maślaki mają ciekawy smak.

Smażone grzyby podajemy z sałatką, najlepiej kwaśną.
Ja przygotuję węgierską mizerię, czyli utarty ogórek z czosnkiem i octem, ale świetna będzie także sałatka z pomidorów i cebuli. I dużo pieprzu.

Do polania grzybów przygotowujemy sos keczupowy, złożony z keczupu oraz doprawiony mansonowym sosem chili (jak ktoś nie ma mansonowego, może być inny). Ostrość sosu ustalamy podług własnego gustu.

Można dodać gotowane ziemniaczki, ale ja osobiście ziemniaczki szanuję i raczej nie używam ich jako wypychacza :)

Smacznego :)

Tak sobie myślę, że będę musiał zrobić sosu chili, bo mi za chwilę wyjdzie. Pewnie po niedzieli udam się do miast celem zakupu różnorodnych papryk niezbędnych w tym procederze, a jak będzie duży wybór to może przy okazji zrobię na któryś obiad chili con carne?
Nie mniej jeżeli ktoś chętny mogę przygotować i słoiczek sosu dla niego w zamian za partycypowanie w kosztach. Zainteresowanych poproszę o umieszczenie w wątku muzycznym V stosownego zgłoszenia popartego muzycznie linkiem do Red Hot Chili Peppers - to dla tych co wolą ogniste i ostre wersje. Ci co wolą łagodniejsze zgłoszenie jak powyżej, ale link do Smashing Pumpkins (ze względu na Ginger Reyes) albo Spice Girls (ze względu na Geri "Ginger" Hallliwell) - według smaku i uznania. Deadline - do soboty.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chyba założę kolejny zeszyt z przepisami.
Uwielbiam boczniaki w panierce. Moja Mama kiedys robiła. Ja nigdy samodzielnie nie próbowałam tego przyrzadzic.
Ale głodna sie zrobiłam.
A dziś planowałam nic na obiad.
Węgierska mizeria. Ja robie całkiem podobna. Czosnek u nas w ogóle króluje . Z tym, ze do takiej mizerii dodaję jeszcze oliwe i odrobine cukru.
Jedna z ulubionych zup jest soczewicowa.
I jest prosta z minimalną iloscia składników.
Gotuje się soczewice z dodatkiem drobno pokrojonej marchwi, soli, mnóstwo czubrycy. Na koniec robi sie zasmazke z 2 torebek papryki łagodnej.Miesza z z zupą.
Oddzielnie podaje sie miseczke z octem winnym plus starte ząbki czosnku. To kazdy sobie sam wlewa na talerz do zupy.
Proste, syte i pysze.
Taki słoiczek sosu jeśli ostry byłby super. Tylko oblicz jakie koszty.
PODJęłam dzis bardzo ważna decyzje.
Robie przerwe w ogladaniu (czytaniu) horrorow. Moze poza Kingiem.
A to wszystko przez dzisiejszy spacer.
Przypomniałam sobie któregos dnia fim "kręgi". Chyba taki tytuł. Moze to nie jest typowy horror. Ale ci obcy tak mi utkwili w pamieci, ze dziś idąc przez ciemny las mało nie umarłam ze strachu. Kazdy cien drzewa, drzewka czy krzaka to był obcy.
Oprócz tego przypomniał mi sie jakis juz dawno ogladany horror o kanibalach. Zabijali ofiary z luku. No i uswiadomiłam sobie, z jak jakis ludozerca strzeliby do mojego psa z luku to ja straciłabym takiego pewnego obronce.
Ok.
od dzis komedie tylko.

Ostatnio jakas kobieta skrytykowała to, że mój pies kąpie sie w morzu i brudzi te kryształowo czysta wode.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jezooo, Manson tak Ci zazdroszczę tej chęci do pichcenia i robienia przetworów
tez tak chcę !
buuuuuu ;(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kosmitka, Ty nie rycz, tylko zrób na próbę 2 słoiczki. I tak Ci zasmakują, że za rok zrobisz 5.
Ja nigdy w życiu do zeszlego roku nie robiłam przetworów.
I rok temu zrobiłam sok pomidorowy.
Jest tak rewelacyjny, że żaden inny kupny nie moze z nim konkurować. No to w tym roku zaczęłam robić więcej soku, a także lutenice i inne rzeczy, wg przepisów które otrzymałam z jednej lub z drugiej strony rodziny.
Za rok zrobie jeszcze wiecej.
Albo mam taka metodę (bo nie lubie siedzieć nad 10 kg owoców), że kupuję 2 kg śliwek. Jeden kg zjadam a z drugiego mimochodem robie konfitury. Co prawda smaże je 3 dni ale sa niesamowite.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anna, dla siebie się nie chce ;(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (205 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

do góry